Helena Gaczyńska z d. Janicka (ur. 1926, Cewelicze) wychowała się na Wołyniu. Jej rodzice prowadzili 7-hektarowe gospodarstwo, ojciec poza tym zajmował się m.in. handlem. W lipcu 1943 roku ich dom zaatakowała bojówka ukraińska. Matka pani Heleny zginęła, ojcu udało się uciec. Pani Helena ocalała dzięki pomocy zaprzyjaźnionej ukraińskiej rodziny Bordunów. We wrześniu 1943 wraz z ojcem przenieśli się do Zamościa, gdzie doczekali końca wojny. Po wojnie zamieszkali w pobliskim Sitańcu, gdzie pani Helena wyszła za mąż i wychowała pięcioro dzieci. Obecnie mieszka w Warszawie z córką.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1926 r. we wsi Cewelicze.
[00:00:40] Boh. jako siedmiolatka poszła do szkoły w Łokaczach, w 1939 r. skończyła szóstą klasę i zdała do gimnazjum we Włodzimierzu. Dalszą edukację przerwał wybuch wojny. Boh. po roku poszła do szkoły ukraińskiej. W 1941 r. Niemcy zaatakowali Związek Radziecki, po przejściu frontu zaczęła się okupacja niemiecka.
[00:03:20] Zaczęło być niespokojnie, ponieważ Ukraińcy utworzyli partyzantkę, bandy. Na początku nie wydawało się, że to coś strasznego, to się zmieniło w 1943 r. – napady na Polaków, m.in. na kościół w Kisielinie. Kościół parafialny był w Łokaczach, stacjonowali tam Niemcy i Ukraińcy nie napadli na miasteczko. Rodzice szykowali się do wyjazdu do Włodzimierza, ale wyjazd odwlekano. W niedzielę w lipcu 1943 matka poszła do kościoła, wróciła później, ponieważ na drodze zatrzymali ją znajomi. Podczas obiadu rozmawiano o wyjeździe. Boh. i matka nocowały u znajomego Ukraińca, który powiedział, żeby do niego nie przychodziły, bo wszyscy o tym wiedzą. Matka postanowiła przenocować u sąsiada Ukraińca, a boh. wolała iść do koleżanki Ukrainki, która mieszkała za rzeką. Rano koleżanka ją obudziła mówiąc, że pali się gospodarstwo sąsiada Lipkowskiego. Niedaleko mieszkał sołtys [Kirył Mielnik] – miejscowi mieli do niego pretensje, ponieważ w czasie okupacji sowieckiej aresztowano czterech mieszkańców, a tylko on wrócił z więzienia w Łucku, udało mu się przeżyć mordowanie więźniów po wybuchu wojny w 1941 r. Boh. zobaczyła biegnącego sąsiada Lipkowskiego i jego córkę, od niej dowiedziała się, że nie żyje jej siostra Wanda Lipkowska. Boh. chciała iść do domu, ale Ukraińcy ją zatrzymywali, sołtys zaprosił ją do siebie. Po jakimś czasie boh. poszła do domu. Najpierw zaszła na pogorzelisko do sąsiada, spotkała tam rozpaczającą Ukrainkę, która od wielu lat mieszkała u Lipkowskich. Gdy Ukraińcy przyszli, wszyscy spali, Lipkowska szarpała się napastnikami i otrzymała cios siekierą – ucieczka sąsiadów. [+]
[00:14:30] Boh. nie wiedziała co się dzieje z rodzicami i poszła do domu, zobaczyła wybite szyby i uchylone drzwi do kuchni. U Ukrainki, u której matka nocowała, było zamknięte. Chciała zapytać kogoś o matkę, miała zamiar iść do znajomego Rosjanina, który mieszkał kilometr dalej. Nad sadzawką spotkała sąsiadkę Ukrainkę, po drugiej stronie siedziała grupa Ukraińców. Sąsiadka powiedziała, że matka spała u niej, ale rano chciała iść do domu. Zobaczyła, że u Lipkowskich się pali i powiedziała, że to pewnie Niemcy podpalili dom sąsiada. Sąsiadka chciała, by razem uciekały, ale matka poszła do domu. Przyszli tam taż Ukraińcy, którzy napadli wcześniej na Lipkowskich. Matka została zabita. Boh. nie weszła do domu i nie wiedziała o tym. Sąsiadka kazała jej wracać tam, gdzie nocowała. [+]
[00:18:00] Boh. wróciła do znajomych Ukraińców. Wieczorem zebrała się grupa ludzi, pytano ją o rodziców. Sołtys Ukrainiec kazał gospodyni pilnować boh., by nigdzie nie odchodziła, potem, widząc ją siedzącą w dużej grupie miejscowych, kazał się jej schować w zbożu. Tam spędziła noc. Rano znajoma Ukrainka powiedziała jej, by szła do Łokaczy. Boh. poszła do miasteczka, nie chowała się po drodze. Tam dowiedziała się, że ojciec żyje i myśli, że córka zginęła. W czasie napadu spał w stodole i słyszał dwa strzały – spotkanie z ojcem. Ojciec poprosił znajomego Rosjanina, by zajął się pogrzebem matki i tak się stało. Nie udałoby się przewieźć zwłok na cmentarz w Łokaczach, więc pochowano ją w sadzie. Ukraińcy wysadzili kościół w Łokaczach a na miejscu cmentarza wybudowano domy. Sad został wycięty, grób matki zniknął. [+]
[00:23:40] Boh. pojechała z ojcem do Włodzimierza. Ojciec znał trochę niemiecki, do miasta pojechano wojskową ciężarówką, a potem taborem konnym. Przez jakiś czas przebywano u kuzynki we Włodzimierzu. Znajomy podwiózł ich do Bugu – nielegalna przeprawa przez rzekę. Zatrzymano się w Hrubieszowie, tam przyjechał stryj i zabrał boh. oraz ojca do Zamościa, tam przebywano do końca wojny.
[00:26:00] W Zamościu ojciec poszedł do pracy, a boh. do liceum. Skończyła się wojna i ludzie wyjeżdżali na Ziemie Odzyskane i tam zajmowali gospodarstwa. Ojciec nie chciał wyjeżdżać, odkupił poukraińskie gospodarstwo w Sitańcu. Po wojnie Ukraińcy z tych terenów wyjechali na wschód.
[00:28:00] Boh. skończyła szkołę w Zamościu, wyszła za mąż i mieszkała w Sitańcu. Po wojnie ustanowiono granicę na Bugu, Ukraińcy wyjechali, a na te tereny przyjechali Polacy zza Buga. Zajmowano gospodarstwa po Ukraińcach i Niemcach, „bo się dużo tutaj ludzi zapisało na folksdojczów”. Boh. zatrudniła się w firmie „Snop” w Zamościu, rolnicy przywozili tam płody rolne, mogli kupić narzędzia rolnicze. Boh. pracowała w księgowości, a potem w dziale planowania. Ojciec drugi raz się ożenił, gdy boh. urodziła syna macocha trochę go pilnowała. Ojciec chciał, by boh. rzuciła pracę i zajęła się dzieckiem, tak się też stało. Rodzina macochy była w Gdańsku i po jakimś czasie macocha tam wyjechała. Ojciec nie rozwiódł się, ale nie mieszkał z drugą żoną, miał z nią syna, przyrodniego brata boh.
[00:33:03] Boh. urodziła pięcioro dzieci. Mąż Bolesław Gaczyński też był z Wołynia, jego przeżycia były podobne. Mieszkał w polskiej wsi Mohylno [Mogilno] i wymordowano tam wiele osób. Ze wsi boh. część Polaków deportowano na Syberię, została jej rodzina oraz Lipkowscy.
[00:36:15] Gospodarstwo w Ceweliczach miało 7 hektarów, był dom, obora, stodoła. W domu było pianino, na którym ojciec grał. Były też skrzypce i patefon. Potem mówiono, że dzieci ukraińskie bawiły się elementami pianina, „zniszczyli wszystko, co było polskie, to zniszczone. Teraz szukają w Polsce miejsca”.
[00:37:52] Przedstawienie rodziców: Zofii i Piotra. Matka pochodziła z okolic Opatowa – zamieszkanie na Wołyniu, deportacja części rodziny na Syberię. W domu boh. ostatnie święta przed wywózką spędziła szesnastoletnia córka wuja. Wróciła do domu, a 10 lutego jej rodzinę deportowano. Matka pisząc do brata ubolewała, że bratanica u niej nie została, dziewczyna odpisała, że tylko ona na zesłaniu pracuje, więc bez niej rodzice by nie przeżyli. Po ataku Niemiec na ZSRR krewni z lasów Archangielskich przyjechali nad Wołgę do kołchozu, w którym wcześniej pracowali Niemcy – poprawa warunków bytowych. Po jakimś czasie ciotka zmarła na tyfus, a wuj z dwiema córkami został przewieziony do Kazachstanu. Nie wiedziano, że wojna się skończyła. Córka wuja dowiedziała się, że Polacy mogą jechać do Polski, jej ojciec nie chciał jechać, ale zmusiła go. Wuj z córkami przyjechał na Pomorze i zajął poniemieckie gospodarstwo.
[00:46:54] Ojciec urodził się w 1895 r., w 1914 r. miał zaczął studia w Żytomierzu, ale wybuchła wojna. Ojciec znał się na księgowości, miał spółkę handlową na stacji kolejowej w Wojnicy koło Włodzimierza. Skupowano płody rolne, sprzedawano narzędzia rolnicze, węgiel. Konkurencją byli Żydzi. Ojciec był likwidatorem Kasy Stefczyka.
[00:49:30] Na początku wojny ojciec zapytał, pod którym okupantem rodzina chce być, matka wolała Niemców. Represje w czasie okupacji sowieckiej – oczekiwano wywózki, nie nocowano w domu, podobno rodzina była na liście do wywiezienia, ale wybuchła wojna [niemiecko-radziecka]. Wspomnienie mroźnej zimy 1940 r. – po drugiej stronie rzeki mieszkało kilka polskich rodzin, boh. widziała sznur sań kierujących się na stację kolejową. W czasie lutowej deportacji na Syberię wywieziono rodzinę matki.
[00:54:40] Niemcy weszli niespodziewanie, nie było walk. Sowieci wcześniej kopali rowy na linii Bugu. Boh. była jedynaczką, potem miała przyrodniego brata.
[00:55:55] Sołtysem był Ukrainiec Kirył Mielnik. W czasie współczesnego wyjazdu w rodzinne strony boh. dowiedziała się, że sołtysa zamordowano, zrobili to Ukraińcy. Boh. nocowała w domu Własa Borduna. Ojciec nauczył go prowadzić księgowość. Karolka Lipkowska w czasie napadu była na strychu, powiedziała, że poznała tylko jednego z napastników, prawdopodobnie to on ich przyprowadził. Potem banda odeszła w stronę Chorowa.
[01:00:42] Boh. spędziła noc w zbożu, obok był ukraiński cmentarz. Słyszała ryk zwierząt. Gdy była na podwórku w dzień widziała krowy uwiązane w sadzie, ale nie podchodziła do nich. Potem poprosiła sołtysa, by wysłał kogoś, kto dałby krowom jeść. Był odpust w Piotra i Pawła, sołtys czekał na gości – wiadomość o rzezi Polaków. Nocą boh. widziała łuny pożarów. W Ceweliczach były tylko dwie polskie rodziny, innych wywieziono na Syberię. Drewniany dom był otynkowany i kryty blachą, nie podpalono go. Sąsiad Lipkowski miał dom kryty strzechą. [+]
[01:06:21] Ojciec myślał, że żona i córka zginęły, siedząc w stodole słyszał dwa strzały. Przez rzekę i pola poszedł do miasta, gdy boh. go spotkała, miał brudne ubranie. Potem można było pojechać z Niemcami do domu i coś zabrać. W piwnicy były zapasy, ale wszystko rozkradziono. Znajomy wziął krowy i ojciec nie miał nic przeciwko temu, sąsiad wziął jałówkę i ojciec ją przyprowadził do Łokacz. Gdy wyjeżdżano, krowa została u znajomego Ukraińca. Tłumacz pracujący dla Niemców ostrzegł ojca, że Ukrainiec-folksdojcz, wróg Polaków, powiedział Niemcom, że ojciec buntuje ludzi pracujących przy odbudowie miastu. W obronie ojca stanął Turczyk, zamożny gospodarz, który zajął się pogrzebem matki – przyspieszony wyjazd z Łokaczy we wrześniu 1943, droga z Niemcami do Włodzimierza. Tam zatrzymano się u ciotki Skowronowej, potem pojechano do Hrubieszowa. [+]
[01:14:46] W Łokaczach byli też inni uciekinierzy. Kościelny [Jankowski] miał kilkoro dzieci i chorą żonę, nie miał konia i nie miał jak wyjechać, wszystkich zamordowano. W Łokaczach był stary kościół, wysadzono go. Gdy Niemcy wyjeżdżali, Polacy ruszyli z nimi, Jagielska wróciła, bo czegoś zapomniała i zabito ją.
[01:17:24] Ojciec niczego nie zabrał z domu, bo zapasy żywności rozkradziono. Do wsi pojechano w obstawie Niemców. Było już po pogrzebie matki. Znajomy Ukrainiec zrobił trumnę, organizacją pogrzebu zajął się Rosjanin Turczyk, zamożny gospodarz, przyjaciel ojca. W czasach sowieckich nie było go we wsi, ale wrócił, gdy zaczęła się okupacja niemiecka.
[01:19:50] Gdy boh. pojawiła się w Łokaczach powiedziano jej, że ojciec jest na plebanii. Ktoś mu już przekazał, że córka żyje i spotkano się na ulicy. Po wydarzeniach w rodzinnej wsi ojcu zmienił się głos. Boh. dopiero w mieście dowiedziała się o śmierci matki. Po nocy spędzonej w zbożu odpoczęła u znajomych Ukraińców i poszła do miasta. Być może znajomi wiedzieli, że jej matka nie żyje, ale nikt jej o tym nie powiedział. W Łokaczach nie było dużo Niemców – odparta próba ataku na miasto. Ukraińcy spalili wtedy most i młyn. Rodzina chciała wyjechać z Cewelicz, ale wyjazd odkładano. Ojciec chciał najpierw zawieźć rzeczy do Włodzimierza.
[01:24:32] Koniec wojny zastał boh. w Zamościu. W drodze z Włodzimierza do Zamościa przez Bug przeprawiono się w blaszanej wannie – technika. Najpierw przepłynęła boh., potem ojciec a na końcu znajomy, który miał więcej rzeczy. Rzeka nie była głęboka, do przeprawy wybrano stosunkowo wąskie miejsce. Przenocowano w pobliskim gospodarstwie, następnego dnia pojechano do Hrubieszowa. Ojciec dał znać bratu, że jest w Hrubieszowie, z Zamościa przyjechał po nich Tadzio, syn stryja. Za przeprawę wanną zapłacono kożuszkiem boh., było jej szkoda ubrania, ale nie było nic innego. [+]
[01:30:30] Wyzwolenie Zamościa. Po przyjeździe do miasta mieszkano jakiś czas u stryja a potem w domu, prawdopodobnie pożydowskim, przy ul. Jasnej, były tam jeszcze dwie rodziny. Ojciec miał pracę w Zamościu, ale korciła go wieś i gospodarka – zamieszkanie w Sitańcu. Stąd boh. dojeżdżała do szkoły, a ojciec do pracy w Starostwie.
[01:36:50] Życie w Zamościu po wojnie – w mieście było wielu przyjezdnych, tymczasowych mieszkańców. W Sitańcu już się nie obawiano ataków ze strony Ukraińców.
[01:38:30] Przed wojną boh. chodziła do szkoły, zdała egzamin do gimnazjum. Warunki bytowe rodziny. Do szkoły w Łokaczach chodzili Żydzi, Polacy i Ukraińcy – lekcje religii z księdzem, popem albo rabinem. Nauczyciel Ukrainiec uczył języka polskiego, Żyd uczył matematyki, gimnastyki uczyła Zofia Stelmaszyńska.
[01:43:00] Niemcy zrobili w Łokaczach getto. Za miastem był cmentarz katolicki, prawosławny i żydowski. Żydów mordowano za cmentarzem prawosławnym. Nie było to tajemnicą. Przy cegielni były doły, z których brano glinę – miejsce egzekucji. W Ceweliczach mieszkała rodzina żydowska, którą zabrano do getta. Kobieta, Sara, uciekła z getta i ukrywała się w okolicy, nie wiadomo czy przeżyła wojnę. Z getta uciekło dwóch chłopców 12-13 lat, w Ceweliczach złapał ich Ukrainiec, który potem przyprowadził bandytów do Lipkowskich. Przywiązał ich do wozu i odwiózł Niemcom.
[01:49:42] Wielu Polaków wywieziono na Syberię. Nie organizowano się przeciwko Ukraińcom. Przed wojną ojciec miał pozwolenie na broń i rewolwer, sowieci go zabrali. Zabawy na Wołyniu przed wojną.
[01:52:25] Wydarzenia w Ceweliczach wracają do boh. W ostatnią niedzielę z rana padał deszcz, matka poszła do kościoła, by się wyspowiadać. Potem, już w Łokaczach, boh. dowiedziała się od koleżanki, że matka przystąpiła do komunii. Ojciec miał więcej optymizmu, matka mówiła „my tego nie przeżyjemy”.
[01:55:20] Niektórzy Ukraińcy pomagali Polakom. Kuzynka męża boh. opowiadała, że w domu Ukrainki urodziła dziecko. Gaczyńscy mieszkali we wsi Mohylno [Mogilno].
[01:57:55] Wspomnienie śmierci matki. Bano się wywózki na Syberię. Wywożonym nie można było pomóc, nie było wiadomo kogo zabiorą. Wywieziono dwie rodziny ukraińskie, jeden z gospodarzy był zamożny, miał młodą drugą żonę. Matka dziewczyny rozpaczała, że Polacy zostali, a jej córkę wywieziono. W lutym 1940 wywieziono m.in. Kowalików, Mazgajczyków. Została rodzina boh. oraz Lipkowscy. Opuszczone gospodarstwa zajęli wysiedleńcy znad Bugu – oczyszczanie pasa przygranicznego.
[02:02:35] W Horochowie, mieście powiatowym, mieszkał brat cioteczny boh. Niedaleko była wieś Horochówka, w której mieszkało wielu Polaków. Jeden z Ukraińców dowiedział się, że w nocy dojdzie do mordowania Polaków, uprzedził o tym i sam wyjechał, po wojnie mieszkał koło Zamościa. Boh. i kuzynka z Horochowa odwiedziły go.
więcej...
mniej
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Warszawie
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Pon. - Pt. 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Wt. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Ta strona wykorzystuje pliki 'cookies'. Więcej informacji
W Archiwum Instytutu Pileckiego gromadzimy i udostępniamy dokumenty w wersji cyfrowej. Zapisane są w nich losy obywateli polskich, którzy w XX wieku doświadczyli dwóch totalitaryzmów: niemieckiego i sowieckiego. Pozyskujemy kopie cyfrowe dokumentów, których oryginały znajdują się w zbiorach wielu instytucji polskich i zagranicznych, m.in.: Bundesarchiv, United Nations Archives, brytyjskich National Archives i polskich archiwów państwowych. Budujemy w ten sposób centrum wiedzy i ośrodek kompleksowych badań nad II wojną światową i podwójną okupacją w Polsce. Dla naukowców, dziennikarzy, ludzi kultury, rodzin ofiar i świadków zbrodni oraz wszystkich innych zainteresowanych historią.
Prosimy zapoznać się z polityką prywatności. Korzystanie z serwisu internetowego oznacza akceptację jego warunków.
Portal internetowy archiwum.instytutpileckiego.pl prezentuje pełny katalog naszych zbiorów. Pozwala się po nich poruszać z wykorzystaniem funkcji pełnotekstowego przeszukiwania dokumentów. Zawiera także opisy poszczególnych obiektów. Z treścią dokumentów zapoznać się można tylko w czytelniach Biblioteki Instytutu Pileckiego w Warszawie i w Berlinie, w których nasi pracownicy służą pomocą w przypadku pytań dotyczących zbiorów, pomagają użytkownikom w korzystaniu z naszych katalogów internetowych, umożliwiają wgląd do materiałów objętych ograniczeniami dostępności.
Niektóre dokumenty, np. te pochodzące z kolekcji Bundesarchiv czy Ośrodka Karta, są jednak objęte ograniczeniami dostępności, które wynikają z umów między Instytutem a tymi instytucjami. Po przybyciu do Biblioteki należy wówczas dopełnić formalności, podpisując stosowne oświadczenia, aby uzyskać dostęp do treści dokumentów na miejscu. Informacje dotyczące ograniczeń dostępu są zawarte w regulaminie Biblioteki. Przed wizytą zachęcamy do zapoznania się z zakresem i strukturą naszych zasobów archiwalnych, bibliotecznych i audiowizualnych, a także z regulaminem pobytu i korzystania ze zbiorów.
Wszystkich zainteresowanych skorzystaniem z naszych zbiorów zapraszamy do siedziby Instytutu Pileckiego przy ul. Siennej 82 w Warszawie. Biblioteka jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach 8–16. Przed wizytą należy się umówić. Można to zrobić, wysyłając e-mail na adres czytelnia@instytutpileckiego.pl lub dzwoniąc pod numer (+48) 22 182 24 75.
Biblioteka Instytutu Pileckiego w Berlinie znajduje się przy Pariser Platz 4a. Jest otwarta od wtorku do piątku w godzinach 10.30–17.30. Wizytę można odbyć po wcześniejszym umówieniu się, wysyłając e-mail na adres