Witold Mołodyński (ur. 1928, Ustrzyki Dolne) jest architektem, urbanistą oraz kronikarzem dziejów Ustrzyk Dolnych. Jako młody chłopiec był uważnym obserwatorem okupacji sowieckiej i niemieckiej, świadkiem Holokaustu i uczestnikiem samoobrony przed atakami nacjonalistów ukraińskich. Po wojnie skończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach, na Politechnice Krakowskiej oraz na Uniwersytecie Paryskim. W latach 60. na zlecenie Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki opracowywał program zagospodarowania turystycznego Bieszczadów. Przez wiele lat mieszkał i projektował we Francji. Jest korespondentem m.in. „Tygodnika Sanockiego”.
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1928 r. w Ustrzykach Dolnych.
[00:00:25] Przedstawienie rodziców: Zofii i Józefa Mołodyńskich. Ojciec pracował w miejscowej rafinerii, ale w 1923 r. zakład został zamknięty i stracił pracę. Matka chciała założyć sklep, ale były trudności ze znalezieniem odpowiedniego lokalu w Ustrzykach. Ojciec znalazł lokal w sąsiedniej wsi Brzegi Dolne i tam rodzina się przeniosła. Boh. miał beztroskie dzieciństwo, chodził do starej szkoły, ale ojciec pracował na budowie nowej. Boh. skończył cztery klasy, do piątej poszedł w Ustrzykach, gdzie była szkoła siedmioklasowa. Niewielu kolegów poszło do ustrzyckiej szkoły, miejscowi kończyli edukację na czterech klasach. Boh. chodził do szkoły na piechotę.
[00:03:27] Był rok 1939, mówiono o wojnie. 1 września uczniowie przyszli do klasy, wychowawca spóźnił się, w rękach trzymał oficerki i szablę. Miał już kartę mobilizacyjną i po lekcji szedł do wojska. Nauczyciel powiedział, że wybuchła wojna i nie będzie szkoły, ale za dwa tygodnie polscy żołnierze przepędzą Niemców i lekcje zostaną wznowione. Boh. więcej go nie zobaczył. Po 70 latach dyrektor szkoły zaprosił boh. na rozpoczęcie roku szkolnego w gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego. Opowiedział uczniom o 1 września, o przechodzącym wojsku, uciekinierach, bombardowaniach. Redaktor miejscowej gazety poprosił o napisanie tekstu do druku. Tak zaczął się pierwszy rozdział książki autorstwa boh. „Na razie lekcji nie będzie”.
[00:06:25] Niemcy doszli pod Lwów, z drugiej strony przyszli Rosjanie. Polacy rozmawiali z Niemcami i Rosjanami. Dowódca obrony Lwowa poddał miasto Rosjanom i żołnierze poszli do niewoli rosyjskiej. Polacy mieli wybór, boh. opisał tę sytuację w swojej książce.
[00:08:18] W ostatnim tygodniu niepodległości na drogach było pełno wojska i uciekinierów, którzy zmierzali na wschód. Jechały transporty z uciekinierami, niektóre pociągi zatrzymywały się w Brzegach, rodzina mieszkała niedaleko stacji kolejowej. Latały samoloty niemieckie, ale bombardowania były niecelne. Polacy ustawili działa przeciwlotnicze na ul. Głównej, ale nie strzelano, bo samoloty latały zbyt wysoko. Gdy jednostka przeciwlotnicza ruszyła w kierunku Lwowa, samoloty niemieckie zaczęły latać nisko i ostrzeliwały drogi. Taka sytuacja trwała do 10 września. Studnia wyschła, ponieważ dawano wodę uciekinierom, wiadra stały przy drodze. Ludzie wykupili żywność ze sklepu. Wieczorem na rowerach przyjechali policjanci mówiący, że w nocy przyjdą Niemcy. Powiedzieli też, że saperzy mają wysadzić most na końcu wsi, co spowolni Niemców. Boh. i ojciec nasłuchiwali, ale mostu nie wysadzono. Stryjenka mieszkająca w Kowalówce mówiła, że miejscowi grozili żołnierzom i krzyczeli, by nie wysadzali mostu. Niemcy bez przeszkód przejechali czołgami – sytuacja na froncie w okolicach Lwowa. Wiele oddziałów polskich zostało odciętych, przedostawano się na Węgry.
[00:13:20] Przestały jeździć pociągi, samochody, o godz. 12 rodzinę obudził hałas. Ktoś wyłamał drzwi do sklepu i zaczęto go rabować. Był to ktoś z miejscowych, kto wiedział, że klucza się nie wyjmuje. W sklepie już nie było jedzenia, ale były inne towary „abisynki, cykorie małe” i lepy na muchy [abisynka to kawa zbożowa z cykorią]. Złodzieje myśleli, że to cukierki i potem to wyrzucili do fosy, a boh. pozbierał. Zbierając znalazł dwa polskie granaty i dzięki temu był uzbrojony.
[00:14:38] Przejechały czołgi niemieckie i zmotoryzowane jednostki piechoty. Boh. stał przy płocie i oglądał przejazd Niemców. Któryś z niemieckich żołnierzy strzelił do boh. i w sztachecie płotu została dziura po kuli – reakcja ojca. Koło południa, jak na defiladzie, szła dywizja górska [2 Dywizja Górska] i tych żołnierzy pozwolił oglądać. Ta jednostka walczyła potem z Polakami pod Birczą. Żołnierze z dywizji górskiej zajechali na podwórko by odpocząć, kuchnia polowa gotowała obiad. Ojciec znał niemiecki i wyszedł do żołnierzy, powiedział, że cztery lata służył w armii austriackiej, a potem przez trzy lata był na wojnie. Powiedział, gdzie walczył i wymienił swoich dowódców, powiedział też komu uratował życie i okazało się, że to obecny dowódca. Przywieziono go – jego rozmowa z ojcem [wzruszenie boh.]. Dowódca kazał ordynansowi z kwatery w hotelu Klaga w Ustrzykach dostarczyć wino, poczęstunek i coś dla dzieci. Ze sklepu rodziców wyprzedano towary, a Klag miał różne zapasy. Matka poczęstowała Niemców herbatą, dzieci dostały paczki ze słodyczami. Boh. myślał, że generał wstąpi wracając . Wizyta Niemców poprawiała bezpieczeństwo rodziny, żołnierzy widzieli okoliczni Ukraińcy i mogli uznać, że ojciec to ktoś ważny. To się później przydało. Austriacka Dywizja Górska nie wracała przez Ustrzyki. [+]
[00:21:55] Za dywizją austriacką szły trzy plutony siczowców z Ukrainy Zakarpackiej. Ktoś im powiedział, że ojciec polował i miał broń. Siczowcy obstawili dom i zrobili rewizję, ojciec powiedział im, że broń zabrała policja, a w domu jest tylko broń sportowa – konfiskata. Sąsiedzi potwierdzili, że widzieli policjantów. W sklepie została paczka papierosów „Mewa”, żołnierze wzięli papierosy i nie chcieli zapłacić. Przyszedł dowódca, którego potem we Lwowie zabili banderowcy, i kazał podkomendnym zapłacić. Siczowcy rozeszli się po domach, ale dowódca zebrał swoich żołnierzy.
[00:25:35] Przez tydzień był spokój. Potem Niemcy się wycofywali wywożąc różne rzeczy, m.in. szybowce. Boh. opisał to w książce „Bieszczadzkie okupacje”. Chciał wtedy użyć swoich granatów, ale obawiał się, że wieś poniesie konsekwencje. Niemcy zgromadzili beczki z benzyną, ustawili je w piramidę. Na terenach wschodnich zostało dużo polskiej broni, amunicji. Polacy na Kresach mogli się uzbroić przeciwko Ukraińcom, banderowcom. W powiecie sanockim w polskiej wsi rozbroiła się kompania, żołnierze rozdali broń mieszkańcom, dostali ubrania cywilne i przedzierali się na Węgry. We wsi powstała silna samoobrona, bandy nie przychodziły tam rabować i mordować.
[00:28:28] Broń porzucali polscy żołnierze, którzy zostali odcięci przez Niemców i szli lasami. Boh. spotkał taką grupę. Wieczorem drogą jechały na wschód niemieckie pojazdy, a on poszedł do ogrodzenia po drugiej stronie i usłyszał szum. Za płotem biegli polscy żołnierze, boh. uważa, że mogli dostać się na Węgry. Pewnego dnia zatrzymało się we wsi wiele samochodów różnych marek, były to samochody zarekwirowane przez Niemców. Żołnierze niemieccy poszli do lasu na obławę i złapali kilku polskich żołnierzy, w tym jednego rannego. Przyprowadzili ich do domu stryjenki, która go opatrzyła. Polaków nie pilnowano, ale byli jeńcami. Boh. widząc stojące obok siebie samochody myślał o jakimś sabotażu, ale nic nie zrobił – rozważanie możliwych strat.
[00:34:03] Okupacja niemiecka trwała dwa tygodnie. Pewnego dnia przyjechała ciężarówka z ludźmi z Ustrzyk. W Sanoku Niemcy wyrzucili Żydów z najlepszych domów i przepędzili ich za San na stronę sowiecką. Sytuacja na froncie w pasie między Niemcami a Rosjanami, był to pas neutralny i Anders mógł się wycofać. Oddział polskiej kawalerii stoczył bitwę z Rosjanami pod Baligrodem. Po latach boh. spotkał jednego z żołnierzy gen. Maczka, uczestnika bitwy pod Falaise, który brał też udział w walce pod Baligrodem.
[00:36:50] Boh. widział ciężarówkę, która przywiozła ludzi z Ustrzyk. Niemcy chodzili z listą i według niej zabierali ludzi. Za samochodem pobiegli chłopcy, boh. natomiast pobiegł do Ustjanowej, ponieważ mówiono, że tam Niemcy odkryli zakopane tajne dokumenty szybowiska. Stała tam warta i nie mógł podejść bliżej. Koledzy, którzy pobiegli za ciężarówką też nie zostali dopuszczeni blisko. Niemcy widząc dzieciaki przegonili je serią z automatu. Chłopcy nie widzieli egzekucji kilkudziesięciu osób. Boh. nie dowiedział się, kto został zabity, ale Niemcy mieli listę i według niej brali ludzi. Niemcy nie mieli czasu na masowe egzekucje, wybierali najważniejszych ludzi. Nie wiadomo, kto przygotował listę. Po egzekucji mieszkańcy wyznaczeni przez sołtysa zasypywali mogiłę.
[00:40:55] Boh. był świadkiem innych egzekucji w Brzegach, które miały miejsce niedaleko domu [w czasie okupacji niemieckiej]. Początkowo nie mógł jeść, a potem egzekucje spowszedniały. W 1939 r. mieszkańców Ustrzyk rozstrzeliwano między Brzegami Dolnymi a Krościenkiem. Przed wojną tereny nad rzeką Strwiążek były miejscem spacerów.
[00:43:06] W pierwszy dzień po wkroczeniu Niemców Ukraińcy przyszli do ojca z wiadomością, że wieś zostanie spalona, ponieważ ktoś zastrzelił niemieckiego konia. Ponieważ znał niemiecki, prosili go o interwencję. Ojciec obejrzał koński zewłok i orzekł, że to jeździec zastrzelił zwierzę. Niemiec przyznał mu rację i wieś nie została spalona.
[00:44:48] Niemcy w ostatnim dniu pobytu kazali Żydom pootwierać sklepy i robili zakupy. Kupowali damską bieliznę i perfumy. Rozważania na temat losu Żydów w Niemczech po dojściu Hitlera do władzy. Gdy zaczęła się wojna, boh. nie widział Żydów wśród uciekinierów. Dopiero po ataku na Związek Radziecki Żydzi uciekali do ZSRR. Gdy przed wojną robiono składkę na zakup karabinu maszynowego, Żydzi nie dokładali się. Podobnie było, gdy zbierano złom.
[00:48:13] Wiedziano, że przyjdzie Armia Czerwona. Niemiecka okupacja nie zrobiła rodzinie większej krzywdy poza okradzeniem sklepu. Po odejściu Niemców na sowietów czekano dwa dni. W 1939 r. Ukraińcy czekali na przyjście Niemców, gdy ci przyszli drugi raz [w 1941], to witali ich kwiatami. W Brzegach była kolonia niemiecka, boh. nie widział, by ktoś stamtąd witał w 1939 żołnierzy niemieckich. Na Rosjan czekali Żydzi, zwłaszcza biedni, należący do partii komunistycznej. Do koła w Ustrzykach należało ok. 30 osób. Kiedyś w lesie spotkał ich dyrektor szkoły, usłyszał, że śpiewają Międzynarodówkę i poszedł do nich. Nie wydał ich i to mu się później przydało, bo nie został wywieziony na Syberię. Żydzi czekający na sowietów zbudowali bramę powitalną, niektórzy Ukraińcy witali Rosjan chlebem i solą. Rosjanie wjechali do Ustrzyk konno i powitalny chleb dali koniom.
[00:51:40] W Brzegach słychać było silniki od strony Krościenka. Nadjechały stamtąd dwa samochody pancerne. Rosjanie zatrzymali się na drodze i ludzie do nich wyszli. Obok mieszkał Żyd, kilku Polaków i była kolonia niemiecka. Rosjanie rozdawali gazety i zaczęli rozmawiać. Boh. rozważał wrzucenie do pojazdów swoich granatów. Pokazano czerwonoarmistom, gdzie mieszkają Ukraińcy i powiedziano, że nie dojadą tam ze względu na stan dróg. Potem przyjechał żołnierz na koniu, miał parciane buty, konia poganiał patykiem.
[00:55:05] Rosjanie na mocy umowy z Niemcami wysiedlili za San kolonistów niemieckich. Potem wcielono do wojska cztery roczniki młodzieży, wywieziono ich na Syberię i boh. nie pamięta, by ktoś wrócił. W pierwszej deportacji wywieziono pracowników leśnych, w drugiej rodziny żołnierzy, którzy uciekli na Węgry albo się ukrywali. Potem wywieziono na Syberię bogatych Żydów, którzy uciekli do sowieckiej strefy przed Niemcami, zgłosili władzom, że są uciekinierami i wzięli sowieckie paszporty. Matka koleżanki tego nie wpisała i nie deportowano jej. Aresztowano „wrogów ludu”: Polaków i Ukraińców, trafili do więzień m.in. w Samborze, Lwowie, Drohobyczu. Po ataku Niemiec na Związek Radziecki NKWD zamordowało część więźniów, innych pędzono na wschód.
[00:58:25] Zaczęła się okupacja niemiecka i nastąpiły aresztowania Polaków na podstawie donosów, niektórzy trafili do Oświęcimia. Polaków złapanych w łapankach wywożono na roboty do Niemiec, Ukraińcy zgłaszali się do pracy na ochotnika. Potem niewielu młodych wróciło. Polacy, którzy zostali na tym terenie, bali się zamordowania przez nacjonalistów ukraińskich. Opinia na temat UPA.
[01:00:57] W domu było radio „Echo”, we wrześniu 1939 słuchano komunikatów z Warszawy. Odbiornika nie oddano Niemcom, choć groziła za to kara śmierci. Potem słuchano stacji z Moskwy. Cygan Antoszko miał jeszcze lepsze radio, trzylampowe – dostęp do wiadomości. W ostatnich tygodniach drugiej okupacji niemieckiej boh. już nie miał baterii do radia i nie wiedziano, co się dzieje w Warszawie. Dopiero Rosjanie powiedzieli, że miasta już nie ma.
[01:03:07] W czasie okupacji sowieckiej miały miejsce wolne wybory. Mieszkańcy mieli się wypowiedzieć, czy przyłączyć te tereny do Związku Radzieckiego. Na sali siedział żołnierz i nikt nie odważył się iść z kartą do głosowania za firankę.
[01:04:45] Polacy uciekali za San, ponieważ banderowcy dawali im ultimatum. Sowieci w czasie deportacji nie dawali ludziom czasu na spakowanie się. Wiele osób uciekło do Ustrzyk, gdzie działała samoobrona. Były rozwieszone gongi, w które uderzano na alarm. Do obrony rozdawano flakoniki z kwasem. Boh. był w sytuacji, w której tego środka użył.
[01:06:55] W czasie okupacji sowieckiej działała administracja i otwarto szkołę, pojawiły się gazetki antyreligijne. W szkole nie uczono historii, języka polskiego ani religii, był ukraiński i rosyjski oraz matematyka i sport na wysokim poziomie. Uczono historii partii komunistycznej i geografii ciągle uaktualniając mapy ZSRR.
[01:09:45] Pewnego dnia na teren narciarski przyszedł pluton czerwonoarmistów, by trenować jazdę na nartach. Żołnierze patrzyli, jak jeździ młodzież. Po kursach mieli jechać na front do Finlandii. Uczono ich zjeżdżać z karabinem maszynowym systemem dwójkowym stosowanym przez Finów. Żołnierze nie mogli jeździć telemarkiem, bo ich narty nie miały zamków, tylko jeden pasek trzymający but. Mogli zjeżdżać tylko na wprost. Rannych na froncie fińskim przywożono do szpitala koło Ustrzyk. W budynku mieszkał zawiadowca drogowy Trumpusz, a przed wojną także nauczyciel. W szpitalu byli też jeńcy z frontu fińskiego. Żołnierze rekonwalescenci spacerowali i rozmawiano z nimi o dobrodziejstwach w Związku Radzieckim. [+]
[01:13:50] W okolicy byli też inni rekruci Armii Czerwonej. Przez Brzegi szła kolumna żołnierzy, tylko dowódca miał parciane buty, inni byli w łapciach lub boso. Sowieci nie chcieli, by poborowi służyli na swoich terenach, więc ich wywożono w głąb kraju.
[01:15:42] Ojciec był współzałożycielem [przedwojennego] Związku Strzeleckiego w Brzegach Dolnych, rodzinie groziła wywózka na Syberię i byli na liście. We wsi mieszkały trzy rodziny żydowskie: rolnik, właściciel sklepu i biedny szewc Messer. Jego syn był trochę starszy od boh., ale nie chodził z nim do szkoły i nie bawił się dzieciakami. Po wejściu sowietów chłopak pracował dla NKWD i to on zrobił listę osób do wywózki, spisując pracowników administracji lasów państwowych. Przyniósł ją do domu i jego matka zobaczyła, że na liście są Mołodyńscy. Kazała synowi ich skreślić, przypominając, że rodzice boh. im pomagali. Syn był zawzięty, nie chciał nikogo skreślać i matka wyrzuciła go z domu. Wtedy się ugiął i przepisał listę pomijając Mołodyńskich. [+]
[01:19:28] Inni Żydzi ostrzegali znajomych Dziurzyńskich, ich trzej synowie poszli z wojskiem na Węgry, a najstarszy został, potem Niemcy wywieźli go do Oświęcimia. Mimo ostrzeżeń i rad, by wyjechali do innej wsi, Dziurzyńscy zostali – refleksje na temat porzucania domu, majątku. Dzięki żydowskiej rodzinie rodzina boh. została uratowana przed wywózką – refleksje na temat okoliczności, w których ktoś uratował boh. życie.
[01:22:08] W czasie okupacji sowieckiej sklep nie działał, ojciec został przyjęty do pracy w rafinerii. Zakład był zamknięty od 1923 r., ale cały czas konserwowano maszyny. Rafineria była gotowa do uruchomienia i Rosjanie z tego skorzystali, ale potrzebowali fachowców. Ojciec pracował wcześniej w Borysławiu i chętnie go przyjęto, został kierownikiem destylacji parafinowej, miał dobrą pensję. Prowadzenie sklepu nie było możliwe. Powstała kooperatywa i tam robiono zakupy. Towarów brakowało, nie było igieł, nici i ludzie się zaczęli buntować. Władze obiecały sprowadzać z Generalnego Gubernatorstwa rzeczy, których prawie nie produkował przemysł radziecki. Ludzi interesowało, dlaczego produkowana benzyna jest wysyłana do Niemiec. Co tydzień pociąg z cysternami odjeżdżał do Sanoka. Po wojnie boh. dowiedział się, że w czasie regulacji granic między Niemcami a ZSRR, rafineria ustrzycka miała należeć do Generalnej Guberni. Rosjanie chcieli mieć rafinerię i zgodzili się na sprzedaż benzyny Niemcom. Ostatni transport pojechał w ostatnim dniu przed niemieckim atakiem. O 4 nad ranem samoloty niemieckie zbombardowały dwa najbliższe lotniska.
[01:26:52] Ojciec zarabiał tyle, że żywność można było kupować od chłopów. Na kilka lat przed wojną rodzice kupili duży ogród i były własne warzywa, ziemniaki. Boh. zbierał butelki, za trzy oddane w sklepie mógł kupić kawałek chałwy produkowanej we Lwowie. Ta chałwa bardziej mu smakowała niż produkowana obecnie.
[01:28:40] Niemcy atakowali tak szybko, że Rosjanie nie zdążyli niczego zniszczyć w rafinerii. Podpalono magazyn z amunicją, który mieścił się w przedwojennej ochronce. Ochronkę przeniesiono do prywatnego domu, w czasie okupacji zakonnice ukrywały tam dwie młode Żydówki ze Lwowa. Boh. dowiedział się o tym, gdy był członkiem samoobrony. Po latach jedna z ukrywanych Żydówek przyjechała, by zobaczyć to miejsce.
[01:30:35] Najbiedniejsi Żydzi-komuniści pracowali w NKWD, Żydówki w księgowości – kawał na temat rozliczeń w ZSRR. Wiele Żydówek szyło dla Rosjanek, żon oficerów. Gdy kobiety przyjeżdżały, to przebierały się przed wyjściem z pociągu i wysiadały w nowym ubraniu. Gdy ktoś chciał się pośmiać, to szedł na stację popatrzeć, jak przyjeżdżają „turyści” ze wschodu.
[01:35:07] Rosjanie nie chcieli niszczyć rafinerii, kazali jej pilnować pracownikom i powiedzieli, że wrócą. Z Ustrzyk odjechał ostatni pociąg z Rosjanami, urzędnikami i ich rodzinami. Pojawiła się nagle artyleria sowiecka, w opinii boh. Rosjanie przygotowywali się do ataku na Niemców i Europę Zachodnią. Wiedziano z prasy i filmów, że armia szkoli wielu spadochroniarzy, budowano bunkry na linii Mołotowa. Stalin kazał budować lotniska blisko granicy, co było błędem, buntowali się przeciwko temu generałowie rosyjscy, którzy uważali, że pierwsza linia obrony powinna być na przedwojennej granicy Polski i ZSRR. Były tam już bunkry po obu stronach. Po wybuchu wojny Niemcy zniszczyli pobliskie lotniska i samoloty sowieckie nie mogły wystartować.
[01:38:02] Pierwszy nalot niemiecki miał miejsce nad ranem o godz. 3:45. Samoloty wróciły na lotnisko w Jaśle, tam je zatankowano i zaopatrzono w bomby, drugi nalot był o godz. 8. Gdy samoloty wracały, w Brzegach już stała artyleria sowiecka.
[01:38:50] Boh. wyróżnia okupacje: I niemiecka trwała dwa tygodnie, I sowiecka niecałe dwa lata. II okupacja niemiecka zaczęła się po ataku na ZSRR, II sowiecka, gdy Rosjanie wyparli Niemców.
[01:39:35] W czasie I okupacji Rosjanie budowali drugą linię drewnianych bunkrów, ale nie uzbroili ich. Gdy Niemcy zaatakowali, samoloty latały nisko, ale Rosjanie nie mieli ciężkich karabinów maszynowych. Boh. widział niemieckich pilotów. „Ale spod ziemi wyskoczyła [radziecka] artyleria dalekonośna”. Atak niemiecki był dobrze przygotowany, dzień wcześniej Rosjanie mieli święto sportowe i bawili się prawie do rana. Niektórych samoloty spędziły z potańcówek, część żołnierzy było pijanych. Boh. nie wie, do kogo strzelała sowiecka artyleria.
[01:42:12] Przed wojną rodzina mieszkała w dużym domu. Rosjanie postanowili zrobić tam nadleśnictwo, a w miejsce nadleśnictwa zrobiono szpital zakaźny. Rodzina musiała się wyprowadzić do domu po Niemcach. Po kilku miesiącach w tym domu postanowiono zrobić kino i dom kultury. Zamieszkano u stryjenki i było tam ciasno. W szkole założono teatr uczniowski i robiono próby przedstawienia. Boh. grał inżyniera architekta i musiał mieć teczkę.
[01:45:00] Kolega napisał kilka listów z Syberii, boh. wysłał mu ołówek. Napisał, że matka mu zmarła i opisał, jak ich wyładowano w lesie. Boh. do dziś ma listy koleżanki pisane z Kazachstanu.
[01:47:00] Jeden z gospodarzy, który miał sad i pasiekę, doradzał ludziom jak gospodarzyć. Był także założycielem chóru. W okolicy mieszkali ludzie czterech kultur: niemieckiej, rusińskiej, polskiej i żydowskiej. Polacy i Niemcy uważali, że najstarszy syn powinien zostać na gospodarce, a pozostali mają się uczyć zawodów. Gospodarstwa niemieckie były wzorowe. Ukraińcy dzielili gospodarstwa między dzieci rozdrabniając je i biedniejąc. Żydzi i Rusini mieli dużo dzieci – rozważania na temat przyrostu naturalnego. W Brzegach Dolnych 20% stanowili Polacy, tyle samo Niemcy. Rusini stanowili 60% mieszkańców wsi, przed wojną boh. nie słyszał słowa Ukrainiec. W Ustrzykach i innych miastach nad Polakami i Rusinami przeważali Żydzi.
[01:53:00] Żydzi kultywowali swoje tradycje i obchodzili swoje święta. Rusini w swoje święta zapraszali Polaków, Polacy zapraszali Rusinów. W święto Jordanu Polacy kropili tylko domy, a Rusin także zwierzęta hodowlane i pola. Niemcy, Żydzi i Rusini do Polaków mówili po polsku.
[01:55:02] Naprzeciwko szkoły w Brzegach leżał stos kamieni z rozbiórki starej karczmy. Dzieciaki dzieliły się na dwa obozy i „bawiły się w wojnę” obrzucając się kamieniami. Wojny nie były narodowościowe, a dzielnicowe: Baranówka biła się z Kowalówką, a potem kolonia z górnym końcem wsi. W szkole wychowywano w kulcie Piłsudskiego. Dzieci były zuchami, potem miały być harcerzami. W Ustrzykach było Orlęta. Nauczyciele dbali o patriotyczne wychowanie. Współcześnie w Ustrzykach jest zaplecze harcerskie, a drużyna nie może powstać.
[01:57:22] W czasie I okupacji sowieckiej w szkole uczono ukraińskiego i rosyjskiego. Boh. czasem przypomina się jakaś piosenka z tamtych czasów. Lekcje śpiewu były dobrze prowadzone. Dzieciaki chodziły przez wieś i śpiewały. To się przydało w czasie okupacji niemieckiej, gdy z Niemcami przyszli Słowacy i nauczono się ich hymnu. Wiersze ukraińskie były ciekawe. Boh. znał ukraiński przed wojną, ¾ uczniów było Rusinami i w I klasie lekcje odbywały się w tym języku. Od drugiej klasy uczono po polsku. Z koleżanką, córką popa, rozmawiano po polsku. Rusini kończący cztery klasy znali dobrze język polski. Potem wyjeżdżali do Generalnego Gubernatorstwa, a po wojnie na Ziemie Odzyskane jako Polacy.
[02:02:40] Rozważania na temat wybuchu wojny w 1939 r. i ataku ze strony Niemców i Rosjan – nadzieje Polaków. Wspomnienie znalezienia dwóch granatów – boh. długo nie powiedział o tym ojcu. Bogaty Żyd mieszkający przy moście w Sanoku wykształcił [przed wojną] trójkę swoich dzieci. Uciekł do Ustrzyk i tam 1 maja na balkonie podarł polską flagę mówiąc, że Polski nigdy tu nie będzie. Część Żydów wierzyła w panowanie Rosji i komunizm. Niektórych Żydów wywieziono, inni musieli płacić czynsz za mieszkania, odebrano im ich warsztaty, ale mogli zakładać spółdzielnie i założyli mleczarnię.
[02:06:40] Sąsiedzi we wsi nie mieli poglądów banderowskich. Nikt znajomy nie poszedł do bandy. Gdy drugi raz przyszli sowieci, to zabrali młodzież [ukraińską] z czterech roczników i po dwóch tygodniach szkolenia skierowali na front, który zatrzymał się koło Jasła. Z tych chłopaków nikt nie wrócił. Był też pobór Polaków do polskiego wojska, jedni walczyli pod Kołobrzegiem, inni forsowali Nysę Łużycką. Boh. został zmobilizowany, w punkcie mobilizacyjnym powiedziano, że wojna się skończyła i poborowych puszczono do domów. Drugi pobór Polaków nie był do wojska polskiego, tylko do sowieckiego razem z Ukraińcami. Ludzi z tych terenów nazywano „zapadnikami”, kierowano do Armii Czerwonej i na front. Nie oszczędzano ich.
[02:09:30] Gdy przeszedł front w 1944 r., Rosjanie wcielili do wojska cztery roczniki, Polaków wysłano do polskich jednostek do Przemyśla. W maju 1945 boh. wszedł w wiek rekrucki i został zabrany do wojska sowieckiego razem z rówieśnikami Ukraińcami. Wojna się skończyła i puszczono ich, boh. wrócił do domu. Wcześniej wiedziano z radia, że to koniec wojny, ale boh. musiał iść do punktu zbornego.
[02:10:51] W Ustrzykach była biblioteka, gdy w 1941 r. przyszli Niemcy, ktoś rozwalił drzwi i książki wyrzucano do fosy. Boh. znalazł polską książkę „Za chlebem” [nowela Sienkiewicza] i wziął ją. W czasie I okupacji sowieckiej w szkołach nie uczono języka polskiego, ale w bibliotece można było znaleźć polskie książki. Z bożnic wyrzucano zwoje Tory. Boh. wszedł do zniszczonej bożnic, wziął dwa zwoje i schował je na strychu.
[02:14:00] Nauczyciele w szkole sowieckiej byli z Kijowa. Rosjanie pracujący w okolicy wysyłali paczki do rodzin mieszkających w innych częściach Związku Radzieckiego. W paczkach były np. ziemniaki. Przyjeżdżały rodziny oficerów i innych służb. Niektórzy z Rusinów współpracowali z nowymi władzami. W czasie okupacji niemieckiej także wiedziano, kto jest po stronie Niemców. Ludzie wierzyli w to, że Hitler da im wolną Ukrainę. Po ataku na ZSRR pojawili się jeńcy sowieccy, refleksje na temat błędów Hitlera i Stalina, błędów dowództwa AK w powstaniu warszawskim i w obronie Lwowa. Po 17 września [1939] gen. Maczek rozumiał, że trzeba wojsko wyprowadzić na Węgry, a nie bronić Lwowa, inny generał wyprowadził kilkanaście tysięcy obrońców miasta do niewoli sowieckiej. Rozważania na temat represji wobec Polaków na dawnych Kresach w 1937-38 roku i braku rozeznania wśród polskich oficerów w 1939 r.
[02:19:02] Koloniści niemieccy żyli na wyrównanym średnim poziomie. Byli dobrymi gospodarzami, pracowali w lesie, w górnictwie, mieli różne warsztaty. Najgorzej mieli Rusini. Czasem boh. pomagał matce w sklepie, chodził do Ustrzyk, by zamówić towar. Wspomnienie chłopca, który z butelką po piwie przyszedł po naftę. Ktoś kupował paczkę zapałek i liczył, czy liczba się zgadza, cukierek kosztował grosz i kupowano je na sztuki. Refleksje na temat błędów w gospodarzeniu Rusinów. Łemkowie i Bojkowie z wysokich gór mieli tradycje hodowli wołów. Cielaki kupowano na Węgrzech i wypasano na połoninach. W środy był targ, potem pociąg z bydłem wyjeżdżał z Ustrzyk do Wiednia. Bydłem handlowali Żydzi. Gdy bogatszy hodowca wydawał córkę za mąż, dawał dwudziestodolarówki jako wiano. Rusini, którzy umieli gospodarzyć, byli zamożni. Bogaci byli także popi. Zamożniejsi Żydzi pomagali biednym Żydom – pożyczki bankowe, system handlu detalicznego – wymiana towarowa, a nie pieniądze.
[02:25:28] Najbogatszych Żydów wywieziono na Syberię – informacje z książki o narodowości komendantów obozów. Wywiezieni bogatsi Żydzi dostawali na zesłaniu lepsze prace. Drugi raz skorzystali, gdy tworzyła się polska armia. Wielu Żydów tam poszło i zostali ewakuowani z ZSRR. W Palestynie część z nich uciekła z bronią do partyzantki walczącej z Anglikami. To oni budowali Izrael, zajmowali najlepsze stanowiska i rządzili krajem. Koleżanka boh. Rebeka uciekła z matką razem z wycofującymi się w 1941 r. Rosjanami, przypuszczenia co do jej losów. Dywagacje na temat broni od Izraela i Francji dla polskiej obrony terytorialnej.
[02:29:30] Przed wojną boh. chodził z matką po towar do hurtowni żydowskich – treści antyżydowskich ulotek wymierzonych w żydowski handel. Były wypadki, że ortodoksyjnych Żydów wyrzucano przez okna. Walczono z zachłannością Żydów i nie dopuszczaniem przez nich innych nacji do interesów. Polacy założyli sklep „Konsum”, Rusini także mieli sklep przy rynku. Po [pierwszej] komunii matka dała boh. 5 groszy na bułkę, gdy wrócił do domu zapytała, gdzie ją kupił i przyznał, że u Żydówki Brytfajnowej [Brytfein?] – pretensje matki, że nie kupił jej u Tomczyka i zgrzeszył kupując u Żyda.
[02:33:10] Ukraińcy mieli dobrze działającą spółdzielnię, była tam mleczarnia, biblioteka w Ustrzykach i na wsi. Dziadek opowiadał, że po I wojnie światowej Rusini naśladowali Polaków i organizowali to co oni. Założyli swój Związek Strzelecki. Stosunki zaczęły się psuć dopiero w czasie okupacji niemieckiej. W 1943 r. doszły wiadomości o Wołyniu, o ukraińskim nacjonalizmie, o walkach między Ukraińcami. Ojciec słuchał informacji z Jugosławii, gdzie mordów dokonywali nacjonaliści serbscy.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.