Zębrowska Eugenia cz. 2
Eugenia Zębrowska z d. Maliszewska, mieszkająca w Rytelach-Wszołkach od 1930 r. W jej domu znalazło schronienie trzy osoby pochodzenia żydowskiego. Opowiada o budowie obozu zagłady w Treblince oraz o transportach do obozu.
[00:00:08] Rodzina boh. pomagała Żydom. Przed Wielkanocą matka zrobiła masło i poszła do znajomych Żydów, by wymienić je na buty dla dzieci. Wcześniej Niemcy zabili człowieka, który niósł do Kosowa masło. Matka nie chciała iść z koszykiem i ukryła masło w fartuchu. W Jakubikach matkę zatrzymano i zrewidowano, znaleziono masło – podejrzenie Niemców, że niesie je Żydom. Zaprowadzono ją do stodoły Kadeja i kazano mu obić matkę kijem – reakcja gospodarza. Znajomi nauczyciele Szparadowscy potwierdzili wersję matki. [+]
[00:03:35] Innego dnia matka wysłała z masłem boh. Masło było ukryte w fartuchu, gdyby boh. zobaczyła Niemców miała udawać, że tnie pokrzywy dla świń – ucieczka przed Niemcami. Po drodze w chlewku u Trzcińskich zostawiła fartuch z masłem. W domu matka schowała ją pod pierzyną. Trzciński widział, co zrobiła i przykrył fartuch dużym koszem. Zadaniem boh. było przeniesienie masła przez most, na którym stali Niemcy, potem matka je brała i niosła do Kosowa. [+]
[00:05:32] W Rytelach Suchych mieszkał Żyd Berek, który handlował mięsem. Pewnego dnia przyszedł do domu boh. i zapytał matkę, czy może przenocować. Potem przyszedł jeszcze raz. Niemcy ogłosili, że za pomoc Żydom grozi kara śmierci. Gdy Berek przyszedł do domu, pozwolono mu zostać, ale rodzina poszła na wieczór do krewnych. Berek przenocował i więcej nie przyszedł.
[00:08:27] W Boże Narodzenie przyszedł mężczyzna z dziewczyną. Ojciec poznał przybysza, był to Jośko, który przyszedł z getta w Sterdyni, „o świcie wyleciał na wieś, gdzieś kupić jakiegoś bydlaka, żeby to zarżnąć dla tych Żydów tam, dostarczyć tej żywności”. W tym czasie przyjechali Niemcy i Ukraińcy i zabrali wszystkich Żydów ze sterdyńskiego getta do Treblinki. Zabrano żonę Jośki i dzieci. Starsza córka była u kogoś na wsi, Jośko się z na spotkał i dłuższy czas ukrywali się koło Sterdyni, potem przyszedł w okolice Wszołek. Nie pytano, gdzie się zatrzymał i kto mu pomaga. „Harmonijnie ludzie żyli, harmonijnie. Może jakieś wyjątki się trafili wyrodne, ale tak to Polacy krzywdy Żydom nie robili”.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: