Kazimierz Dziekoński (ur. 1931, Cumań), syn oficera Wojska Polskiego z Kresów Wschodnich zamordowanego w Katyniu. W kwietniu 1940 został razem z matką i siostrą deportowany do Kazachstanu. Do Polski wrócili w 1946 roku.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1931 r. w Cumaniu.
[00:00:30] Ojciec, Stanisław Dziekoński, pracował jako leśniczy w majątku księcia Janusza Radziwiłła. Matka, Maria Dziekońska, zajmowała się domem. Boh. miał starszą siostrę Krystynę. W 1936 ojca przeniesiono do Lisiczyna, gdzie również był leśniczym. W okolicy mieszkali Polacy i Ukraińcy, były całe ukraińskie wioski. W 1938 r. boh. zaczął chodzić do czteroklasowej szkoły w Kadyszczu.
[00:02:45] Ojciec był legionistą, brał udział w walkach od 1918 r. Był ranny pod Żytomierzem, odznaczono go Krzyżem Walecznych. W 1931 r. był na szkoleniu w Toruniu i awansowano go do stopnia kapitana piechoty. Gdy wybuchła wojna, na stacji w Cumaniu ładowała się do pociągu jadąca na front Wołyńska Brygada Kawalerii – dogodne rampy. 3 września [1939] przyleciały pierwsze samoloty niemieckie, które ostrzelały stojący na stacji pociąg sanitarny. W sierpniu 1939 ojciec został zmobilizowany, odjechał do Lublina i słuch o nim zaginął.
[00:05:40] Po 17 września [1939] do Polski weszli sowieci. Mieszkano przy linii kolejowej i szosie Łuck-Równe, którą szły dywizje konnicy. Czerwonoarmistów witała ludność ukraińska. Przez kilka dni nie było żadnej władzy. 20 września na leśniczówkę, w której mieszkano, napadła kilkunastoosobowa banda Ukraińców. Jeden z bandytów miał karabin z bagnetem i celował w stronę matki – reakcja boh. W domu przebywało kilka rodzin, uciekinierzy z Pomorza. [+]
[00:08:25] Matka bała się kolejnego napadu i chowała rzeczy. Kilka dni później NKWD zaczęło wprowadzać swoje porządki – likwidacja band. Wielu Ukraińców założyło czerwone opaski i służyło nowej władzy.
[00:09:26] Przed 17 września [1939] na stacji zatrzymał się pociąg rządowy. Członkowie polskiego rządu uciekający do Rumunii w Cumaniu przesiadali się z pociągu do samochodów. Nocowali w zamku księcia Radziwiłła w Ołyce, a rano ruszyli w kierunku Zaleszczyk.
[00:10:23] Szkoła była zamknięta. W okolicy było kilka sklepów, większość rozgrabiono. Po jakimś czasie zaczęto mówić o wywózkach. W czasie pierwszej deportacji 10 lutego 1940 wywieziono gajowych, w tym znajomych.
[00:11:20] Rodzina została deportowana 13 kwietnia 1940. Dwaj oficerowie i kilku żołnierzy NKWD przyszło w nocy, rodzina miała godzinę na spakowanie się. W domu była siostra matki Halina Markiewicz. Jej mąż Stefan Markiewicz był oficerem WP – dopisanie ciotki do listy deportacyjnej. Jeden z młodych żołnierzy powiedział po cichu matce, by brała chleb na drogę oraz ciepłe ubrania. Za radę dostał mały budzik. Furmankami zawieziono rodzinę na stację w Cumaniu i załadowano do wagonu towarowego, gdzie były już inne rodziny. Rano pociąg pojechał do Równego, tam dołączono inne wagony – trasa pociągu jadącego na wschód – przesiadka do wagonów o innym rozstawie kół. W pociągu jechało niewielu mężczyzn, niektórzy poszli na wojnę, innych aresztowano. W wagonie jechała kobieta z noworodkiem, żona kolejarza, i pomagano jej. Dziecko przeżyło podróż do Pawłodaru nad Irtyszem, która trwała ponad trzy tygodnie. Ludzi zmarłych w czasie podróży wynoszono z wagonów na postojach. [+]
[00:18:03] W Pawłodarze zesłańców przesadzono z pociągu na furmanki zaprzężone w woły – droga wzdłuż Irtyszu trwała kilka dni. Dojechano do wsi Pieszczanoje, w której był duży sowchoz – wygląd ziemianek, warunki bytowe. Ziemianki opalano suchym nawozem. Na mityngu powiedziano, że każdy musi pracować. W sowchozie hodowano bydło i konie – organizacja sowchozu.
[00:23:03] W baraku mieściła się szkoła i boh. zaczął tam chodzić. W czerwcu 1941 wybuchła wojna niemiecko-rosyjska – postępy Niemców na froncie. Pracujący dostawali pół kg chleba, a dzieci 150-200 gram. Latem i jesienią dało się przeżyć, ale najgorsza dla zesłańców była pierwsza zima. Przywiezione ubrania nie nadawały się na taki mróz, wiele osób zmarło na tzw. gorączkę syberyjską. Zesłańcy nie mieli odpowiedniego obuwia, miejscowi chodzili w walonkach.
[00:27:30] W czasie wywózek ludzie tracili dorobek całego życia, na Syberię przyjeżdżali z dwiema walizkami. Pani Mackiewiczowa miała cztery małe córki - gdy zmarła, jej dzieci też umarły. Głód wśród zesłańców – coraz mniejsze kawałki chleba, który śnił się po nocach.
[00:31:03] Matka pracowała w polu i w ogrodzie – charakter prac. Dopóki nie zachorowała, dbała o dzieci. Trzeciej zimy matka dostała gorączki i leżała w ziemiance – pomoc ciotki. Latem starano się gromadzić jakieś zapasy.
[00:33:53] W 1941 r. po umowie Sikorski-Majski zwolniono Polaków z łagrów i więzień – tworzenie armii Andersa, trudności podróży przez ogromny kraj. Polacy szukali swoich rodzin, pisano listy, a o ojcu nie było żadnych wieści – podejrzenia rodziny. Do polskiego wojska przyjmowano od osiemnastu lat, ale szli też młodsi. Do zesłańców zaczęła docierać pomoc UNRRA, w tym odzież – sytuacja do wyjścia z ZSRR Armii Andersa.
[00:39:00] Pogorszenie sytuacji zesłańców po ewakuacji armii Andresa – hasła na mityngach. Dekretem władz dzieci powyżej 12 roku życia miały pracować. W 1943 boh. zaczął pasać konie. Rano i wieczorem musiał je napoić, a potem pilnował ich na pastwisku. Początkowo boh. pomagał Rosjanin, ale zabrano go do wojska i pracował sam. Siostra Krystyna pracowała w ogrodzie i na polu. Wodę do podlewania ogrodu noszono wiadrami z rzeki Irtysz. Potem siostra chorowała na kręgosłup. Chleb dla boh. zostawiano w dziupli drzewa rosnącego nad rzeką. Zimą konie stały w stajni, wtedy był gońcem i rozwoził listy po okolicznych fermach. Inne dzieciaki pasły bydło albo pomagały w pracy kobietom, które zastępowały mężczyzn. [+]
[00:45:38] Matka zimą zachorowała, ale nie było lekarza. Jakaś Rosjanka dała jej łodygi agawy do żucia. Do centralnego sowchozu przychodziły listy, które boh. rozwoził. Zawiadomienia o śmierci żołnierza były oznaczone czarnym paskiem. Czasem za przywiezienie zwyczajnego listu boh. dostawał coś do jedzenia. Przed Wigilią matka i ciotka były chore. Boh. zostawił im swój chleb licząc na to, że coś dostanie od adresatów listów. Tego dnia miał jednak kilkanaście listów z czarnymi paskami i nie dostał nic do jedzenia. Rosjanie cierpieli tak samo jak zesłańcy, ale byli trochę lepiej przystosowani do warunków zimowych, mieli lepszą odzież, walonki. [+]
[00:48:50] Wysoka śmiertelność wśród dzieci zesłańców. Zimą, gdy ziemia była zmarznięta, zmarłych chowano w śniegu. Miejsce oznaczano tyczką. Wiosną chowano ciała w ziemi. Cmentarz był na wzgórzu. Wspomnienie krokusów kwitnących wiosną w stepie. Głód wśród zesłańców – wspomnienie wychudzonej matki. Gdy dowiedziano się, że można wyjeżdżać z Kazachstanu, matka nie miała siły, by się cieszyć.
[00:51:28] W 1943 r. był pobór do armii Berlinga i zabrano tam starszych kolegów. W 1944 r. Rosjanie odbili Kaukaz z rąk niemieckich i do Północnego Kazachstanu przywożono Czeczenów, Inguszów. Doszło do epidemii tyfusu i starano się nie zachorować, wymierały wtedy całe rodziny.
[00:53:25] Po zakończeniu wojny sytuacja zesłańców trochę się poprawiła, choć cały czas były kartki na żywność. Pojawiły się pogłoski, że Polacy wrócą do kraju. Pod koniec 1945 r. NKWD robiło listy Polaków i polskich Żydów, nie wpisywano tam Ukraińców ani Litwinów. Dowiadywano się o wyjeździe Polaków z większych miast. Na początku 1946 robiono zebrania ludzi wyznaczonych do repatriacji – wpływ na psychikę zesłańców. Wiedziano, że granica Polski została przesunięta na zachód i nikt nie wróci do domu. Wyznaczono dzień zbiórki i zabrano zesłańców do rejonowej miejscowości Kaczyry. Tam raz jeszcze sprawdzono listy repatriantów. Dyrektor sowchozu lubił boh. i dał bryczkę na przejazd chorej matki do Kaczyr. Stąd statkiem popłynięto do Pawłodaru.
[00:59:13] Opinia na temat Rosjan – gościnność i życzliwość. We wsi nie było alkoholu, dawano go jedynie na rocznicę Rewolucji i na 1 Maja. W czasie pobytu na zesłaniu nie doszło do żadnego morderstwa, nie kradziono sobie chleba – ludzie zjednoczeni przez biedę.
[01:01:15] Do Polski jechano wagonami towarowymi, za ubikację służyła dziura w podłodze, ale wagony były otwarte i dawano repatriantom chleb i kipiatok. Nastroje podczas podróży. Gdy jechano na wschód, transport stawał na bocznicach między innymi pociągami, by miejscowi nie widzieli, że jadą zesłańcy. W drodze na zachód zatrzymywano się na stacjach. W Brześciu przesiadano się do polskich wagonów. Na stacji w Terespolu pociąg stanął – widok chleba na straganach.
[01:04:00] Transport dojechał do Szczecina i wiele osób tam wysiadło. Boh. poszedł do miasta i trafił do PUR, gdzie dano mu ubranie i paczkę żywnościową. Gdy wrócił do wagonu, to matka go nie poznała. Szczecin potrzebował zdrowych ludzi do pracy. Matka była chora i kolejarze radzili, by wracać do centralnej Polski. Mąż ciotki Haliny pochodził ze Skarżyska Kamiennej i tam pojechano. Stąd PUR skierował ich do Suchedniowa, gdzie był obóz dla wygłodzonych dzieciaków z Syberii i powstania warszawskiego. Żywność pochodziła z paczek UNRR-y – wspomnienie słodkiego mleka i boczku.
[01:06:12] Jedna z pań przez dwa miesiące przygotowywała boh. do szkoły. Ktoś na zesłaniu miał książkę „Dzieci kapitana Granta” i niemal nauczył się jej na pamięć. Gorzej było z pisaniem. Boh. zdał egzamin i przyjęto go do szóstej klasy.
[01:08:06] Rodzina przyjechała do Starachowic, matka nadal chorowała. Zamieszkano w jednopokojowym mieszkaniu. Ciotka Zofia z Sokółki zabrała do siebie siostrę boh. Krystynę, która tam chodziła do szkoły. Szkolni koledzy boh. mieszkali w dzielnicy Orłowo, gdzie były ogrody i gdzie korzystał z dostępu do warzyw i owoców. Kolega ministrant namówił go, by też się zapisał – dobry obiad od gospodyni księdza. Ciotka Halina pisała na maszynie i dostała pracę w fabryce. Lekarz nie zalecał, by matka pracowała. Boh. był wygłodzony i wszystko mu smakowało, nie rozumiał tego, że ktoś czegoś nie lubi albo nie ma apetytu. Matka wyzdrowiała. Boh. starał się uczyć, by dogonić rówieśników, co mu się udało pod koniec szóstej klasy.
[01:12:40] W 1943 r. Niemcy odkryli groby w Katyniu i wydali broszurę w języku polskim. Ktoś ze szkolnych kolegów dał ją boh. Była tam lista zamordowanych, ale nie było nazwiska ojca. Później dowiedziano się, że mordowano także w Charkowie i Miednoje. W latach 80. listy ofiar z tych miejsc wydrukowała jakaś gazeta i boh. zobaczył nazwisko ojca. Trzy razy był na cmentarzu w Piatichatkach koło Charkowa, na którym pochowano polskich oficerów, jeńców obozu w Starobielsku, w tym ojca. W 1991 r. miała miejsce pierwsza ekshumacja. Znaleziono notes jednego z oficerów, a w nim listę jeńców, którzy jechali z nim w wagonie, było tam nazwisko ojca, który jest też na listach NKWD.
[01:17:00] Boh. był w Piatichatkach w 1991 r., niedługo po ekshumacjach – ślady. Z Warszawy i Szczecina pojechało ok. 40 osób. Odwiedzono Charków i gmach NKWD, ale wycieczki nie wpuszczono do miejsca, w którym rozstrzeliwano oficerów. Był też w 1995 r. na uroczystościach wmurowania kamienia węgielnego pod budowę cmentarza wojennego w Charkowie oraz w 2000 r. na poświęceniu cmentarza.
[01:19:41] Refleksie na temat chęci życia podczas pobytu na zesłaniu. Modne były przepowiednie-rymowanki i wróżby dotyczące powrotu do kraju. Zesłańcy nie mieli pretensji do Rosjan, Kazachów, prostych ludzi – wspólnota biedy. Nie było donosicieli. Przywołanie cierpień ludzi w obozach koncentracyjnych. Boh. pracując spotkał dawnych więźniów obozów, nie dziwił się, że mieli koszmarne sny. Psychika zesłańców nie była tak obciążona.
[01:24:30] Boh. na zesłaniu spadł z konia i złamał obojczyk. Rękę zawiązano i musiał dalej jeździć konno. Pewnego dnia wracając z fermy po zmroku trafił na cmentarz, na którym chowano miejscowych. Jeden z grobów zapadł się pod koniem, któremu noga uwięzła w jamie. Udało się konia wyprowadzić – strach chłopca. Innego razu podczas gwałtownej odwilży boh. przemókł i wrócił do chałupy przemarznięty na kość, potem chorował. W dopływach Irtysza łowiono ryby. Boh. wpadł go wody i zaczął się topić, kolega go wyciągnął – refleksja, jak łatwo można było stracić życie.
[01:30:00] Boh. zapamiętał dobroć prostych ludzi, mieszkańców stepów. To oni uczyli zesłańców jak przeżyć – wzajemna pomoc. Postawa życiowa boh. – refleksja na koniec rozmowy.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..