Benjamin „Ben” Marhula (ur. 1943, Skoczów) jest zawodowym skrzypkiem, gitarzystą basowy i kontrabasistą o profilu klasycznym i jazzowym. Pracował w Teatrze Polskim w Warszawie, Filharmonii i Operze Bałtyckiej w Gdańsku, Teatrze Muzycznym w Gdyni, Polskim Radio i Telewizji Gdańsk, a także w zespołach muzycznych na statkach pasażerskich. Obecnie jest kierownikiem muzycznym spektaklu „Wiśniowy Sad” w Teatrze Polskim w Warszawie, uczestniczy w nagraniach studyjnych, występach estradowych oraz oprawach muzycznych bankietów, spotkań, zjazdów i konferencji. Od wielu lat współpracuje z „Kapelą Czerniakowską”, „Orkiestrą z Chmielnej”, a także z Jankiem Johny Stokowskim. Od ponad dziesięciu lat współtworzy kapelę „Ferajna z Baru Warszawa”.
[00:00:10] Boh. obecnie jest kierownikiem muzycznym Teatru Polskiego w Warszawie. Wykonał opracowanie i aranżację do „Wiśniowego sadu” Czechowa w reżyserii Krystyny Jandy. W teatrze jest pięcioosobowy zespół muzyczny. Od ośmiu lat boh. współpracuje z chrześcijańską grupą religijną „Ambasada Chrystusa”, którą prowadzi pastor Ben Iroko. Działa tam grupa wokalna „Loveworld Singers Poland”, wzorowana na amerykańskiej grupie gospell. Boh. gra na skrzypcach i jest jedynym członkiem grupy, który nie pochodzi z Afryki – improwizacje muzyczne.
[00:03:25] Boh. gra na bankietach, eventach, w grudniu zagra w klubie kubańskim w Warszawie. Nie gra tam muzyki kubańskiej, ale np. swing, muzykę dixielandową, piosenki warszawskie. Grudniowy występ ma za temat muzykę i piosenki z lat 20. I 30. Czasem, na specjalne zamówienie, boh. grywa na pogrzebach.
[00:06:47] Boh. skończył z grą na statkach w 2010-11 roku. Zakończył granie, ponieważ kontrakty przedłużały się – cięcie kosztów. Nigdy nie zgodził się na ośmiomiesięczny kontrakt. Najdłużej był na statku przez ponad sześć miesięcy.
[00:08:10] Do boh. zgłosiła się producentka filmu o powstaniu w getcie warszawskim. Po obejrzeniu materiału pojechał do studia ze skrzypcami i nagrał jedną improwizowaną wersję – reakcja realizatora dźwięku i Karoliny fender Noińskiej. Film [Miasto za murem] powstał z okazji rocznicy likwidacji getta w Warszawie, zamówiło go Muzeum Polin. Film trwa 4 minuty – jego treść. W czasie gry przydały się boh. pięciostrunowe skrzypce z dodaną struną – zamysł artystyczny.
[00:15:03] Chyba Michał Urbaniak zainspirował boh. do używania pięciostrunowych skrzypiec – specyfika instrumentu. Klasyczny instrument ma cztery struny. W czasie jednego z kontraktów boh. często bywał w Nowym Jorku – zamówienie skrzypiec w firmie Barcus Berry za pośrednictwem sklepu Manny’s Music. Był rok 1987, boh. miał wtedy oryginalne elektryczne skrzypce Fendera, które kupił w 1972 r. W sklepie Manny’s Music wygadał się, że ma Fendera – propozycja wymiany skrzypiec. Zdecydował się na to i do dziś żałuje. Oddał Fendera i dopłacił do Barcusa Berry’ego 1200 dolarów, ponieważ Manny’s wycenił Fendera na 300 dolarów. Boh. mieszkając w Nowym Jorku odwiedzał sklepy muzyczne. Kilka dni po sfinalizowaniu transakcji zaszedł do sklepu i zobaczył swojego Fendera za 1800 dolarów. Poszedł wtedy do baru i wypił dwa piwa. Gdy wrócił do sklepu, skrzypiec już nie było, ktoś je kupił. [+]
[00:24:50] Walory skrzypiec pięciostrunowych. W filmie „Miasto za murem” boh. na nich zagrał. Obawy co do piątej struny przy pełnym pudle rezonansowym skrzypiec. Skrzypce pięciostrunowe mają dodaną na dole strunę C. Mają też potencjometr głośności – dbanie o instrument. Czasem boh. gra na starych skrzypcach klasycznych. Na takim instrumencie trzeba od czasu do czasu zagrać.
[00:27:40] Krystyna Janda chciała, by w „Wiśniowym sadzie” wybrzmiewała muzyka amerykańska, big bandy sprzed II wojny światowej. Wspomnienie rozmowy telefonicznej z Krystyną Jandą, pierwsze spotkanie w teatrze. Boh. dostał ponad 40 nagrań starych big bandów. Krystyna Janda i choreograf Emil Wesołowski mieli pewną wizję opracowania muzycznego sztuki. Ustalono, że zespół muzyczny nie może liczyć więcej niż pięć osób – kwestia przearanżowania utworów z kilkudziesięcioosobowego big bandu na pięcioosobowy zespół. Utwory miały też mieć charakter klezmerski. Wśród instrumentów miał być akordeon, bęben „bumcyk”, skrzypce i klarnet – propozycja innych instrumentów. Boh. obejrzał scenę i uznał, że nie ma możliwości zmieszczenia muzyków, zwłaszcza człowieka z bębnem – rezygnacja z bębna na rzecz gitary i kontrabasu. Boh. miał odpowiednich muzyków. Na przearanżowanie utworów miał tylko miesiąc. Aranże pisał ręcznie i kolega je wpisywał do komputera. Z czterdziestu nagrań wybrał połowę, potem wybrano osiem utworów, a w spektaklu wykorzystano sześć – utwór dodatkowy. Wspomnienie pierwszej próby – wszystkie utwory przyjęto bez żadnych uwag. [+]
[00:38:58] Pewnego dnia boh. był po zakończeniu spektaklu w garderobie. Jedna z pań z obsługi widowni powiedziała mu, że ktoś z widzów chciałby się z nim zobaczyć. Zespół między I i II aktem gra za sceną, potem muzycy przebierają się i kapela jest na scenie – przywołanie sceny z wiadomością o zakupie wiśniowego sadu. Aktorzy i kapela schodzą ze sceny, zostaje na niej tylko dwójka aktorów i grający boh. Okazało się, że widzowie to para młodych ludzi: studentka Akademii Muzycznej, skrzypaczka, i chłopak altowiolista – spór o instrument – wyjaśnienia boh., skutki dodania do instrumentu dolnej struny C.
[00:43:50] Kontrakty na statkach a życie rodzinne – żona musiała się do tego przyzwyczaić. Poznano się na początku 1983 r. i w tym samym roku wzięto ślub. Pracując na statkach boh. dobrze zarabiał, mógł sobie pozwolić na zakup instrumentów, nut, płyt. Starszy syn urodził się w 1984 r., młodszy w 1990 – prezenty od nieobecnego ojca. Starszy syn Robert Marhula jest słuchowcem, nie zna nut, ale gra na gitarze. Syn lubi Metallicę, a dzięki boh. ma kolekcję nagrań, a także kilka gitar. Gra z pamięci wszystkie solówki zespołu. Syn skończył lingwistykę na Uniwersytecie Warszawskim i pracuje jako szef tłumaczy w firmie tłumaczącej reklamy, bajki dla dzieci z angielskiego na polski, czeski i inne języki.
[00:50:40] Ojcem chrzestnym młodszego syna Kamila był Wojtek Karolak. Syn skończył szkołę muzyczną i grał na fortepianie – rezygnacja z zawodu muzyka. Syn skończył studia i jest szefem działu kontaktu z klientem w PGNiG. Jest fanem muzyki. Zarówno starszy jak i młodszy syn mają dwójkę dzieci.
[00:53:38] Żona skończyła filologię rosyjską na Uniwersytecie Gdańskim, w latach 80. skończyła anglistykę. Obecnie jest na emeryturze, ale w dalszym ciągu udziela korepetycji.
[00:54:47] Boh. pływał na statkach od maja 1973. Uczył się w Liceum Muzycznym w Katowicach, ale egzamin końcowy zdawał w Liceum Muzycznym w Gdańsku. Przeniósł się, ponieważ w Wyższej Szkole Muzycznej był pedagog, prof. Wojciech Szmaj, koncertmistrz Filharmonii Opery Bałtyckiej, u którego chciał się uczyć. W Gdyni mieszkał brat matki i u niego zamieszkał. Boh. dużo grał dorywczo zastępując różnych muzyków. Prof. Szmaj powiedział, że Teatr Muzyczny w Gdyni robi konkurs na koncertmistrza i pojechano tam – przebieg konkursu, spotkanie z Danutą Baduszkową, przyjęcie do pracy. Boh. był koncertmistrzem przez jeden sezon, miał wtedy 21 lat, w orkiestrze byli zawodowi muzycy dużo starsi od niego. Miał wyższą pensję, a mniej przedstawień. Z powodu niesnasek Danuta Baduszkowa postanowiła wysłać go na jeden sezon do Filharmonii Bałtyckiej. Tam grał przez trzy sezony, dyrektorem artystycznym Filharmonii był Jerzy Katlewicz. Sytuacja zawodowa.
[01:01:10] Przy radiu w Gdańsku działał big band prowadzony przez puzonistę Jana Tomaszewskiego, boh. u niego nagrywał w połowie lat 60. Tomaszewskiemu zaproponowano objęcie stanowiska kierownika muzycznego w Teatrze Muzycznym w Łodzi – propozycja prowadzenia big bandu. Grano standardy jazzowe, bossa novy i kompozycje boh. Nagrania wysyłano do I programu Polskiego Radia w Warszawie. W zespole grało wielu muzyków z Wybrzeża, jednym z nich był trębacz [Marian Grymuza], który w 1968 wyjechał do Norwegii i grał tam w polskiej kapeli, prowadzonej przez mieszkającego tam Polaka. W tamtym czasie w Skandynawii był boom na skrzypków. Kolega chciał ściągnąć boh. do kapeli „Batory Combo”, w której grał. W tamtym czasie był to dobry zespół, otrzymujący najlepsze kontrakty.
[01:04:05] Sytuacja w 1972 r. – wielu kolegów wyjeżdżało do pracy za granicę. Boh. w końcu dał się namówić koledze trębaczowi i wyjechał do Norwegii, by grać w „Batory Combo”. Zespół był znany, kapelmistrzem i perkusistą był Stefan Bujakowski, od lat mieszkający w Norwegii. Związek Muzyków Norweskich zaproponował mu kontrakt na statku pasażerskim. W tamtym czasie kompania miała dwa statki, kontrakt był na MS „Sagafjord”. Muzycy z Polski załatwiali to przez Pagart – załatwianie formalności, rozliczenia finansowe.
[01:08:08] W Norwegii boh. bez problemu dostał amerykańską wizę turystyczno-marynarską. Kontrakty przedłużano, a boh., który był w Stanach, kończyła się wiza. Zwrócił się do Pagartu z prośbą o pomoc w załatwieniu sprawy i odpowiedziano mu, że musi przyjechać do Polski. Sprawę załatwiono inaczej, boh. pojechał w eskorcie policjanta do polskiego konsulatu i wbito mu wizę amerykańską. Tak było do przełomu lat 80. i 90., kiedy kompania żeglugowa sprzedała wszystkie statki. Pagart w niczym nie pomagał, tylko przyjmował procent od wypłat. Boh. sam załatwiał sprawy w ambasadzie amerykańskiej, nie mając poparcia Pagartu ani Jana Kamyka, przewodniczącego sekcji muzyków pracujących na Zachodzie. Boh. nie miał nigdy problemów z paszportem – łapówki dawane urzędnikowi Pagartu: kartony z papierosami, czerwony Jasio Wędrowniczek i koperta ze studolarowym banknotem. Inni koledzy mieli problemy z paszportami.
[01:14:08] Żona była tłumaczką przysięgłą i mieszkała w Warszawie, pracowała w firmie budującej w ZSRR elektrownie atomowe. Jeździła na spotkania, na których podpisywano umowy. W kwietniu 1983 r. boh. przeprowadził się z Gdyni do Warszawy. Miał już podpisany kontrakt, w swojej kabinie na statku miał instrumenty muzyczne, smoking. W Pagarcie powiedziano mu, że jego paszport jest w Gdańsku, ale tam też go nie było. Gdy boh. jeszcze mieszkał w Gdyni, goniec wojskowy przyniósł mu wezwanie do Komendy Głównej MO w Gdańsku – rozmowa z funkcjonariuszem, propozycja współpracy za paszport konsularny. Boh. miałby raz w miesiącu pisać raport o tym, co mówią koledzy muzycy. Chodziło też o osobę [Roberta Koniarza], menadżera i kontrabasisty, który mieszkał w Norwegii i współpracując z Pagartem angażował muzyków. Odpowiedź udzielona funkcjonariuszowi – tematyka rozmów na statku. Odmowa sprawiła perturbacje z paszportem. Boh. poszedł do Biura Paszportowego na ul. Kruczej i dowiedział się, że na dwa lata zatrzymano mu paszport.
[01:22:53] Boh. został w Polsce i miał problemy ze znalezieniem pracy. Pomogła mu Irena Santor, która zaangażowała go do zespołu. Po dwóch latach boh. spotkał się z urzędniczką Biura Paszportowego poza murami instytucji – udzielona rada. Boh. zadzwonił do kolegi mieszkającego w Sztokholmie, który nie wrócił do Polski, gdy zaczął się stan wojenny – pomoc boh. przy sprzedaży mieszkania i fortepianu kolegi. W Pagarcie powiedziano, że paszport się znalazł, że w Gdańsku „wpadł za szafę”. Boh. miał już paszport i zaproszenie, więc zadzwonił do Norwegii do Roberta Koniarza i do Pagartu przyszedł kontrakt. Muzycy w czasach PRL a współpraca ze służbami.
[01:27:36] Boh. w szkole muzycznej znalazł się dzięki przypadkowi. Matka była skrzypaczką i zaczął grać na skrzypcach mając 6 lat – intensywne ćwiczenia. Siostra za dobre wyniki w nauce dostała radioodbiornik „Pionier”. Na falach krótkich o północy można było słuchać w Głosie Ameryki audycji Willisa Conovera „Jazz Hour”. Jako dzieciak znał standardy jazzowe. Boh. nie musi ćwiczyć, by grać, ma słuch absolutny, co czasem jest przeszkodą. Na statkach grano koncerty i show orkiestrowe. W czasie kontraktów boh. grał dodatkowo w czasie obiadów.
[01:34:10] Boh. jest na emeryturze – żale artystów z czasów PRL na niskie emerytury. Od początku pracy muzyka opłacał sobie składki i obecnie ma odpowiednie świadczenia. Jako muzyk nie jest na emeryturze, ponieważ nie może przestać grać. Boh. nie mógłby [żyć] bez muzyki, grania i swojego kota. Muzyka to jego życie – zajęcia w czasie urlopu i muzyka.
[01:37:40] Boh. zna muzyków, którzy nie mają takiej potrzeby grania. W Stanach mieszka kolega pianista, któremu boh. załatwił kontrakt na barce turystycznej na jednej z rzek w Niemczech – rezygnacja kolegi.
[01:40:06] W teatrze są trzy pełne grupy muzyczne, tylko boh. nie ma zastępcy. Jeden z młodszych kolegów był zainteresowany zastępstwem. Boh. zaprosił go na spektakl i za kulisy. Kolega uznał, że to jednak za duża odpowiedzialność. Zajęcia innych kolegów muzyków.
[01:43:00] Boh. przez sześć sezonów pracował na lodołamaczu, który zabierał pasażerów. Na statku było czterech muzyków. Pływano z argentyńskiego portu Ushuaia na Antarktydę, tam odwiedzano stacje badawcze różnych państw. Załoga była nieliczna, każdy z muzyków był zobowiązany do współpracy. Boh. zrobił kurs prowadzenia łodzi, zodiaków, i przewoził łodzią pasażerów na ląd. Antarktyda fascynuje boh. – opracowanie broszury na jej temat. Chciałby tam pojechać jako pracownik, a nie muzyk i pracować przez kilka miesięcy – przyroda Antarktydy.
[01:48:00] Na gościnne występy na statek przyjechał Oscar Peterson, był tak chroniony, że boh. nawet nie dostał autografu, nie mówiąc o wspólnym graniu. Idolem jeśli chodzi o kontrabas był dla boh. Ray Brown, wieloletni kontrabasista Petersona. Boh. nie ma marzeń muzycznych.
[01:49:32] Boh. ceni zaangażowanie w pracę, punktualność i uczciwość. Nienawidzi kłamstwa – sytuacja z paszportem za szafą. Wspomnienie propozycji angażu w cyrku stacjonarnym – stosunek do kwestii finansowych. Wychowanie w domu – nacisk na uczciwość. Gdy dostał dwóję, to nie kombinował, tylko mówił matce prawdę – stosunek matki do znalezionych rzeczy. Punktualność w życiu zawodowym – kary za niepunktualność na statku, zdarzało się, że kogoś odsyłano do domu. [wejście kota]. Wykład o kocie – zwierzak odwraca się tyłem, ponieważ ma do właściciela pełne zaufanie. Nieufny, wystraszony kot nie odwróci się do człowieka tyłem – miejsca na kocie stworzone do głaskania – prezentacja zadowolonego kota Kokosa. To drugi kot w domu, pierwszy zwierzak żył 12 lat.
[02:00:33] Boh. nie dziwi się synom, że nie wybrali muzyki jako drogi życiowej. Boh. studiował muzykę klasyczną i ją grał, ale go nie pociągała. Wolał muzykę rozrywkową, standardy jazzowe. Lubił podróże i zwiedził wiele miejsc na świecie – odpłatne korzystanie z wycieczek oferowanych pasażerom. Leciał helikopterem nad biegunem południowym, był także na biegunie. Biegun znajduje się na terenie amerykańskiej bazy wojskowej – utrudnienia dla turystów.
[02:05:15] Boh. ma czwórkę wnuków, jest szczęśliwy. Żona Bogusława zajmuje się ogrodem, boh. za tym nie przepada. Został ochrzczony w kościele katolickim, od lat jest ateistą – przemyślenia na ten temat. „Muzyka jazzowa jest moją wiarą”.
[02:08:47] Boh. grał z wieloma muzykami, zaszczytem było granie z Wojtkiem Karolakiem – jego stosunek do kontrabasu i gitary basowej. Karolak musiał jechać na kontrakt, na którym na kontrabasie i gitarze basowej miał grać „bardzo kontrowersyjny muzyk Benjamin Marhula”. Opinia Karolaka o grze boh. wyrażona w jednym z wywiadów. Boh. lubił grać na kontrabasie.
[02:10:52] W czasie drogi zawodowej boh. grał w Tetrze Muzycznym w Gdyni. Danuta Baduszkowa dostała licencję na wystawienie „My Fair Lady” i „Skrzypka na dachu” – opis scenografii „Skrzypka”. Boh. w czarnym kostiumie siedział na dachu i grał na skrzypcach, z tyłu asekurował go strażak. W Operze Bałtyckiej grał w tzw. kanale. Na statkach robiono show, kilkunastoosobowy zespół grał na scenie, która wyjeżdżała do góry. Były też występy, gdy wychodził na ciemną scenę z kontrabasem, a kiedy został oświetlony zaczynał grać, potem pojawiały się i tańczyły wokół niego pary tancerzy.
[02:14:40] Boh. ponad 17 lat grał na statkach Royal Viking Line – zmiana nazwy kompanii. „Royal Viking Queen” był małym luksusowym statkiem – cena kabiny. Gdy kompania upadała, boh. dzięki znajomościom zaczął dostawać kontrakty bezpośrednio z kompanii, z pominięciem Pagartu. Zgłaszał to w Polsce i płacił podatki, ale już nie płacił Pagartowi – podupadanie firmy pod koniec lat 90.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..