Andrzej Szymański (ur. 1937, Warszawa) we wczesnym dzieciństwie stracił matkę, a podczas powstania warszawskiego ojca, rozstrzelanego przez Niemców. Wychowywał się u wujostwa Stanisławy i Józefa Martyniaków, zamieszkałych na ulicy Targowej na Pradze. W 1956 roku ukończył technikum mechaniki precyzyjnej i rozpoczął pracę w Zakładach Wytwórczych Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg. W latach 1958-60 odbył zasadniczą służbę wojskową jako radiotelegrafista w marynarce wojennej na Helu. Po wojsku na krótko powrócił do pracy w Zakładach Wytwórczych Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg, gdzie pracował na wydziale produkcji lamp kineskopowych do pierwszych polskich telewizorów „Wisła” i „Belweder”. W 1961 roku zatrudnił się na stanowisku młodszego konstruktora w Zakładzie Badań i Studiów Teletechniki. W 1964 roku przeszedł do Instytutu Mechaniki Precyzyjnej. W latach 1966-1972 pracował jako technolog w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Radia i Telewizji przy ul. Wałbrzyskiej, a następnie jako konstruktor w Instytucie Elektrotechniki. W 1975 roku podjął pracę na stanowisku konstruktora w Zakładzie Wysokiej Próżni Politechniki Warszawskiej. W 1979 roku wyjechał na rok do Chicago w USA, gdzie pracował w fabryce APCO. W latach 1981-84 prowadził działalność gospodarczą. Od 1985 roku zatrudniony w Zakładach Wytwórczych Urządzeń Telefonicznych (ZWUT) w Warszawie, a od 1987 roku ponownie w Zakładzie Wysokiej Próżni Politechniki Warszawskiej. W latach 1991-92 bezrobotny, potem prowadził działalność gospodarczą. W latach 1994-99 zatrudniony w firmach prywatnych (Dom-Mat, Combud, Paninstal). Od 1998 do 1999 pracował w Instytucie Elektrotechniki jako konstruktor, potem w Komisji Papierów Wartościowych i firmie San-Produkt Toros. Od 1962 roku żonaty z Wandą Dutkiewicz (zm. 2020), ma syna Pawła (od kilkunastu lat w USA).
mehr...
weniger
[00:00:10] Boh. bardzo przeżył śmierć wuja [Józefa Martyniaka] – jego charakter. Był za mały, by przeżywać śmierć rodziców. Do kamienicy wprowadzał się sierżant milicji, zajmował mieszkanie i wyrzucał przez okno rzeczy poprzednich lokatorów, w tym książki. Nowego sąsiada i jego dzieci nie lubiano – incydent z milicjantem i jego synem, interwencja wuja. Poprzedniego wieloletniego lokatora wyrzucono, ponieważ władza dowiedziała się, że ma domek na działce na Bródnie, więc posiada dwa mieszkania. Rodzina musiała zamieszkać na działce. [+]
[00:03:18] Wuj zachorował na raka żołądka. Po kilku miesiącach, 11 stycznia 1953 zmarł. Czekano, aż zaczną rano kursować tramwaje i ciotka poprosiła, by pojechał zawiadomić rodzinę mieszkającą na ul. Podchorążych. Od Placu Zbawiciela szedł przez ruiny miasta – budynek „Życia Warszawy”, postument Pomnika Lotnika. Wuj zapewniał rodzinie życie na przyzwoitym poziomie, był motorniczym tramwaju i dorabiał grając. Ciotka, chora na serce, została z trójką dzieci. Obecnie boh. ocenia, że po śmierci wuja wpadł w depresję – trasa dalekich spacerów. Przy ambasadzie Wielkiej Brytanii podziwiał zdjęcia pierwszych wodolotów. Przed budynkiem Rady Ministrów często stał sportowy Volkswagen Cyrankiewicza. Żołnierz stojący na warcie nie przeszkadzał w oglądaniu auta. [+]
[00:10:25] Boh. uczył się w technikum i próbował dorabiać, by pomóc ciotce. Postanowił zapisać się do kadetów, ale nie doszło do tego. Ukończył technikum i zaczął pracował w zakładach im. Róży Luksemburg.
[00:12:20] Gdy wuj zmarł, włożono mu w ręce zapaloną gromnicę i modlono się. Potem zwłoki w trumnie stały w pokoju. Na pogrzebie na cmentarzu Bródnowskim była rodzina i znajomi. Po śmierci wuja ciotce było bardzo ciężko, była krawcową i brała drobne zlecenia – zachowanie członków rodziny. Przed wojną wuj tramwajarz dobrze zarabiał i ciotka pomagała rodzinie. Najstarsza siostra ciotki zaczęła szyć staniki i handlowała nimi na bazarze Różyckiego. Ciotka prosiła ją o jakąś pracę, ale jej nie dostała. Dzięki tramwajarzom ciotka dostała rentę po mężu, Ela i boh. mieli darmowe bilety na komunikację miejską do końca edukacji.
[00:16:50] Po pogrzebie rodzina przyszła do domu na stypę, ciotka się zadłużyła, by coś przygotować do jedzenia. Wyprowadzenie zwłok odbyło się z domu. Podobnie było, gdy zmarła matka boh.
[00:18:10] Na dwa tygodnie przed wyjściem z wojska marynarze mogli odpruć insygnia, kotwice i belki. Mogli z wojska wyjść w granatowych marynarskich mundurach. Odejścia do cywila nie poprzedziła żadna uroczystość. W wojsku boh. nabrał trochę cwaniactwa. Zapisał się na kurs nurków – wyjazdy z bazy nurków na badania w szpitalu Marynarki Wojennej.
[00:20:48] Na Helu jedzenie było „straszne”. Obsada miała jedzenie „ziemne”, lepsze, „morskie” racje miały załogi okrętów, z racji dodatku do obiadu zwano ich kompociarzami. Kolega Mirek Matuzalski służył na okręcie i w niedzielę boh. chodził do niego na obiad – wspomnienie zamieszkania na pokładzie, gdy zamustrował się nowy rocznik marynarzy.
[00:23:10] Komandor [Franciszek] Waśkowski, „rusek”, wpadł na pomysł, by jedzącym marynarzom przygrywała orkiestra. Boh. i kolega opisali tę sytuację w liście do „Żołnierza Wolności” i szefostwa Marynarki Wojennej.
[00:24:57] W czasie służby boh. miała miejsce próba ucieczki z okrętu. Po przyjeździe na Hel z Ośrodka Szkolenia Specjalistów Morskich w Ustce miały miejsce przydziały, boh. nie chciał służyć na okręcie, bo musiałby tam spędzić trzy lata. Jeden z dowódców chciał go mieć jako radiotelegrafistę, ale udało mu się tego uniknąć. Ostatni z wybieranych na okręty marynarzy trafił na trałowiec, w czasie rejsu do Danii chłopak uciekł z okrętu.
[00:28:29] Czasem były alarmy w nocy, ponieważ na piasku [na brzegu morza] znajdowano ślady. Budzono telefonistów, którzy musieli sprawdzać linie telefoniczne.
[00:29:35] Gdy zmarł Stalin, boh. chodził do technikum i był na praktyce w PZO. Informację podano przez radiowęzeł. Odbył się marsz, ale boh. na nim nie był, potem spotkał kolegów ze szkoły, którzy wracając z uroczystości przyszli na Targową, by zobaczyć prostytutki. Na półpiętrze klatki schodowej był szeroki parapet i odbywały się tam imprezy, na które przychodziły prostytutki. [+]
[00:32:40] W sierpniu 1956 r. boh. zaczął pracować w zakładach im. Róży Luksemburg. Szwagier zbudował sobie radio – informacje o wydarzeniach października 1956.
[00:34:00] Boh. przyjechał do Warszawy na urlop z wojska. Ciotka zamknęła szafę, by nie mógł się przebrać w cywilne ubrania. Brat cioteczny zaproponował wyjście do kawiarni „Ewa” z dwiema dziewczynami, jedną z nich była Wanda, z którą potem się umówił. W czasie spaceru koło Cytadeli żołnierze obrzucili ich kamieniami – awersja do marynarzy. Po wyjściu z wojska boh. poszedł do pracy, dzięki ciotce zaczął się uczyć, by zdać maturę. Szwagier założył telefon w mieszkaniu. Pewnego dnia zadzwoniła Wanda Dutkiewicz i boh. umówił się w „Gongu”. Przyszła żona skończyła szkołę pielęgniarską. Jej rodzina mieszkała w ładnym mieszkaniu przy ul. Piwnej, przyszły teść Stanisław Dutkiewicz, inżynier chemik, pracował w Instytucie Chemii. W czasie powstania rozbrajał miny i produkował granaty. Boh. wziął ślub w 1962 r., syn urodził się rok później.
[00:41:00] Udało się zdobyć mieszkanie w budynku Ministerstwa Komunikacji, ponieważ żona pracowała jako pielęgniarka w ministerialnej przychodni. Wcześniej pracowała w szpitalu dziecięcym przy ul. Litewskiej i często miała dyżury nocne. Boh. odwiedzał rodziców kolegi Zygmunta, który pracował jako radiotelegrafista w LOT. Ojciec kolegi załatwił żonie zmianę pracy. Przed zatrudnieniem w przychodni kolejowej musiała przejść badania, które w opinii boh. były gorsze jak te dla przyszłych nurków – wada w jednym oku. Potem żona pracowała w gabinecie okulistycznym.
[00:44:50] Żona chorowała na SM, długo była w szpitalu. Zmienił się kierownik przychodni, w której pracowała. Nowy szef chciał ją wysłać na rentę – pomoc znajomych i byłego szefa. Po wyjściu ze szpitala żona wróciła do pracy. Zachorowała w rok po urodzeniu syna. Potem boh. dowiedział się, że wcześniej chorowała na zapalenie opon mózgowych. Prawdopodobnie było to SM, wtedy nieznana choroba. Żonę leczono sterydami, do tej pory nie ma skutecznego leku, można tylko powstrzymać rozwój choroby.
[00:48:18] Początkowo mieszkano na Starówce, potem udało się dostać mieszkanie. Boh. był członkiem WSM i wnosił odpowiednie opłaty. W pewnym momencie żona była na głównej liście, ale gdy przyszło do losowania mieszkań kolejarskich, jej nazwisko z listy zniknęło – machlojki przy przydziale mieszkań. Otrzymanie mieszkania w budynku przy ul. Międzynarodowej. W sąsiednim bliźniaczym budynku dostali mieszkania policyjni tajniacy, w trzecim zamieszkali milicjanci. Nic więcej przy Międzynarodowej nie było, tylko ogródki działkowe. Walka ze zsypem w budynku, którego kanał przylega do mieszkania. Boh. był bezwzględny dla mrówek i prusaków. [+]
[00:56:50] Boh. zaczął się meblować jeszcze na Starówce, gdy mieszkał u teściów. Kupił niemiecki odkurzacz, lodówkę – kłopoty z ustawieniem sprzętu. Po krótkim czasie lodówka zepsuła się i oddał ją do punktu napraw przy ul. Kruczej. Gdy naprawa przedłużała się, oddał urządzenie, odzyskał pieniądze i pojechał z żoną na wczasy. Po narodzinach dziecka lodówka jednak była potrzebna – zakup. W kuchni na Starówce była kuchnia węglowa i mała gazowa – wymiana kuchenki.
[01:02:42] Pierwszym samochodem był maluch – oszczędzanie na jedzeniu, by kupić auto. Kolega namówił boh. na wyjazd na wczasy do Bułgarii – przejazd nowym autem. Po drodze odwiedzono znajomych Rumunów mieszkających w Bukareszcie – podziw dla budownictwa mieszkalnego. Znajomy był wcześniej w Warszawie – program kulturalny.
[01:06:13] Przed urodzeniem syna boh. był z żoną na wczasach w Muszynie w ośrodku wczasowym dla kolejarzy. Starsi wczasowicze grali w karty. Gdy zauważono, że boh. chodzi z żoną na sanki, zaczęto oddawać im dzieci pod opiekę. Tam boh. zaczął kręcić pierwsze filmy. Poznano byłego akowca, który opowiadał, że po wojnie, by uniknąć aresztowania, wyjechał w okolice Szczawnicy – charakter znajomego. Etatowy kaowiec w ośrodku wczasowym nie miał przy nim nic do roboty.
[01:10:00] Jako uczeń technikum boh. miał do czynienia z PZO, uczył się w różnych warsztatach. Zakłady im. Róży Luksemburg zatrudniały kilka tysięcy osób, w większości kobiety. Na początku boh. pracował w narzędziowni przy małej tokarce. Na tym wydziale stały prasy wycinające elementy do lamp, panował huk. Automaty tokarskie miały długie podajniki rurowe, do środka wkładano płaski pręt, z którego automat robił krzywki. Maszyna miała duże obroty, pręt tłukł się w rurze. W narzędziowni stało pięć takich automatów. Po pracy boh. wychodził z zawrotami głowy. [+]
[01:12:30] Kolega pracujący w dziale kontroli chciał wrócić do Lublina i zaproponował swoje stanowisko. Szef kontroli zgodził się, ale boh. musiał przynieść zgodę kierownika narzędziowni – przeniesienie z tokarką. Pewnego dnia zauważył kobietę, która nie radziła sobie z mikroskopem – pomiary płytek odchylających. W fabryce produkowano kineskopy do telewizorów „Wisła” oraz lampy radarowe – elementy spod ręki boh. Gdy pracowano na dwie zmiany, był brygadzistą wydziału mechanicznego, miał wtedy 19 lat – egzamin na podwyższenie grupy zaszeregowania. Potem przez jakiś czas był zastępcą kierownika kontroli, który jeszcze był studentem.
[01:20:40] Boh. nie zapisał się do partii, choć naciskano na niego. W 1957 r. likwidowano szkoły oficerskie milicji, milicjanci przyszli do fabryki, by uczyć się zawodów, ale zarobki dostawali milicyjne. Pewnego dnia wziął udział w dyskusji politycznej nie wiedząc, że jeden z dyskutantów jest członkiem partii. Po jakimś czasie ten pracownik zniknął. Boh. zawołano do kierownika wydziału, byli tam też kierownicy sekcji oraz „ten drań” – obawy, że będzie sądzony. Okazało się, że chodzi o komisje partyjno-techniczne, które kazał utworzyć Gomułka – propozycja dla boh., który wszedł do komisji nie będąc członkiem partii.
[01:24:10] Boh. nie znał ludzi z bezpieki w fabryce. W czasie wizyty ważnego towarzysza z Moskwy delegacja radziecka wizytowała zakład. Pracownicy utworzyli szpaler od bramy do świetlicy. Gość w przemówieniu podziękował Aniołkowi, I Sekretarzowi PZPR w zakładzie – reakcja na sali.
[01:25:50] „Ruskie podchodzili czołgami pod Polskę”. Pierwszej zmiany nie puszczono do domów, kazano siedzieć w świetlicy. „W Warszawie kołowało się to wszystko, tam pod Politechniką (…) ganiali studentów”. Robotnikom kazano znaleźć pałki, pręty, kable. Mieli być milicją robotniczą walczącą z chuliganami. Boh. udało się zwolnić do domu, ale obiecał, że wróci. Wieczorem pojechał do zakładu, ale już nie było załogi, którą wywieziono do „rozbijania studentów”. Był marzec 1968, boh. widział relacje w telewizji.
[01:27:52] Boh. wcześnie kupił telewizor. Zakład miał problem z wykonaniem planu dostarczenia lamp kineskopowych, a w związku z tym zakład produkujący telewizory nie mógł wykonać swojego planu – przyjęcie lamp z niewielkimi wadami. Okoliczności zakupu telewizora „Wisła”.
[01:30:15] Przywożono spirytus z balonach i robotnicy upijali się. W wydziale lamp miniaturowych było bardzo gorąco z powodu palników i braku wentylacji – skąpa odzież pracownic. Stał tam saturator z wodą sodową, kolejka wskazywała na obecność spirytusu na wydziale, używano go do mycia katod, ale nie był skażony. Na wydziale chemicznym pracownice myły lampy w szkodliwych środkach, które wdychały.
[01:32:35] Boh. zobaczył, że kolega nie wykonuje swojej pracy, tylko stempluje lampy – zaimprowizowany warsztat pracy z niebezpiecznym kwasem. Protest boh., kolega nie sprzątnął swojego stanowiska i kwas parował – skutki.
[01:36:00] Największe wyzwanie zawodowe podejmował pracując w Stanach. Nie był tokarzem, a pracował przy tokarniach karuzelowych, ciężkie elementy zakładano na nie suwnicami. Do obsługi największych tokarek miał schodki na kółkach. Taka tokarka stała koło biura i szef patrzył mu na ręce.
[01:37:56] W 1980 r. boh. pracował w Zakładach Oświetleniowych, na zebraniu załogi towarzysz sekretarz powiedział, że trzeba przyjść w sobotę, by wyrobić plan mimo strajku. Boh. nie zapisał się do Solidarności. W 1980 r. razem z kolegą założył warsztat rzeźby w drewnie i został prywaciarzem. W czasie strajków sierpniowych był na wczasach i wydarzenia oglądał w telewizji.
[01:40:10] Warsztat rzeźby w drewnie szedł kiepsko, były problemy z materiałami. Robiono lustra, pojechano po nie do Torunia – nieuczciwość kolegi. Boh. wcześniej z nim pracował – wspomnienie wyjazdu do Poznania autokarem Polskiego Radia i Telewizji, wracając zajechano do Gniezna – reakcja mieszkańców na autobus.
[01:43:48] Gdy wprowadzono stan wojenny, żona była ciężko chora i musiał jechać z nią do lekarza. Wspomnienie wycieczki koleją, na którą pojechała żona. W czasie wycieczki poznała lekarza, po którego wysłała boh. 13 grudnia 1981. Dzień wcześniej zatankował samochód i miał dwa pełne kanistry na balkonie. Lekarz poradził, by jechał z żoną do szpitala kolejowego, tam nie chciano się nią zająć. W szpitalu przy Grenadierów nie wolno było przyjmować nowych pacjentów, ale lekarz przyjął żonę. W tamtym czasie Wanda pracowała w przychodzi przy ul. Saskiej. W szpitalu odwiedziła ją lekarka, z którą pracowała, jej mąż był działaczem „S”. Boh. zabrał z ich mieszkania ulotki, na ulicach było wielu żołnierzy, ale nikt go nie zatrzymał. Aktówka z podziemnymi materiałami była u boh. wiele lat, dopiero współcześnie przekazał je Ośrodkowi Karta.
[01:52:33] Po drugim pobycie w Stanach boh. wracał do Polski „Batorym”. Służył w Marynarce, ale w zasadzie nie pływał. Na rejs „Batorym” namówił kolegów, w drodze na statek chciano zobaczyć Niagarę i kawałek Kanady. W drodze do Polski statek miał postoje w Londynie i Rotterdamie. Powód późnego dojazdu nad Niagarę. Problemy na granicy z Kanadą pomimo właściwych dokumentów – wjazd innym przejściem granicznym. Wspomnienie lasów w Kanadzie i kościółka w Montrealu. Na „Batorym” boh. był w czteroosobowej kajucie, na morzu widział góry lodowe, delfiny i wieloryba. Po kilku dniach zaczęło bujać – skutki, boh. widział, że niektórzy mają przyklejone plasterki za uchem, był tam środek działający na błędnik. Mimo bujania orkiestra grała, na „parkingu” dwie-trzy pary tańczyły. Boh. chciał kupić piwo, ale było tylko za dolary – poratowanie przez bosmana, który przyjął złotówki. W Londynie statek aresztowano – powody. Pasażerowie mogli w tym czasie zwiedzić miasto. Potem zwiedzono także Rotterdam, odwiedzono słynną wytwórnię ceramiki. Rejs zakończył się w Gdyni. [+]
[01:59:50] Boh. nie było w kraju ponad rok, nie zauważył zmian po powrocie. Za pierwszym razem były zmiany, bo gdy wrócił powstała „Solidarność”. Przed wyjazdem do USA przez rok pracował jako konstruktor w Biurze Rozwojowym ZWUT.
[02:01:26] W Zakładzie Badań i Studiów Teletechniki szef, starszy człowiek, był po Wawelbergu. Sąsiednie biurko zajmował inż. Smolis. W czasie śniadania szef rozkładał jedzenie na serwetce, pani herbaciarka przynosiła mu herbatę – ceremonia. Szef miał specjalny pojemniczek, w którym przynosił dwa jajka. Boh. dostał od teściowej dwa nakrapiane jajka jakiegoś ptaka. Przyniósł je do pracy i dokonano wymiany – reakcja szefa.
[02:04:30] Boh. spreparował szefowi ołówek – oczekiwanie na efekt żartu. Okoliczności zmuszenia szefa, by kupił nowy beret – zamiana „napletka” na „naleśnik”.
[02:06:32] Nadzieja boh. na dobry montaż nagranego materiału.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo. - Fr. 8:00 - 16:00 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..