Aleksander Wiechowski (ur. 1934, Warszawa) mieszkał z rodziną w kamienicy przy Chmielnej 26. Powstanie Warszawskie spędził na Śródmieściu, m.in. roznosząc prasę powstańczą po okolicznych ulicach i barykadach. Po kapitulacji wraz z rodziną opuścił miasto i znalazł się w obozie przejściowym w Pruszkowie. Po paru dniach zostali wywiezieni transportem kolejowym w okolice Krzeszowic pod Krakowem, gdzie znaleźli schronienie u miejscowej rodziny chłopskiej. Po zakończeniu wojny zamieszkali w Wałczu, by po kilku miesiącach powrócić do Warszawy. Pan Aleksander uczęszczał do gimnazjum i liceum im. Stefana Batorego. W 1953 zdał maturę i dostał się na studia anglistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Jeszcze w czasie studiów podjął pracę w warszawskim oddziale „New York Times”, a następnie w biurze tłumaczeń ambasady amerykańskiej i angielskiej. Przez dwa lata był pracownikiem amerykańskiej komisji ds. mienia amerykańskiego (United States Foreign Claims Settlement Commision), a następnie objął stanowisko asystenta attache naukowego Ambasady USA w Warszawie. Był osobistym tłumaczem kolejnych ambasadorów amerykańskich w Polsce, brał udział w obsłudze wizyt prezydentów USA Geralda Forda i Richarda Nixona w Polsce. Obecnie na emeryturze, mieszka w Warszawie.
więcej...
mniej
[00:00:00] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1934 r. w Warszawie.
[00:00:24] Przedstawienie rodziców: Janiny i Antoniego. Boh. miał dwa lata, gdy zachorował na zapalenie ślepej kiszki, zapamiętał chwile po operacji w szpitalu, gdy bardzo chciało mu się pić i matka zwilżała mu usta. Zapamiętał także pobieranie krwi z palca. Wspomnienie szczęśliwego dzieciństwa i zabaw z ojcem. Boh. interesował się autami i rozpoznawał ich marki. Ojciec pracował jako technik w zakładach „Lilpop, Rau i Loewenstein” i miał służbowego Opla – wyjazdy na lotnisko, by oglądać samoloty.
[00:03:55] Dziadek Aleksander Wiliński był mistrzem szewskim, miał zakład i mieszkanie w kamienicy przy ul. Chmielnej. Zabrał rodzinę gdy wybuchła wojna i tam przebywano w czasie oblężenia Warszawy. W bramie stały konie, które uderzały kopytami, boh. to zapamiętał. Ze strachu przed bombami chował się u dziadków pod poduszkę i tam zasypiał. Babcia przyjaźniła się z panią Wedlową, która podawała jej paczki z ptasim mleczkiem.
[00:05:30] W 1940 r. ojciec zmarł na nowotwór. Boh. pojechał z matką do Otwocka, by się z nim pożegnać. Potem wpływ na chłopca miał dziadek oraz wuj Aleksander. Boh. miał młodszego brata Wojciecha. Jako chłopiec miał dużą swobodę ruchu, wychodził ze sklepu dziadka i spacerował ulicą Chmielną, Nowym Światem, przyjaźnił się z panem Blikle.
[00:07:38] Dziadek miał pracownika cholewkarza, który mieszkał na tyłach Nowego Światu. Pewnego dnia, gdy stamtąd wracano, usłyszano dźwięk policyjnych syren – samochody jadące pustą ulicą. Potem rozległy się strzały. Budy odjechały i otwarto bramy. Boh. był na miejscu egzekucji, ciał już nie było, ale krew i woda, którą spłukano chodnik, płynęła rynsztokiem. Kobiety odrywały kawałki odzieży, moczyły we krwi i zabierały jako relikwie. [+]
[00:10:43] Po latach boh. czytał książkę o egzekucjach dokonanych przez Niemców w Warszawie. Już jako dziecko dużo czytał, w tym książki wydawane podczas okupacji w podziemiu, „Kamienie na szaniec” i „Dywizjon 303”.
[00:11:50] Boh. jako dziecko był przygotowany psychiczne do powstania i rozumiał, dlaczego wybuchło – odpłata Niemcom za to, co robili w Warszawie.
[00:12:44] Boh. dużo czasu spędzał w sklepie dziadka. Pewnego dnia na Brackiej widział, jak zastrzelono człowieka idącego ulicą.
[00:14:15] Gdy wybuchło powstanie, boh. był u kolegi Bogusia Pulwickiego na ul. Żurawiej. Przez Aleje Jerozolimskie jechała kolumna niemieckich wozów taborowych. Chłopcy bawili się, gdy rozległy się strzały. W tamtym czasie w Warszawie to nie było nic niezwykłego, ale 1 sierpnia strzelanina trwała dosyć długo. Chłopcy wybiegli na ulicę – biało czerwone flagi nad bramami.
[00:16:25] Boh. na Żurawiej spędził tydzień. Potem przyszła matka i zabrała go do domu – niebezpieczne przejście przez Aleje Jerozolimskie. Boh. zbierał łuski od nabojów. W budynku przy Chmielnej 26 kwaterował oddział powstańczy, wieczorami powstańcy mieli odprawy i boh. towarzyszył im – meldunek jednego z chłopaków, który miał stanowisko w łaźni „Diana”. [+]
[00:19:03] Ktoś przyniósł plik prasy powstańczej, boh. wziął kilka gazetek i zaniósł je powstańcom na barykadzie przy ul. Kopernika. Potem matka go pilnowała – rozważania na temat niebezpieczeństwa. Boh. widział zwłoki i sanitariuszki noszące rannych. Od powstańców dostał czekoladę ze zrzutów, a dla matki papierosy. Potem dowiedział się, że redutę przy Foksal i Kopernika trzymał batalion Chrobry – zainteresowanie literaturą dotyczącą powstania.
[00:21:45] Na placyku przez domem towarowym braci Jabłkowskich zrobiono zdjęcie i boh. na nim jest. Tego dnia, za zgodą Stalina, samoloty amerykańskie dokonały zrzutów dla powstańców. Były też zrzuty broni dokonywane z samolotów startujących na terenie Włoch.
[00:23:39] Wiele lat później boh. był asystentem biura „New York Timesa”, a wcześniej asystentem attaché naukowego ambasady USA. Telewizja RPA kręciła film o prezydencie Lechu Wałęsie, boh. był tłumaczem i asystentem reżysera, był też jednym z komentatorów powstania w filmie. W czasie pobytu w Afryce mieszkał u znanego komentatora telewizyjnego, który też interesował się II wojną i miał dużo książek na ten temat. W jednym z albumów zobaczył zdjęcie domu Chmielnej i Szpitalnej, było też zdjęcie powstańców odczepiających zasobnik od spadochronu, w chłopcu na fotografii matka rozpoznała boh. – jej reakcja. Obecnie fotografia z boh. jest eksponowana w Muzeum Powstania Warszawskiego, „i to jest moja legitymacja powstańcza”.
[00:29:55] Życie w czasie powstania było coraz trudniejsze, brakowało jedzenia i wody. Dom został zbombardowany – bomby burzące i zapalające. Boh. widział spalone zwłoki. W szpitalu polowym ranni leżeli w piwnicach. Przy Chmielnej 26 od początku walk leżał ranny żołnierz niemiecki, któremu zmieniano opatrunki. [+]
[00:33:00] Niemcy zrzucali ulotki z informacjami o możliwości wyjścia z terenu walk. Niektórzy wyszli, m.in. wuj i ciotka będąca w ciąży. Wszyscy spali w ubraniach, w butach. Po kapitulacji powstania boh. wyszedł na ulicę, na Brackiej zbierał łuski od pocisków, był w rozbitym sklepie z zabawkami. Natknął się na grupę oficerów niemieckich, jeden z nich miał w ręku broń i powiedział „kleine bandit”. Dziadkowie oraz matka z dwoma synami wyszli z Warszawy – droga do Placu Zbawiciela i potem do Politechniki, ruiny i zwłoki.
[00:37:35] Po latach w MPW jeden z dowódców obrony Politechniki opowiadał, że powstańcy szykowali się, by pójść do niewoli, a wcześniej niszczyli broń – słowa niemieckiego oficera. Powstańcy chcieli w jakiś sposób oddać honory ludności cywilnej – kwestia poparcia dla powstania. Boh. był w grupie, która przeszła na Dworzec Zachodni – wspomnienie pomidorów na polach. Ludzi przewieziono do Pruszkowa, do obozu na terenie warsztatów kolejowych.
[00:41:03] Wspomnienie pobytu w pruszkowskim obozie. Potem ludzi wsadzano do wagonów węglarek. Matka prowadziła synów, a za nimi szli dziadkowie. Jeden z wachmanów dał boh. i bratu po puszce skondensowanego mleka. Podróż trwała kilka dni, pewnej nocy miała miejsce strzelanina, ale pociąg pojechał dalej. Wspomnienie momentu otwierania wagonów i okrzyki Niemców – uraz do języka niemieckiego. Przyszli ludzie ze wsi i zabrali wysiedleńców do siebie – wspomnienie świeżego mleka.
[00:44:25] Okazało się, że warszawiacy są koło Krzeszowic, między Krakowem a Oświęcimiem, tor, którym jechano, prowadził do obozu. Po latach boh. poznał numer transportu i dowiedział się, że ludzi wypuszczono, ponieważ kilkanaście dni wcześniej [7 października 1944] w obozie wybuchł bunt – zniszczenia w obozie, „te maszyny do zabijania przestały pracować”.
[00:46:20] Po pobycie w Krzeszowicach pojechano do Grodziska Mazowieckiego, gdzie ciotka miała willę przy ul. Kościuszki. U ciotki spotkali się inni członkowie rodziny i tam doczekano do wyzwolenia. Wspomnienie Niemców uciekających przez Rosjanami. Dziadek zabrał rodzinę na wieś, by nie być w mieście podczas ewentualnych walk. Grodzisk został zbombardowany w dzień targowy przez lotnictwo sowieckie. Matka była wtedy na rynku, ale nic się jej nie stało.
[00:49:25] Powstanie warszawskie – refleksje. Kwestia pamięci, kontakty nawiązane dzięki Muzeum Powstania Warszawskiego. Boh. jest na zdjęciu z powstania, które znalazło się na wystawie w muzeum.
[00:52:07] Straty rodziny w czasie wojny. Wuj Zygmunt, który mieszkał z rodziną na warszawskiej Woli, zginął w obozie w Buchenwaldzie. Ciotkę z dwiema córkami wywieziono do Niemiec i pracowała u bauera. Ostatnim śladem po wuju była kartka pocztowa wysłana z obozu. Ciotka została wyzwolona przez Amerykanów, próbowała odnaleźć męża, ale to się nie udało.
[00:54:19] W 1945 r. ludzie wyjeżdżali na Ziemie Zachodnie. Matka pojechała z synami i ze znajomym do Wałcza. Mieszkano w willi nad jeziorem, ale matka chciała wracać do Warszawy i tak się stało po kilku miesiącach. Mieszkanie przy Chmielnej zostało zniszczone, więc zatrzymano się przy tej samej ulicy u dziadków. Matka pracowała, a boh. chodził do szkoły, do tzw. „Górala” przy ul. Górskiego. W czasie okupacji boh. chodził przez jakiś czas na tajne komplety. Lekcje odbywały się przy ul. Kruczej. Gdy ktoś szedł po schodach, to książki chowano za piecem. Po wojnie do piątej klasy chodził w Wałczu, a do szóstej już w Warszawie. Po „Góralu” uczył się w liceum im. Stefana Batorego, „fantastyczna buda, fantastyczni kumple”.
[00:57:18] W 1953 r. boh. zdał maturę. 50 lat później Batory zorganizował powtórkę matury, wzięło w tym udział około dwudziestu absolwentów. Wspomnienie nauczycielki języka angielskiego, która podpowiedziała, czym boh. powinien się zająć. Matka chciała, by studiował medycynę. Poszło tam dwóch kolegów, którzy byli potem znanymi lekarzami. Prof. Skarżyńska uważała, że powinien studiować anglistykę i rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim w 1953 r. Wykładowcy na UW.
[01:00:18] W roku 1955 odbył się Festiwal Młodzieży i Studentów – odczucie, że przed boh. otworzył się świat. Z grupą z RPA jeździł po kwaterach różnych delegacji, był w Ambasadzie Chin i próbował chińskich słodyczy.
[01:01:30] Dziadek już nie żył, matka nie dawała rady utrzymać dwóch synów i babci. Jakiś czas po festiwalu odezwał się do boh. sekretarz związku dziennikarzy, pan Giełżyński, i powiedział mu o możliwości zatrudnienia w otwierającym się w stolicy biurze gazety „New York Times”. Boh. został przyjęty – zakres zadań. Poznał wtedy ludzi, którzy zaważyli na jego życiu. W biurze pracowała Flora Lewis i jej mąż Sydney Gruson – książka o Polsce autorstwa Lewis.
[01:04:52] Boh. nie dawał rady studiować i pracować i zrezygnował ze studiów. Jeden z dziennikarzy „Times’a”, Abraham Rosenthal, napisał, że Gomułka przyjmuje rozkazy z Moskwy – wydalenie dziennikarza z kraju. Boh. poza pracą w gazecie robił dorywczo tłumaczenia dla dziennikarzy, którzy przyjeżdżali do Polski. Przy ul. Jezuickiej było biuro tłumaczeń ambasady amerykańskiej i brytyjskiej – zatrudnienie, kontakty zawodowe.
[01:07:48] Pod koniec lat 60. Polska zawarła porozumienie z rządem USA, z komisją specjalną d.s. badania znacjonalizowanego w Polsce mienia amerykańskiego. W Warszawie powstało biuro komisji i boh. został tam zatrudniony. Szef i sekretarka byli Amerykanami, pracowało tam jeszcze dwóch kolegów Polaków – tabliczka na drzwiach o eksterytorialności placówki. Praca była ciekawa, w centrali w Waszyngtonie zarejestrowano 11 tys. roszczeń. Dotyczyły ludzi, którzy przed wojną mieli w Polsce ziemie, domy, fabryki. W większości było to mienie żydowskie. Po zgłoszeniu roszczenia boh. i koledzy odwiedzali wskazanie miejsca, starali się je wycenić, docierali do dokumentów. Ktoś napisał, że miał restaurację i hotel w Supraślu, budynek miał mieć cztery piętra i windę. Na miejscu odnaleziono dawnych mieszkańców, którzy powiedzieli, że była to karczma i stodoła. Dokumentowano fotograficznie stan faktyczny obiektów. Boh. i koledzy chyba jako pierwsi w Polsce mieli aparaty polaroidy, zdjęcia z nich budziły sensację. [+]
[01:12:34] Śledczy pracujący dla komisji dostali od rządu USA samochody „Willys Jeep Station Wagon”. Pracy w terenie towarzyszyła „asysta”. Działalność biura była legalna, boh. miał legitymację MSZ i był pracownikiem ambasady USA. Początkowo funkcjonariusze MO byli natarczywi, gdy jechano do Białegostoku, to po drodze dostawano obstawę. Boh. pracował dwa lata i zjeździł Polskę. Po dwóch latach lista roszczeń wyczerpała się i biuro kończyło działalność. [+]
[01:15:53] W ostatnim okresie pracy biura boh. zaproszono do ambasady Stanów Zjednoczonych i zaproponowano mu posadę asystenta attaché naukowego. Zajmowano się współpracą naukową między Polską a USA. Rząd amerykański umożliwił Polsce finansowanie badań naukowych z pieniędzy przeznaczonych na spłatę kredytów uzyskanych przez Polskę od Stanów Zjednoczonych. Chodziło o kwotę 40 mln dolarów – finansowanie projektów naukowych z rozmaitych dziedzin, w tym medycyny. Było to pożyteczne i korzystne dla Polski. Polscy badacze mogli wyjeżdżać do USA na staże – polsko-amerykańska współpraca. Boh. stykał się z najwybitniejszymi naukowcami amerykańskimi i polskimi. Jako sekretarz attaché naukowego i tłumacz bywał na różnych oficjalnych spotkaniach. Boh. był także osobistym tłumaczem kolejnych ambasadorów amerykańskich w Polsce – udział w spotkaniach jawnych i tajnych. Kolejni ambasadorowie akceptowali go i mieli do niego zaufanie.
[01:21:35] Przed wizytą w Polsce prezydenta USA przyjeżdżała ze Stanów ekipa z Secret Service, która ją przygotowywała. Czasem, gdy agenci potrzebowali tłumacza, to wyznaczano boh., który zajmował się wizytą m.in. Richarda Nixona, Geralda Forda – spotkania agentów polskich i amerykańskich służb. Brał też udział w spotkaniach amerykańskiego prezydenta z politykami niższego szczebla. Te na najwyższym szczeblu władzy tłumaczył kolega z anglistyki Heniek Sokalski. Po latach zrobiono kwerendę w Białym Domu i znaleziono dokumenty, dyplomy uznania dla boh. od prezydentów Nixona i Forda. Boh. miał okazję siedzieć na siedzeniu drugiego pilota Air Force One, gdy samolot stał na warszawskim lotnisku.
[01:25:30] Ambasador John Davis powiedział, że boh. nie wykorzystuje swojego potencjału i zaproponował mu wyjazd do Stanów. Boh. w ciągu miesiąca dostał wizę emigracyjną dla siebie i rodziny. Wcześniej, gdy był asystentem attaché naukowego ambasady USA, polska komisja współpracy naukowej i Biały Dom zorganizowały boh. wyjazd do Stanów, by zapoznał się z instytucjami naukowymi.
[01:27:08] W roku 1972 na zaproszenie Polskiej Akademii Nauk Polskę odwiedzili członkowie załogi Apollo 15. Astronauci przylecieli samolotem prezydenta Eisenhowera. Boh. przez cztery dni był ich tłumaczem, m. in. w Toruniu oraz w czasie spotkania w Muzeum Techniki. W drodze do Torunia dowiedział się, jak się chodzi po księżycu – pamiątki od astronautów i oficjalne zaproszenie z NASA na start Apollo 16. Boh. pojechał do Stanów i widział start rakiety.
[01:32:00] Podróż przez USA – odwiedzane miejsca, w tym Disney World na Florydzie. W Los Angeles odwiedzał szpitale i był gościem naukowców, którzy wcześniej byli w Polsce. Był w San Francisco i Chicago, tam spotkał się z siostrą. Powód wcześniejszego powrotu do kraju.
[01:35:00] Boh. jego żona i córka dostali wizy emigracyjne, rodzina nie chciała jechać, ale on chciał zobaczyć, jak się żyje w Ameryce i pojechał sam. Boh. był w Ameryce ponad rok. Mieszkał w San Francisco i w Dolinie Krzemowej. Początkowo pracował na stacji benzynowej. Wspomnienie znajomych, którzy starali się zastąpić mu rodzinę. Gdy do San Francisco przypłynął lotniskowiec, znajomy, emerytowany komandor marynarki, zabrał boh. na obiad z oficerami na pokładzie. Przez jakiś czas boh. pracował jako szef ekipy sprzątającej w dużym szpitalu w Chicago.
[01:40:30] W czasie powstania boh. widział ludzi wychodzących z kanału i zapamiętał smród. Powstańcy nieśli ze sobą broń, po wyjściu z kanału kierowano ich do mycia. Na Placu Napoleona był basen z wodą i tam się kąpano. Boh. zapamiętał zdziwienie ludzi, którzy wyszli z kanałów w Śródmieściu i ich zmęczenie. [+]
[01:43:09] Pod koniec powstania przebywano w piwnicy kamienicy, w której mieszkali dziadkowie. Charakterystyczny dźwięk, gdy Niemcy strzelali pociskami rakietowymi „szafami”. Jeden z pocisków uderzył w budynek przy Chmielnej 20. Boh. siedział przy murze, ciotka przycisnęła go do ściany – wibracje muru. Wyjście z piwnicy zostało zasypane, ale ludzie je odkopali. Zwłoki osób zabitych wyjęte spod gruzów były koloru białego – powód. [+]
[01:47:54] Dom częściowo ocalał i wrócono do mieszkania dziadka, które było na parterze. Boh. lubił czytać, miał wydane w podziemiu „Kamienie na szaniec” i „Dywizjon 303”. Gdy trzeba było opuścić Warszawę, mimo protestów matki zabrał ze sobą bajki braci Grimm, grubą książkę. Matka poprosiła, by podarował książkę dzieciom gospodarza, który ich przyjął w Krzeszowicach. Było to dla niego trudne, ale oddał książkę. [+]
[01:50:31] Gdy wychodzono z miasta nie było pewności, czy rodzina będzie razem. Matka wszyła synom w kołnierze palta złote pięciodolarówki „świnki” [świnki to złote pięciorublówki]. Lokal przy Chmielnej 20 nie spłonął i zachowało się trochę zdjęć rodzinnych, odbitki były u ciotek. Po przybyciu z tułaczki do Grodziska dziadek i wuj wynajęli konną platformę. Uzyskali przepustkę na wjazd do Warszawy i wejście do mieszkania. Przywieziono skóry na buty i ukryto na strychu domu ciotki. Na strychu chowali się młodzi członkowie rodziny. W Grodzisku w tamtym czasie urodził się brat cioteczny Wacek. Ciotka rozwieszała jego pieluchy na drzwiach prowadzących na strych i stawiała tam kołyskę. Dzięki temu Niemcy nie wchodzili na strych.
[01:56:13] Boh. po wojnie poznał Marka Edelmana. W czasie okupacji w lokalu przy Chmielnej była kuchnia i babcia tam gotowała posiłki. Pewnego dnia boh. przyszedł do babci i zobaczył dwóch chłopców w szmatach, z woreczkami na szyjach. Babcia dała im jeść przy stole w kuchni i włożyła im coś do woreczków. Gdy chłopcy wyszli babcia powiedziała, by boh. o tym nikomu nie mówił.
[01:59:20] Mieszkano na VI piętrze w kamienicy przy Chmielnej 26, w czasie powstania w getcie dziadek zabrał boh. na strych i otworzył tam okno – odgłosy pożarów w getcie i zapach spalenizny, słowa dziadka.
[02:01:22] W Święto Zmarłych jeżdżono na grób ojca na Powązki. Tramwaj jechał Okopową wzdłuż muru getta, mijając dwie bramy. Widać było ludzi za bramą.
[02:03:27] Matka przyjaźniła się z sąsiadką z tego samego szóstego piętra kamienicy przy Chmielnej 26. Pani Mila miała przepustkę i chodziła na handel do getta. Pewnego dnia zaproponowała matce, że zabierze ze sobą boh. – reakcja matki, która obawiała się, że syn mający czarne kręcone włosy nie ma wystarczająco aryjskiego wyglądu.
[02:05:25] Młodszy o dwa lata brat Wojtek był urwisem. Gdy w czasie powstania przebywano w piwnicy, boh. widział jeńców niemieckich, którzy nosili wodę do szpitala powstańczego, który mieścił się na parterze budynku przy Chmielnej 26. Jeńców pilnował jeden z powstańców. Brat bawił się bronią i przypadkowo wystrzelił serię w jeńców, byli ranni. Mieszkańcy w piwnicy podzielili się na dwa obozy – jedni uważali, że do jeńców nie można strzelać, drudzy mówili: „dobrze się tym draniom dostało”.
[02:07:35] Przeżycia z lat okupacji nie wracają w snach. Boh. uważa powstanie warszawskie za najważniejszy moment swojego życia.
więcej...
mniej
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Warszawie
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Pon. - Pt. 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Wt. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Ta strona wykorzystuje pliki 'cookies'. Więcej informacji
W Archiwum Instytutu Pileckiego gromadzimy i udostępniamy dokumenty w wersji cyfrowej. Zapisane są w nich losy obywateli polskich, którzy w XX wieku doświadczyli dwóch totalitaryzmów: niemieckiego i sowieckiego. Pozyskujemy kopie cyfrowe dokumentów, których oryginały znajdują się w zbiorach wielu instytucji polskich i zagranicznych, m.in.: Bundesarchiv, United Nations Archives, brytyjskich National Archives i polskich archiwów państwowych. Budujemy w ten sposób centrum wiedzy i ośrodek kompleksowych badań nad II wojną światową i podwójną okupacją w Polsce. Dla naukowców, dziennikarzy, ludzi kultury, rodzin ofiar i świadków zbrodni oraz wszystkich innych zainteresowanych historią.
Prosimy zapoznać się z polityką prywatności. Korzystanie z serwisu internetowego oznacza akceptację jego warunków.
Portal internetowy archiwum.instytutpileckiego.pl prezentuje pełny katalog naszych zbiorów. Pozwala się po nich poruszać z wykorzystaniem funkcji pełnotekstowego przeszukiwania dokumentów. Zawiera także opisy poszczególnych obiektów. Z treścią dokumentów zapoznać się można tylko w czytelniach Biblioteki Instytutu Pileckiego w Warszawie i w Berlinie, w których nasi pracownicy służą pomocą w przypadku pytań dotyczących zbiorów, pomagają użytkownikom w korzystaniu z naszych katalogów internetowych, umożliwiają wgląd do materiałów objętych ograniczeniami dostępności.
Niektóre dokumenty, np. te pochodzące z kolekcji Bundesarchiv czy Ośrodka Karta, są jednak objęte ograniczeniami dostępności, które wynikają z umów między Instytutem a tymi instytucjami. Po przybyciu do Biblioteki należy wówczas dopełnić formalności, podpisując stosowne oświadczenia, aby uzyskać dostęp do treści dokumentów na miejscu. Informacje dotyczące ograniczeń dostępu są zawarte w regulaminie Biblioteki. Przed wizytą zachęcamy do zapoznania się z zakresem i strukturą naszych zasobów archiwalnych, bibliotecznych i audiowizualnych, a także z regulaminem pobytu i korzystania ze zbiorów.
Wszystkich zainteresowanych skorzystaniem z naszych zbiorów zapraszamy do siedziby Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej 82 w Warszawie. Biblioteka jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach 8–16. Przed wizytą należy się umówić. Można to zrobić, wysyłając e-mail na adres czytelnia@instytutpileckiego.pl lub dzwoniąc pod numer (+48) 22 182 24 75.
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie znajduje się przy Pariser Platz 4a. Jest otwarta od wtorku do piątku w godzinach 10.30–17.30. Wizytę można odbyć po wcześniejszym umówieniu się, wysyłając e-mail na adres