Stanisława Chęcińska z d. Kuc (ur. 1924, Kućki na Wileńszczyźnie) urodziła się jako córka Bazylego Kuca, wójta, działacza społecznego oraz posła na Sejm III kadencji (1930-1935) z okręgu lidzkiego. Jej rodzice prowadzili 35-hektarowe gospodarstwo. Pani Stanisława przed wojną ukończyła gimnazjum w Oszmianie. Po wybuchu wojny jej ojciec został aresztowany przez Rosjan, a ona z matką w kwietniu 1940 deportowane do Pawłodaru w Kazachstanie. Ojciec dołączył do nich w 1943 roku po zwolnieniu z łagru w wyniku układu Sikorski-Majski. Pełnił funkcję męża zaufania Delegatury Ambasady Polskiej w Pawłodarze. W 1943 został ponownie aresztowany i osadzony w łagrze, zmarł w listopadzie 1944 wkrótce po zwolnieniu. Pani Stanisława wraz z matką wróciła do Polski w 1946 roku. Pracowała jako księgowa. Mieszkała w Łagowie. Zmarła w 2019 roku.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1924 r. w Kućkach.
[00:01:04] Ojciec urodził się w Kućkach, matka w Gruszeńcach. Położenie rodzinnej wsi. Ojciec w czasach carskich był w szkole oficerskiej w Kazaniu. Podczas rewolucji trafił do niewoli bolszewickiej, siedział w więzieniu w Petersburgu i skazano go na śmierć, ale uciekł i wrócił do Kuciek. Rodzice wzięli ślub w 1921 r., boh. miała starszego brata Janka.
[00:03:30] W Gruszeńcach była czteroklasowa szkoła, chodziły tam dzieci z Kuciek, w tym boh. i jej brat. Ojciec był wójtem gminy Traby. Boh. skończyła tam szkołę. Matka prowadziła gospodarstwo, które ojciec unowocześniał. Brat zaczął naukę w gimnazjum jezuitów w Wilnie, ale potem razem z boh. chodził do gimnazjum w Oszmianie. Przed wojną boh. zdała małą maturę. Ojciec był przez dwie kadencje posłem na Sejm z okręgu lidzkiego.
[00:07:25] Gdy wybuchła wojna, brat z grupą oszmiańskiej młodzieży ruszył, by bronić Wilna i nie było o nim wiadomości. Po wkroczeniu sowietów ojciec został aresztowany, matka i boh. nic o nim nie wiedziały. 13 kwietnia 1940 zostały deportowane do Kazachstanu, do Pawłodaru dojechały 8 maja. Zesłańców barkami przewieziono na drugi brzeg Irtysza. Tam przyjeżdżali kierownicy kołchozów i fabryk i wybierali ludzi do pracy. Była wiosna, rzeka wystąpiła z brzegów i zalała plac, na którym siedzieli zesłańcy, dwie osoby zabrała woda. Matka i boh. trafiły do Bajanaułu, do jurty Kazachów, którzy nie mówili po rosyjsku i zainteresowali się bagażem kobiet. Jeden z Rosjan, którzy rozwozili zesłańców, zabrał boh. i matkę do swojej siostry.
[00:12:15] Po krótkim czasie boh. i matka zostały przewiezione w step, gdzie był kirpicznyj zawod, cegielnia. Był tam już barak dla zesłańców. Wszystko robiono ręcznie – wyrabianie gliny nogami, formowanie cegieł. Wśród zesłańców była rodzina z Łucka, przed wojną właściciele cegielni. Jako fachowcy zbudowali suszarnię dla cegieł. Nie było rękawic ochronnych, w powietrzu unosił się pył – wpływ na zdrowie pracujących. Boh. pracowała przy lokomobili, uszkodziła rękę, dostała zakażenia i groziła jej amputacja. Kierownik cegielni, Rosjanin, spowodował, że boh. trafiła do szpitala w Majkainie, tam uratowano jej rękę. Po powrocie nadzorowała suszenie cegieł. [+]
[00:14:50] Po ataku Niemiec na ZSRR zmieniła się sytuacja Polaków. Z cegielni przeniesiono się do Majkainu. Boh. pracowała w kopalni złota przy wagonikach na powierzchni – ciężka praca fizyczna. Polacy nie pracowali przy wypłukiwaniu kruszcu.
[00:16:10] Polacy zostali objęci amnestią. Nie wiedziano nic o ojcu, który zgłosił się do tworzonej w Tockoje armii Andersa. Był w złym stanie zdrowia i nie nadawał się do wojska, skierowano go do organizowania delegatury w Pawłodarze. Tam były spisy zesłańców i odnalazł rodzinę. Ojciec przyjechał do Majkainu, gdy matka stała w kolejce po chleb – powód rozterki. Ojciec początkowo pracował w kopalni, a potem jako mąż zaufania w powiecie bajanaulskim – pomoc z UNRRA.
[00:18:36] W 1942 r. ojciec organizował transporty ochotników z rejonu do Pawłodaru, skąd jechali dalej do polskiego wojska. Ojciec został zastępcą szefa pawłodarskiej delegatury i ściągnął rodzinę do miasta. Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych ponownie go aresztowano i skazano na 10 lat więzienia. Ojciec siedział w Pawłodarze – stan jego zdrowia, przekupiono lekarkę i 17 listopada został uwolniony. Po jakimś czasie zmarł. Boh. pracowała w fabryce traktorów Oktiabr – krzyż na grobie ojca.
[00:21:34] Nie było wiadomości o bracie. Potem okazało się, że był internowany w Kołatowie na Litwie. Potem był w Wilnie, skąd wrócił do wsi Gruszeńce, gdzie ukrywał się u babci i wuja. Potem został wcielony do ludowego wojska.
[00:22:25] Wiosną 1946 boh. i matka przyjechały do Polski, do Sulęcina. Dzień wcześniej brat wrócił z frontu do swojej żony, która zamieszkała w Sulęcinie. Boh. podjęła pracę w „Społem”. Młodzież jeździła nad jezioro do Łagowa. Boh. poznała przyszłego męża, po ślubie zamieszkano w Łagowie. Boh. zrobiła kurs biegłego księgowego i pracowała jako główna księgowa w PGR. Po rozwodzie sama wychowywała dzieci.
[00:25:14] Przedstawienie rodziców: Pauliny i Bazylego Kuców. W czasie rewolucji w Rosji ojciec był więziony w Petersburgu i miał zostać rozstrzelany – okoliczności ocalenia, zbieżność nazwisk. W mieście mieszkała kuzynka, która mu pomogła. Ojcu udało mu się wrócić do Kuciek.
[00:28:15] W Kućkach dziadkowie ze strony ojca mieli gospodarstwo rolne. Ojciec po powrocie handlował solą, potem został urzędnikiem. Ziemia była żyzna, w gospodarstwie uprawiano zboża, len, ziemniaki, buraki. Hodowano bydło, a także konie dla wojska. W gospodarstwie zatrudniano parobków, do żniw i wykopków zatrudniano miejscowych. W okolicy mieszkało więcej ludności prawosławnej niż katolików. Uprawiano len i produkowano tkaniny, szyto odzież. Hodowano owce o różnym umaszczeniu dające wełnę w różnych kolorach. Matka robiła z tego odzież. Ojciec jadąc na sesje do Warszawy ubierał się w strój regionalny, samodział. Ojciec należał do Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem.
[00:33:30] Przy gminie w Trabach była Kasa Stefczyka, działała spółdzielnia „Społem”. Budowano szkoły – system szkolny na wsi. Dzieci nie miały książek ani zeszytów. Boh. chodziła do pierwszej klasy z torbą uszytą przez matkę. Szkoła była w domu babci w Gruszeńcach, pracowało tam małżeństwo nauczycieli. Nie było elektryczności, tylko lampy naftowe.
[00:35:13] Gdy zmarł Piłsudski, boh. była w szóstej klasie w Iwiu i należała do harcerstwa – reakcja na śmierć Marszałka. Ojciec był na pogrzebie w Krakowie, był też gdy składano Serce Marszałka na cmentarzu na Rossie w Wilnie. Zdjęcia z uroczystości zaginęły.
[00:36:36] We wrześniu 1939 boh. i brat byli w Oszmianie, gdzie mieli rozpocząć naukę. Matka przysłała pastucha, który zabrał boh. z Oszmiany do Kuciek. Brat poszedł z kolegami, by bronić Wilna i trafił do obozu [internowania] w Kołatowie [na Litwie], ale wtedy o tym nie wiedziano. Niemcy nie doszli do Kuciek. Wrogiem byli sowieci. Ojca aresztowano, w największym pokoju w domu zrobiono świetlicę – śpiewana piosenka. Z września 1939 boh. zapamiętała smród sowieckich żołnierzy, ich buty i karabiny na sznurkach.
[00:40:10] Aresztowany ojciec siedział w Wołożynie, potem w Juraciszkach i Lidzie, stąd trafił do Republiki Komi. Ojca zabrano z domu nocą. Gdy służył w armii carskiej, zakonnicy podarowali mu mały ryngraf, który cały czas nosił – ocalenie podczas potyczki. Do domu [przed wojną] przyjeżdżali posłowie i senatorowie, boh. to nie interesowało.
[00:43:15] Wywózka nastąpiła nocą. Przyjechało trzech mężczyzn, jeden okazał się kolegą ze szkoły w Iwiu, który przed wojną był drużynowym harcerzy. Dzięki niemu pakowanie odbyło się w spokoju, zabrano dosyć dużo rzeczy, ubrań i jedzenia, w tym beczkę z mięsem, mąkę, kaszę. Zachowanie matki w czasie deportacji. Saniami pojechano na stację w Juraciszkach, gdzie stały wagony. Była tam już kuzynka z rodziną, w tym 9-miesięcznym dzieckiem, które zmarło w czasie podróży. Zwłoki zostały wyrzucone przez okienko w wagonie. [+]
[00:47:26] Z domu zabrano trochę ubrań, pościel, beczkę z mięsem, kaszę, chleb. Matka nie szykowała się do wywózki, było to zwykłe zapasy. Kolega Janek z Iwia, drużynowy harcerstwa, mieszkał po wojnie w Lubinicku, ale na Ziemie Zachodnie przyjechał późno.
[00:49:30] Zwłoki zmarłych podczas podróży do Kazachstanu wyrzucano z wagonów. Umierały dzieci i osoby starsze, nie było możliwości pochówku. Na postoju jedna osoba z wagonu wychodziła z wiadrem po zupę albo wodę. Załatwiano się do dziury w podłodze – traktowanie przez strażników. Ludzie zabierani ze wsi mieli trochę jedzenia, ci z miasta byli w gorszej sytuacji. Odczucia w czasie wywózki. Konwojenci nie wiedzieli, dokąd jedzie transport. Matka była chorowita, nie miała leków. Przed wywózką wuj z Gruszeńców przywiózł do pociągu chleb. Propaganda głosiła, że w miejscu docelowym będą czekać mężowie, ojcowie, bracia. Wspólne modlitwy w wagonie. Po zupę czy wodę wychodzili mężczyźni. [+]
[00:57:26] W gospodarstwie w Kućkach zostały dwie krowy, świnie. Dzięki koledze Jankowi zajął się tym wuj z Gruszeńców. Przed wywózką majątek był rozgrabiany, ktoś przychodził i zabierał krowę, konia, zawsze był przy tym żołnierz.
[00:59:00] W Pawłodarze przez Irtysz przeprawiano zesłańców barkami. Zgromadzono ich na placu, tam przedstawiciele kołchozów i fabryk wybierali sobie pracowników. Pod gołym niebem spędzono trzy dni. Mężczyzn zabierano do kopalni, matki z dziećmi do kołchozów. Ludzi traktowano jak niewolników. Irtysz przybrał i woda zalała plac – skutki. Rosjanie pracowali przeważnie w fabrykach, a w kołchozach byli Kazachowie. Z Rosjanami można się było porozumieć.
[01:03:13] Z Pawłodaru boh. i matka zostały przewiezione do Bajanaułu. Była tam siedziba rejonu – położenie miejscowości. Część Polaków została w Bajanaule. Boh. i matka zostały zabrane do pracy w cegielni. Byli tam już zesłańcy z pierwszego transportu 10 lutego [1940]. Stał drewniany barak i tam zamieszkano. Matka chorowała i boh. sama pracowała – zranienie w rękę. Wdało się zakażenie, ręka była czarna. Kierownik Rosjanin spowodował, że boh. zawieziono do Majkainu. Lekarzem w przychodni był pan Kotlar, polski Żyd, który nie był zesłańcem, przyjechał dobrowolnie razem z deportowaną siostrą. Lekarz skierował ją do szpitala, ale najpierw kazał iść do baraku Polaków i ogrzać się. W baraku boh. zemdlała i nie pamięta, jak znalazła się w szpitalu. Tam zrobiono operację, po której długo spała. Matka przyszła na piechotę do Majkainu, by zobaczyć się z córką. Opinia na temat doktora Kotlara. [+]
[01:07:55] Ojciec [po amnestii] znalazł się w Pawłodarze, tam na liście zobaczył nazwisko rodziny i przyjechał do Maikainu. Boh. była w pracy, a matka stała w długiej kolejce po chleb. Ktoś zawołał, że przyjechał mąż Kucowej – dylemat, czy wyjść z kolejki. Ojciec przyjechał opuchnięty, słaby. W Majkainie mieszkano w ziemiance u Kazachów. Boh. i matka spały na składanym łóżku brata. Ojciec był w Majkainie mężem zaufania. Boh. po latach w Londynie widziała dokumenty delegatury w Pawłodarze.
[01:11:55] Ojca skierowano do delegatury w Pawłodarze i zabrał tam rodzinę. W czasie mobilizacji do wojska ojciec wyprawiał tam młodych z Majkainu, potem z Pawłodaru. Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych ojciec został aresztowany, a delegaturę rozwiązano. Ojca aresztowano w delegaturze, ale przyprowadzono do domu, by się przebrał.
[01:14:34] Powstał Związek Patriotów Polskich. Działalność kulturalna młodzieży polskiej w ramach ZPP – Janusz Fuks i boh. zawiązali koło dramatyczne. Pisano scenariusze i występowano w pawłodarskiej Filharmonii, akompaniatorką była pani Pijanowska, matka Wojciecha Pijanowskiego . Koleżanka pracująca w szpitalu przynosiła gazę, z której robiono kwiaty. Przedstawienia cieszyły się dużym powodzeniem, więc wyjeżdżano z nimi do kołchozów. Zarobione pieniądze przeznaczano na pomoc dla przedszkola. Władze radzieckie stawiały polską organizację młodzieżową za wzór. Boh. dwa razy zorganizowała w Pawłodarze nad Irtyszem zjazd młodzieży z okolicznych miejscowości.
[01:21:45] Wanda Wasilewska uważała się za „twardą” komunistkę. Dzięki niej Polacy mieli trochę luzu. Boh. pracowała w fabryce traktorów Oktiabr, początkowo w hali, a potem w księgowości. Janusz Fuks, z pochodzenia Żyd, przed wojną studiował w Paryżu. Po wojnie mieszkał w Łodzi i wydał swoje wspomnienia.
[01:23:12] Ojciec został aresztowany i siedział w więzieniu w Pawłodarze. Przeciwko niemu zeznawała Polka Żenia – wysoki wyrok. Po oblaniu zimną wodą ojciec zachorował na zapalenie płuc. Przekupiono lekarkę, która doprowadziła do zwolnienia ojca dla podreperowania zdrowia. Ojciec żył na wolności dwa miesiące – spanie na pryczy z konającym ojcem, który przeżywał rozprawę sądową i powtarzał, że nie jest winien. Boh. pracowała w tamtym czasie w fabryce Oktiabr, gdy ojciec zmarł załatwiła trumnę. Nie było księdza, mogiłę poświęcił pop, który wrócił z łagru. [+]
[01:27:30] Przed wyjazdem do Polski na grobie postawiono krzyż metalowy z tablicą – treść wypisana w mokrym cemencie. Krzyż i tablica przetrwały. Po latach grób ojca znalazł Teofil Mikulski. Boh. była w Pawłodarze i odnowiła pomnik ojca. Obok jest symboliczny grób dziewczyny, która zmarła zaraz po przyjeździe do Pawłodaru [w 1940], jej zwłoki wrzucono do dołu w stepie. Działalność Klubu Pawłodarczyków – pomnik. Obecnie cmentarzem zajmuje się Rosjanka – kwestia opieki nad grobem ojca.
[01:32:30] Po przekroczeniu granicy polskiej udano się do kaplicy – modlitwa repatriantów. Ludzie nie wracali do swoich domów – niepewność dalszego losu, radość i smutek. W 1942 r. była surowa zima, nie można było pochować zmarłych i ciała jadły wilki.
[01:34:04] Żenia również przyjechała do Polki, ale ślad po niej zaginął. Wszyscy wiedzieli, że to ona oskarżała ojca. Myślano, że kobieta jako zawzięta komunistka zostanie w Związku Radzieckim. Żenia, donosicielka, była jedną z założycielek ZPP w Pawłodarze. Boh. po przyjeździe do Polski nie szukała jej.
[01:36:27] Zatrzymano się w Sulęcinie, gdzie już była rodzina brata, który w czasie okupacji ożenił się. W Sulęcinie mieszkała jego żona i córka oraz teściowie. Transport, którym jechała boh. i matka został skierowany do Gubina. Po drodze boh. załatwiła, że jeden wagon skierowano do Sulęcina. Początkowo pracowała w Biurze Rolnym i dokształcała się, potem pracowała w „Społem”.
[01:38:12] Wrażenia po przyjeździe na Ziemie Odzyskane. W Kazachstanie najgorsze były początki. W Pawłodarze był targ i matka sprzedawała tam rzeczy przywiezione z Polski. Początki w Sulęcinie. Młodzież jeździła nad jezioro do Łagowa. Wójt Łagowa [Jan] Węckowicz pochodził z Wileńszczyzny, dzięki niemu boh. w 1947 r. dostała mieszkanie i przeprowadziła się do Łagowa. Było jeszcze trochę Niemców, potem prawie wszyscy wyjechali do Niemiec. Wieś zamieszkiwali repatrianci, zdemobilizowani żołnierze oraz ludzie z okolic Konina.
[01:41:40] Mąż boh. został wywieziony [podczas wojny] z poznańskiego w okolice Frankfurtu i pracował w młynie. Po wojnie osiadł w Łagowie. We wsi rozbierano budynki i wywożono cegły. Niektórzy Niemcy wyjeżdżając zostawiali wyposażenie domów. Osadnicy mogli kupować meble. Młodzi z okolic przyjeżdżali do Łagowa na zabawy taneczne – początki turystyki. Z Sulęcina przyjeżdżano na zabawy autem z demobilu. Orkiestra składała się z samouków.
[01:45:20] Zadufanie poznaniaków – opinia o przesiedleńcach ze wschodu. Działacz społeczny na zebraniu w gospodzie powiedział, że wita „chamów zza Buga”. Działalność boh., obecnie łagowskiej seniorki.
[01:49:24] Wspomnienia z Kazachstanu zamazują się. Wspomnienie wyjazdu na grób ojca. Boh. częściej przypomina się sielskie dzieciństwo. Lubiła jesień – wspomnienie krów wracających z wieczorem do obory. Głód na zesłaniu – zagryzanie chleba słonecznikiem. Gorzej mieli ci, którzy pracowali fizycznie. Polacy dostawali pomoc z UNRRA, matka wymieniała rzeczy z paczek na żywność i już nie głodowano.
[01:53:25] W dniu śmierci ojca boh. poszła do pracy, ale coś kazało jej wrócić do domu – ostatnie słowa ojca. Po pogrzebie boh. chodziła w step i sprawdzała, czy nie rozkopano grobu. Nieboszczyków odkopywano i zdejmowano ich ubrania. Ojca pochowano w stepie, obecnie cmentarz, „relikt przeszłości”, znajduje się na obrzeżach miasta. Kazachowie mieli swój cmentarz, a prawosławni swój. Grób ojca był drugi, potem pochowano tam dwóch lotników i kilku Rosjan – działalność samozwańczej zarządczyni, stan cmentarza.
[01:58:41] Wodę do cegielni przywożono w beczce i trzeba było ją oszczędzać. W Majkainie i Pawłodarze była woda.
[02:00:10] Boh. nie była w obozie, tylko na zesłaniu, mieszkając w Pawłodarze mogła chodzić do kina. Wspomnienie działalności artystycznej zesłańców. Rosjanie żyli w podobnych warunkach jak zesłani Polacy – wiara w powrót do kraju. Postawa matek. Chodzono w step i odmawiano litanie. W cegielni był klub, wieczorem zbierano się tam i grano, „nasze matki tam siedziały w kucki, czy jakaś ława była, i płakały, a myśmy podskakiwali. Głodni, chłodni, zawszeni”. Latem, żeby nie dokuczały pluskwy, prycze wynoszono i spano na dworze. W pomieszczeniach pluskwy spadały z sufitu. Jedzenie na zesłaniu.
[02:04:06] Sytuacja matek z dziećmi – kradzieże żywności. W Boże Narodzenie dzielono się chlebem. W Pawłodarze był rynek, można było odzież wymienić na arbuzy, marchew. Gdy ojciec siedział w więzieniu, podawano mu paczki. Był w nich barani tłuszcz, chleb, owoce. Strażnicy podbierali produkty z paczek. Prawnuk Franek nie chce słuchać boh. – powody. Miejscowi też cierpieli, nie było dużej różnicy w warunkach życia. Sytuacja Kazachów była trochę lepsza. Władza miała swoje zaopatrzenie, swoje sklepy. Stopniowa zmiana nastawienia Rosjan i Kazachów do zesłańców Polaków, którzy przynieśli ze sobą kulturę i byli dobrymi pracownikami.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.