Franciszek Przybyłowski (ur. 1925, Pacołtowo) urodził się we wsi nieopodal Nowego Miasta Lubawskiego, na terenach włączonych po wrześniu 1939 roku do III Rzeszy. Pan Franciszek został wcielony do Wehrmachtu i skierowany do walki na froncie zachodnim. Jego oddział poddał się żołnierzom polskim z brygady gen. Maczka.
[00:00:10] Boh. miał 18 lat, gdy dostał wezwanie do wojska niemieckiego. W 1944 r. poborowych skierowano do Brodnicy, a stamtąd do koszar w mieście wojewódzkim, gdzie odbyło się szkolenie. Po czterech miesiącach żołnierzy wysłano na front w Holandii.
[00:06:15] Tereny były zalane, rozprowadzenia oddziałów dokonano nocą. Żołnierze musieli wiadrami wybierać wodę z dołów, w których siedzieli. Boh. zmieniał młodego Niemca, który zapytał go, jak po polsku powiedzieć „Boże pomagaj”. Do 2 grudnia 1944 nie było większych potyczek. Niemcy byli już w odwrocie – obawy żołnierzy, by nie dostać się do niewoli sowieckiej, stosunek Amerykanów do Niemców. Przyszedł rozkaz do odwrotu. Boh. i siedmiu Niemców znaleźli się w zniszczonym tartaku. Dalej nie było przejścia, ponieważ most był zniszczony. Boh. chciał iść na zachód i poddać się, jego koledzy się na to zgodzili – poddanie się do niewoli. Boh. nie wiedział, czy trafił do Anglików czy Amerykanów, rozmawiano z nim po polsku. Na froncie słyszano o polskim wojsku i boh. chciał tam trafić. [+]
[00:12:50] Jeńcy zostali odprowadzeni na tyły. Boh. musiał oddać płaszcz i niesiono na nim alianckiego rannego. Jeden z żołnierzy powiedział boh. po polsku, że pozostali rozmawiali o tym, by zastrzelić jeńców. Boh. trafił do obozu, była tam już grupa Polaków – ich traktowanie. Gdy rozdawano zupę, to Polacy dostawali jeść na końcu. Jeńcy Polacy nosili biało-czerwone opaski na rękawach.
[00:16:04] Boh. zgłosił się na ochotnika do polskiego wojska i trafił do formacji gen. Maczka. W armii Andersa nie było dużo byłych żołnierzy Wehrmachtu – pójście do Wermachtu jako sposób na dostanie się do armii polskiej.
[00:18:57] Po pobycie w obozie jenieckim boh. był tak przeziębiony, że przed podjęciem służby trafił na trzy miesiące do szpitala wojennego nr 1. Ze szpitala wyszedł pod koniec wojny, potem była okupacja zajętych terenów, polscy żołnierze brali w tym udział. Boh. zapisał się na wyjazd do Polski, gdzie miał gospodarstwo. W wojsku miał angielski mundur – brytyjskie dowództwo nad polską formacją. Po zakończeniu wojny na zachodzie, o którym boh. dowiedział się z radia, żołnierze bali się, że zostaną wysłani na wojną w Japonii.
[00:24:50] Gdy wojna się skończyła, boh. był w koszarach w Szkocji. Zapisał się do szkoły, ale przed wyjazdem do Polski nie dostał świadectwa – szkolenia zawodowe dla byłych żołnierzy. System edukacji w Polsce przed wojną.
[00:27:36] Polacy zapisywali się na wyjazd do kraju. Najpierw jechali fachowcy, lekarze. Matka pisała z domu, że ojciec choruje i nie ma kto pracować w gospodarstwie. Boh. wracał ze Szkocji okrętem, podróż do kraju trwała cztery dni – problemy z wpłynięciem do portu. Boh. był w grupie 2500 zdemobilizowanych polskich żołnierzy. W Gdańsku stanął przed komisją wojskową i został zwolniony do cywila.
[00:31:40] Boh. przyjechał do Nowego Miasta [Lubawskiego] i poszedł do Pacółtowa – spotkanie z rodziną. Niemcy na tych terenach wcielali młodych mężczyzn do wojska, alternatywą był obóz. Boh. wrócił w lutym 1946.
[00:34:13] Po powrocie boh. pracował w gospodarstwie rodziców, którzy w czasie okupacji podpisali volkslistę, czwartą grupę – zachowanie Rosjan w czasie przejścia frontu. Podobno sowieci stosując represje kierowali się wskazówkami miejscowych. Boh. miał dwie siostry, które chowały się przed Rosjanami. Czerwonoarmiści zabierali krowy. Boh. pracował w gospodarstwie do stycznia 1952.
[00:37:42] Boh. napisał podanie do Urzędu Zatrudnienia w Nowym Mieście [Lubawskim] i skierowano go do pracy w Gminnej Spółdzielni w Kurzętniku na stanowisko instruktora kontroli – rozmowa z prezesem Józefem Romanowskim. Boh. na początku lat 50. skończył kurs księgowości, ale prezes zaproponował mu inne stanowisko. W 1953 boh. zaczął się uczyć w Technikum Ekonomicznym w Ostródzie. Po pół roku w Kurzętniku został przeniesiony do Marzęcic na stanowisko prezesa Gminnej Spółdzielni. W tamtym czasie nie był członkiem partii, ale po jakimś czasie zapisał się [wg IPN w PZPR od 1959]. Powody zdjęcia ze stanowiska poprzedniego prezesa GS.
[00:44:10] W biurach nie wolno było wieszać krzyży. Boh. po przejściu do Marzęcic zakupił krzyże na rachunek GS, obecnie jeden z tych krzyży wisi w jego domu. W czasie malowania w biurze urzędnicy zabrali krzyże do domów.
[00:46:10] Sytuacja boh. w PRL-u, „nadrobiłem wszystko pracą, uczciwością”. Przed skierowaniem do Marzęcic był na kursie dla prezesów. Napisał prawdziwy życiorys i kadrowa powiedziała mu, że z takim życiorysem nie będzie mógł objąć stanowiska – wykreślenie służby w Wehrmachcie. W Marzęcicach pracował 31 lat.
[00:48:13] Po wojnie w lasach koło Kurzętnika działała partyzantka akowska. Boh. wie z opowiadań, że partyzanci podszyli się pod milicjantów z komendy w Grodzicznie, w czasie potyczki zginęło kilka osób.
[00:50:18] [Obok pana Franciszka siedzi jego żona] Gdy wybuchła wojna, żona boh. miała pięć lat. Do Marzęcic weszli Niemcy „Arabowie” z Besarabii – groźba zabrania niegrzecznych dzieci, boh. i jej brata bliźniaka, przez przybyszów, którzy przyjechali na wozach. Kilku Niemców było dobrych, w tym sąsiad Richter, który pomagał rodzinie, gdy ojciec był w więzieniu. Inny Niemiec Pipus wymagał od dzieciaków hitlerowskiego pozdrowienia i chowano się przed nim. Matka powiedziała, że będą przez wieś szły Żydówki, boh. nie wiedziała co to słowo znaczy, zobaczyła kobiety okręcone kocami – konstatacja, że to ludzie, a nie Żydówki. [+]
[00:53:08] Boh. nie miała sześciu lat, ale chodziła do szkoły, która była za płotem. Nauczycielka lubiła dzieci, była Niemką z Berlina, ale nazywała się Urszula Ostrowska. W urodziny Hitlera na maszt wciągnięto flagę, a dzieci śpiewały trzymając się za ręce. Lekcje odbywały się po niemiecku. Nauczycielka bała się partyzantów i nie nocowała u siebie. Boh. odwiedzała ją, zapamiętała buty nauczycielki.
[00:54:30] Ojciec w czasie okupacji siedział w więzieniu w Brodnicy przez 2,5 roku. Zachowała się jego naszywka na rękaw z literą P – Polak. Pracował jako murarz, zdun także u Niemców. Znajomy Niemiec zabijał świnie i handlował mięsem. Ojca złapano na przewożeniu mięsa, nie pomogło tłumaczenie, że dostał je od Niemca. Z więzienia ojca wożono do pracy do Lubawy. Był tam dom, w którym przebywały dzieci odebrane urzędnikom, nauczycielom [Polakom], ojciec przestawiał tam piec. Ojca przed Wigilią zabrano na roboty przymusowe do Gdańska – skutki pracy po kolana w wodzie. Boh. ma książeczkę pracy ojca z czasów okupacji.
[00:58:04] Gdy wkroczyli Rosjanie, w domu nocował major. Przedtem Niemcy wycofywali się do Łąkorza – wyjazd wozów. Potem opowiadano, że Pipus z Łąkorza próbował zadzwonić do gminy [w Marzęcicach], ponieważ chciał wrócić i wystrzelać Polaków. Rosjanie weszli do Marzęcic bez walki. Kuzynka pracowała u „Araba” w sąsiedniej wsi, gospodyni Niemka nie chciała uciekać, ponieważ miała sześcioro małych dzieci – wyjazd Niemców.
[01:00:10] Boh. pokazuje pamiątki po ojcu: Arbeitsbuch, naszywkę z więzienia i robót w Gdańsku z literą P.
[01:01:43] W domu nocował major czerwonoarmista, dobry człowiek. W domu koleżanki mieszkała lekarka Rosjanka, która pomagała miejscowym. Boh. słyszała, że jeden z Rosjan był wypuszczony z więzienia „i on tak latał po wsi za dziewczynami”. Bano się go i dziewczyny chowały się przed nim. Pewnej nocy zostało zabite małżeństwo Bartkowskich, prawdopodobnie przez tego żołnierza.
[01:04:04] Już w latach 2000 przyjechała z Niemiec do Marzęcic kobieta, która w czasie okupacji pracowała w gminie. Gdy weszli Rosjanie, we wsi nie było Niemców, ponieważ wcześniej uciekli. Zdarzały się nieporozumienia, Polacy Kunz i Struth, mieli niemieckie nazwiska, Rosjanie ich zabrali i już nie wrócili.
[01:05:30] Boh. miała dwóch braci, w tym bliźniaka. Matka chodziła do pracy do „Araba”, pewnego dnia w południe przyszła do domu, dała dzieciom obiad i szła na pole, by przepalować krowy. Dzieciaki poszły z nią. Matka spieszyła się, by wrócić do pracy u Niemca i postraszyła niegrzeczne dzieci, że utopi je w torfowisku.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.