Eugeniusz Fuchs (ur. 1939, Łaznowska Wola) pochodzi z rodziny niemieckich osadników, osiadłych w okolicach Brzezin i Łodzi. Jego dziadek był właścicielem wiatraka. W czasie II wojny światowej ojciec, Juliusz Fuchs, został wcielony do niemieckiej armii i w 1944 roku zginął na froncie wschodnim. Po wojnie rodzina została wysiedlona, a sześcioletni wówczas Eugeniusz oddany jako parobek do gospodarstwa. Po powrocie wuja z zesłania w ZSRR rodzina wyjechała do wsi Rytwiny w powiecie żarskim na Ziemiach Zachodnich. W 1956 roku Eugeniusz podjął pracę w Zakładach Radiowych Diora w Dzierżoniowie. W 1964 roku ukończył Technikum Radiotechniczne w Dzierżoniowie, a w 1969 roku studia zaoczne na Politechnice Wrocławskiej. Został kierownikiem w laboratorium pomiarów telewizyjnych, potem instruktorem i konstruktorem w wydziale produkcji telewizorów, a następnie radioodbiorników samochodowych. Po upadku Diory pracował w Zakładach Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Świdnicy. W 1997 roku przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Mieszka w Dzierżoniowie.
more...
less
[00:00:10] Początki pracy w DZWUR, czyli Dolnośląskich Zakładach Wytwórczych Urządzeń Radiowych. Jako uczeń szkoły zawodowej boh. był na wycieczce w zakładzie, uczniowie pojechali także do Warszawy na wystawę sprzętu radio-elektronicznego. W tamtym czasie brakowało odbiorników radiowych. Produkowano radia lampowe, mniej zaawansowane technicznie – to ułatwiało naukę. Szkoła miała mało sprzętu – jego stan.
[00:04:40] Boh. mieszkał w Rościszowie, rano szedł na piechotę do Pieszyc, skąd jeździł autobus do Dzierżoniowa. Na portierni zakładu pokazywano przepustki. Przy taśmie produkcyjnej były stanowiska i tam po kolei montowano podzespoły. Wyrób schodził z taśmy do skrzynkowania, a potem trafiał do kontroli. Było też stanowisko naprawy mechanicznej i tam pracował boh., w hierarchii zakładu stał trochę wyżej niż kobiety monterki przy taśmie. W dziale kontroli odbiorniki podłączano do sieci. Przed skrzynkowaniem urządzenia trafiały do stroicieli. Sprawne wyroby otrzymywały pieczątkę z działu kontroli jakości i szły do pakowaczy, tam dodawano instrukcję obsługi, gwarancję. Potem odbiorniki odstawiano do magazynu. [+]
[00:12:10] Czasem kobiety stojące przy taśmie flirtowały z mężczyznami i taśmą puszczano liściki. W dziale montażu były myszy, pewnego dnia boh. złapał jedną i włożył do pudełeczka, którym ktoś przesyłał liścik. Jedna z ciekawskich kobiet była w ciąży, otworzyła pudełko z myszką, przestraszyła się i upadła.
[00:14:05] Po pracy boh. szedł do stołówki, po obiedzie wracał do Rościszowa. Po drodze zbierał jabłka i robił z nich dżem. Tak przeżył do pierwszej wypłaty. Poranna zmiana zaczynała się o szóstej rano i trwała do godz. 14. Po drugiej zmianie wracał wieczorami do Rościszowa – kij na bezpańskie psy. Zajęcia boh., gdy miał na drugą zmianę.
[00:17:50] Osoby wychodzące z pracy podlegały kontroli, boh. niczego nie wynosił i przed wyjściem sprawdzał kieszenie, czy ktoś mu czegoś nie podrzucił. Podzespoły radiowe były cenne. Przyłapanym na kradzieży potrącano premie, boh. nie wie, jak karano złapanych na recydywie. Kontrole kobiet były mniej restrykcyjne. Kobiety były głównie monterkami i stroicielkami, na montażu pracowało więcej mężczyzn. Stanowisko boh. było obok taśmy produkcyjnej, która przesuwała się ze stałą prędkością – wydajność pracy. Czasem ktoś poparzył się lutownicą, ale boh. nie pamięta poważniejszych wypadków.
[00:21:23] Boh. nie zetknął się z pijaństwem w zakładzie w czasie pracy. Obowiązkiem było wykonanie planu przez zakład – stosowane sztuczki pod koniec roku, świętowanie wykonania planu w Sylwestra. Po Nowym Roku niedorobione odbiorniki były cofane jako zwroty dokonane przez klientów i wszystko było w porządku. [+]
[00:27:57] 1 maja pracownicy brali udział w pochodzie, dojeżdżający z daleka nie musieli tego dnia przyjeżdżać. Kwestia komunikacji autobusowej, potem boh. przeniósł się do hotelu robotniczego przy ul. Osadniczej. Miał bliżej do pracy, ale mieszkało się gorzej – libacje, wizyty kobiet. Boh. wynajął pokój przy ul. Ząbkowickiej.
[00:31:13] Kobiety monterki nie miały wysokich kwalifikacji, były przyuczane do pracy. Plotka głosiła, że dyrektor [Zbigniew] Winiarski [dyrektor od 1957] był imprezowiczem, przed imprezami z udziałem notabli wybierał ładne dziewczyny spośród monterek. Nie wiadomo, co robiły podczas spotkań, czy miały z tego jakieś korzyści.
[00:34:40] Były przerwy w czasie pracy, można było coś zjeść albo się umyć. Boh., młody chłopak, został zaakceptowany przez innych robotników. Po kilku latach w Rytwinach miał akcent wschodni i traktowano go jak swojego. Razem z nim pracowali koledzy ze szkoły. W zakładzie nie poznał nikogo niemieckiego pochodzenia, poznał natomiast Żydów, którzy pracowali w wydziale szkolenia zawodowego. W Dzierżoniowie mieszkało sporo Żydów.
[00:40:07] Matka mieszkała z wujem, który miał radio. Boh. sprezentował odbiornik „Noteć” teściowej, radio było na baterie i był z niego pożytek we wsi, w której nie było elektryczności.
[00:41:54] Boh. poznał przyszłą żonę na potańcówce zorganizowanej w dawnym kinie „Włókniarz”. Przychodziły tam dziewczyny pracujące w zakładach włókienniczych, żona była tkaczką. Młodych połączyła pewna wspólnota interesów, chcieli być na swoim. Boh. chciał zdobyć mieszkanie, wtedy dostawali je zasłużeni, a nie zwykli robotnicy. Gdy powstała spółdzielnia mieszkaniowa, zgromadzono pieniądze na wkład. Matka i siostra nie chciały przeprowadzać się do Dzierżoniowa. Boh. ożenił się z i dostał mieszkanie w 1961 r. Matka była już bardzo chora i nie przyjechała na ślub.
[00:45:14] Żona, Irena z d. Budzyńska, pochodziła z Mazowsza ze wsi Seroki, przyjechała do Dzierżoniowa do pracy. Po wsiach jeździli naganiacze, którzy zachęcali dziewczyny do pracy w przemyśle bawełnianym – problemy w pracą w rodzinnej wsi. Przed wojną teść był na saksach we Francji, po powrocie pobudował się – zajęcia teścia. W czasie wojny Rosjanie wzięli go do niewoli, ale uciekł i zimą wpław przepłynął Wisłę. Przeziębił się, ale wrócił do domu, zmarł w czasie stanu wojennego. Boh. chciał autem pojechać na pogrzeb, ale miał problem z benzyną. Zgłosił się po przydział do Naczelnika Miasta, ale nie dostał paliwa, więc pożyczył je od różnych osób, potem oddawał – dostęp do paliwa na Mazowszu.
[00:49:50] W 1964 r. w zakładach Diora wybuchł pożar. Boh. pracował wtedy przy taśmie odbiorników telewizyjnych. Ratowano wyposażenie laboratorium obsługi technicznej produkcji. Boh. przyszedł do pracy w kapeluszu, ale do akcji ratunkowej pożyczył czapkę od kolegi. Po pożarze nastąpiła mobilizacja załogi, żeby odtworzyć wyposażenie technologiczne. Boh. pracował przy odtwarzaniu aparatury wyposażenia różnych stanowisk. Rozwój zakładu – postęp technologiczny. Po jakimś czasie zakład mógł już uruchomić zastępczą produkcję montażową. W Diorze były dwa pożary. Po pierwszym przeniesiono produkcję na ul. Osadniczą, produkowano wtedy telewizory „Aladyn”, boh. był na stanowisku reperatora końcowego i obsługiwał kontrolera – specyfika pracy.
[00:54:42] Poszerzanie kwalifikacji zawodowych – różnice między robotnikiem a rzemieślnikiem. Boh. przeniesiono do działu obsługi produkcji, zajmowano się tam wyrywkowymi badaniami okresowymi wyrobów, rozwiązywano problemy związane z danym wyrobem. Pracował tam do wymuszonego exodusu Żydów w 1968 r. W zakładzie usuwano kierowników pochodzenia żydowskiego. Szefem boh. był inż. Goldman – opinia na jego temat, początkowo Goldmana zdegradowano i przeniesiono, potem wyjechał z Polski. Różne zachowania pracowników po usunięciu Żydów, boh. zajął miejsce Goldmana i źle się z tym czuł. [+]
[01:00:44] Boh. nie pamięta antyżydowskich wieców w zakładzie. Pracował w zapleczu technicznym, które nie było tak upartyjnione jak działy robotnicze, np. montaż. Tam było wielu krzykaczy robiących zamęt. Doświadczył tego, gdy został konstruktorem wiodącym i wprowadzał wyroby do produkcji. Nowe produkty sprawiały kłopoty, ludzie nie chcieli zmian. Boh. należał do Stowarzyszenia Elektryków – inicjowanie postępu.
[01:03:25] Boh. nie zapamiętał jakoś szczególnie interwencji w Czechosłowacji, ludzie podchodzili do tego dość obojętnie.
[01:04:15] Boh. chciał iść do wojska. W Rytwinach był stary zniszczony dworek, za niemieckich czasów gospodarstwo, gdzie trzymano konie i krowy, było zmechanizowane – zniszczenia dokonane po wojnie przez szabrowników. Boh. pasał kozę na tym terenie, dzieciaki przychodziły tam bawić się. Pewnego dnia ktoś uderzył go kamieniem w oko i pękła mu siatkówka, boh. na to oko nie widzi. To sprawiło, że nie wezwano go do wojska. Po latach był dochodzącym nauczycielem zawodu w technikum radiotechnicznym, miał zajęcia z urządzeń telewizyjnych, na koniec uczniowie musieli zdać egzamin. Synowie lepiej ustawionych rodziców nie przykładali się do nauki i boh. oblał jednego z chłopaków, skutkiem było wezwanie do WKU, które uznało, że nadaje się do wojska. Ostatecznie jednak go nie wcielono. Powody wysłania w delegację do Niemiec – po zakończeniu pracy boh. dostał maszynę obliczeniową, prawie komputer. Dyrektor zakładu dowiedział się, że ma takie urządzenie, musiał je pożyczyć – zakończenie sprawy z nie promowanym chłopakiem.
[01:10:31] W zakładzie była komórka bezpieczeństwa, boh. nie wiedział, kto tam pracuje. Po każdym pobycie w delegacji za granicą składał sprawozdanie. Zakład honorował zasłużonych pracowników wycieczkami na targi do Lipska, Poznania, Bratysławy. Na takim wyjeździe zawsze był ktoś nieznany, kto siedział w autokarze z tyłu i był ciągle pijany.
[01:12:50] Boh. namawiano, by wstąpił do partii, ale nie zrobił tego. W zapleczu technicznym niewielu było członków partii. Po ślubie boh. nabrał większej świadomości stosunków społecznych, wcześniej izolował się, skupiał na swoich sprawach. Po ślubie musiał załatwiać różne sprawy i miał większą styczność ze światem zewnętrznym – większe zaangażowanie także w pracy, wstąpienie do związku zawodowego. Odczuwanie braków na różnych poziomach. Opinia na temat systemu, poczynione obserwacje.
[01:17:53] W 1979 r. do Diory przyjechał Edward Gierek. Boh. pracował w Ośrodku Projektowania i Wdrożenia Radiofonii Odbiorczej, przystosowywano do tego nowy budynek – jego obecna funkcja. Wyposażenie ze starej siedziby przenoszono w czynie partyjnym. Gdy przyjechał Gierek, w przybudówce przy wejściu do budynku pojawili się dziwni ludzie, którzy tam „trzymali wartę”. Samego Gierka boh. nie spotkał. Po wizycie zakład miał lepszy dostęp do podzespołów z importu, to zapewniło skok technologiczny.
[01:20:28] Boh. zrobił pierwszy autorski wyrób – twórczo przystosował produkt Blaupunkta do diorowskich możliwości, pozwolono mu wtedy na import podzespołów. Wtedy nie było miniaturowych podzespołów, wszystko było duże – specyfika robienia radioodbiornika do samochodów. Potem były duże trudności z wprowadzeniem wyrobu do produkcji – opór robotników. Szefostwo wspomagało boh. – aprobata i przyzwolenie. Wyrób dostał złoty medal na targach w Lipsku. W tamtym czasie Warszawa zajęła się produkcją odbiorników telewizyjnych, a w Dzierżoniowie zaczęto produkować radia samochodowe – kwestie technologiczne. Kolega Jan Zając zrobił wcześniej prosty odbiornik „Safari”, który dosyć łatwo wdrożono do produkcji. Próbny rozruch projektu boh. napotkał duży opór ze strony załogi. Przy zakładzie była niewielka szkoła zawodowa, w której uczyły się dzieci miejscowych ludzi związanych z zakładem. Boh. zgłosił się do kierownika i zaproponował swoją pomoc jako nauczyciel – zakres szkolenia. Otwarto oddzielną linię produkcyjną nowego radioodbiornika, robotnicy mieli trochę niższe normy, a wyższe stawki. Wyrób był skomplikowany i produkcja szła powoli, ale to dało impuls do postępu.
[01:30:02] W 1980 r. były problemy z aprowizacją – kolejki do sklepów, rola kobiet w organizacji życia codziennego.
[01:31:45] Wiadomości o strajku w Stoczni Gdańskiej były w mediach. Brat pracował w stoczni, ale boh. nie miał od niego informacji. Początkowa ocena sytuacji – boh. myślał, że będzie podobnie jak w roku 1970, że strajk skończy się masakrą. Wtedy spędzał święta w Gdańsku niedługo po wydarzeniach. Po zdarzeniach w Poznaniu w 1956 r. władza zachowywała się inaczej.
[01:34:22] Sytuacja w Diorze pogorszyła się, praca szła wolniej, rozluźnił się reżim produkcyjny. Pracownicy gromadzili się i rozmawiali. Zaczęto organizować strajki na wydziałach produkcyjnych, tam pracowali bardziej krewcy robotnicy. Dowiedziano się o tworzeniu międzyzakładowych struktur Solidarności – lepsza organizacja działań. Powołano NSZZ Solidarność, na wydziałach odbyły się wybory. Na wydziale konstrukcyjnym boh. wybrano do Komisji Zakładowej, [Andrzej] Bartoszyński został przewodniczącym Komisji Wydziałowej. Jeden z dyrektorów był niezadowolony, że nie zaproponowano mu wstąpienia do związku.
[01:38:47] Zrobiono ogólnozakładowe zebranie i wybrano członków Komisji Zakładowej, m.in. boh., który nie był zbyt zaangażowanym członkiem nowego związku. Wśród załogi przeważał pogląd, by nie burzyć od razu wszystkiego, tylko poprawić to co jest. Boh. nie uważał, by nadawał się do roli związkowca. Po jakimś czasie wybrano 50 członków komisji, ukonstytuował się zarząd Komisji Zakładowej – działalność związku. Bardziej agresywni związkowcy organizowali strajki, boh. zajmował się rozwiązywaniem konfliktów wśród załogi. W ten sposób funkcjonowano do ogłoszenia strajku ogólnokrajowego, przygotowano opaski, śpiwory i robotnicy mieli nocować w zakładzie, ale protest odwołano po rozmowie Wałęsy z Miodowiczem.
[01:43:05] Boh. był na I Krajowym Zjeździe Delegatów w Gdańsku. Pojechał tam z kolegą [Jakubem] Kulaszyńskim i jeszcze jedną osobą. Nocowano u brata boh. Wrażenia chaosu organizacyjnego podczas zjazdu, boh. nie zabierał głosu.
[01:44:55] W stanie wojennym oficjalny związek zawodowy starał się przeciągnąć załogę na swoją stronę. Część działaczy Solidarności internowano. W zakładzie zorganizowano dyskusję obu stron związkowych, boh. wziął w niej udział – zgłoszony postulat przywrócenia legalności NSZZ Solidarność. W Diorze stacjonowało wojsko, żołnierze byli obserwatorami. Zaczęto moralnie niszczyć członków „S” – metody. Boh. zalecał znajomym, by nie stawiali oporu i podpisywali lojalki, sam też podpisał uznając, że podpis pod przymusem nie ma znaczenia. Ci, którzy podpisali uniknęli inwigilacji i mogli dalej działać. Po podpisaniu lojalek pozbyto się wojska z zakładu.
[01:50:40] Potem dyrekcja udawała, że nie dostrzega działań po linii związkowej. Członkowie związku nie dokuczali kierownictwu organizowaniem protestów. Solidarność działała w podziemiu, boh. nie zaangażował się w ten ruch, skupił się na pracy. W tamtym czasie zakład upadał.
[01:52:24] 13 grudnia 1981 boh. wstał rano i pojechał nad staw, by nałapać mulików – larw ochotki, które zakładało się na wędkę do wędkowania pod lodem. Na ulicach było pusto, nad stawem nikogo nie było. Nałapał mulików, a gdy wrócił do domu, żona powiedziała mu o wystąpieniu Jaruzelskiego. Z obawy przed zarekwirowaniem auta boh. zdjął koła. Następnego dnia rano poszedł do pracy.
[01:54:00] Boh. był informowany o działaniach podziemnej Solidarności, ale nie angażował się. Nie został internowany. W Komisji Zakładowej nie pełnił istotnej funkcji, brał udział w działaniach rozjemczych między robotnikami a administracją zakładu, działał przy realizacji postulatów. Zakład miał ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem – kwestia jego rozbudowy.
[01:56:30] Sytuacja w zakładzie po 13 grudnia [1981] – pracownicy zaplecza technicznego nosili oporniki w klapach. W 1968 r., gdy boh. studiował na Politechnice, były jakieś strajki. Pojechano na wieczorny wykład, boh. zajął się czymś w laboratorium, ale przyszedł adiunkt i poinformował go, że trwa strajk. Gdy córka studiowała inżynierię biomedyczną, także był strajk studentów i brała w nim aktywny udział, potem wielu strajkujących studentów powołano do wojska, innych wyrzucono z uczelni. Na roku zostało tylko kilka dziewczyn i kierunek zlikwidowano. Córka zaczęła studiować matematykę.
[02:00:07] 13 grudnia boh. już nie pojechał na ryby, muliki się zmarnowały. W Dzierżoniowie miał miejsce anty-pochód, wzięło w nim udział wiele osób. Pracownicy narzędziowni zrobili zębate trójkąty, dawniej używano ich przeciwko konnicy, a współcześnie rzucano pod pojazdy milicji. W sprawie wykonania trójkątów zrobiono dochodzenie i rewizję w narzędziowni – represje w zakładzie. W tamtym czasie boh. był bardzo zaangażowany w działalność zakładu od strony technicznej.
[02:02:30] W czasie wizyt ważnych osób w zakładzie robiono fotografie, niektóre zdarzenia filmowano. Był fotograf zakładowy, ale zajmował się bardziej stroną zawodową, a nie społeczną. W Diorze był też wydział propagandowy, który robił m.in. transparenty na pochody, pewnie był tam fotograf. Wydawano gazetkę zakładową, boh. pisał do niej artykuły techniczne. Archiwum techniczne zakładu trafiło do Archiwum Państwowego.
[02:05:12] Odchodzący dyrektor Eugeniusz Nowak wskazał swojego następcę, nowy dyrektor nie nadawał się na to stanowisko – rotacja na stanowisku. Ogłoszenie upadłości zakładów Diora – powód zatrzymania sprzedaży. Pod koniec istnienia zakładu zdecydowano się robić trudne w produkcji magnetowidy – zadłużenie. Boh. przydzielono do pracy w laboratorium badawczym – zakres trudności.
[02:09:26] Gdy zlikwidowano laboratorium, boh. miał uruchomić w zakładzie produkcję głośników. Wcześniej pracował w elektroakustyce. Zbudowano bezechową komorę akustyczną, nie było dobrego nadzoru technicznego i drewna nie zaimpregnowano w odpowiednim czasie przeciwko robakom, zrobiono to potem stosując bardzo agresywny środek, który miał negatywne działanie na pracowników. Jeden z kolegów elektroakustyków spowodował wypadek i zabił kobietę w ciąży. Okazało się, że środek użyty do impregnacji działa na układ nerwowy. Potem przed rozpoczęciem pracy kabinę wietrzono i co jakiś czas zmieniano pracowników. Boh. pracował też przy produkcie w stylu retro, który robiono na eksport. To było pod sam koniec działalności zakładu. Pewnego dnia wręczono mu wymówienie. Był w ostatniej grupie zwalnianych pracowników, zakład już ogłosił upadłość.
[02:14:36] Gdy boh. zwalniano, brakowało mu dwóch lat do emerytury – wyjazd do cementowni, by zapoznać się z oferowanym stanowiskiem pracy, powody rezygnacji. Boh. podjął pracę jako technolog w Zakładzie Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Świdnicy. Produkowano tam m.in. regulatory napięcia do samochodów. Chciano też produkować regulatory napięcia do lokomotyw elektrycznych, ale zakład nie był do tego przygotowany technicznie. Regulator opracowywany przez boh. nie wyszedł poza fazę rysunków – wizyta Japończyków, którzy chcieli mieć konstrukcje opracowane w 3D. Współpraca z Włochami.
[02:20:06] Boh. odszedł na wcześniejszą emeryturę, świdnicki zakład w tym czasie ograniczał swoje zaplecze techniczne. Na pożegnanie boh. przyniósł pieczone sandacze, które sam złowił. Po Diorze miała miejsce pseudo stypa, urządził ją pracownik, który chciał produkować odbiorniki z części, które pozostały w zakładzie. Z tego biznesu nic nie wyszło, znajomy zbankrutował.
[02:22:54] W opinii boh. Diora upadła na skutek przerostu ambicji. Produkowano m.in. wieże na licencji japońskiej, odbiorniki samochodowe nie były wiodącym produktem. Boh. dostał homologację na rynek zachodni pod względem kompatybilności elektromagnetycznej, inne wyroby Diory nie miały tej homologacji. Opinia na temat osób kierujących zakładem – błędy w zarządzaniu, nierealne zadania. Według boh. błędem była produkcja głośników – budowa głośnika, brak odpowiedniej technologii. Pomysły ratunkowe w rzeczywistości pogrążały zakład. Diorze pomogłoby oferowanie możliwości montażowych zewnętrznym klientom, ale tego nie zrobiono.
[02:28:05] Odczucia boh. po upadku zakładu – ocena sytuacji. Zwolnienie nastąpiło niedługo przed osiągnięciem wieku emerytalnego – garść refleksji. Zamknięto także inne zakłady produkcyjne w mieście i okolicach. Boh. podjął pracę w Świdnicy. Wcześniej aplikował m.in. do zakładów produkujących liczniki elektryczne, ale trafił na moment, gdy zakład się przebranżawiał. Chciano go zatrudnić, ale musiałby pojechać na szkolenie do Japonii – rezygnacja.
[02:31:13] Miejscowa dziennikarka Hanna Szurczak odkryła, że jej matka pochodziła z Łaznowskiej Woli, skąd przeniosła się do Łodzi. Dziennikarka dowiedziała się, że jej przodkowie byli spokrewnieni z Fuchsami. Na cmentarzu w Łaznowskiej Woli zachował się nagrobek pradziadka boh. oraz nagrobek Petera Fuchsa, syna Michaela, który był pierwszym osadnikiem. Boh. odwiedził stryja Teodora, który mieszkał w NRD, zostawił tam swoją wizytówkę. Dziennikarka także dotarła do tej rodziny – nawiązanie kontaktu z boh., który w 2015 r. przeszedł udar i w tamtym czasie dochodził do zdrowia. Jako dziecko nie interesował się historią rodziny, to co wiedział wyłapywał z rozmów dorosłych. Na prośbę dziennikarki spisał to, co pamiętał – przebieg dalszych badań historyczno-genealogicznych. Wyjazd z córką do Łaznowskiej Woli – wieś współcześnie. Boh. zaangażował się w ochronę starych cmentarzy ewangelickich – odnowienie nagrobków rodzinnych. Nowy cmentarz został zniszczony i nie ma grobu dziadka, który został tam pochowany w 1937 r. Starania o ochronę cmentarza ewangelickiego w Dzierżoniowie – przyjazd wolontariuszy z Niemiec.
[02:42:30] Refleksja na temat doświadczenia życiowego – kolejne etapy: walka o przetrwanie, budowanie swojego miejsca w świecie, działanie w zorganizowanym społeczeństwie. Podsumowanie dokonań, refleksja na temat przemocy z zewnątrz – jej charakter. Stygmat obcego, dążenia do szczęścia. Przemyślenia na temat przemocy współcześnie – przywołanie faszyzmu, komunizmu. Refleksje na temat zła, jakie niesie ze sobą nacjonalizm. Szansa, jaką daje Unia Europejska.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.