Partyka Stanisława
Stanisława Partyka z d. Strut (ur. 1941, Aninos), emerytowana nauczycielka, urodziła się na zesłaniu w Besarabii. Rodzice Michał i Julia Strutowie pochodzili z Miłkowa, nieistniejącej już wsi niedaleko Lubaczowa. Mama pochodziła z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny Cieplickich vel Teplickych – córki w tej rodzinie były wychowywane w obrządku rzymsko-katolickim, a synowie w greko-katolickim. Brat mamy Stanisławy Partyki (Aleksander Teplicky) był członkiem UPA. Polscy mieszkańcy Miłkowa zostali wywiezieni w styczniu 1941 r. do Besarabii, po zakończeniu II wojny światowej deportowano stamtąd Ukraińców, częściowo związanych z UPA. Wieś Miłków przestała istnieć. Strutowie zostali zesłani do wsi Manża i Furatówka (rejon Borodino, obwód Izmaił), otrzymali tam gospodarstwo. Mogli zabrać ze sobą większość dobytku z rodzinnego Miłkowa. Stanisława Partyka urodziła się już na zesłaniu, miała szóstkę młodszego rodzeństwa: Maria, Anna (zmarła w dzieciństwie), Jan, Weronika, Jan, Zbigniew. W maju 1946 r. Strutowie otrzymali zgodę na powrót do Polski, 20 maja tego roku dotarli do Oleszyc i zdecydowali się zamieszkać we wsi Futory, ponieważ Miłków już nie istniał. W Futorach wkrótce przejęli gospodarstwo po Ukraińcach wywiezionych w Akcji „Wisła”. Stanisława Partyka ukończyła sześć klas szkoły podstawowej w Futorach, siódmą w Oleszycach, a następnie kontynuowała naukę w Przemyślu, mieszkając w internacie. Po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego w Przemyślu (1959-1961) została skierowana do pracy w szkole w Cewkowie (cztery lata), następnie w Lisich Jamach (10 lat) i potem przeniosła się do Horyńca-Zdroju, gdzie pracowała do emerytury w 1991 r. Uczyła zasadniczo nauczania początkowego w klasach 1-3, ale w sytuacji braków kadrowych prowadziła także lekcje z innych przedmiotów, np. języka polskiego czy fizyki. Jako emerytka przez wiele lat jeździła na roboty sezonowe do Niemiec. Wyszła za mąż za Antoniego Jana Partykę (1936-2000), który był milicjantem. Ma dwóch synów: Waldemara i Mirosława (nauczyciel wychowania fizycznego). [Źródła: Barbara Janczura, Wspomnienia Sybiraków, Ridero 2024, s. 165.
wywiad własny].
more...
less
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1941 r. w Aninos w powiecie Borodino w Besarabii.
[00:00:38] Rodzice pochodzili z Miłkowa leżącego na pograniczu powiatu lubaczowskiego i jarosławskiego – stosunki polsko-ukraińskie. Pod koniec września 1939 do wsi wkroczyła Armia Czerwona. Wytyczono granicę z Niemcami i pod koniec stycznia 1941 zaczęto wysiedlać Polaków z pasa przygranicznego do Besarabii. Ludzi pakowano do pociągu na stacji w Oleszycach. Podróż trwała 12 dni, zmarłych wyrzucano z wagonów. Po śmierci ciotki i wuja Rosjanie zabrali ich dwóch synów.
[00:03:20] Boh. miała pięcioro rodzeństwa i była najstarsza. W Besarabii urodziła się Ania, która zmarła. Matka była z domu Cieplicka, dziadek Teplicki był Ukraińcem, trzej bracia matki zostali ochrzczeni w cerkwi i byli Ukraińcami, matka i siostry były Polkami. Najstarszy brat wyjechał do Niemiec na roboty, po wojnie pojechał do Kanady. Najmłodszy brat w czasie wojny przyjechał do Miłkowa i dostał kartę powołania do wojska [niemieckiego]. Koledzy mu to odradzili, wuj poszedł do lasu i był banderowcem. Pewnego dnia ojciec szedł przez las i zatrzymało go dwóch banderowców, którzy zaprowadzili go do szałasu w lesie. Na szczęście był tam wuj Aleksander, który go wyprowadził. [+]
[00:05:46] Gdy mieszkano we wsi Futory, wieczorami z lasu wychodzili żołnierze, byli to banderowcy, którzy przychodzili coś zjeść. Po wojnie Ukraińców wysiedlano na Ukrainę, rodzice zostali w Polsce. Wywieziono sąsiada Ukraińca i rodzina dostała jego dom. Gdy wracano z Besarabii, transport kierowano w okolice Szczecina. Miłkowa już nie było, wieś została zniszczona.
[00:07:05] Położenie wsi Miłków. Ojciec był rolnikiem. Przed wojną popierano Piłsudskiego. Pod koniec stycznia 1941 mieszkańców Miłkowa wysiedlono do Besarabii, do Manży i Furatówki w rejonie Borodino, w czasie podróży matka była w ciąży z boh., która urodziła się w kwietniu. Wspomnienie domu i krowy. Chrzestny Józef Gancarz pomagał księdzu w Oleszycach, na zesłaniu odprawiał msze dla Polaków. Boh. ochrzcił polski ksiądz. Dostęp do wina – pięcioletnią boh. zbadał lekarz i powiedział, że nie jest chora, tylko pijana.
[00:11:12] Na zesłaniu rodzice pracowali w rolnictwie. Uprawiano pszenicę i kukurydzę. Sposób młócenia zboża – przepędzanie krów przez leżące snopki. Na polach rosła winorośl, boh. jeździła z dziadkiem po winogrona.
[00:12:50] Przebywano w Besarabii prawie 5 lat, jedna z kobiet poszła do Polski na piechotę i szła kilka miesięcy. W 1946 r. otrzymano pozwolenie na powrót do kraju. Wiedziano, że Miłków nie istnieje, transport kierowano do Szczecina. Ojciec, stryj i Gancarz mieli znajomych w Oleszycach. Po wywiezieniu Ukraińców ich domy zajmowali Polacy. W Miłkowie była słaba piaszczysta gleba, we wsi Futory, gdzie zamieszkano, była gleba IV klasy i ojciec był zadowolony. Mieszane polsko-ukraińskie małżeństwa wywożono w olsztyńskie.
[00:15:15] Gdy wracano do Polski, Wielkanoc spędzono na dworcu w Przemyślu. 20 maja 1946 przyjechano do Oleszyc. Józef Gancarz i Michał Lis zamieszkali w Cewkowie. Dziadek Michał Strut i rodzina Wilkosów w Starym Dzikowie. Ojciec osiedlił się we wsi Futory. W pierwszych latach po wojnie z lasu wychodzili banderowcy, którzy żądali jedzenia.
[00:16:30] Boh. skończyła szkołę w Futorach i Oleszycach, potem uczyła się w Przemyślu. Pracowała w szkole w Cewkowie przez cztery lata, dziesięć lat w Lisich Jamach, potem dwadzieścia pięć lat w Horyńcu, „aż przyszedł Wałęsa i wygnał nas do domu”. Boh. ponad 30 lat jest na emeryturze. Uczyła klasy 1-3 i miała problemy z gardłem, przeszła operację w przemyskim szpitalu. Choroba zawodowa a wysokość emerytury.
[00:18:40] Wysiedlenie miało miejsce w styczniu 1941 – warunki w podróży do Besarabii. Boh. w czasie pobytu na zesłaniu dostała okulary, które rozbiła młotkiem. Przed wojną w Miłkowie mieszkali Polacy i Ukraińcy – relacje wzajemne, sytuacja zmieniła się w czasie wojny. Wuj banderowiec, Aleksander Teplicki, po wojnie uciekł na zachód, ale złapano go i siedział w więzieniu. W czasie podróży na zesłanie zmarła ciotka i jej mąż, ich synów zabrano, po wojnie rodzina ich nie odnalazła.
[00:23:23] W Besarabii rodzice mieli swoje gospodarstwo i dom. Wspomnienie wyjazdu na odpust. Polacy trzymali się razem, marzyli o powrocie do Polski. Część rodziny osiedliła się w Szczecinie. Najodważniejsi zostali na Podkarpaciu
[00:24:42] Gdy wracano do Polski, boh. miała 5 lat – wspomnienie podróży. Dojechano do Oleszyc i zatrzymano się u znajomego. Szukano pustych domów w okolicznych wioskach. Po kilku latach ojciec zawiózł córkę do Miłkowa. Nie mógł poznać swojego ogrodu. Współcześnie w ostatnią niedzielę sierpnia w Miłkowie ksiądz z Oleszyc odprawia mszę w kaplicy. W Miłkowie nikt nie mieszka, są dwa cmentarze, na jednym były groby dziadków. W Besarabii była także siostra cioteczna Zofia Rogoża, która obecnie mieszka w Nowym Dzikowie.
[00:28:40] Na zesłaniu w Besarabii były dzieci. Chrzestny [Józef] Gancarz miał córkę Stasię, starszą od boh., Lisowie też mieli dzieci. Rodzice opowiadali o pobycie na zesłaniu i tęsknocie za Polską. Spotykano się u Gancarza i śpiewano po polsku. Niektórzy ożenili się z miejscowymi i zostali. Narodowości na zesłaniu.
[00:32:05] Boh. nie pamięta przejścia frontu, ale ojciec pokazywał jej lej po bombie. Z pobytu w Besarabii zostały jej w głowie tylko jakieś obrazki. Nie pamięta żadnych przywiezionych pamiątek. Gdy wracano do Polski, ktoś ukradł kuferek z dokumentami. Ojciec dużo pamiętał – wspominki ze stryjem.
[00:34:08] Zatrzymano się w Oleszycach, potem ojciec znalazł poukraińskie gospodarstwo „na Futorach”. Był dom, stodoła z zebranymi plonami. Nocą przyszli banderowcy i spalili dziewięć stodół. Zajęto drugie gospodarstwo i rodzice byli zadowoleni. Boh. jako najstarsza bawiła młodsze rodzeństwo. Wspomnienie drogi na piechotę do Lubaczowa. Gospodarstwa były samowystarczalne, w sklepie kupowano tylko sól, cukier i naftę. Boh. chciała sprzedawać w sklepie. Koleżanka ze szkoły w Oleszycach poszła do Przemyśla, by uczyć się na nauczycielkę, „więc mi się też zachciało”.
[00:37:40] Banderowcy przychodzili co wieczór, by coś zjeść. Brali przy tym co chcieli. Boh. jako dziecko myślała, że to żołnierze. Po sąsiedzku mieszkał gajowy, który woził banderowców. Pewnej nocy spalono we wsi dziewięć stodół pełnych zboża. Zajęła się też słoma na dachu domu, boh. i siostra w czasie akcji gaśniczej stały w pokrzywach u sąsiadów – atmosfera strachu. [+]
[00:39:25] Ojciec był pewny siebie, a matka cicha – relacje w domu. Boh. pomagała w gospodarstwie, pasła krowy.
[00:40:40] Banderowców wyłapywano i wsadzano do więzienia. Wuj uciekł z lasu i wyjechał na zachód, do Żagania, ale złapano go i siedział, potem bał się przyjeżdżać w rodzinne strony. Był tu tylko dwa razy. Boh. nie wie, co miał na sumieniu. Banderowców bano się, nikt o nich nic nie mówił. Teść boh. był w tamtym czasie w milicji, w czasie jednej z akcji przestrzelono mu czapkę i płaszcz. [+]
[00:43:24] Sytuacja przed wojną – kwestia przynależności ziemi do rzeki San, i obecna sytuacja na terenach przygranicznych. Teść boh. był Polakiem, a teściowa Ukrainką, imię Paraskiewa zmieniła na Pelagię. Czasy były ciężkie, czasem teściowa zabierała dzieci i nie nocowała w domu.
[00:46:33] Boh. chodziła do szkoły w Futorach – różnica wieku uczniów. Opinia na temat nauczycielki i nauczyciela, który ją zastąpił. Od piątej klasy uczyła się w Oleszycach. Potem zbudowano nową szkołę w Futorach. Boh. skończyła pięcioletnie liceum pedagogiczne w Przemyślu, była dobrą uczennicą, mieszkała w internacie. Wspomnienie wymagającej nauczycielki matematyki. Po maturze wróciła na wieś, podjęła pracę w szkole w Cewkowie i była zadowolona, że nie musi pracować w rolnictwie. Do wiejskiej szkoły chodziło wielu uczniów, ludzie szanowali nauczycieli. Potem przez 10 lat pracowała w szkole w Lisich Jamach, następnie przeniosła się do Horyńca.
[00:54:06] Koleżanki śmiały się, że boh. chce się dalej uczyć, ale potem zazdrościły jej. Wspomnienie narzekającej na zdrowie koleżanki. Boh. jako dziecko na piechotę chodziła do szkoły w Oleszycach oddalonych o 5 km. Pracowała w trzech szkołach i wszędzie było jej dobrze. Miała narzeczonego, nauczyciela, ale lubił wypić, więc wybrała milicjanta, Antoniego Jana Partykę, matka nie była zadowolona i ją uderzyła – reakcja księdza. W Cewkowie mieszkała rodzina ze strony ojca, kuzyn leśniczy przywoził jej drzewo, inni też pomagali. Okoliczności poznania przyszłego męża – pierwsza randka w restauracji w Lubaczowie. Na drugi dzień nauczycielka Gofrykowa, matka dotychczasowego „narzeczonego”, napisała list do matki boh. – skutki.
[01:01:23] Starszy syn ma na imię Waldek, ponieważ tak miał na imię bohater filmu, który oglądała. Gdy urodził się drugi syn, było modne imię Mirosław i mąż tak zapisał dziecko. Według matki było to imię ukraińskie, więc na chłopca mówiono Kazik. Mąż zmarł mając 64 lata, do dziś żyje jego kolega leśniczy. Mąż był komendantem posterunku, gdy zdradzał boh., zgłosiła to na komendzie wojewódzkiej w Rzeszowie – interwencja zwierzchników, kwestie wizerunkowe.
[01:05:33] Boh. przez 10 lat pracowała w szkole w Lisich Jamach, a mąż na posterunku. Lubiła swoją pracę i dzieci. Potem przeprowadzono się do domu wybudowanego w Horyńcu. Mąż nie wierzył, że jest chory na serce – pociąg do alkoholu, jego kolega od kieliszka żyje do dziś. Syn Mirek chciał być nauczycielem polskiego, ale nauczycielka powiedziała mu, że wiąże się z tym sporo obowiązków, więc wybrał wychowanie fizyczne. Obecnie w szkołach jest mniej dzieci. Boh. ma dwójkę prawnuków.
[01:09:44] Horyniec jest od dawna miejscowością uzdrowiskową. Mąż nie opowiadał o swojej pracy. Obydwaj synowie odrabiali wojsko w policji, ale nie zostali w tej formacji.
[01:12:44] Boh. odeszła na emeryturę w 1991 r., przez rok była w domu, a potem zaczęła jeździć do Niemiec. Pracowała u doktora Wodeckiego, lekarza z Wrocławia, którego żona miała niemieckie korzenie. Doktor założył klinikę koło Kolonii, boh. opiekowała się jego dziećmi. Potem zajmowała nad osobami starszymi – rozrywki. Opinia na temat Polaków pracujących za granicą. Boh. jeździła do Niemiec przez 20 lat. W jednym miejscu pracowała cztery lata, w drugim sześć – kwestia podróży z Polski, boh. nigdy nie leciała samolotem.
[01:19:09] Boh. należy do lubaczowskiego koła Związku Sybiraków, obecnie jest niewielu członków. W Horyńcu mieszka troje Sybiraków. Rodzice nie spisali wspomnień z wywózki, ale mężczyźni spotykali się i wspominali.
[01:23:17] Nie wrócono do Miłkowa, ponieważ wieś była zniszczona. Brat ojca jeździł tam i przywoził np. drzwi. Gdy boh. była tam z ojcem, ten nie mógł znaleźć ogrodu. Babcia Strutowa była młodsza o 15 lat od dziadka i nie miała z nim dzieci. Dziadek miał dwóch synów, w tym ojca boh., oraz córkę, która po wojnie mieszkała w Szczecinie. Siostra babci i jej mąż zmarli w czasie transportu, babcia zaopiekowała się ich synem Staszkiem, który wychował się razem z ojcem boh. Po wojnie dziadkowie mieszkali w Dzikowie – zamieszkanie części repatriantów w okolicach Miłkowa.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: