Alina Biegańska-Przybecka z d. Kocięcka (ur. 1936, Wieluń k. Żuromina) opowiada wojenną i powojenną historię swojej rodziny. W okresie okupacji w rodzinnym gospodarstwie pani Aliny mieszkało dwóch żołnierzy niemieckich, a jednocześnie w stodole, w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu, ukrywał się jej ojciec Czesław Kocięcki wraz ze swoją siostrą i kuzynem matki. Po wojnie jeden z braci, Albin Kocięcki, wstąpił do milicji, po dwóch miesiącach zdezerterował i przeszedł na stronę partyzantki antykomunistycznej, w ROAK używał pseudonimu „Józef Groźny”. Dowodzony przez niego oddział napadał na posterunki MO, min. w Żurominie i Strzegowie. W grudniu 1946 ukrywał się w gospodarstwie w Gutkowie. Ktoś złożył donos, Albin Kocięcki „Groźny” zginął zastrzelony podczas obławy przeprowadzonej przez KBW i MO. Ojciec, Czesław Kocięcki, w tym czasie nadal ukrywał się przed UB w stodole. Starszy brat pani Aliny, Piotr Kocięcki, za pomoc partyzantom został skazany i więziony w Rawiczu, w więzieniu spędził 4,5 roku. Młodszy brat pani Aliny, Stanisław Kocięcki, oraz jej matka Bolesława Kocięcka zostali poddani ciężkim przesłuchaniom, brata próbowano torturami zmusić do wydania kolegów. Po kilku tygodniach matkę i brata wypuszczono. Rodzinę szykanowano z powodu ojca „kułaka” i brata „bandyty”. Alina Biegańska-Przybecka skończyła szkołę podstawową w Uniecku i pracowała w gospodarstwie rolnym, w 1958 r. wyszła za mąż. Mąż zmarł w roku 1986, drugi raz wyszła za mąż w 1993. Mieszka w Ostródzie.
więcej...
mniej
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1936 r. w Wieluniu koło Żuromina.
[00:00:20] Pierwsze wspomnieniem z dzieciństwa to ulubiony piesek, wabiący się „Antoszewski”, którego zastrzelił niemiecki żołnierz. W czasie okupacji jeden pokój w domu zabrali Niemcy. Rodzice mieli gospodarstwo rolne, w 1938 r. przeprowadzono się z Wielunia do Kocięcina. Boh. miała siedmioro rodzeństwa. Dzieci pomagały rodzicom. Najstarszy Albin urodził się w 1925 r., Piotr w 1927, Stanisław w 1929, Maria w 1932, Eugeniusz w 1934, boh. w 1936, Ryszard w 1939 i Irena w 1943.
[00:02:38] Położenie wsi Kocięcin. W czasie okupacji jeden pokój w domu zajęli dwaj Niemcy, rodzina miał drugi pokój, kuchnię i sień. Rodzice spali w kuchni a dzieci w pokoju. Jeden z Niemców był wyrozumiały i starał się pomagać, czasem płakał, ponieważ miał czworo dzieci i nie wiedział czy je jeszcze zobaczy. Drugi Niemiec był agresywny, nie wolno było się do niego odzywać.
[00:04:40] Po świniobiciu mięso władano do kanki, solono i zakopywano w ziemi. Gdy jedzono mięso ktoś stał na czatach i patrzył czy nie idą Niemcy. Nie wolno było zabijać świń, za coś takiego brat matki i jego żona trafili do więzienia. Wuj wyszedł, ale jego żona nie. Niemcy w domu spali, ale w dzień gdzieś wyjeżdżali. „Ludzki” Niemiec dogadywał się z matką, mówił kiedy robić świniobicie. Potem zacierano wszystkie ślady. Bano się tylko jednego sąsiada, inni ostrzegali przed Niemcami. Kankę z mięsem wyciągano raz w tygodniu i każdy jadł do syta. Nie wiadomo co by było, gdyby zobaczył coś drugi Niemiec, konsekwencje poniosłaby rodzina i możliwe że także dobry Niemiec. Matka była bardzo pobożna, modliła się za rodzinę i za Niemców. Niemiec zauważył, że w domu jest mięso i przyszedł ze swoją menażką, uspokoił matkę a potem wymieniono się jedzeniem. Potem matka się nie bała i czasem zapraszała Niemca, który musiał uważać na swojego kolegę.
[00:10:10] Brat matki i jego żona, rodzice chrzestni boh., trafili do obozu za to, że zabili świniaka. Wuj wyszedł, ale już był chory, jego żona zginęła. Nie chciał opowiadać o tym co go spotkało.
[00:11:07] W stodole była kryjówka. Gdy matka podawała tam jedzenie dzieci pilnowały, by Niemcy tego nie zobaczyli. W stodole ukrywał się ojciec, który uciekł Niemcom, oraz brat cioteczny matki a także siostra ojca. Jej mąż był nauczycielem i został zabity. Krewny matki udał się najpierw do swojego brata, ale ten nie chciał mu pomóc. Potem trafił do domu rodziców boh. Trójka uciekinierów długo się ukrywała. W dzień wychodzili i sąsiedzi o tym wiedzieli, poza jednym sąsiadem „szpiclem niemieckim”, którego się bano.
[00:14:00] Brat uciekł w czasie wywózki [na roboty] i ukrywał się. Niemcy ścigali ojca, by wydał syna. Ojciec ukrywał się w stodole. Razem z nim była jego siostra, Sokalska, której mąż nauczyciel został zabity. Brat cioteczny matki także uciekł Niemcom, jego brat nie chciał mu pomóc – postawa rodziców boh.
[00:16:16] Jeden z Niemców mówił kiedy jego i kolegi nie będzie, wtedy osoby, które się ukrywały wychodziły. Sąsiedzi o tym wiedzieli. Czasem jedzenie podawano do kryjówki, innym razem uciekinierzy przychodzili do domu. Z kryjówki wychodzono wieczorem albo wcześnie rano „jakoś tak na wyczucie robili, jedni drugich ostrzegali”. Członkowie rodziny ukrywali się do końca wojny. Ojciec miał radio na słuchawki i słuchał wiadomości.
[00:18:25] Brat Albin w czasie okupacji uciekł podczas wywózki do Niemiec i potem ukrywał się. Po wojnie była bieda i wstąpił do milicji. Matka była gospodarna i religijna, „zatrwożyła się” na wiadomość, że akowcy zabrali Albinowi broń. Brat mógł za to trafić do więzienia, więc poszedł do partyzantki akowskiej i „był takim jakby […] bohaterem”. Ktoś doniósł i brata zabito w Gutkowie koło Raciąża, drugi partyzant został ranny, potem go zamęczono.
[00:21:44] Brat Albin wstąpił do milicji, akowcy zabrali mu broń i groziło mu za to pół roku więzienia. Uważał, że komuna nie będzie długo rządzić i poszedł do partyzantki. Z lasu przychodził do domu, zmieniał ubrania, brał jedzenie. Ktoś doniósł, za pomoc partyzantom aresztowano brata Piotra i skazano na 5 lat więzienia. Brat Stanisław przez siedem tygodni był w więzieniu [areszcie], „sześć dni go trzymali a siódmego dnia dali śledzia” – pobyt w celi zalanej wodą, picie brudów. Matka też kilka tygodni siedziała i na gospodarce zostały same dzieci, najstarsza z tej grupy była siostra urodzona w 1932 r. Przyjechali ubowcy i powiedzieli, że na terenie gospodarstwa są zakopane ulotki, szukając ich wykopali jabłonkę. Matka miała biżuterię, którą ukradziono. Była jesień. Dzieci nie mogły chodzić do szkoły, bo rodzinę nazywano bandytami. Jeden z braci uczył się trochę u krawca. [+]
[00:25:16] W AK był jeden brat, Albin, drugi brat Piotr tylko pomagał partyzantom. W partyzantce brat miał pseudonim „Groźny”, był dowódcą oddziału. Piotra złapano gdy niósł bieliznę do lasu. Albin zginął w czasie strzelaniny [obława KBW i UB, grudzień 1946, Gutkowo], Piotr trafił do więzienia w Rawiczu – bicie, głodzenie. Represje komunistyczne i niemieckie – refleksje.
[00:27:35] Aresztowano też brata [Stanisława] urodzonego w 1929, zmuszano go by wydał [partyzantów]. Nie zrobił tego i po kilku tygodniach został wypuszczony. Matkę też zmuszano, by wydała osoby należące do partyzantki. Po wojnie ojciec nadal ukrywał się w stodole, ale już przed komunistami. Cała rodzina była gnębiona. Kryjówki używano jeszcze kilka lat po wojnie. Boh. nie pamięta w którym roku zakończyły się represje wobec rodziny.
[00:29:18] W opinii boh. po wojnie było gorzej niż za okupacji, rodzina była nękana. Rodzeństwo bandyty nie mogło chodzić do szkoły. Ubowcy byli gorsi niż Niemcy. „Po wojnie to nie wiadomo było kogo się bać”.
[00:30:49] Gdy nadchodzili Rosjanie, widziano pożary. Mówiono, że to bandyci podpalają, ale to byli Rosjanie. Żołnierze podpalali budynki, w których zostało coś po Niemcach, np. godło niemieckie. Matka wyniosła żołnierzowi czystej wody, ale wolał się umyć w brudnej wodzie, gnojówce, „aż nie można było patrzeć”. Gdy przyszli sowieci, ojciec nie wyszedł z kryjówki, choć już się tak nie bał, to wolał nie spać w domu. Prawie całą okupację spędził w stodole i został tam także po wojnie, ukrywał się jakieś 5-6 lat.
[00:33:38] We wsi nie było Żydów. Po wojnie przyjechali ubowcy i kopali na podwórku, ukradli też biżuterię matki. W tym czasie dzieci były w lesie. Gdy wróciły do domu okazało się, że funkcjonariusze zniszczyli nawet pościel w poszukiwaniu ulotek. Matka była przez kilka tygodni w areszcie. Nie miał kto ugotować dzieciom, które zostały w domu, „tata jak mógł tak doradzał, a mama siedziała w więzieniu”.
[00:35:30] Albin czasem przychodził z lasu do domu, matka wypraszała wtedy dzieci do drugiego pokoju. Najmłodsza siostra, urodzona w 1943 r., powiedziała przy obcej osobie, że w domu jest Aba, matka przekręciła to na „baba”. Matka pilnowała, by dzieci nie opowiadały, co się dzieje w domu. [+]
[00:37:42] Reakcja matki na wiadomość o śmierci Albina. Potem przez kilka lat nosiła żałobę i nie chodziła na żadne spotkania towarzyskie, śluby. Ojciec śmierć syna przeżywał inaczej. Matka czuła się winna, że dała synowie imię Albin, „zawsze mówiła, a po co ja dałam takie imię Albin, może jakby miał imię świętego, może by tak nie zginął”. Inni synowie: Piotr, Stanisław mieli imiona świętych. [+]
[00:38:52] W areszcie ubeckim matkę dręczono, nie dawano jeść albo pić, wyzywano „poniewierano, że takie dzieci wychowała”, ale jej nie bito. Braci Piotra i Stanisława bito. [+]
[00:39:42] Boh. ciężko pracowała w gospodarstwie. Przez kilka lat po wojnie była bieda. W grudniu 1958 boh. wyszła za mąż. Mąż okazał się alkoholikiem i awanturnikiem, zmarł w 1986 r. W 1993 boh. drugi raz wyszła za mąż, za Antoniego.
[00:41:30] Boh. miała żal do niektórych osób – powody. Powiedzonko matki na temat stosunku Rosjan i Niemców do Polaków, „ale jak Polak Polaka gnębi, to miałam żal”. Matka mawiała „pomódl się za niego, jego Pan Bóg ukarze”, nie uczyła dzieci zawziętości ani agresji.
[00:42:37] Boh. nigdy nie głosowała na komunistów – reakcja, gdy mąż zagłosował na Kwaśniewskiego. Najstarszy syn miał pretensję, że boh. wcześniej nie opowiedziała o historii rodziny – „nie mogłam tego opowiedzieć, bo za takie coś się szło do więzienia, to trzeba było w tajemnicy trzymać w sercu”. Gdy po latach zaczęła o tym mówić, to nie każdy jej wierzył, najszybciej uwierzył najstarszy syn.
[00:44:25] Boh. miała smutne i biedne dzieciństwo. Przez pierwsze miesiące po wojnie nie mogła iść do szkoły, bo nie miała ubrań ani butów. Dzieciństwo dawniej i dziś.
[00:45:25] Gdy żył Albin, boh. bała się o niego. Potem bała się, by kogoś nie aresztowano, martwiła się o brata [Piotra] siedzącego w więzieniu. Wysyłano mu paczki, niektóre do niego nie dochodziły. Najciężej było mu w więzieniu w Rawiczu.
[00:46:20] W czasie okupacji Albin był w domu i pracował w gospodarstwie, nie należał do AK. Do partyzantki wstąpił dopiero po wojnie. Był jakiś czas w milicji, ale odebrano mu broń. Ojciec miał radio i słuchano wiadomości. Brat uważał, że komuna nie będzie trwała dłużej jak pół roku. Nie chciał iść do więzienia za utraconą broń, uważał, że Polskę trzeba ratować.
[00:47:00] Piotr siedzący w Rawiczu wspominał, że więźniów bito, znęcano się nad nimi, opluwano, kopano, zmuszano do fałszywych zeznań mamiąc obietnicami wcześniejszego zwolnienia. Wielu znajomych z okolicy należało do powojennej konspiracji. Niektórzy wydawali innych.
[00:48:15] Boh. jako dziecko miała pieska kundelka, którego zwała „Antoszewski”. Piesek szczekał na Niemca, boh. wołała ulubieńca, ale Niemiec, feldfebel, go zastrzelił. Drugi Niemiec miał na imię Alfred. Opowiadał matce o czwórce swoich dzieci i zastanawiał się czy je jeszcze zobaczy. Gdy Niemcy uciekali, zostawił rodzinie swój rower. Matka żałowała Alfreda, zastanawiała się czy dotarł do swojej rodziny.
[00:50:34] O boh. po wojnie mówiono, że jest siostrą bandyty i córką kułaka. Starsze rodzeństwo nie mogło uczyć się w szkołach średnich. Boh. skończyła tylko szkołę podstawową. Naukę rozpoczęła we wrześniu, ponieważ wcześniej nie miała w co się ubrać. Sąsiadka zrobiła jej sweter, który miał każdy guzik inny. Gdy wracała ze szkoły, musiała iść do pracy, kopała torf albo zbierała ziemniaki, nie miała czasu na naukę. Nauczyciele w szkole w Uniecku byli wyrozumiali.
więcej...
mniej
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Warszawie
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Pon. - Pt. 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Wt. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Ta strona wykorzystuje pliki 'cookies'. Więcej informacji
W Archiwum Instytutu Pileckiego gromadzimy i udostępniamy dokumenty w wersji cyfrowej. Zapisane są w nich losy obywateli polskich, którzy w XX wieku doświadczyli dwóch totalitaryzmów: niemieckiego i sowieckiego. Pozyskujemy kopie cyfrowe dokumentów, których oryginały znajdują się w zbiorach wielu instytucji polskich i zagranicznych, m.in.: Bundesarchiv, United Nations Archives, brytyjskich National Archives i polskich archiwów państwowych. Budujemy w ten sposób centrum wiedzy i ośrodek kompleksowych badań nad II wojną światową i podwójną okupacją w Polsce. Dla naukowców, dziennikarzy, ludzi kultury, rodzin ofiar i świadków zbrodni oraz wszystkich innych zainteresowanych historią.
Prosimy zapoznać się z polityką prywatności. Korzystanie z serwisu internetowego oznacza akceptację jego warunków.
Portal internetowy archiwum.instytutpileckiego.pl prezentuje pełny katalog naszych zbiorów. Pozwala się po nich poruszać z wykorzystaniem funkcji pełnotekstowego przeszukiwania dokumentów. Zawiera także opisy poszczególnych obiektów. Z treścią dokumentów zapoznać się można tylko w czytelniach Biblioteki Instytutu Pileckiego w Warszawie i w Berlinie, w których nasi pracownicy służą pomocą w przypadku pytań dotyczących zbiorów, pomagają użytkownikom w korzystaniu z naszych katalogów internetowych, umożliwiają wgląd do materiałów objętych ograniczeniami dostępności.
Niektóre dokumenty, np. te pochodzące z kolekcji Bundesarchiv czy Ośrodka Karta, są jednak objęte ograniczeniami dostępności, które wynikają z umów między Instytutem a tymi instytucjami. Po przybyciu do Biblioteki należy wówczas dopełnić formalności, podpisując stosowne oświadczenia, aby uzyskać dostęp do treści dokumentów na miejscu. Informacje dotyczące ograniczeń dostępu są zawarte w regulaminie Biblioteki. Przed wizytą zachęcamy do zapoznania się z zakresem i strukturą naszych zasobów archiwalnych, bibliotecznych i audiowizualnych, a także z regulaminem pobytu i korzystania ze zbiorów.
Wszystkich zainteresowanych skorzystaniem z naszych zbiorów zapraszamy do siedziby Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej 82 w Warszawie. Biblioteka jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach 8–16. Przed wizytą należy się umówić. Można to zrobić, wysyłając e-mail na adres czytelnia@instytutpileckiego.pl lub dzwoniąc pod numer (+48) 22 182 24 75.
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie znajduje się przy Pariser Platz 4a. Jest otwarta od wtorku do piątku w godzinach 10.30–17.30. Wizytę można odbyć po wcześniejszym umówieniu się, wysyłając e-mail na adres