Czesław Grzanka (ur. 1929, Zawadka) wspomina swojego brata, który brał udział w zajęciu Zaolzia, wybuch II wojny światowej, udział w partyzantce na Ziemi Olkuskiej (w charakterze łącznika) oraz krótki pobyt po wojnie na Ziemiach Zachodnich.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1929 r. w Zawadce koło Bydlina. Prezentacja rodziców: Katarzyny i Kajetana.
[00:00:45] Boh. miał siedmioro rodzeństwa. Ojciec pracował trochę w Zawierciu i w sanatorium [w Jaroszowcu odległym o 6 km]. Rodzice mieli 4,5 morgi ziemi, prace polowe wykonywano ręcznie – młocka cepami i mielenie zboża w żarnach. Okoliczności zamieszkania rodzinie w Bydlinie, dom stał przy lesie, którym można było dojść aż do Częstochowy. Rodzice chodzili na handel do Wolbromia i Zawiercia.
[00:04:56] Bracia, gdy podrośli, również handlowali, towar brali od wolbromskich Żydów – sytuacja w czasie okupacji. Słoninę i tytoń noszono do ciotki mieszkającej w Grabowej, stamtąd przynoszono cytrusy, które trafiały do wolbromskich Żydów. Przed wojną w Krzywopłotach wyrabiano na handel powrozy, sznury. Boh. nauczył się fachu i po wojnie pracował w Spółdzielni Inwalidów w Olkuszu, a potem miał swój warsztat powroźniczy. W czasie okupacji do domu przychodziły z Grabowej grupy szmuglerów. Potem szmuglerzy wstąpili do partyzantki, do oddziału „Hardego”.
[00:07:25] [Przerwa techniczna, wyciemnienie].
[00:08:44] We wrześniu 1939 od Ryczowa przyjechało konno dwóch Niemców, którzy pytali, czy we wsi jest polskie wojsko. Powiedziano im, że nie i odjechali, a w Bydlinie byli polscy ułani, którzy kąpali się w stawie. Ktoś jednak doniósł Niemcom i zaczęła się strzelanina. Zabitych polskich żołnierzy pochowano na cmentarzu w Cieślinie, groby przez lata były zaniedbane. Boh. został prezesem [Koła Światowego Związku Żołnierzy AK] i przyczynił się do budowy pomnika nieznanym żołnierzom Września. Wspomnienie kolegi Bernarda Milanowskiego, również działacza ŚZŻAK. Po potyczce jeden ranny żołnierz został w domu Milanowskich. Pozostali żołnierze zostawili konie, zakopali broń i rozeszli się. Ludzie ze wsi brali wojskowe konie, sąsiad wziął dwa, ale potem Niemcy je zabrali. Prawdopodobnie broń z września wzięli potem partyzanci.
[00:15:56] W 1914 r. w domu rodziców mieszkało dowództwo wojsk. W gospodarstwie nie było stodoły i ojciec na strychu trzymał zboże. Gdy żołnierze obrabowali Krzywopłoty, sąsiedzi mieli co jeść dzięki zapasom ojca. Oficerowie zaprosili dziewczyny na tańce i chcieli je upić. Pod oknem stała beczka z kiszoną kapustą, dziewczyny wylewały tam alkohol, znacznie poprawiając smak kapusty.
[00:20:00] W 1939 r. powołano brata do wojska. Wcześniej służył jako sanitariusz i brał udział w aneksji Zaolzia [1938]. We wrześniu 1939 walczył w okolicach Lwowa. Trafił do sowieckiej niewoli, oficerowie zrywali dystynkcje, ale sowieci oglądali dłonie i zabierali tych, którzy nie mieli odcisków. Brat dostał się potem do niewoli niemieckiej, ale razem z dwoma kolegami uciekł z transportu za Oświęcimiem i wrócił do domu. Początkowo zajmował się handlem, a potem wstąpił do oddziału „Hardego”.
[00:23:04] W Łobzowie była partyzantka komunistyczna, ale nie chciano tam iść, do tego oddziału wstępowali Rosjanie, uciekinierzy z obozów jenieckich. Ojciec pomógł trzem zbiegłym jeńcom sowieckim i skierował ich do Łobzowa.
[00:23:56] W okolicy Bydlina powstał oddział „Hardego”, poszedł tam brat boh., a on sam został łącznikiem – jego zadania. Biedne życie na wsi – jedna para butów na czworo dzieci. Partyzanci zimowali w domach – zachowanie zasad konspiracji. Dowódcą boh. był [Stefan] Piątek ps. „Stal”. Po wojnie Piątek chciał nadal walczyć i mieszkał przez jakiś czas w domu boh. – postawa ojca. Boh. chodził do Olkusza jako łącznik – rozkaz zjedzenia kartki z meldunkiem w razie złapania przez Niemców. Dowódca miał bunkier, z którego korzystano latem – kamuflaż.
[00:28:40] Boh. chodził w Bydlinie do V klasy, ale Niemcy zajęli szkołę i nauka się skończyła. Pewnego dnia do domu przyszedł patrol niemiecki – pytanie o bandytów. U ciotki byli dwaj partyzanci, boh. pobiegł tam, by powiedzieć, że jedzie granatowa policja, ale nie zdążył – tłumaczenie, że partyzanci to rodzina z Myszkowa, bimber dla policjantów.
[00:31:18] Partyzanci zaatakowali koło Chrząstowic pociąg niemiecki wiozący amunicję na wschód. Ranni w czasie akcji zostali przywiezieni do wuja, który mieszkał w domu oddalonym od wsi i nie miał dzieci. U wuja bywał „Hardy”, którego żona pochodziła ze wsi Klucze.
[00:33:52] Boh. do partyzantki wciągnął Piątek, wcześniej przez dwa lata pomagał partyzantom. Z powodu coraz większego zagrożenia „Hardy” postanowił wyprowadzić oddział z Gór [Bydlińskich], ale kto chciał, to mógł zostać. Wśród tych, którzy zostali był Piątek. Boh. chodził boso, przeziębił się i dostał wrzodów, matka smarowała go szarą maścią i wyzdrowiał.
[00:36:36] Boh. znał Stefana Piątka wcześniej, ponieważ przychodził do jego domu. Boh. chodził z wiadomościami do rzeźnika Władysława Milki i do młynarza Kwiatkowskiego – żywność dla partyzantów – zasady konspiracji, „u nas szpiegów nie było ani żodnych, bo jak ino gdzie był, zaraz poszli, sprzątli, ni ma”. Boh. został łącznikiem mając 15 lat, ale już wcześniej pomagał partyzantom, np. przynosząc im bimber. W okolicy pędzono bimber, robiono świniobicia, nie bano się, była większa wolność niż w Rzeszy. Matka nawet siostrze nie powiedziała, że synowie są w partyzantce.
[00:41:00] Po wojnie boh. nie ujawnił się, wyjechał na Ziemie Zachodnie i pracował w cukrowni, potem pracował w Szczakowej i stąd zabrano go do wojska. Służył w Wojskach Ochrony Pogranicza na granicy wschodniej.
[00:41:36] [Stefan] Piątek kazał boh. iść do rzeźnika Władka i powiedzieć, by przyszykował kiełbasę [dla partyzantów]. Wysłał go też do młynarza Kwiatkowskiego, by przygotował mąkę. Czasem niewielka grupa partyzantów spotykała się w Cieślinie w domu wdowy Migaczki – zasady konspiracji. Boh. miał pseudonim „Scyzoryk”, sam go sobie wybrał – wspomnienie składania przysięgi, był przy tym Władek [Milka] i doktor Nowak.
[00:45:46] Strach podczas okupacji. Boh. był młody i Niemcy go nie podejrzewali. Razem z grupą miejscowych chodził na handel do Olkusza – wymiana żywności na blachy do pługa, łańcuchy dla krów. Kilka razy został zatrzymany i zabrany do Rabsztyna. Granica była koło Golczowic, by bezpiecznie przez nią przejść wypatrywano, kiedy Niemcy będą szli na obiad. Czasem spotykano partyzantów, który nie zatrzymywali ludzi idących na handel.
[00:49:24] Przy domu była studnia, mieszkańcy sąsiednich Gór Bydlińskich przyganiali swoje krowy, by je napoić, wodę do swojej wsi nosili w wiadrach, łapali też deszczówkę do beczek, a zimą topili śnieg.
[00:50:43] Boh. nosił meldunki, nigdy się nie zdarzyło, by musiał połknąć kartkę. Przez zieloną granicę przechodzono, gdy była zmiana strażników. Czasem strażnicy zatrzymywali handlarzy i zabierali im marki, wtedy już nie było po co iść za granicę. [+]
[00:52:38] Niemcy otoczyli Krzywopłoty, ponieważ ktoś doniósł, że jest tam partyzantka. Partyzanci dowiedzieli się o planowanej obławie i odeszli, a Niemcy bali się za nimi iść do lasu. Wspomnienie dowódców partyzanckich: Stefana Piątka oraz „Hardego”, który po wojnie mieszkał w Poroninie.
[00:55:10] Na ślub brata przyszli partyzanci, którzy „zrobili grandę, strzelali, cudowali”. Na szczęście nikt nie doniósł. We wsi nie było konfidentów. Był jeden w Niegowonicach, ale zastrzelono go i wiadomość o tym rozniosła się.
[00:56:23] Partyzantka komunistyczna z Łobzowa nienawidziła się z AK. Pod koniec wojny komuniści, którzy dostawali zrzuty od „Rosjanów”, zaatakowali akowców, którzy wycofali się z tego terenu w okolice Pcimia. Tam „Hardy” rozwiązał oddział, sam po wojnie trochę pracował w papierni w Kluczach, został aresztowany, siedział w więzieniu, a potem przeniósł się do Poronina.
[00:57:50] Refleksje na temat swojej służby łącznikowej w partyzantce, boh. był młody i nie bał się – zachowanie podczas spotkań z Niemcami. Chodził do rzeźnika Władysława Milki, który był sąsiadem brata [w Cieślinie], i od niego miał wiele wiadomości. Co tydzień wieczorem przychodził dowódca Piątek – obieg informacji.
[00:59:12] W Jaroszowcu był areszt. Niemcy kopali okopy koło Kolbarku, partyzanci chcieli na nich napaść, by zdobyć broń. Jeden z Niemców wszedł do lasu i natknął się na partyzantów. Wywiązała się strzelanina i jeden z partyzantów zabity. Po latach postawiono mu krzyż i obwiedziono go łańcuchem, który potem ukradli złomiarze.
[01:03:13] Niemcy robili obławy, ale nie wchodzili do lasu. Częstotliwość noszenia meldunków przez boh. Dowódca Stefan Piątek miał koło czterdziestki, prowadził gospodarstwo, boh. w czasie okupacji zajmował się handlem – przechodzenie przez zieloną granicę. Do Grabowej niósł tytoń, a stamtąd przynosił naftę.
[01:05:43] „Hardy” przyjeżdżał konno do gospodarstwa rodziców razem z Władysławem Sekułą, boh. czyścił ich konie. W partyzantce byli dwaj starsi bracia: Jan i Lucjan Grzanka, ojciec pomagał partyzantom, ale nie chciał oficjalnie wstąpić do partyzantki. Bracia przeżyli wojnę – ich stopnie wojskowe.
[01:08:18] W czasie powstania warszawskiego partyzanci mieli iść na pomoc powstańcom – organizacja wymarszu.
[01:09:25] Boh. nie brał udziału w ataku partyzantów na magazyny w Wolbromiu w lipcu 1944, był za młody, ale wie o tej akcji od Józefa Klimowicza, który wstąpił do żandarmerii niemieckiej w Wolbromiu, pewnego dnia zabrał broń i uciekł do partyzantów. Po jakimś czasie złapano go i pobito, pomagał mu potem wuj Adam Ścisowski. Po wojnie Klimowicza szukali ubowcy i przez kilka miesięcy ukrywał się w domu boh., miał też kryjówkę w szałasie. Klimowicz miał kilka dowodów osobistych, wyprowadził się na zachód i zmienił nazwisko. Nawet jego rodzina nie wiedziała, gdzie jest.
[01:13:05] W czerwcu 1944 oddział „Hardego” został otoczony. Przypadkowymi ofiarami walk byli ludzie, którzy przyjechali z Rzeszy na handel – ucieczka chłopaka. W okolicy wiedziano o zaatakowaniu partyzantów „Hardego”. Partyzanci zimowali po chałupach, ale o tym nie mówiono. Zdrajców zabijano w lesie, to miejsce boh. pokazał Piątek, który także namówił go, by oficjalnie wstąpił do partyzantki.
[01:16:12] Pewnego dnia do wsi przyjechali Rosjanie, boh. z kolegami pobiegł do nich. Pod koniec wojny w pobliskich okopach, bunkrach, siedzieli Ukraińcy. Ludzie z okolicy, w tym boh., musieli pracować przy budowie umocnień – wyznaczenie ludzi do pracy. Kolumna robotników musiała iść ze śpiewem, jak wojsko. Brat partyzant dowoził zupę pracującym. Kopano na obrzeżach lasu, a w środku lasu byli partyzanci. Wspomnienie wyżywienia dla robotników. Gdy ktoś się nie stawił do kopania, mógł trafić do Oświęcimia.
[01:21:04] Koło Kwaśniowa były niemieckie magazyny wojskowe, po wojnie chłopcy jeździli tam po amunicję, którą następnie wrzucali do ogniska. Pewnej niedzieli we wsi było wesele, młodszy brat Władysław wraz z kolegami wykręcał końcówki od pocisków artyleryjskich, by podłożyć ładunek pod wóz. Jeden z pocisków wybuchł, trzech chłopaków zginęło, brat został ranny – pomoc lekarza. [+]
[01:24:05] Gdy zbliżał się front, niedaleko stacjonowali Ukraińcy. Boh. z braćmi młócili cepami w stodole. Na podwórku był pies, który nikogo obcego nie wpuszczał. Gdy Ukraińcy uciekali przed Rosjanami, pies zaatakował ostatniego z żołnierzy wbijając zęby w jego szynel. Żołnierz mógł psa zastrzelić, ale tego nie zrobił. Złapano go, odebrano broń i wypuszczono. Za wsią czekał na niego oddział Ukraińców i Niemców. Ukraińca złapali potem Rosjanie, którzy już wjeżdżali do wsi – zabicie żołnierza. Rosjanie otoczyli koło Kobylicy uciekających Niemców i Ukraińców, po walce leżało tam mnóstwo zwłok, które zbierano po wojnie. Na dworcu w Rabsztynie Rosjanie rozjechali Niemca i zostawili zwłoki w błocie. [+]
[01:29:28] [Przerwa techniczna, wyciemnienie].
[01:31:03] Po wojnie partyzanci, którzy się ujawnili, mieli kłopoty. Po latach gen. Jaruzelski ogłosił amnestię dla tych, którzy się nie ujawnili. Boh. poszedł do wojska i służył w WOP, gdyby się ujawnił, to by tam nie trafił. Początkowo miał służyć na zachodniej granicy. Po wojnie boh. wyjechał na Ziemie Zachodnie do brata Franciszka i pomagał mu w gospodarstwie. Potem brat był prezesem spółdzielni produkcyjnej, zwalczał oszustów i został za to zabity. Sprawcę złapała milicja, bratowa została z trójką małych dzieci. W tym czasie boh. pracował w Szczakowej, po wiadomości o śmierci brata dostał odroczenie z wojska, ale potem skierowano go do służby na wschodzie, a nie na czeskiej granicy. Boh. stacjonował w Białowieży, przedłużono mu służbę i spędził w wojsku prawie trzy lata – konne wyjazdy z dowódcą. W wojsku było tak dobrze, że nie chciał wracać do domu. Potem werbowano go do służby w milicji lub UB, ale nie zgodził się na to. Po powrocie z wojska ożenił się i prowadził gospodarstwo rolne, pracował też w Spółdzielni [Inwalidów], potem założył działalność [warsztat powroźniczy].
[01:37:30] Boh. raz w życiu zapłacił mandat – postawa życiowa. Bracia Jan i Lucjan mieli po wojnie trochę kłopotów z powodu bycia w partyzantce.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.