Eugeniusz Fuchs (ur. 1939, Łaznowska Wola) pochodzi z rodziny niemieckich osadników, osiadłych w okolicach Brzezin i Łodzi. Jego dziadek był właścicielem wiatraka. W czasie II wojny światowej ojciec, Juliusz Fuchs, został wcielony do niemieckiej armii i w 1944 roku zginął na froncie wschodnim. Po wojnie rodzina została wysiedlona, a sześcioletni wówczas Eugeniusz oddany jako parobek do gospodarstwa. Po powrocie wuja z zesłania w ZSRR rodzina wyjechała do wsi Rytwiny w powiecie żarskim na Ziemiach Zachodnich. W 1956 roku Eugeniusz podjął pracę w Zakładach Radiowych Diora w Dzierżoniowie. W 1964 roku ukończył Technikum Radiotechniczne w Dzierżoniowie, a w 1969 roku studia zaoczne na Politechnice Wrocławskiej. Został kierownikiem w laboratorium pomiarów telewizyjnych, potem instruktorem i konstruktorem w wydziale produkcji telewizorów, a następnie radioodbiorników samochodowych. Po upadku Diory pracował w Zakładach Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Świdnicy. W 1997 roku przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Mieszka w Dzierżoniowie.
mehr...
weniger
[00:00:10] Boh. jest potomkiem osadników, którzy przybyli na tereny Polski z Wirtembergii – rys historyczny, osadzanie kolonistów w Prusach Południowych w czasach Fryderyka Wilhelma III. Prawdopodobnie daleki przodek Michael przyjechał koło roku 1800. W okolicach Łodzi, Brzezin, zamieszkało ok. 455 rodzin niemieckich – warunki. Zaczęto od karczowania lasu, budowano domy w stylu pruskim. W 1802 r. założono szkołę, w grupie osadników była akuszerka, był sołtys. Po Kongresie Wiedeńskim [w 1815] tereny objęte przez kolonistów zajęła Rosja. Społeczność wsi Łaznowska Wola, niem. Grömbach, dobrze żyła pod władzą rosyjską – powinności wobec władz, w szkole uczono języka niemieckiego. To trwało do końca I wojny światowej.
[00:07:08] Gdy po I wojnie tereny przejęła Polska, rozpoczęła się intensywna polonizacja osadników. Władze uważały, że tę ludność trzeba „naprostować, doprowadzić do polskości”. Rosjanie pozwalali na utrzymywanie przez społeczność niemieckiego nauczyciela, polskie władze dały polskiego nauczyciela i kazały go utrzymywać, co wzburzyło ludzi. Spór trwał dwa lata. Ludność trochę się polonizowała, były mieszane małżeństwa. Rodziny były liczne, co powodowało rozdrobnienie gospodarstw.
[00:09:35] Boh. urodził się w Łaznowskiej Woli w lipcu 1939 r. Ojciec był najmłodszym synem Wilhelma, właściciela wiatraka. Dziadek mełł zboże dla okolicznych chłopów, także Polaków, często dawał niższą cenę za usługę. W okolicy był też młyn wodny – konflikt dzierżawcy z dziadkiem i innymi właścicielami wiatraków, groźby podpalenia. Dziadek czasem nocował w wiatraku – gdy go podpalono, wyskoczył z okna, bardzo się potłukł i po roku zmarł. Polskie władze niechętnie zajmowały się takimi sprawami. Ojciec odbudował młyn. Matka pochodziła z innej, bardziej spolonizowanej wsi, chodziła do polskiej szkoły i znała język, co pomagało w kontaktach z klientami wiatraka. Ślub zawarto w 1938 r. Matka nie zdążyła dobrze poznać społeczności Łaznowskiej Góry.
[00:13:35] Przed wybuchem wojny nasiliły się polskie tendencje nacjonalistyczne. Niemiecka społeczność wsi miała słaby kontakt ze światem zewnętrznym. Władze prewencyjnie aresztowały niektórych ludzi, w tym ojca, który narzekał, że nic nie zrobiono po śmierci dziadka. Po wejściu wojsk niemieckich ojciec został wypuszczony i uznano go za Niemca, choć uważał się za miejscowego, a nie za Niemca. Gdy Niemcy przypomnieli sobie o dawnych osadnikach i zaczęli ich masowo wcielać do wojska, trafili tam prawie wszyscy mężczyźni ze wsi. Ojciec był w Afrika Korps i walczył w Afryce, został ciężko ranny, ewakuowano go do Włoch, potem był w szpitalu w Niemczech. Gdy wyzdrowiał, wysłano go na front wschodni. Zaginął w okolicach Bobrujska na Białorusi w czasie ofensywy Rokossowskiego [Operacja Bagration].
[00:15:50] Matka została z trójką dzieci: boh., jego bratem i siostrą. W czasie wojny zajmowała się gospodarką, pomagali jej krewni Polacy, którzy dzięki temu nie zostali wywiezieni na roboty. Boh. jako dziecko miał psa i kota – przygoda z rurą od drenu.
[00:17:38] Po wejściu Rosjan Polacy pokazywali im domy złych i dobrych Niemców. Zastrzelono siostrę ojca i jej męża, właścicieli sklepu żelaznego. Rosjanie, starszyna i dwie sanitariuszki, zajęli pokój w domu, a matkę z dziećmi wypchnęli do kuchni. Inni żołnierze mieszkali w stodole. Jeden z nich „czuł miętę” do sanitariuszki i wykorzystał boh., by się do niej zbliżyć. Chłopiec siedział z pieskiem, a żołnierz udawał, że go rysuje – męki dzieciaka, który nie mógł się ruszać. Rosjanie mocno rozpalili w piecu w pokoju, który zaczął dymić – pretensje do matki. Jedna z sanitariuszek zoperowała ramię młodszego brata i usunęła guz, który chłopiec miał od urodzenia. Matka mówiła po polsku i mogła się porozumieć z Rosjanami – opalanie zdobycznej świni grożące pożarem. [+]
[00:22:10] Po odejściu żołnierzy nie było jeszcze akcji wysiedleńczej, ale do domów dokwaterowywano Polaków z innych wiosek. W domu zamieszkał mężczyzna, który zajął pokój, a matka z dziećmi została w kuchni. Zaczęła się akcja usuwania Niemców – przeniesienie do obozu przejściowego w Łodzi. Matka umówiła się z ojcem, że niezależnie od okoliczności nie opuści rodzinnej ziemi. W obozie nie było rygoru, po kilku dniach matka przeniosła się do wsi Moskwa, tam jeden z gospodarzy przyjął ją do pracy. Boh. znalazł się u ciotki mieszkającej w Poliku, młodszą siostrę wzięła druga z sióstr matki. Z matką został najmłodszy syn.
[00:25:17] Boh. miał ok. 6 lat i zaczął pracować, pasł kilka krów. Rodzina ciotki była ortodoksyjna religijnie – problemy z nauką języka polskiego. Matka znalazła inne miejsce pracy, gdzie mogła zabrać boh. – metody wychowawcze nowych gospodarzy. Chłopiec pracował jako parobek i uczył się samodzielności. Na śniadanie jedzono smażone kartofle i zalewajkę, spał w stodole na sianie, czasem zimą pozwalano mu być w sieni. Zajmował się krowami – przygotowywanie wody dla zwierząt zimą – technika czerpania wody ze studni. Obuwie chłopca – trepy i onuce. Latem pasł krowy w rowach i na poboczu linii kolejowej. Starsi polowali na przepiórki i kuropatwy – technika z wykorzystaniem przewodów linii kolejowej. Zimą polowano na zające – przebieg akcji. [+]
[00:34:05] Boh. zaczął edukację od „Łódzkiego Expressu Ilustrowanego”, śledził tam rysunkowe przygody Wicka i Wacka. Sam nauczył się czytać, to pomogło mu opanować język polski. W 1949 r. już nie pamiętał niemieckiego.
[00:35:40] Postawa miejscowych dzieciaków wobec boh. – dręczenie chłopca. Pewnego dnia do gospodarzy przyszedł sołtys i pytał, dlaczego boh. nie chodzi do szkoły – przyjęcie do drugiej klasy. Z wywózki do Rosji wrócił brat matki. Wuj pojechał na Ziemie Zachodnie i zajął dom z dziurą w dachu – wyjazd do wsi Rytwiny w powiecie żarskim. Tam boh. zaczął chodzić do szkoły, matka pracowała w ogrodnictwie.
[00:38:48] W 1954 r. boh. dowiedział się o szkole radiowej w Dzierżoniowie, zdał egzamin i został przyjęty. W 1956 ukończył szkołę z dobrym wynikiem i postanowił podjąć pracę w zakładach Diora. W wakacje zbierał runo leśne a za zarobione pieniądze kupił ubranie. Jako uczeń pracował przy produkcji kilku szkolnych odbiorników radiowych i zrobił cztery. Pracując w Diorze mieszkał w Rościszowie – dojazdy do zakładu. Jesienią zbierał spadłe jabłka i robił z nich dżem – życie do pierwszej wypłaty.
[00:41:57] Boh. zaczął pracować przy taśmie, potem przeniesiono go do działu napraw. Produkowano odbiorniki „Noteć” na baterie. Potem przeniesiono go do działu stroicieli, gdzie zajmował się naprawami. Stroicielkami były starsze kobiety – specyfika pracy. Kontrola jakości już zrobionych odbiorników – trudności z naprawami z powodu braku części. W 1958 r. zmieniono sposób naliczania płacy. Nowy kierownik zarządził pracę na akord, zmiany dokonano w czasie urlopów, by pracownicy się nie burzyli. Boh. jako młodociany pracownik miał dłuższy urlop. Nowe warunki były korzystne dla pracowitych – stawki. Przez przeoczenie boh. nie dostał wymówienia – drobny przekręt razem z kolegami.
[00:48:30] Boh. dobrze się powodziło. W 1959 r. Technikum Radiotechniczne w Dzierżoniowie uruchomiło wydział zaoczny i boh. uczył się tam do 1964 r. Wpłacił na mieszkanie i otrzymał je w drugim domu zbudowanym w mieście przez spółdzielnię. Poznał dziewczynę pochodzącą z Mazowsza i ożenił się – podstawy związku, w 1963 urodziła się córka. Po skończeniu technikum dostał się na Politechnikę Wrocławską i studiował zaocznie. W pracy awansował i pracował w technologicznej obsłudze produkcji, zaczął też pracować przy taśmie telewizyjnej.
[00:51:50] W 1969 r. boh. skończył Politechnikę. Został kierownikiem w laboratorium pomiarów telewizyjnych, potem instruktorem, konstruktorem w wydziale produkcji telewizorów. Aparaty telewizyjne były składkowe, części robiono w różnych miejscach. Na skutek zmian w zakładzie boh. przekwalifikował się z telewizorów na radioodbiorniki samochodowe. Po upadku Diory znalazł pracę w Świdnicy z Zakładach Elektrotechniki Motoryzacyjnej i pracował tam do 1997 r. Potem przeszedł na wcześniejszą emeryturę i pracował w Diorze w Świdnicy, produkowano tu zestawy głośnikowe na eksport.
[00:56:40] Po skończeniu technikum, a przed podjęciem studiów na Politechnice boh. poczynił obserwacje odnośnie poziomu wykształcenia w zakładach. Odbiorniki, które konstruował dostawały złote medale na wystawach, ale to było wtórne. Zakłady Diora były zakładem montażowym, który musiał bazować na tym, co dostarczali inni. Patenty nie były przełomowe. Nie dorównywano zagranicznym firmom – niewielkie zaplecze techniczne. W Diorze chciano przeciwdziałać zapóźnieniu technicznemu. Powstawały nowe konstrukcje, np. wieże, odbiorniki samochodowe.
[00:59:13] Ocena czasów późnego Gomułki i okresu gierkowskiego – możliwość importowania niektórych elementów. Wspomnienie kryzysu gospodarczego – boh. prowadził szkolenia monterów naprawiających urządzenia. Część wadliwych odbiorników wracała do zakładu i można było je tanio kupić, a potem naprawić i sprzedać. Boh. kształcił się na Politechnice w zakresie nauczyciela zawodu. Po zdobyciu dyplomu uczył przez cztery lata w Technikum Radiotechnicznym, w epoce „rozwiniętego Gierka” poprawiły się warunki pracy w zakładzie i boh. przestał uczyć w szkole. Prace w zespole konstruktorskim. Wspomnienie trudności z zaopatrzeniem – kolejki, starania żony.
[01:03:06] Żona pracowała w Zakładach Bawełnianych, gdy ukończyła szkołę średnią przeniosła się do Diory i pracowała w dziale zaopatrzenia. W 1963 i 1966 r. urodziły się córki. Obie skończyły studia – wykształcenie wnuków.
[01:04:33] Powody niezadowolenia załogi Diory – drożyzna, braki w sklepach. Zaczęły się zawiązywać grupy nieformalne, które w przyszłości stały się bazą dla Solidarności. Boh. wstąpił do powstałego związku zawodowego – wyniki głosowania, styl działania boh. – ewolucja zamiast rewolucji. Starano się nie dopuścić do gwałtownego upadku zakładu. Interwencja wojska – naciski na podpisanie lojalek – różne postawy, postępowanie boh. i wycofanie żołnierzy. Boh. był delegatem na zjazd ogólnokrajowy, który [w 1981] odbył się w Gdańsku – wspomnienie chaosu organizacyjnego. Nocował u brata, który pracował w Stoczni Gdańskiej.
[01:09:30] W Diorze sytuacja pogarszała się – braki w zaopatrzeniu. W 1995 r. zakład ogłosił upadłość, boh. znalazł inną pracę, potem przeszedł na emeryturę – zajęcia emeryta, przyczepa nad jeziorem Topola we wsi Kozielno i własnoręcznie wykonana łódka – przemyślenia na temat tożsamości narodowej – wpływy rosyjskie. Jeden z przodków matki kapitan Brandt służył we flocie holenderskiej, a na zakończenie służby dostał działkę w Surinamie – perturbacje z testamentem.
[koniec samodzielnej relacji – świadek odpowiada na pytania]
[01:14:28] Autoprezentacja boh. urodzonego w Łaznowskiej Woli, wsi założonej przez kolonistów z Wirtembergii. Prezentacja rodziców: Olgi i Juliusza Fuchsów. Matka mieszkała przed ślubem w Łączkowicach, ale urodziła się w przysiółku Łaznowskiej Woli. Matka nie opowiadała, jak poznała ojca. Siostra Helena urodziła się w 1941, a brat Piotr w 1944 r.
[01:17:25] Boh. pamięta przyjazd ojca na urlop. Ojciec musiał zgłosić w urzędzie urodzenie siostry, boh. chciał z nim pojechać, ale ojciec nie chciał go zabrać. Chłopiec schował się pod siedzeniem w bryczce, ale go znaleziono. Wspomnienie zabawy z ojcem w czasie jego urlopu po rekonwalescencji w Niemczech. Ojciec był w Afrika Korps, podczas walk został ranny. Na froncie wschodnim zaginął bez wieści. Ostatnia wiadomość od niego przyszła z okolic Bobrujska. Matka bezskutecznie poszukiwała go przez Czerwony Krzyż, prawdopodobnie zginął podczas szybkiej ofensywy sowieckiej. Ojciec służył w artylerii przeciwlotniczej. Matka miała nadzieje na jego powrót. Matka wspominała, że kiedyś wybrał się na piechotę do Warszawy – rozważania na temat mitologizacji.
[01:22:47] Przed powołaniem do wojska ojciec pracował na roli i był młynarzem. Dziadek zmarł w 1937 r., ojciec odbudował wiatrak po pożarze. Wiatrak był w rodzinie od kilku pokoleń. Prawdopodobnie zbudowano go po upadku powstania styczniowego, gdy zniesiono pańszczyznę. Do budowy wiatraków sprowadzono fachowca ze Szwabii. Wiatrak nie był typowym koźlarzem [koźlakiem] – różnice, technologia.
[01:26:48] Ojciec miał kilku braci, najstarszy brat wyjechał do Ameryki. Inny z braci, Friedemann, mieszkał po sąsiedzku, był w sowieckiej niewoli, ale przeżył wojnę. Dwie siostry wyszły za Polaków, jeden ze szwagrów służył w Wehrmachcie. Wuj Wilhelm Schmidtke został wywieziony do Związku Radzieckiego, z Polski wyjechał po umowie z czasów Gierka o łączeniu rodzin. Wuj pomagał matce i boh. Matka miała cztery siostry i dwóch braci – ich losy. Dziadkowie ze strony matki wyjechali do Niemiec. Matka zmarła w 1962 r., chciała wyjechać do Niemiec, ale dostawała odmowy. Już po jej śmierci boh. dostał wizę niemiecką, ale nie skorzystał z niej.
[01:31:31] Wilhelm Schmidtke był niepełnosprawny i nie wcielono go do Wehrmachtu. Został wywieziony do Związku Radzieckiego z grupą młodych ludzi, także Polaków, którzy według Rosjan mogli stanowić zagrożenie – warunki wywózki. W czasie podróży sowieci prawie nie dawali jeść i wiele osób zmarło. Dawano tylko słone ryby, a nic do picia. Na miejsce przeznaczenia wuj trafił z trzema innymi więźniami. Pracował na Syberii w kopalni, prawdopodobnie uranu, po latach zmarł w Niemczech na białaczkę. Gdy uległ wypadkowi, Rosjanie skierowali go do pracy w kuchni, wuj znał polski i mógł rozmawiać z Polakami. Jesienią wybrał się po orzeszki bukowe – przygoda z niedźwiedziem. Wuj wrócił do Polski razem ze znajomym Bronisławem Henko (niem. Henke). Gdy mieszkano na Ziemiach Zachodnich, Rosjanie z przygranicznego garnizonu wykorzystywali kolegę wuja jako naganiacza w czasie polowań z nagonką. Boh. nie był świadkiem wywiezienia wuja, które miało miejsce niedługo po wojnie. W 1949 r. wuj już mieszkał w Rytwinach.
[01:41:03] Boh. nie pamięta końca wojny. Mieszkał wtedy w małej wsi, nie było tam jeszcze Polaków. Pamięta tylko incydenty. Rodzina boh. nie ucierpiała jakoś szczególnie ze strony Rosjan, może dlatego, że matka znała polski i mogła się porozumieć. Dużo złego zrobili polscy „naganiacze”, który donosili Rosjanom. Matka miała w domu pisma urzędowe z wojska w sprawie ojca. Boh. ma dokument o tym, że zaginął oraz dokument z Berlina o jego służbie, tam jest adnotacja, że nie podał przynależności państwowej.
[01:45:00] Wysiedlenie zapowiedział gospodarz, który wprowadził się do domu. Matka uczulała dzieci, by się nie sprzeciwiały i były grzeczne – incydent z wozem. Boh. miał zrobić porządek w nadbudówce, gdzie trzymano siano. Zrzucając je przestraszył się, że uderzy stojącego na dole brata. Innego dnia pilnował brata, który gdzieś zniknął – strach, że chłopiec się utopił. Boh. nie pamięta wysiedlenia i pobytu w Łodzi, tylko dziewczynki grające w serso. W domu miał psa i kota, zwierzęta zostały, gdy wyjeżdżano. Wysiedlenie miało miejsce jesienią w 1945 lub 1946 r.
[01:51:36] Po wyjściu z obozu w Łodzi matka trafiła do pracy do gospodarza, a boh. był „na służbie” u ciotki, potem u gospodarza. Nie wie, gdzie dokładnie był, ale w pobliżu była ważna linia kolejowa, rzeka, torfowiska i młyn wodny. Pewnego dnia syn gospodarza przyniósł kilka szczupaków, boh. widząc to też chciał coś złowić. Wziął oścień i poszedł nad rzekę, ale niczego nie złowił. Chęć bycia użytecznym – młocka cepem. Matka i młodszy brat byli w innym miejscu, siostra była u ciotki. Boh. raz odwiedził matkę.
[01:57:23] Gospodarze byli ludźmi starej daty – sposób wychowania dzieci. Boh. miał swoje obowiązki, nie traktowano go drastycznie źle – odczucia. Pod koniec pobytu, w 1949 r., było trochę lepiej, miał już prawie 10 lat i więcej rozumiał. Boh. nie głodował i nie było mu zimno, ale był zdany sam na siebie. Pewnej nocy, gdy spał na sianie, kotka się koło niego okociła. Wspomnienie trepów i biegania boso za krowami. W domu mieszkał gospodarz z żoną, czasem przychodził syn. Boh. nauczył się czytać mając do dyspozycji tylko gazetę. Dzięki temu przyjęto go do szkoły do drugiej klasy. Trafił tam niedługo przed wyjazdem ze wsi. Władze nie interesowały się boh., potem sołtys zajął się walką z analfabetyzmem. Boh. nie pamięta świąt, pamięta za to śniadania, które mu smakowały. Nie pamięta matki z tego okresu. [+]
[02:05:55] Młodsza siostra prawdopodobnie była u ciotki Marty, która pracowała u kogoś jako pomoc domowa. Ciotka była krawcową, potem szyła m.in. suknie ślubne. Wykroje brała z „Burdy” kupowanej przez boh. we Wrocławiu.
[02:07:57] Boh. nie pamięta, gdzie chodził do szkoły, pamięta dopiero drogę do szkoły, gdy mieszkano w Rytwinach. Odchodząc ze służby boh. miał otrzymać od gospodarzy ubranie i buty, ale niczego nie dostał. W czasie podróży pociągiem nie rozmawiano po niemiecku – zagadka Środy Śląskiej. Po przyjeździe do Rytwin boh. musiał zarabiać. W akcji odbudowy Warszawy rozbierano budynki na Dolnym Śląsku – pozyskiwanie cegieł. W Rytwinach rozebrano niemiecką szkołę.
[02:12:21] Matka pracowała przez jakiś czas w gospodarstwie ogrodniczym u Litwina, potem w gospodzie w Tuplicach jako kucharka, a następnie kierowniczka. Matka zmarła w 1962 r. Boh. zbierał szczaw na zupę gotowaną w gospodzie. Stołowali się tam robotnicy z przedsiębiorstwa budowlanego, co dawało gospodzie dobre dochody. Kierownictwo GS było w Brodach, matka musiała tam jeździć rowerem.
[02:16:22] Boh. znał język polski i nie pamięta problemów w szkole. Miał tylko kłopoty z pisaniem – pominięcie trzeciej klasy, pomoc ze strony nauczyciela. Boh. zaczął łapać akcent od dzieci przesiedlonych ze wschodu. Nie był stygmatyzowany jako Niemiec. W domu rozmawiano po polsku, matka tego pilnowała. Wuj Wilhelm chodził do polskiej szkoły w Łączkowicach i dobrze znał język.
[02:21:10] Boh. kończąc szkołę podstawową chciał się dalej uczyć w szkole z internatem. Dowiedział się o placówce w Dzierżoniowie i zgłosił się tam. Wuj lubił słuchać Wolnej Europy, choć tę stację zagłuszano. W domu był radioodbiornik „Mazur”, boh. wychodził z domu i wypatrywał, czy nikt nie podsłuchuje, gdy wuj słuchał radia – fascynacja radiem. Boh. zbudował potem detektor na kryształek. Gdy przyjeżdżał na wakacje ze szkoły, naprawiał poniemieckie radia sąsiadom. Ambicje boh., miejsce w społeczeństwie. Boh. przyjechał z wujkiem na egzamin, a potem zawiadomiono go, że został przyjęty. Latem zbierał runo leśne i sprzedawał w punkcie skupu, by zarobić trochę pieniędzy na ubranie do szkoły.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..