Stanisław Bożewicz (ur. 1937, Janówka) – syn Kazimierza, ofiary obławy augustowskiej. W 1956 roku ukończył Technikum Rolnicze w Dowspudzie. Nakazem pracy skierowany do pracy jako agronom w Gromadzkiej Radzie Dubeninki-Żytkiejmy koło Gołdapi. W latach 1957-59 odbywał zasadniczą służbę wojskową w 1 Praskim Pułku Piechoty w Legionowie. W marcu 1960 podjął pracę jako agronom gromadzki w Powiatowym Związku Kółek Rolniczych w Augustowie w gminach Tajno Stare i Dreństwo. W 1962 roku wstąpił do PZPR. W 1975 roku został kierownikiem Referatu Rolnego w Augustowie. Tu wybudował dom, w którym w 1980 roku zamieszkał z rodziną i mieszka do dzisiaj. Od 1964 roku żonaty z Wilhelmą z d. Popławską, mają dwie córki.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1937 r. w Janówce w powiecie augustowskim.
[00:00:27] Rodzice mieli gospodarstwo rolne, ojciec był rolnikiem, ale też krawcem, szewcem i świadczył usługi sąsiadom. Boh. miał trójkę rodzeństwa. Do 1945 r. życie było spokojne.
[00:01:24] W 1945 r. do Janówki przyjechała jednostka radziecka, żołnierze stacjonowali w sadzie. Stała tam kuchnia polowa, żołnierze przyjeżdżali i odjeżdżali. Pewnego dnia przyjechała orkiestra wojskowa i zorganizowano zabawę, dzieciaki pobiegły popatrzeć. Był to początek Obławy Augustowskiej. Gospodarstwo rodzinne zostało otoczone przez żołnierzy. Dzień wcześniej jeden z kucharzy przyszedł do matki i chciał jej coś powiedzieć za alkohol, ponieważ go nie miała, nic nie powiedział. Od strony wsi Topiłówka szli żołnierze sowieccy – bagnety świecące w słońcu. Rosjanie zabrali ojca. Z kucharzami była lekarka. Boh. był w tamtym czasie ranny po wybuchu miny i lekarka zajmowała się nim – wiadomość przekazana matce. W domu zrobiono rewizję szukając dokumentów i broni – dokonane zniszczenia. Lekarka wcześniej poradziła, by zniszczyć dokumenty i zdjęcia dotyczące ojca i tak zrobiono. Z Janówki zabrano jeszcze [Stanisława] Truszkowskiego i [Józefa] Kamińskiego. Lekarka radziła, by pojechać do sztabu, który był w Suwałkach. Matka i pani [Marianna] Kamińska pojechały tam furmanką. Dowiedziały się, że bandyci są likwidowani, ale jeden z Rosjan powiedział im, że złapane osoby będą ładowane do pociągu na stacji w Wieliczkach. Kobiety zajechały tam, ale nikogo na stacji nie było, pociąg odjechał. [+]
[00:06:35] Rodzina była prześladowana. Boh. uczył się w technikum w Dowspudzie, jako syna „bandyty” nie chciano go dopuścić do matury. Jeden z polonistów, członek partii, przeciwstawił się działaczom ZTM i boh. mógł zdawać egzamin. Po zdanej maturze musiał w ramach nakazu pracy podjąć pracę w Gołdapi, tam nie wiedziano, że jest synem „bandyty”. Brat, który mieszkał w Janówce, dostawał odroczenia z wojska. Po śmierci Stalina brat się cieszył, ktoś na niego doniósł i trafił do kopalni. Gdy nie zjechał pod ziemię, znalazł się w kompanii karnej. Po incydencie w czasie warty skierowano go na izbę przyjęć, by pomagał lekarzowi. Boh. podlegał pod WKU Olecko, tam nie wiedziano, że jest synem „bandyty” – wcielenie do 1 Praskiego Pułku Piechoty. Po dwóch latach w wojsku dosłużył stopnia kaprala.
[00:10:25] Po wojsku boh. podjął pracę w agronoma w Radzie Gromadzkiej Tajno Stare-Dreństwo. Początkowo UB nie interesowało się nim, ale to się zmieniło, gdy przemeldował się z Gołdapi do Augustowa. Pewnego dnia do rolnika, pana Oleksego, u którego mieszkał, przyszedł nieznajomy i wypytywał o boh. Gospodarz znał ubeka, który pochodził z tzw. „kacapów”. Dowiedział się od niego, że boh. jest synem „bandyty” i trzeba go „utemperować”. Boh. powiedział o tym przewodniczącemu Rady Gromadzkiej – wizyta na posterunku milicji we wsi, rada, by wstąpił do partii
[00:13:20] Boh. pracując w kółku rolniczym przyjechał z Tajna Starego na naradę do Augustowa. Był z nim przewodniczący Rady Gromadzkiej, członek partii i ormowiec. Gdy boh. wysiadł z autobusu, został zatrzymany przez milicję – zarzut obrabowania kiosku w Augustowie. Po interwencji przewodniczącego nie został aresztowany. Komendant posterunku milicji w Tajnie powiedział, że kazano mu zwracać uwagę na boh. – decyzja o wstąpieniu do partii. Boh. wypełnił ankietę, jeden z członków komisji powiedział, że syn „bandyty” nie może być w partii. Pochodzący z Topiłówki płk Sobolewski powiedział, że boh. nie odpowiada za ojca. Po wstąpieniu do PZPR boh. miał spokój.
[00:16:10] Życie rodziny po obławie – siostra wyszła za mąż, brat ożenił się. Boh. wyjechał do pracy, w latach 70. wybudował dom w Augustowie. Ożenił się, miał dwie córki. Stan zdrowia boh.
[00:17:55] Przedstawienie rodziców: Janiny i Kazimierza Bożewiczów. Matka była dużo młodsza od ojca. Ojciec jako młody chłopak należał do organizacji działającej przy kościele w Janówce. W czasie „wojny Piłsudskiego” [1920], gdy zaczęto mobilizację, ojciec jako osiemnastolatek wstąpił ochotniczo do wojska. Brał udział w wyprawie na Kijów, jako „zwiadowiec” przeprowadził grupę żołnierzy do kraju. Wielu żołnierzy zginęło podczas przejścia przez Ukrainę.
[00:20:00] Do domu przychodzili różni mężczyźni, boh. jako dziecko nie wiedział kto to. U ojca zamawiali buty oficerki, uszycie spodni. Dopiero po obławie domyślono się, że to byli partyzanci. Matka dawała im żywność. Pewnego dnia partyzanci nie zapłacili, przyszedł mężczyzna w mundurze i pytał o to – zapłata za jajka. Po latach boh. poznał rolnika ze wsi Ponizie i dowiedział się, że do jego ojca przyjeżdżali partyzanci z tej okolicy.
[00:23:20] Dzięki lekarce zniszczono dokumenty dotyczące ojca i w czasie rewizji w domu niczego nie znaleziono. Matka nie wyszła drugi raz za mąż, wychowała czwórkę dzieci. Młodsza siostra zaczęła się uczyć w liceum pedagogicznym, ale ktoś doniósł, że jest córką „bandyty” i musiała odejść ze szkoły.
[00:24:20] Matka pochodziła z sąsiedniej wsi Jabłońskie, w czasie okupacji Janówka była pod okupacją sowiecką, a Jabłońskie niemiecką. Z pogranicznikami stacjonującymi w Janówce utrzymywano dobre stosunki, ojciec był sołtysem i żołnierze przychodzili do niego. Dzięki temu matka mogła wymieniać wiadomości z rodzicami mieszkającymi za granicą. W czasie I okupacji sowieckiej ktoś doniósł, że ojciec poszedł na ochotnika do legionów. Aresztowano go, ale po jakimś czasie wrócił do domu. Z Janówki deportowano kilka rodzin, w tym Dąbrowskich.
[00:26:46] W 1944 mieszkańców Janówki przesiedlano w kierunku Rajgrodu. Ojciec przeprowadził rodzinę do sąsiedniej Turówki i nie zostali wywiezieni. Dom w Janówce spłonął przed zakończeniem wojny. Wrócono do Janówki w styczniu 1945 i zamieszkano w domu babci. Boh. chorował na koklusz i był w kiepskim stanie. Nauczyciel Sobolewski zapisywał dzieci do szkoły, a boh. wykreślił z listy. Rodzice pojechali na Ziemie Odzyskane i przyprowadzili stamtąd krowy. Matka, pszczelarka, rozbiła mimo zimy pień z rojem, wybrała miód i przyniosła synowi. Gdy boh. odzyskał siły, zaczął wychodzić do kolegów. Pewnego dnia znaleziono miny przeciwpiechotne – wygląd miny. Dzieciaki bawiły się miną i nic się nie stało. Boh. rzucił miną w kamień i wybuchła, został ranny w prawą rękę i lewą nogę. Leczono go okładami z liści olszyny, dopiero gdy przyszli sowieci zajęła się nim kucharka, która była lekarką. Kobieta miała stopień lejtnanta i chodziła w mundurze. Dała matce zeszyty i ołówki dla dzieci. Gdyby matka miała wódkę, to jeden z kucharzy powiedziałby o łapance.
[00:32:30] Ludzie nie spodziewali się obławy. Dziwiono się, że przyjechało wojsko z żółtymi otokami na czapkach. Rano grała orkiestra, a po południu już było po aresztowaniach. Zabrano także ludzi z Topiłówki. Przetrzymywano tę grupę we wsi Jabłońskie w gospodarstwie Harasima. Po jakimś czasie dowiedziano się od niego, że więźniowie byli powiązani drutem kolczastym i prosili o wodę. U Harasimów trzymano ich dwa dni, w tym czasie nikt nie mógł wychodzić z domu, nikogo też nie wpuszczano na teren gospodarstwa. [+]
[00:34:52] Niektórych aresztowanych przetrzymywano w Augustowie [w Domu Turka]. Innych wywieziono do pociągu, który prawdopodobnie odjechał w kierunku Królewca. Jeden ze znajomych ubeków opowiadał, że pociąg zatrzymano na stacji przed Gołdapią. Sowieci rozebrali już część torów. Więźniowie próbowali uciekać i część z nich zabito, innych wywieziono w nieznanym kierunku.
[00:36:04] W 1962 r. do matki przyszedł mężczyzna, który nie przedstawił się, ale pytał o dzieci, znał daty ich urodzin, wiedział, że przed aresztowaniem ojciec zrobił boh. buciki. Powiedział, że razem z nim siedział w łagrze w Moskwie. Mężczyzna przyjął radzieckie obywatelstwo, a potem udało mu się przedostać do Polski. Ojciec nie chciał przyjąć obywatelstwa i był już słaby. Boh. powiedział o tym prezesowi kółka rolniczego – rada, by pojechał do komitetu partii [w Warszawie]. Tu dowiedział się, że łapanki w okolicach Augustowa nie było. Pojechał do ambasady ZSRR, tu powiedziano mu, że wszyscy bandyci zostali zlikwidowani, ale też skierowano go do MSZ – brak wiadomości o obławie. Boh. pojechał do Czerwonego Krzyża – pytania o rodzinę za granicą i o to, jak szukano ojca – rozmowa z urzędniczką. Brat ojca był w Anglii i także prowadził poszukiwania. Ojciec nie śnił się matce, ale pewnej nocy przyśnił się ubrany na biało. Po wizycie nieznajomego, który znał fakty z życia rodziny, matka i brat poprosili boh., by zajął się poszukiwaniem ojca. Wcześniej myślano, że zabrane osoby zamordowano na miejscu. Ojciec był fachowcem i sowieci wiedzieli o tym.
[00:47:32] W dniu aresztowania ojca niczego się nie spodziewano. Dom został otoczony przez żołnierzy, boh. i brata nie było, ponieważ pobiegli zobaczyć orkiestrę. Gdy wrócili, ojca już nie było. Matka powiedziała, że zabrano go razem z Kamińskim i Truszkowskim i wywieziono w kierunku Raczek. Okazało się, że przetrzymywano ich w Jabłońskich. W domu zrobiono rewizję, ale dzięki lekarce zdołano zniszczyć papiery dotyczące ojca. Żołnierze darli pierzyny, ale niczego nie znaleźli. Nie zostało nawet zdjęcie ojca. Tego dnia widziano żołnierzy sowieckich idących przez pola od strony Topiłówki. Po południu już wiedziano, że zabrano ludzi także z tamtej wsi. Ojciec nie zdążył nic powiedzieć matce. Dzieciaki dostawały zupę z żołnierskiej kuchni polowej. [+]
[00:52:13] Po latach boh. poznał rolnika, który powiedział mu, że partyzanci z AK jeździli w okolice Raczek do kogoś, kto robił im buty, szył spodnie. Boh. zrozumiał, że przyjeżdżali do ojca, który był „złotą rączką”. W czasie okupacji sowieckiej ojciec dobrze żył z pogranicznikami Rosjanami. Potem w domu zatrzymywali się Niemcy, żołnierze nie jedli, dopóki ktoś z rodziny nie zjadł.
[00:54:36] W czasie obławy z Rosjanami nie było Polaków. Żołnierze mieli długą broń z bagnetami. Po wyzwoleniu rodzice poszli do Niemiec [Prus Wschodnich], by coś stamtąd przynieść. Przyjechali potem ubecy z Augustowa i zabrali magnetofon [gramofon] na korbkę, biurko i mięso. W Janówce mieszkał masarz wysiedlony z Augustowa. Gdy zabito jedną z przyprowadzonych krów, zrobił wędliny, ale jednocześnie doniósł do UB. Rodzice doszli do wsi Stare Juchy. Ojciec, zwiadowca w legionach, miał niemiecką mapę i udało się ominąć sowieckie posterunki. Przyprowadzono stamtąd krowy, w jakiejś pasiece matka zniszczyła ul i wybrała miód, pomimo tego, że jako pszczelarka szanowała pszczoły. W rodzinnym gospodarstwie była pasieka, ule były w pniach. Jednej mroźnej zimy pszczoły wymarzły. [+]
[00:59:28] Lekarka Rosjanka po aresztowaniu ojca przyszła do matki i powiedziała, że już męża nie zobaczy. W Wigilię zawsze stało narycie dla ojca. Brata prześladowano i trafił do kopalni, boh. szykanowano, gdy po wojsku wrócił w rodzinne strony. W opinii boh. ktoś musiał wydać akowców.
[01:01:50] Matka pojechała do Suwałk z sąsiadką, panią Kamińską, której męża również zabrano. To lekarka powiedziała, gdzie w tej sprawie można się udać. W Suwałkach kobiety dowiedziały się, że nie ma tam „bandytów”. Ktoś powiedział im, że będą ich ładować do pociągu na stacji w Wieliczkach. Po latach znajomy ubek powiedział boh., że aresztowanych ludzi wieziono pociągiem w kierunku Królewca. Na stacji przed Gołdapią okazało się, że Rosjanie już rozebrali tory. Stamtąd pociąg odjechał w nieznanym kierunku. Ubek wywodził się z „kacapów”, prawosławnych, mieszkających w Osowym Grądzie. Znał go rolnik, u którego boh. mieszkał [w Tajnie Starym].
[01:05:25] Boh. nie znał Jana Szostaka. Gdy rodzice wrócili z wyprawy na Ziemie Odzyskane, przyjechali ubecy i zabrali przywiezione stamtąd rzeczy. Mówiono, że był wśród nich Szostak. W 1975 r. boh. zbudował dom w Augustowie. Pojechał z żoną do Szostaka na Rybacką, by kupić coś do umeblowania – wrażenia na widok Szostaka, rozpoznanie ubeka, który dokonał rekwizycji. Boh. zamówił u niego stolik i taborety. Nic z tych rzeczy nie zachowało się.
[01:08:37] Boh. nie znał innych ubeków. Spotkał tylko tego, który śledził go w Tajnie Starym – wspomnienie wizyty na posterunku milicji i rozmowy z komendantem Jabłońskim.
[01:09:33] Jako agronom boh. dostał agronomówkę we wsi Pruska. W tamtym czasie był kawalerem. Musiał się tam urządzić, brat przywiózł go saniami z Janówki. Gdy wyładowywano rzeczy z sań, przyszedł podpity milicjant Bogdan, który chciał wódki – zachowanie funkcjonariusza, gdy odmówiono mu alkoholu. Brat, przeszkolony w wojsku, unieszkodliwił milicjanta i odwiózł na posterunek w Augustowie. Na drugi dzień zaczęto mówić, że brat agronoma jechał saniami i strzelał. Boh. pojechał do Janówki i brat powiedział mu, że pojechał na komendę i za pokwitowaniem oddał broń, z której nie strzelano. Po incydencie milicjant Bogdan został gdzieś przeniesiony.
[01:13:35] Ojciec jako młody chłopak wstąpił do legionów i walczył na froncie trafiając pod Kijów. W wojsku dosłużył do stopnia kaprala. W czasie I okupacji sowieckiej ktoś doniósł, że był piłsudczykiem i aresztowano go, ale wypuszczono po dwóch dniach. W Janówce był sowiecki posterunek straży granicznej. Sowieci nazywali partyzantów „bandytami”.
[01:16:16] Po zabraniu ojca nie pojawił się nikt z partyzantki. Od rolnika boh. dowiedział się, że robił buty partyzantom, wtedy skojarzył, że mężczyźni przychodzący do domu byli partyzantami z terenów położonych po drugiej stronie Augustowa.
[01:17:22] Sytuacja po zabraniu ojca – w czasie pierwszej komunii boh. przyrzekł, że nie będzie pił alkoholu, dopóki ojciec nie wróci. Brat też czegoś się wyrzekł – oczekiwanie na ojca. Stryj Antoni był w czasie wojny w niewoli niemieckiej, wrócił jesienią 1945 i przejął ojcowiznę. Na początku było spokojnie, sytuacja zmieniła się na gorsze po ślubie stryja – relacje w rodzinie. Gospodarstwo ojca zostało spalone w czasie wojny i mieszkano u dziadków. Stryj rozwalił komin w domu, by pozbyć się niechcianych lokatorów, sam w tym czasie przeniósł się do kamiennego świronka [spichlerza]. Matka zorganizowała przywiezienie drewnianego domu z Ziem Odzyskanych – stopniowa poprawa sytuacji bytowej. Ojciec miał jeszcze braci Stanisława i Piotra.
[01:25:28] Stryj Piotr przez Rumunię dotarł do Anglii, tam służył w lotnictwie . Po wojnie mieszkał w Kanadzie, kilkanaście lat temu przyjechał w rodzinne strony. Wcześniej straszono go, że jak przyjedzie do Polski, „to koniec, po tobie będzie”. Stryj zmienił nazwisko na Bentley.
[01:27:40] Dom, z którego zabrano ojca, nie istnieje. Stryj go rozebrał i postawił nowy dom. W tamtym czasie gospodarstwo dziadka było wzorowe. Dziadek, Kazimierz Bożewicz, był ławnikiem w sądzie, działał społecznie.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo. - Fr. 8:00 - 16:00 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..