Rozkrut Janina
Janina Rozkrut (ur. 1945, Koniuszki Siemianowskie) pochodzi z rodziny rolniczej, gospodarującej na 4 hektarach. Jej ojciec jest nieznany. W marcu 1946 wraz z matką i dziadkami przyjechała transportem repatriacyjnym do Bieniowa koło Żar na Ziemiach Zachodnich, gdzie otrzymali gospodarstwo poniemieckie i 7 hektarów ziemi. W 1949 roku matka wyszła za mąż za Jana Łuczaka, ale Janina pozostała pod opieką dziadków. Ukończyła szkołę podstawową w Bieniowie oraz liceum ogólnokształcące w Żarach. W latach 1964-69 studiowała pedagogikę na Uniwersytecie Wrocławskim. Po uzyskaniu magisterium rozpoczęła pracę w Liceum Medycznym w Świdnicy na etacie wychowawczyni w internacie. Przepracowała tu kolejne 30 lat. W 2000 roku przeszła na emeryturę. W marcu 2024 na skutek złamania nogi była zmuszona zamieszkać w Domu Seniora Marconi w Świdnicy, skąd we wrześniu 2024 przeniosła się do Domu Pomocy Społecznej w Niemczy.
mehr...
weniger
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonej w listopadzie 1945 r. w Koniuszkach Siemianowskich, obecnie wieś znajduje się na terenie Ukrainy.
[00:00:28] 20 marca 1946 r. przyjechała wraz z matką i dziadkami na Ziemie Odzyskane, zamieszkano koło Żar. Boh. chodziła do szkoły podstawowej w Bieniowie, skończyła LO w Żarach i pedagogikę na Uniwersytecie Wrocławskim. Po studiach, do emerytury, pracowała jako nauczycielka w szkole pielęgniarskiej w Świdnicy. Stan zdrowia – powód znalezienia się w Ośrodku Pomocy Społecznej w Niemczy.
[00:02:40] Przyjazd rodziny z Kresów na Ziemie Odzyskane. Przesiedlono w nowe miejsce całą wieś, a razem z tym wszystkie zaszłości. Część mieszkańców Bieniowa pochodziła z innych stron. Siostra matki zmarła w czasie wojny, brat został zamordowany przez banderowców, gdy poszedł na Wołyń za chlebem.
[00:05:35] Matka Stanisława Rozkrut miała niewielkie gospodarstwo rolne. Boh. nie znała swojego ojca, matka nigdy o nim nie mówiła. Na Ziemie Zachodnie przyjechała ze swoim ojcem i macochą, ponieważ babcia zmarła przed wybuchem wojny. W Bieniowie matka pracowała w gospodarstwie dziadków, potem wyszła za mąż za Łuczaka i prowadziła swoje gospodarstwo. Do Bieniowa przyjechano w marcu 1946. Boh. ma młodszą siostrę Anielę.
[00:09:00] Bieniów był dużą wsią zniszczoną w czasie wojny, podobno siedem razy przechodziła z rąk Niemców do Rosjan. Boh. bawiła się z koleżanką w gruzach. Dopiero w latach 60. wieś została oczyszczona z gruzowisk. Wspomnienie zimowej drogi do szkoły oddalonej o 4 km. Wraz z przesiedleńcami przyjechały różne niesnaski. Dziadkowie zamieszkali obok dawnych sąsiadów – kłótnie i pretensje. Potem dziadkowie przeprowadzili się. Przedstawienie dziadków: Heleny i Jana Rozkrutów.
[00:12:12] Nikt nie wiedział, gdzie i jak zginął na Wołyniu brat matki. Zima 1941-42 była ciężka, po niej miała miejsce powódź i ludzie głodowali. Po żywność chodzono na urodzajny Wołyń. Wujek Zygmunt miał ok. 18 lat, gdy ruszył z domu. Razem z nim poszła matka boh. i jej siostra, ale dziewczyny przed żniwami wróciły do domu, a wuj chciał zostać i już nie wrócił. Po wojnie szukano go, ale bez skutku. [+]
[00:14:35] Początkowo w Bieniowie boh. wychowywała się u dziadków – powód. Dziadek miał konia z UNRR-y. Koń bał się hałasu – gdy jechał pociąg, trzeba było stanąć i mocno trzymać zwierzę. Droga przez wieś była wybrukowana kocimi łbami – wspomnienie przejazdu wozem na metalowych obręczach. Sprzęty rolnicze w gospodarstwie. Żniwa robiono razem z którymś z sąsiadów – powody.
[00:17:37] Dorośli mieli nadzieję na powrót do domu – postrzeganie boh., dla której dom był w Bieniowie. Opowiadano o domu w Koniuszkach – bieda, przeludnienie wsi. Stosunek dziadków i matki do gospodarstwa na Zachodzie. Dopiero pod koniec lat 50. ludzie zaczęli traktować to jako swoje, wcześniej siedziano „na walizkach”.
[00:20:20] W czasie okupacji matka przez trzy tygodnie była z siostrą na Wołyniu. Zaczęto mówić o mordowaniu i dziewczyny wróciły do domu. Szły tylko nocami ukrywając się w dzień, bały się. [+]
[00:21:20] Do Bieniowa przyjechano z dziadkami, gdy matka pracowała, boh. zajmowała się babcia. Potem matka wyszła za mąż i zamieszkała z mężem, w nowym miejscu dla boh. wszystko było obce. Mąż matki Jan [Łuczak] był od niej dużo starszy, pochodził z Poznańskiego, przed wojną wyjechał z rodzeństwem do pracy do Niemiec, po wojnie stamtąd wrócił. W Bieniowie początkowo ludzie, którzy razem przyjechali, trzymali się razem, potem sytuacja zaczęła się zmieniać. Boh. nie bardzo lubiła ojczyma, który bywał agresywny i bił żonę – sytuacja kobiet. Ocena frustracji ojczyma, któremu przed wojną dobrze się powodziło, w Bieniowie nie pracował, gospodarstwo było małe i zajmowała się nim matka. Boh. miała 12 lat, gdy zamieszkała z matką i ojczymem. Tu już miała swoje obowiązki, u dziadków było inaczej. Dziadek uważał, że powinna się uczyć.
[00:29:33] Boh. skończyła liceum w Żarach i studiowała we Wrocławiu. Mieszkała w akademiku – beztroskie lata. W wakacje pracowała jako opiekunka na koloniach, nie liczyła na pomoc matki. Miała także stypendium. Studia zaczęła w 1964 r., w mieście jeszcze gdzieniegdzie były gruzy. Gdy kończyła studia, już prawie nie było widać śladów wojny. Boh. chciała studiować psychologię, ten kierunek był w Poznaniu – powody decyzji matki. Nauczyciel polskiego zniechęcił ją do studiowania polonistyki, ale po latach wybrała ją jako drugi fakultet – kwestia wzroku. Boh. miała wrodzoną zaćmę i musiała nosić okulary – zachowanie rówieśników. Boh. skończyła studia w 1969 r. i podjęła pracę w Świdnicy. W tamtym czasie już nie było nakazów pracy i sama wybrała szkołę – wizyta dyrektora placówki na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie szukał pracownika.
[00:36:30] Boh. ominął Marzec 1968, gdy rozpoczęły się strajki była na praktyce. Była wtedy apolityczna, kończyła studia. Do Wrocławia wróciła po największej fali protestu. Po proteście nie było zwolnień na wydziale boh., ale na innych były.
[00:38:12] Podczas interwencji w Czechosłowacji boh. pracowała na koloniach w Piechowicach koło Jeleniej Góry, przez miejscowość jechały polskie czołgi. W Żarach i Żaganiu stacjonowało wojsko, po wyjeździe żołnierzy Żary opustoszały. We wrześniu pojechała do rodziny w okolice Szczecina, kolega kuzynki zginął podczas interwencji w Czechosłowacji i była na jego pogrzebie. Jedna z koleżanek z kolonii pamiętała rok 1939 i porównała obydwa przejazdy wojsk. Mąż innej koleżanki brał udział w interwencji, opowiadał, że polscy żołnierze mieli swoją żywność i nie mogli np. zrywać owoców, karano za to. [+]
[00:42:30] Boh. chodziła do liceum w Żarach, do szkoły dojeżdżała pociągiem. W Żarach nie stacjonowali Rosjanie, ale w Świdnicy tak. Miasto nie było zniszczone w czasie wojny. Po podjęciu pracy boh. mieszkała w internacie, dopiero w 1994 r. zamieszkała w bloku wybudowanym przez Rosjan. Mienie po Armii Radzieckiej przejęło miasto – stan budynku. Boh. wpłaciła na mieszkanie we Wrocławiu, Świdnica miała być tylko przystankiem, ale boh. w szkole pielęgniarskiej przepracowała 30 lat. Szkoła miała przez lata różne nazwy, boh. była na etacie wychowawczyni w internacie, dodatkowo uczyła psychologii, pedagogiki. W szkole uczyły się głównie dziewczyny, z czasem zaczęli się pojawiać chłopcy. Przez lata szkoła była mundurowa, uczennice miały swoje uniformy. Gdy boh. zaczynała pracę, do szkoły trudno było się dostać. Refleksja na temat zmian. Uczennice, które zachodziły w ciążę, brały urlopy i później kończyły edukację. Boh. nie pamięta prób samobójczych ani ucieczek z internatu.
[00:52:00] Rosjanie opuścili Świdnicę, boh. tego nie zapamiętała. Internat był koło radzieckich koszar, wieczorami żołnierze przychodzili pod budynek, ale nie było większych incydentów. Kiedyś w koszarach stacjonowali Gruzini – wspomnienie spotkania na ulicy. Pewnego dnia rano boh. szła ścieżką przy koszarach – pytanie żołnierza, czy to Afganistan [+]. Niektórzy handlowali z Rosjanami – towary. Czasem zapraszano na akademie do kasyna oficerskiego, wtedy można było zrobić zakupy w bufecie.
[00:57:13] Boh. równocześnie studiowała pedagogikę i polonistykę, drugie studia ukończyła, ale nie pisała pracy magisterskiej, tę obroniła z pedagogiki. Jako polonistka mogłaby pracować w podstawówce. Czasem miała lekcje w zastępstwie – wada wzroku a trudności pracy jako polonistka.
[00:59:12] Rytm dnia w internacie – pobudka o 6 rano, system dyżurów, zakres zadań. W internacie mieszkało 130 osób, na niedziele większość wyjeżdżała do domów. W niedzielę też były dyżury wychowawców. Boh. była raczej surową wychowawczynią, ale uczennice ją szanowały. Część pochodziła z biednych domów.
[01:04:45] Boh. przeszła na emeryturę w 2000 r., ale jeszcze trochę pracowała. Potem zachorowała i zrezygnowała z pracy.
[01:05:40] Przemoc wobec kobiet po wojnie, w opinii boh. było to aprobowane – skala zjawiska. Kontakty z dziadkiem po ślubie matki.
[01:07:50] Boh. do 1994 r. mieszkała w Świdnicy w internacie, potem przeprowadziła się do bloku po Rosjanach. Budynek zbudowano z płyty leningradzkiej sprowadzanej z ZSRR. Gdy żołnierze wyjechali, zostały dwa opustoszałe osiedla. Boh. połamała się, ale nie wie, jak to się stało. Noga bolała ją, a prześwietlenie pokazało dwa złamania. Po pobycie w szpitalu trafiła do prywatnego domu seniora w Świdnicy. Po pół roku musiała ze względów finansowych przenieść się [do Niemczy] – nadzieja na powrót do domu.
[01:12:08] Boh. 31 lat pracowała z młodzieżą – strach przed współczesnymi młodymi ludźmi, boh. już ich nie rozumie – rozmowa z wnukiem siostry o pisaniu odręcznym. Stosunek do nowoczesnych technologii.
mehr...
weniger
Ähnliche Materialien finden Sie in der Datenbank „Aufzeichnungen des Terrors“ mit Zeugenaussagen.