Domicela Jurewicz z d. Rutkowska (ur. 1933, Przerośl) pochodzi z rodziny rolniczej. Jej rodzice gospodarowali we wsi Przerośl na Suwalszczyźnie, skąd po pożarze gospodarstwa musieli przenieść się do wsi Piecki. 7 lipca 1943 Domicela wraz z rodzicami oraz ciotką i jej córką zostali wywiezieni na roboty przymusowe do miejscowości Laugszargen (obecnie Lauksargiai, Litwa) na terenie Prus Wschodnich w okolicy Tylży (obecnie Sowieck, obwód królewiecki, Rosja). W lipcu 1944 została przewieziona do miejscowości Hartershofen k. Ansbach w Bawarii, gdzie doczekała wyzwolenia przez armię amerykańską w kwietniu 1945. We wrześniu 1945 wróciła do Polski. W Suwałkach ukończyła liceum ogólnokształcące, a w Ełku kurs pedagogiczny. Przez trzy lata pracowała jako nauczycielka w Pawłówce, potem w PKS i RUCH-u oraz w szpitalu jako portierka. Mieszka w Suwałkach. Jej dom znajduje się na terenie posesji, na której stał kiedyś dom rodzinny Aleksandry Piłsudskiej.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1933 r. w Przerośli w powiecie suwalskim.
[00:01:27] Rodzice przenieśli się do wsi Piecki, tam boh. chodziła do szkoły. Klasy 5-7 i liceum ukończyła w Suwałkach. W Ełku zrobiła kurs pedagogiczny i trzy lata pracowała jako nauczycielka w Pawłówce, potem pracowała w PKS i RUCH-u, oraz w szpitalu jako portierka. Odchodząc z RUCH-u na emeryturę dostała nagrodę i dyplom za dobrą pracę.
[00:06:18] Rodzice przenieśli się do wsi Piecki, ponieważ gospodarstwo w Przerośli zostało spalone przez sąsiada. Boh. miała wtedy niecałe trzy lata i nie pamięta pożaru. Ocalały konie i jedna indyczka – wspomnienie zniesienia przez nią jajka na podwórku. Dziadek był trzy razy w Ameryce, miał złoto i pomógł rodzicom. W Pieckach ojciec miał 10 hektarów ziemi i tam się pobudowano. Uprawiano zboże i len – zbiory lnu.
[00:11:15] W czasie okupacji trzeba było oddawać kontyngent. Jajka zanoszono do sołtysa, mleko odstawiano do mleczarni. 7 lipca 1943 przyszedł nakaz z gminy i część rodzin wywieziono na roboty do Niemiec. Rodzina boh. trafiła do Prus Wschodnich, do majątku oficera niemieckiego Mertinsa we wsi Laugsargen (dzisiejsze Lauksargiai na Litwie) . Była tam duża mleczarnia, w której produkowano ser tylżycki. Na podwórku był duży kojec dla psów myśliwskich, właściciel urządzał polowania na bagnach dla kolegów, oficerów wysokiej rangi. Polowano na kaczki, które trafiały do kuchni w majątku. Tam pracowała matka boh., która sprawnie zajmowała się ubitym ptactwem. Na robotach boh. była z ojcem i matką. Ojciec pracował w ogrodach, razem z nim był Francuz, jeniec wojenny – nadzór nad siecią elektryczną i kanalizacyjną.
[00:20:23] Na roboty wywieziono boh. wraz z rodzicami: Marianną i Kazimierzem Rutkowskimi, oraz ciotką Elżbietą Tarasiewicz i jej córką Teresą. Zbliżał się front – przygotowywanie wozów. Ojciec wraz z innymi mężczyznami został zabrany do kopania okopów, a kobiety i dzieci ewakuowano wozami.
[00:22:40] Boh. z matką i ciotką siedziały w wąwozie, niedaleko była linia kolejowa, którą pociągi z amunicją jechały na wschód. Amerykanie bombardowali Tylżę – widok oświetlonych bomb, i zbombardowali pociąg. Lokomotywa i dwa wagony wpadły do wąwozu. [+]
[00:25:22] Ewakuacja robotników przymusowych. Boh., matka i ciotka znalazły się w filii obozu Dachau leżącej w lasach Bawarii, część osób zabrano do gazu. Boh. była w pomieszczeniu, gdzie w suficie były „takie malutkie jak durszlaczki, takie cóś do zagazowania” – interwencja strażnika. Więźniów wykąpano, potem boh. trafiła do klasztoru żeńskiego – smak ciastek od zakonnic. Przyjeżdżali właściciele gospodarstw i fabryk i wybierali robotników. Boh. trafiła do wsi Hartershofen i tam pracowała, karmiła króliki i zbierała jajka – prace matki i ciotki.
[00:34:10] Niedaleko było miasto Rastenburg [Rothenburg ob der Tauber]. Boh. mieszkała z matką nad stajnią – opis gospodarstwa. Znajoma Ukrainka powiedziała matce, że rano wejdą Amerykanie. Boh. była bardzo ciekawa i siedziała nocą w oknie wypatrując ich. Zobaczyła dwóch Niemców, którzy coś zakopali i czuła, że to jakaś pułapka. Pojawili się pierwsi Amerykanie, boh. pokazała im miejsce, gdzie zakopano minę – czekoladowe podziękowanie. Niedługo potem zaczęły wjeżdżać czołgi. [+]
[00:41:00] Opis domu Langa, właściciela gospodarstwa. Dwa amerykańskie czołgi stały na podwórku, jeden z żołnierzy mówił po polsku, chciał boh. wsadzić na czołg i zrobić zdjęcie – obawy, że Niemcy mogą się zemścić. [+]
[00:42:48] Zachowanie Langa przed wejściem Amerykanów. Higiena w gospodarstwie – codziennie myto wymiona krowom. Po wyzwoleniu boh. z matką i ciotką poszły do Rastenburgu [Rothenburga]. Tam się zatrzymano na terenie jakiegoś przedsiębiorstwa, potem Amerykanie przygotowali mieszkania dla uwolnionych robotników. Boh. wraz z rodziną została przewieziona do miasta Ansbach (to 34 km od Rothenburga). Tam mieszkano w dużych koszarach wojskowych. Ludzie wyjeżdżali stamtąd do różnych krajów, do Australii, Szwecji, Szwajcarii, Francja i Grecja nie przyjmowały wysiedleńców.
[00:46:40] Co kilka dni kobiety miały dyżury i myły podłogę w korytarzu, pewnego dnia matka odezwała się do amerykańskiego żołnierza, który okazał się Polakiem z pochodzenia. Matka powiedziała mu, że ma siostrę Franciszkę Sadowską w Jackson w stanie Michigan. Żołnierz zanotował dane i obiecał pomoc – wyjazd do Polski nastąpił tuż przed zorganizowanym wyjazdem do Stanów.
[00:49:42] Boh. chodziła do szkoły w Ansbachu, w kościele odprawiał msze polski ksiądz, była u I Komunii. Stan zdrowia boh.
[00:51:37] W czasie pobytu na robotach w okolicach Tylży matkę lubiano i doceniano. Podczas ewakuacji gospodyni wzięła matkę na swój wóz i dała jej słoiczek tabletek na żołądek – dogadanie się bez znajomości języka. W filii Dachau porządkowym był Ukrainiec, który rozumiał język polski. Pewnego dnia matka usłyszała rozmowę strażników o dziecku umierającym z powodu biegunki i dała tabletki, które pomogły choremu. Niedługo potem była wywózka do miejsca, w którym były „durszlaki” [urządzenia do gazowania], matka i boh. zostały tam skierowane – interwencja Ukraińca, uratowanie życia. W szpitalu dziwiono się, skąd matka miała takie lekarstwo. [+]
[00:59:16] Boh. i matka wróciły do domu pod koniec września [1945], ojciec dotarł wcześniej, bo już w marcu. Do Warszawy dojechano pociągiem – przeprawa łódką przez Wisłę, organizacja dalszej podróży. Wspomnienia ruin stolicy. Spotkanie z ojcem, początek życia w biednej Polsce. Gospodarstwo nie było zniszczone, gdy rodzina wyjeżdżała na roboty, zostały tam trzy konie – reakcja klaczy na widok wracającego ojca.
[01:04:02] Gdy front się zbliżał, ojca wraz z innymi mężczyznami zabrano do kopania okopów. Rosjanie łapali ludzi i wywozili na wschód, choć mówiono, że pociąg jedzie do Polski. Ojciec z dwoma kolegami ukrył się w niemieckiej stodole, a potem na piechotę wrócili do domów, po drodze ukrywając się. Po latach ojciec spotkał na targu kogoś z tej grupy wywiezionych, mężczyzna był w ZSRR przez siedem lat.
[01:09:05] Matka chciała wyjechać do Ameryki, będąc tam mogłaby ściągnąć ojca. W czasie pobytu w Niemczach nie było wiadomości o jego losach. Wspomnienie pobytu w Ansbach – zachowanie ludzi.
[01:10:28] W drodze do domu przejeżdżano przez Jedwabne. Tu czekano w jakiejś kuchni i boh. była świadkiem rozmowy dwóch mężczyzn o spaleniu Żydów, jeden mówił, że podpalał stodołę z ludźmi. Matka i ciotka były tym bardzo wystraszone. Potem różnie mówiono o tym, kto dokonał zbrodni, ale matka i ciotka wiedziały swoje. [+]
[01:14:20] Do Piecków [przed wojną] przyjeżdżał żydowski handlarz Ślimko, który miał w jednej beczce smalcówkę, czyli dobre śledzie, a w drugiej towar gorszej jakości. Matka kupowała zwykłe śledzie, ale też jedną smalcówkę, która była dużo droższa. Ślimko był z Filipowa, jeździł tylko do wiosek, do których prowadziła jakaś przejezdna droga. Boh. nie wie, co się stało z handlarzem, ale przypuszcza, że ktoś go „sprzątnął”. Ojciec był przedsiębiorczy, woził do miasta masło robione przez matkę, przywoził stamtąd buty.
[01:18:10] W czasie drogi do Polski boh. nie widziała ludzi w obozowych pasiakach. Organizacja podróży na terenie kraju.
[01:19:16] Boh. była na robotach we wsi Laugsargen, blisko był staw i przed ewakuacją zatapiała tam cenną porcelanę i kryształy należące do właścicieli majątku.
[01:22:32] W Bawarii segregowano robotników przymusowych. Przyszedł „jegomość”, który oglądał i brał dzieci. Boh. wiedziała, że niektóre słabsze dzieci są przeznaczone na zagładę – wspomnienie spotkania z lekarką, która miała czerwone buciki, zachowanie boh. [+]
[01:26:16] Po wojnie boh. nie śniły się stresowe sytuacje. Matka i ciotka na robotach dobrze pracowały i nie były gnębione – wysokie wymagania Niemców. Matka była bardzo pojętna, szybko nauczyła się odpowiednio rozsypywać nawóz sztuczny, ciotka sobie z tym nie radziła i zabrano ją do innej pracy. Boh. zbierała jajka i karmiła króliki, często je zabijano i pieczono w brytfannie, część mięsa dawano służbie. Boh. nie miała ulubionego królika, nie było czasu na rozczulanie się.
[01:31:20] Nie dochodziły wieści z frontu. Tylko raz w czasie obiadu boh. słyszała [przez radio] słowa Stalingrad, wiadomości nie były dobre, co odbiło się na twarzy gospodyni. Boh. nie wiedziała o powstaniu w Warszawie. Robotnikami przymusowymi w gospodarstwie byli Francuzi, poza rodziną boh. nie było innych Polaków. Trzy wioski dalej była rodzina również wywieziona z Piecków.
[01:34:02] Boh. i matka oraz ciotka ukrywały się przed bombardowaniem amerykańskim w wąwozie. Bombardowano Tylżę odległą o ok. 20 km, ale widać było światła. Gdy zbombardowano pociąg, słychać było przerażający huk. Ktoś niedaleko hodował rasowe gołębie i ptaki się wystraszyły. Boh. widziała leżące wagony rozbitego pociągu, którym wieziono dostawy na front. Z lokomotywy zostały kawałki komina.
[01:38:36] W czasie ewakuacji z gospodarstwa jego właściciel był na froncie. Wcześniej przyjeżdżał na polowania. W majątku był nadzorca, który objeżdżał pola i kontrolował prace. Matka pracowała w kuchni, właścicielka ceniła ją i dała tabletki na żołądek. W czasie ewakuacji początkowo jechano z właścicielką, potem się rozdzielono, boh. z matką trafiły do pomieszczenia, w którym było wiele osób. Rosjanie byli już blisko, bano się ich. W domu boh. jest pejzaż namalowany przez polskiego malarza w Rastenburgu.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday Tuesday and Friday, 8:00 - 16:00, Wednesday and Thursday 8:00 - 19:30
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.