Alicja Krasodomska z d. Wróbel (ur. 1933, Szpaków) pochodzi z zamożnej chłopskiej rodziny, osiadłej na 50-hektarowym gospodarstwie. Dwie pierwsze klasy szkoły powszechnej zaliczyła podczas lekcji z nauczycielem w domu. W 1943 roku rozpoczęła naukę na konspiracyjnych kompletach w Sztabinie, gdzie zamieszkała w domu swego wuja, księdza Jana Snarskiego. Po wojnie uczęszczała do szkół powszechnych w Czarnym Stoku i Białymstoku oraz do białostockiego gimnazjum im. Jadwigi Jabłonowskiej. W 1951 roku zdała maturę w technikum handlowym w Białymstoku. Na skutek „kułackiego” pochodzenia nie dostała się na studia na wydziale historii Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1951-54 pracowała w wydziale oświaty w Białymstoku. Kolejne lata przepracowała w księgowości urzędu powiatowego i w Gminnej Spółdzielni w Mońkach oraz przy pobieraniu skrobi z ziemniaków w Augustowie. Jej następnym miejscem pracy były Lasy Państwowe, rejon w Lipowcu. Potem do 1960 roku pracowała jako sklepowa. W 1961 roku zatrudniła się w Stacji Doświadczalnej Włókien Naturalnych w Kolnicy, gdzie przepracowała 25 lat. W 1986 roku przeszła do pracy w Wojskowym Domu Wypoczynkowym w Augustowie. W grudniu 1990 roku przeszła na emeryturę i wyjechała do USA, gdzie przebywała przez dwa lata. W 1956 roku wyszła za mąż za Bohdana Krasodomskiego (zm. 1993). Ma troje dzieci: Marka (ur. 1957), Annę (ur. 1960) i Jerzego (1964). Mieszka w Augustowie.
mehr...
weniger
[00:00:10] W niedzielę młodzież chodziła na zabawy. Na co dzień zajmowano się przędzeniem wełny, lnu. Dziewczyny spotykały się w jednym z domów i razem pracowały. Gospodarz dawał dziewczynom obiad. W niedziele wieczorami włączano lampy naftowe, ale naftę oszczędzano i na co dzień używano małych lampek „gazówek”. W karnawale wieczorami urządzano tańce. W poście w piątki były spotkania modlitewne. Jedna z pobożnych gospodyń zapraszała do siebie na nabożeństwo majowe. Do kościoła był 9 km, chodzono tam tylko w niedziele. Wczesną wiosną otwierano kopce ziemniaków i przebierano je do sadzenia. [00:03:23] Elektryfikację wsi przeprowadzono w latach 60. XX w., cieszono się z tego. Nowinki na wsi: radio „toczka” [„kołchoźnik”], zegar, żelazko elektryczne. Wcześniej używano żelazek na węgiel i zdarzało się, że przy prasowaniu węgielek wypadł i wypalił dziurę. „Toczka” nadawała tylko program z Warszawy – transmisja pogrzebu Kennedy’ego. Bieda na wsi – braki odzieży – w domu była jedna sukienka, w której rotacyjnie chodzono do kościoła. Na pogrzeb szedł ten, który miał się w co ubrać.
[00:06:40] Gdy ktoś umarł, przygotowania do pogrzebu odbywały się w domu. Trumna stała w tzw. dużej izbie, która miała wyjście na podwórko. Przygotowywano jedzenie na stypę, w pogrzebie brali udział wszyscy mieszkańcy wsi – system powiadamiania o pogrzebie. Nocą czuwano przy trumnie i modlono się. W każdej wsi był ktoś, kto ładnie śpiewał i ta osoba prowadziła modły – zwyczajowy kieliszek wódki i posiłek. Na modły przychodziło wiele osób. W rocznicę śmierci urządzano spotkanie dla rodziny i sąsiadów – nocna modlitwa. Trumnę odwożono furmanką do kościoła w Kalinówce Kościelnej, po mszy przenoszono na cmentarz. Po pogrzebie wracano do domów, a wieczorem spotykano się w domu zmarłego i modlono przez całą noc.
[00:11:28] Okupacja sowiecka – wspomnienie deportacji. Sowieci przychodzili do domów o brzasku i dawali pół godziny na spakowanie się – irracjonalne zachowania ludzi. Rosjanie przyjeżdżali dużymi wozami tzw. „gnojówkami” i brali 3-4 rodziny. Niewiele można było zabrać, dlatego mąż boh. widział przy torach zwłoki dzieci. Ze Szpakowa nikogo nie wywieziono, ale zabrano pięć rodzin z Dolistowa, rodzinnej wsi matki. Czasem kilka dni czekano na dworcu w Mońkach na przyjazd pociągu i mieszkańcy przynosili jedzenie, Rosjanie tego nie zabraniali. Mońki były wsią, ale miały stację kolejową, lekarza i dentystę. Boh. była w Mońkach w czasie deportacji. Widziała ludzi wiezionych wozami na dworzec.
[00:15:57] Radość po ataku Niemiec na Związek Radziecki. Z Niemcami można się było jakoś dogadać, coś wytłumaczyć. Sposobem na Rosjan była wódka. Ktoś powiedział, że we wsi są Niemcy i boh. poszła z ojcem, by ich zobaczyć. We wsi stały czołgi, żołnierze frontowi nie krzywdzili ludności cywilnej. W okolicy miały miejsce walki między Niemcami a Rosjanami, którzy uciekali tak, jak w roku 1920, „tylko się łachmany na nich trzęsły”. Atak był dla Rosjan zaskoczeniem.
[00:18:15] W Sztabinie Niemcy otoczyli kościół w czasie niedzielnej mszy, wyłapywano młodych ludzi, by wywieźć ich na roboty. Ksiądz miał piwnicę na ziemniaki, w soboty jej nie zamykał, by ktoś mógł się tam schronić. Komisarz dostawał z powiatu informację, ilu ludzi ma jego gmina dostarczyć na roboty. Ciotka i stryj byli zagrożeni wywózką i nie chodzili do kościoła w swojej parafii, tylko do kościoła w Jaświłach, który stał blisko lasu.
[00:21:12] Po wkroczeniu Niemców ojciec przez jakiś czas przechowywał znajomych Żydów z Jasionówki i Goniądza. Najdłużej mieszkała kobieta z synkiem. Chłopca uczono katechizmu, by mógł zostać ochrzczony – pytanie, czy Bóg chodzi w butach. Kobieta była krawcową, poszła po coś do domu w Jasionówce i trafiła na obławę. Zginęła razem z synem. System ukrywania na wsi – przechowanie za szycie. Pogromy w Goniądzu i Jedwabnem – wg bratowej po wojnie z Ameryki przyjechał [Jan Tomasz] Gross, który płacił 20 dolarów każdemu, kto zeznawał, że Żydów w Jedwabnem spalili Polacy, a nie Niemcy. Po wojnie 20 dolarów to było dużo pieniędzy. Świadkiem był ojciec bratowej, który mówił, że Gross kupił świadków. „Może i Polacy pilnowali tej stodoły, ale pod karabinami Niemców. Może Polacy podpalili tę stodołę, ale tylko z musu”. Bratowa, Halina Żyrańska, mieszkała we wsi Bagienice. Byli i tacy Polacy, którzy denuncjowali Żydów, ale należeli do mniejszości. W Szpakowie nikogo takiego nie było.
[00:26:25] W Szpakowie nie było też ludzi współpracujących z Rosjanami lub Niemcami. Może dlatego tak niewielu ludzi zginęło w czasie wojny. Po wojnie, za komuny, zginęło więcej osób. W czasie okupacji nikt nie podpisał volkslisty. Działała partyzantka. Były też bandy podszywające się pod partyzantów. Gdy przychodzili partyzanci do domu wchodził dowódca, przedstawiał się i płacił za żywność. Jeśli nie miał pieniędzy, to mówił o tym. Bandyci zasłaniali twarze i stawiali żądania. Zakrywali twarze, bo byli miejscowi. Po wojnie wszyscy bandyci byli w ZBOWiD, mieli przywileje. W tej grupie było kilku mieszkańców Szpakowa. Boh. ma książkę o partyzantce w swoim regionie. Ojciec był trochę zaangażowany w konspirację, znał partyzantów. Dawał im żywność, czasem kogoś przechował lub przewiózł – położenie domu. Partyzanci nie bili gospodarzy, a bandyci bili, jeśli nie dostali tego co chcieli. Czasem zdarzało się, że jednej nocy byli i partyzanci i bandyci. Ojciec nigdy nie został pobity.
[00:30:18] W okolicy nie było radzieckiej partyzantki. Trójka Rosjan przezimowała w gospodarstwie, oficjalnie wykonywali prace stolarskie. Byli to dwaj mężczyźni, chyba żołnierze, i kobieta. Latem jeden z mężczyzn, Szczepan, został złapany przez żandarmów, którzy zawieźli go do Jasionówki i rozstrzelali. Mikołaj i Maria przeżyli wojnę i nie wrócili do Związku Radzieckiego. [+]
[00:32:54] Ojciec wiózł boh. do lekarza do Białegostoku. Na stacji Białystok-Starosielce widziała pociąg pełen Żydów – słyszane głosy. Wtedy nie wiedziała, co się z tymi ludźmi stanie, tylko, że jadą do obozu. W mieście mijano grupy Żydów idących z narzędziami do pracy – śpiewana piosenka. Lokalizacja getta. Przed wojną w Białymstoku przeważali Żydzi. [+]
[00:36:28] W 1944 r. w gospodarstwie stacjonowało dowództwo niemieckie. Niemcy uciekając zabrali wszystkie zwierzęta gospodarskie, zostały tylko kury. W okolicy toczyły się walki, ale nie było większych szkód. Po odejściu Niemców przyjechał rosyjski czołg. Sowieci wkraczali jako przyjaciele, początkowo nie było groźnie, ale potem zaczęły się aresztowania osób, które pomagały Armii Krajowej. Rosjanie robili obławy tak jak Niemcy. Złapano m.in. dziewiętnastolatka Jana Wojtacha, który wracał od swoich dziadków. Wojtach spędził w więzieniu 10 lat, zarzucono mu, że był w partyzantce. Franciszek Rafało został zabrany z domu i siedział w więzieniu przez rok. Jego ojciec zebrał podpisy mieszkańców wsi i chłopaka wypuszczono.
[00:40:02] W lipcu 1945 w czasie Obławy Augustowskiej nikogo z okolicy nie zabrano, ale zabrano ludzi z innych wiosek. Ojciec znajomego męża przyjechał do Augustowa, by załatwić jakąś sprawę, aresztowano go i już nie wrócił do domu. Szpakowo leżało w innym powiecie i ojciec nie bał się. Sowieci musieli mieć namiary na ludzi, którzy walczyli z Niemcami w czasie okupacji. W Rejonie Lasów Państwowych boh. pracowała z panią, która nigdy nie przyznała się, że jej mąż zginął w czasie obławy – strach wśród ludzi.
[00:43:00] Teściowa spaliła w piecu „Monte Cassino” Wańkowicza, tak się bała. Teść wrócił z Anglii i był szykanowany, nie mógł znaleźć pracy, dwa razy dziennie musiał się meldować na milicji – pomoc pracownika UB.
[00:43:58] W czasie okupacji w twierdzy Osowiec coś produkowano. Młodzi z okolicy, którzy nie chcieli jechać na roboty, starali się tam o pracę. Szefami zakładu byli zniemczeni Polacy. Po wojnie w twierdzy stacjonowała jednostka wojskowa.
[00:45:44] W 1944 r. front przesunął się szybko. Czerwonoarmiści stacjonowali przez jakiś czas w gospodarstwie. Dowódcy mieszkali w domu, a żołnierze w budynkach gospodarczych. Sowieci wkroczyli niszcząc nie zebrane z pól zboża. Niemcy się tak nie zachowywali, szanowali pracę i plony. Po wyzwoleniu władza ludowa upominała się o zboże.
[00:47:30] Po wojnie ludzie masowo jeździli na Ziemie Odzyskane na szaber. Przywożono co się dało. Do sąsiedniej wsi przyciągnięto snopowiązałkę. Dowiedział się o tym stryj, który był w niemieckiej niewoli i „na głowie stanął, żeby ją kupić”. Nabył maszynę za prosiaka. Snopowiązałka stała się źródłem dochodów – spółka z sąsiadami, którzy mieli konie. Problem stanowił sznurek do snopowiązałki. Ojciec i stryj nie pojechali na szaber. W domu przed wojną była maszyna do szycia, żelazko na węgiel, zegar i budzik.
[00:50:11] Po wojnie rolnicy „kułacy” musieli płacić na Fundusz Ochrony Rolnictwa (FOR) , była to trzykrotność płaconego podatku, co było dużym obciążeniem dla ojca. Dług tak urósł, że ojciec miał być usunięty z gospodarstwa, które miało stać się własnością kołchozu. Boh. w 1954 r. pojechała do Warszawy do Ministerstwa Rolnictwa. Znajomy adwokat napisał petycję, którą tam złożyła. Po sześciu miesiącach podanie trafiło do Wydziału Rolnictwa w Białymstoku, przyjechała stamtąd kontrola i dług umorzono. W 1956 władzę objął Gomułka i sytuacja poprawiła się.
[00:52:35] Wspomnienie czasów stalinowskich – szykany i prześladowania. Szkolny wierszyk z czasów uprzemysłowienia kraju. Trzeba było znać nazwiska wszystkich ministrów, na ścianach wisiały portret Bieruta, Stalin, Lenina. Radość po śmierci Stalina. Boh. pracowała w Gminnej Spółdzielni w Mońkach, zrobiono zebranie załogi, a woźna, należąca do partii, powiedziała na koniec „wieczny pokój duszy jego”.
[00:54:18] Dążono do założenia w Szpakowie kołchozu, ale to się nie powiodło. Nie tylko ojca szykanowano, gospodarzy, którzy mieli mniej ziemi także. Mało który rolnik mógł spłacić to, co na niego nałożono. Brakowało narzędzi do pracy, koni. Wiele osób pisało petycje do władz wojewódzkich. Boh. udało się złożyć ją w ministerstwie. Do sadu ojca przychodziła młodzież, ale zamiast zrywać owoce łamano gałęzie. Niektórych rolników wsadzano do więzienia, ojciec tego uniknął.
[00:56:07] Po wojnie działała partyzantka – zapłata za zabrane rzeczy. Partyzanci byli w mundurach z dystynkcjami. W 1951 r. boh. była w szkole w Białymstoku. W kinie „Ton” odbywały się procesy złapanych partyzantów. Wielu skazano na karę śmierci. Ostatni partyzant w okolicy został zlikwidowany w 1957 r. Ludzie czekali na wybuch wojny i odzyskanie przez Polskę niepodległości.
[00:57:22] Okoliczności poznania męża – przyszła teściowa była pielęgniarką i znała kuzynkę boh. Na spotkanie przyszły mąż przyszedł z rodzicami – wrażenie jakie zrobił. Boh. myślała, że gdy wyjdzie za mąż, to zatrze za sobą ślad.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..