Edward Dziewulak (ur. 1928, Moncewicze) wychował się w rodzinie byłego legionisty, osadnika wojskowego. Wraz z matką i sześciorgiem rodzeństwa został w lutym 1940 deportowany do Stepniaku w Kazachstanie w obłasti akmolińskiej (obwód akmolski). Na zesłaniu zmarła jego siostra, on sam pomagał rodzinie żebrząc w okolicznych posiołkach, a potem pracował w sowchozie. Za kradzież ziemniaków został skazany na 4 lata obozu pracy i skierowany do kopalni złota, a potem do kopalni węgla w okolicach Karagandy. Razem z dwoma kolegami uciekł z łagru i po miesiącach pieszej wędrówki dotarł do Celinogradu. Dołączył do grupy „bezprizornych” i utrzymywał z drobnych kradzieży. Po schwytaniu przez milicję znalazł się w domu dziecka, lecz po jego rozwiązaniu ponownie znalazł się na ulicy. Złapany i odesłany do szkoły, której uczniowie zostali zaangażowani do pomocy Armii Czerwonej. Znalazł się nad Morzem Czarnym w jednostce dostarczającej amunicję do walczących jednostek. Gdy wraz z przesuwaniem się frontu wjechano na tereny Polski w okolice Baranowicz, Edward uciekł z wojska i dotarł do rodzinnej wsi, spalonej przez Niemców. Nie zastał rodziny, która mieszkała wtedy w Pismiennej na Ukrainie. Po dotarciu do rodziny rozpoczął pracę w sowchozie. Jego ojciec i brat Jan byli w tym czasie w Wojsku Polskim, obaj podczas walk zostali ranni. Po demobilizacji ojciec zajął gospodarstwo w Starej Kraśnicy koło Świerzawy, dokąd zabrał rodzinę repatriowaną z Ukrainy. Edward uczył się w szkole w Świerzawie, a następnie w Cieplicach. Jesienią 1948 został powołany do służby wojskowej i skierowany do szkoły mechaników lotniczych w Zamościu, a potem do jednostek w Krakowie, Siewierzu i Świdwinie. Po zakończeniu służby wojskowej podjął pracę w zakładzie w Podgórzynie. W 1953 roku ożenił się i awansował na brygadzistę, a potem na kierownika produkcji. Był też powiatowym radnym.
mehr...
weniger
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w Moncewiczach koło Wołożyna na Nowogródczyźnie.
[00:00:35] Ojciec był osadnikiem wojskowym, po wojnie otrzymał kilkanaście hektarów ziemi na Wileńszczyźnie, ale mieszkał w Siedlcach i Warszawie i nie znał się na rolnictwie – małżeństwo z córką miejscowego rolnika. Część otrzymanej ziemi porastał młody las, przez trzy lata wycinano drzewa i przygotowywano pola uprawne. Ojciec zbudował dużą oborę z pomieszczeniem mieszkalnym. W 1923 urodził się najstarszy brat, w 1927 siostra, w 1928 boh., w 1931 brat Jerzy, w 1934 Tadeusz, w 1936 Mieczysław, a dwa lata później najmłodsza siostra. Starsze dzieci pomagały rodzicom w pracach gospodarskich. Boh. jako dziesięciolatek pasł krowy i owce, pomagał mu pies.
[00:08:02] Rozmowy dorosłych o możliwej wojnie, opinia ojca na temat Związku Radzieckiego. Pewnego dnia boh. poszedł z matką, bratem i siostrą do kościoła w Baksztach, odległych o sześć kilometrów, ksiądz powiedział o napaści Niemiec na Polskę. W drodze do domu widziano lecące samoloty. Do majątku Zaleskiego co roku przyjeżdżali ułani na manewry i każdy chłopak z okolicy chciał być ułanem. Po tygodniu wojny pojawili się polscy żołnierze. Ojciec chciał zakopać porzuconą przez nich w gospodarstwie broń, ale brat Janek zaproponował, by ukryć ją w kopcach ziemniaków. Reakcja ojca, gdy zobaczył, że chłopcy bawią się karabinem maszynowym – zakopanie go w polu.
[00:14:52] Po kolacji rodzice ustalali, co trzeba zrobić następnego dnia. Relacje osadników z miejscową ludnością. Generał Zaleski miał duży majątek i okoliczna ludność pracowała u niego. Pewnego wieczoru przyjechał mężczyzna na rowerze i ostrzegł matkę, że nocą przyjdą aresztować ojca. Po powrocie do domu ojciec się spakował i pożegnał z rodziną. Boh. i Janek odprowadzali go, niedaleko miejscowości Łazduny, gdzie był dworzec kolejowy, ojciec pożegnał się z synami.
[00:23:20] Nocą przyszli czerwonoarmiści szukający ojca. W okolicy mieszkali Polacy, Białorusini, Ukraińcy – powody zatargów. W grudniu [1939] żołnierze znowu się pojawili – reakcja dzieci na wygrażanie matce pistoletem – zbiegowisko na podwórku sąsiada Śliwińskiego. Zimowe zabawy dzieciaków.
[00:27:45] W lutym [1940] siostra matki powiedziała jej, że rodzina ma zostać wywieziona. Wiadomość przekazał jeden z siostrzeńców, który przed wojną był policjantem. Po kilku dniach nocą usłyszano walenie do drzwi, do domu weszło kilku cywili i trzej żołnierze. Rodzinę zgromadzono w jednym pokoju – rewizja w domu, pół godziny na spakowanie się. Boh. i brat spakowali żywność, wędliny i kasze, które kazano im złożyć na sanie. Gdy rodzina zajmowała miejsca na saniach, przybiegła siostra matki, ale lejtnant nie pozwolił się pożegnać – wyjazd z podwórka. Droga na stację – ponieważ koń nie miał siły, by ciągnąć obciążone sanie, oficer zrzucił worki z żywnością. Przejazd przez Juraciszki. [+]
[00:36:40] Na stacji w Juraciszkach stał pociąg – wsadzanie ludzi do wagonów. Rozlokowanie rodziny w wagonie, zamiast wody zeskrobywano szron z metalowych okuć – płacze i modlitwy. W wagonie było 68 osób. W podłodze była dziura do załatwiania potrzeb naturalnych. W dwóch pierwszych wagonach jechali strażnicy. Zachowanie ludzi, gdy pociąg ruszył. W Przemyślu wymieniono koła pociągu – atmosfera w wagonie. [+]
[00:43:32] Gdy pociąg ruszył, to zatrzymał się dopiero w okolicach Smoleńska. Na stacji otwarto wagony i trzy osoby mogły wyjść po wodę – powody awantury. Na wniosek nauczyciela powołano komitet do podziału wody. Na następnym postoju koło Riazania dano zesłańcom po pół bochenka chleba na osobę. Pociąg stawał na torach dla pociągów towarowych i nie widać było stamtąd nazw stacji, a miejscowa ludność nie miała kontaktu z deportowanymi. Wspomnienie przejazdu przez Wołgę. Pociąg miał 63 wagony z zesłańcami i 4 wagony osobowe dla strażników. Po przejechaniu Wołgi przez cztery dni stano na jakiejś stacji – większa swoboda. Pewnego dnia podano kaszę jaglaną, którą komisyjnie podzielono. Przyjazd na Ural – na jednej ze stacji otwarto wagon i wszyscy mogli wyjść, by załatwić potrzeby naturalne. Wszawica wśród zesłańców. Pociąg minął Czelabińsk i Kokczetaw – przyjazd do Szymszy. Stąd pociąg ruszył z powrotem na zachód i zesłańcy myśleli, że wracają do domu.
[00:54:40] Przyjazd do Makinki, gdzie można było wyjść z wagonów. Dwaj Rosjanie spisywali nazwiska zesłańców, niektórzy nie mieli żadnych dokumentów. Potem przyjechały po zesłańców sanie. Rodzina wsiadła na sanie Kirgiza, który odwiózł ich kawałek od stacji i kazał zsiadać – droga za saniami. Od stacji do miejsca przesiedlenia było 120 km – nocleg w ziemiance, młody Kirgiz znał rosyjski i można było się porozumieć. Picie czaju. Gospodarze nie wiedzieli, gdzie jest Polska – przygotowany poczęstunek. Dalsza droga do miejsca przeznaczenia.
[01:09:25] Po przyjeździe do posiołka rodzinę umieszczono w budynku kina, było tam już sześć rodzin z transportu – wyznaczenie miejsca do mieszkania na scenie. Następnego dnia także zwożono zesłańców – warunki bytowe. Do jedzenia dawana kaszę jaglaną. W niedzielę przyszedł cywil i dwóch wojskowych, potem spędzono ludzi na plac i przewodniczący przedstawił siebie oraz komendantów. Dzieci do lat 12, w tym boh., wróciły do kina. Dorosłych rozdzielono na grupy robocze.
[01:15:54] W okolicy były cztery kopalnie złota i w poniedziałek rano zabrano zesłańców do pracy – sprawa wyżywienia robotników. Pewnego dnia przyszły Rosjanki i Kirgizki, by wymieniać odzież za jedzenie. Głód wśród zesłańców. Niedługo po przyjeździe zmarła siostra i komendant pozwolił zrobić w stolarni trumienkę. Boh. wypuszczano z obozu, by żebrał, ale po śmierci siostry zajmował się wykopaniem dołu na zesłańczym cmentarzu, który założono w stepie za oborami. Grób oznaczono większymi kamieniami.
[01:27:00] Boh. zajmował się żebraniem, jedna z Rosjanek wskazała mu posiołek, w którym mieszkało wielu Rosjan i miał tam większe szanse coś dostać. Wykorzystywanie nawozu do opalania domów. W jednej z ziemianek poczęstowano boh. zacierką, do rodziny wrócił z dwunastoma ziemniakami, czterema kromkami chleba i trzema lepioszkami. Racje żywnościowe dla dzieci i dorosłych, którzy pracowali. Poprawa stanu zdrowia młodszego rodzeństwa.
[01:32:28] Matka, brat i siostra pracowali, a boh. żebrał. Wielu zesłańców zmarło. W maju zrobiono dezynfekcję baraku i odwszawianie – w dwóch dużych kotłach gotowano ubrania, z wierzchu zgarniano warstwy wszy. Pierwsze zachorowania na tyfus. Boh. także zachorował – ponieważ był maj, chorzy leżeli na trawie w stepie. Siostra już nie pracowała w kopalni, tylko pobierała opłaty za wypas bydła. Znajome Rosjanki dały lekarstwo dla boh. i poczuł się lepiej, ale wiele osób zmarło, barak się wyludnił. [+]
[01:38:30] Po powrocie do zdrowia boh. został skierowany do pracy w sowchozie odległym o 30 km i już rzadziej chodził na żebry – zupa z lebiody. Boh. pracował przy plewieniu ziemniaków i czasem udało mu się coś przynieść. Ludzie, którzy nie pracowali w sowchozie, chcieli by nocą zaprowadzić ich na pole kartofli – wyprawa. Grupa przyszła na pole przed świtem, po kradzieży wrócono do posiołka. Tam wszystkich zatrzymano i zakuto w kajdany, potem wsadzono do samochodu i zawieziono do Rajkomu. [+]
[01:46:00] Na trzeci dzień rozpoczęły się przesłuchania, w czasie których bito aresztantów. Dwóch najmłodszych, w tym boh., oddzielono od reszty. Pewnego dnia wyprowadzono wszystkich aresztowanych, przyszedł do nich cywil, który okazał się sędzią – odczytanie wyroków. Najmłodszych skazano na 4 lata. Posiłek w areszcie. Wyjazd pod strażą do obozu w stepie, gdzie poszukiwano złota w wyschniętym starorzeczu – sposoby pozyskiwania kruszcu. [+]
[01:55:25] Jesienią przywieziono do obozu więcej więźniów i boh. wywieziono w okolice Karagandy. Więźniowie pili kawę z wyprażonego jęczmienia i jedli zupę wodziankę. Praca w kopalni węgla – stan zdrowia po przepracowaniu kilku miesięcy pod ziemią. Baraki więźniów stały ok. 3 km od kopalni – droga do kopalni po deszczu.
[01:59:55] Pewnego dnia w kopalni boh. usłyszał rozmawiających Rosjanina i Kazacha, którzy postanowili uciec – plan wspólnej ucieczki. Wracając z pracy symulowano problemy żołądkowe – oddalenie się z kolumny w krzaki porastające brzeg rzeki. Boh. nauczył się pływać, gdy mieszkając na Wileńszczyźnie chodził z dziadkiem na ryby. Przepłynął rzekę i nie spotkał swoich towarzyszy – ucieczka w step. Wieczorem następnego dnia dotarł nad jezioro, tam zatrzymał się na noc – dalsza droga przez step. Boh. żywił się szczawiem, pewnego dnia dotarł na rżysko, na którym nazbierał kłosy. Dotarł do drogi, a nią do zagrody dla bydła i osady nad jeziorem. Przenocował w stercie słomy, a rano poszedł do ziemianek z zamiarem poproszenia o jedzenie. W domu, do którego trafił gospodyni wypytała go skąd przyszedł, a potem dała mu kartoflankę. [+]
[02:19:05] Boh. zatrzymał się we wsi przez kilka dni, a potem zauważył, że ludzie już nie są tacy życzliwi. Jeden z mężczyzn wskazał mu drogę do posiołka, w którym było gospodarstwo rybackie i tam też spędził kilka dni. Powiedziano mu, że do Celingradu [Celinogradu? nazwa w latach 1961-92, wcześniej Akmolińsk] jest 128 km. Droga do miasta trwała tydzień. W centrum były budynki ceglane, a na obrzeżach ziemianki. Boh. chodził na dworzec kolejowy, ale nie pozwalano tam spać. Na rynku pomagał przenosić towary, czasem coś ukradł.
[02:23:50] Boh. spotkał na rynku złodziejaszków, którzy mieszkali w parowozowni i nocą tam pracowali w kotłowni – przyjęcie do grupy. Wspólne kradzieże. Handlujący na rynku zgłaszali kradzieże na milicję, pewnego dnia zauważono dwóch podejrzanych mężczyzn – aresztowanie. Boh. i koledzy trafili na posterunek – warunki w celi.
[02:28:48] Następnego dnia przyszedł kapitan, który nie miał ręki, obejrzał aresztantów i wyszedł. Potem zwolnił miejscowych – rozmowa z boh. Kapitan zabrał go z posterunku do swojego domu, gdzie dano mu jeść – nocleg w domu milicjanta. Rano kapitan zaprowadził go do domu dziecka, tam zbadała go lekarka, która orzekła, że boh. powinien trafić do szpitala. Kąpiel w łaźni, czyste ubrania. Boh. zaprowadzono do sali, gdzie stały łóżka – poznanie nowych kolegów. W domu dziecka było lepsze jedzenie, ale zdarzało się, że dzieciaki podkradały coś na targu.
[02:40:10] Boh. skierowano do piątej klasy, radził sobie z przedmiotami technicznymi, ale z rosyjskim nie – dyktando, rozmowa z nauczycielką. Boh. w wolnych chwilach pomagał w warsztacie samochodowym, jeden z mechaników polubił go. Remontowane samochody służyły do rozwożenia towarów do sklepów i boh. czasem jeździł – podkradanie żywności. Postępy w nauce rosyjskiego. Nauczycielka postanowiła przepuścić go do następnej klasy.
[02:46:00] Na wakacje wywożono wychowanków do kołchozów – plewienie ziemniaków. Jesienią dom dziecka za prace dzieci dostawał warzywa. Po rozpoczęciu roku szkolnego mężczyzn i młodsze kobiety zabrano na front i dom dziecka zamknięto. Boh. dołączył do grupy bezdomnych dzieciaków i włóczył się z nimi. Złapano go i odesłano do szkoły, w której wznowiono lekcje. Starsze dzieciaki, w tym boh., pracowały w kolumnie samochodowej. Po jakimś czasie znalazł się nad Morzem Czarnym – zadania na tyłach frontu, dowożenie amunicji z pociągów do walczących jednostek.
[02:52:15] Wraz z przesuwaniem się frontu wjechano na tereny Polski w okolice Baranowicz – transport żywności i amunicji z dworca. Nad samochodami przeleciały dwa niemieckie samoloty, które ostrzelały kolumnę. Na front dowożono mazut. Boh. słyszał, że wojsko dochodzi do Warszawy – postoje. Wiedział, że koło Baranowicz mieszka ciotka i postanowił uciec z armii – droga do rodzinnego domu. Boh. zobaczył kierunkowskaz na Iwie, dokąd ojciec jeździł na targ. Powrót w rodzinne strony – droga z Krupli do Moncewicz, zniszczone domy osadników. Brat ojca wybudował przed wojną piwnicę na zewnątrz, trzymano tam warzywa. Piwnica ocalała, ale dom i budynki gospodarcze były spalone – rozmyślania na zgliszczach. Z pobliskiego domu wyszedł mężczyzna i powiedział, że wieś została spalona przez Niemców z powodu partyzantów. [+]
[03:02:30] Najbliżej mieszkał brat matki, ale trzeba było iść do niego przez łąki, na których leżał śnieg. Boh. poszedł więc do domu ciotki – spotkanie z rodziną. Wuj powiedział, że kilka dni wcześniej była u nich siostra boh., a cała rodzina jest na Ukrainie i pracuje w sowchozie. Boh. odpoczął przez kilka dni i pojechał do rodziny, która mieszkała w siole Pismienna [Pismienne] koło Wasilkowki [Wasylkiwka]. Polacy mieszkali w dawnych koszarach. Spotkanie z rodziną. Boh. dowiedział się, że brat wstąpił do Armii Andersa i został ewakuowany z ZSRR, ale statek zawrócono. Po krótkim szkoleniu wysłano go na front chińsko-japoński, potem walczył pod Lenino.
[03:12:55] Ojciec wrócił z łagru i przez pół roku był z rodziną, w tym czasie boh. był już w więzieniu. Potem ojca zabrano do wojska. Z synem [Janem] spotkał się w szpitalu w Siedlcach, obydwaj byli ranni – ojciec w nogę, a brat w rękę. Przy pierwszym spotkaniu nie rozpoznali się. Potem brat brał udział w walkach na Pomorzu. Ojciec po wyjściu ze szpitala był w jednostce gospodarczej, po zakończeniu wojny służył jeszcze 2 miesiące. Po wyjściu z wojska zajął gospodarstwo w Starej Kraśnicy koło Świerzawy. Rodzina z Ukrainy została przewieziona do Jawora, potem repatriantów rozmieszczono w okolicznych miejscowościach. Boh. z matką i rodzeństwem znalazł się w Górnym Sadzie, stąd ojciec zabrał rodzinę. W gospodarstwie zajętym przez ojca jeszcze przez dwa lata po wojnie mieszkali Niemcy.
[03:20:35] Boh. przebywając na Ukrainie pracował w sowchozie i zajmował się rozwożeniem wody. W sowchozie nie było sprzętu rolniczego ani ludzi do pracy. Początkowo boh. pracował jako szewc, razem z nim pracował Polak Zalewski, także pochodzący z rodziny osadników wojskowych. Zelówki robiono z opon samochodowych, na polach stało wiele rozbitych aut. Wiosną zaczęła przychodzić pomoc z UNRRA. Pismienna leżała niedaleko szosy z Dniepropietrowska do Baranowicz. Siostra wiedziała, w którym kombajnie zostało na noc zboże, boh. chodził z dwiema kobietami i je kradł. Ukradzione zboże sprzedawano na targu w Wasilkowce.
[03:29:00] Jesienią dowiedziano się o wyjeździe do Polski organizowanym przez Wandę Wasilewską. Repatriantów przywieziono na Ziemie Odzyskane do Jawora – zabranie przez ojca do Starej Kraśnicy, odwiedziny brata, który jeszcze służył w wojsku. Boh. poszedł do szkoły w pobliskiej Świerzawie – przekrój wiekowy uczniów chcących ukończyć siódmą klasę. Po roku przeniósł się do szkoły w Cieplicach. Z gospodarstwa ojca wyjechali Niemcy. Ponieważ dzieci się uczyły, ojciec wynajmował ludzi do prac w gospodarstwie. Rocznik boh. zabierano do wojska, ale pozwolono mu dokończyć naukę w trzeciej klasie szkoły zawodowej.
[03:33:52] Jesienią 1948 boh. poszedł do wojska. Skierowano go do szkoły mechaników lotniczych w Zamościu. Szkoła się dopiero formowała i żołnierze m.in. przygotowywali pomoce naukowe. Po zakończeniu kursu boh. zgłosił się do szkoły lotniczej w Radomiu i przeszedł badania lekarskie. Po zakończeniu szkoły trafił do jednostki w Krakowie, po trzech miesiącach przeniesiono go na lotnisko w Siewierzu. Jesienią organizowano jednostkę w Świdwinie i tam przeniesiono część lotników, w tym boh. System szkolenia lotników.
[03:38:46] W Świdwinie ćwiczono nocne loty i skoki spadochronowe. Personel latający musiał odbyć zaleconą ilość skoków w różnych warunkach. Skoczkowie lecieli samolotem Tu-2, gdy wyskoczyło czterech żołnierzy, w tym boh., zorientowano się, że samolot jest za nisko – ustalenia komisji badającej wypadek. Boh. złamał nogę i obojczyk, jego koledzy też zostali ranni. W szpitalu w Koszalinie spotkał kolegów, po czterech miesiącach wrócił do jednostki i dostał urlop. Zaproponowano mu pracę w sztabie, ale nie zgodził się. [+]
[03:44:00] Boh. w czasie urlopu poznał na zabawie w Cieplicach przyszłą żonę, która pochodziła z Sosnówki. Boh. podjął pracę w zakładzie w Podgórzynie, w którym pracował przed wojskiem. Brat narzeczonej pracował w tym samym zakładzie w dziale kontroli. Boh. ożenił się w 1953 r. i żona nie zgodziła się na jego powrót do wojska – awans na brygadzistę w narzędziowni. Rodzice żony wyemigrowali przed wojną do Francji i tam pracowali w majątku [Edouarda] Daladiera, teść był zarządcą a teściowa zajmowała się panią Daladier. Teściowie wrócili do Polski jesienią 1938 r., za pieniądze przysyłane z Francji ojciec teściowej kupował ziemię. Po wybuchu wojny teściowie zostali w Polsce, po wojnie wyjechali do Sosnówki. Kolejne awanse boh. w zakładzie pracy – stanowisko kierownika produkcji.
[03:50:20] Raz w roku boh. jeździł na miesięczne ćwiczenia wojskowe, które najczęściej odbywały się w Babimoście. Gdy boh. skończył 37 lat, przestano go wzywać na ćwiczenia. Boh. pracował jako kierownik produkcji – rozbudowa zakładu. Boh. był także radnym powiatowym i załatwił przekazanie pod rozbudowę 5 hektarów ziemi należącej do kołchozu, której właścicielem był wcześniej rolnik Wodziński. Kierownik budowy okazał się pijakiem, ale nie udawało się go zwolnić z pracy. Dopiero przyłapanie na piciu w zakładzie spowodowało wyrzucenie go. Budowa była opóźniona – naciski na dokończenie prac, sytuacja boh., który podjął się kierowania budową. Metody usuwania głazów z placu budowy. Postępy prac, zakończenie budowy i uruchomienie zakładu.
[04:03:25] Przeniesienie działów do nowego budynku, praca w lepszych warunkach. Boh. chciał objąć stanowisko kierownika narzędziowni. Specyfika wcześniejszej pracy kierownika produkcji. Powiększenie parku maszynowego narzędziowni, nowe precyzyjne maszyny – poszukiwanie fachowców do pracy. W zakładzie rozpoczęto produkcję przyrządów wtryskowych.
[04:07:00] Politechnika Wrocławska uruchomiła maszynę liczącą „Odra”. Produkcja kukaczy służących do wyłączania maszyn tkackich w przypadku przerwania nitki – usprawnienie pracy tkalni. Wątpliwości kierownictwa zakładu związane z zamówieniami części do „Odry” – rozmowy na szczeblu dyrektorskim. Do boh. przyjechał dyrektor Czerwiński z Politechniki, który zaproponował mu pracę w hali w Kowarach, gdzie miałby uruchomić produkcję potrzebnych „Odrze” podzespołów. Boh. dostawał premie za zgłaszanie usprawnień. Za namową syna boh. przyjął propozycję z Politechniki – sytuacja w zakładzie po złożeniu wymówienia – robienie remanentu związanego z odejściem ze stanowiska. Do zakładu przywieziono „Odrę” i zaczęto ją instalować. Załatwienie przejścia boh. do pracy na Politechnice.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa
Mo. - Fr. 9:00 - 15:00 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Stawki 2 in Warschau ein. Die Bibliothek ist von Montag bis Freitag von 9.00 bis 15.00 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..