Jerzy Adamczyk (ur. 1947, Kraków) jest synem Janiny Adamczyk, chemiczki i wynalazczyni, więźniarki obozu koncentracyjnego, „królika” z Ravensbrück. W czasie okupacji Janina Adamczyk była kurierką ZWZ. Aresztowana w kwietniu 1941, była przetrzymywana w więzieniu na Montelupich, a we wrześniu 1941 znalazła się w KL Ravensbrück. Jako więźniarka pracowała w fabryce. Jesienią 1943 została poddana eksperymentom pseudomedycznym – zakażono ją ropowicą, a jesienią 1944 tyfusem plamistym. Po wyzwoleniu obozu wróciła do Polski, do Krakowa przybyła 12 maja 1945. Do końca lat 50. XX wieku pracowała jako kontrolerka leków narkotycznych i trucizn w Krakowskim Przedsiębiorstwie Aptek. W latach 60. podjęła pracę w Zjednoczonych Zakładach Chemii Gospodarczej Inco – tu opracowała wiele nowych produktów, m.in. klej w tubce, pastę w płynie. Za opracowanie tarcz szlifierskich otrzymała Nagrodę Państwową I stopnia i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Na emeryturę odeszła w 1971 r. Hobbystycznie robiła na drutach. Zmarła w Krakowie 13 lipca 2013. Jerzy Adamczyk ukończył Technikum Energetyczne oraz Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie, jest z zawodu elektroenergetykiem-automatykiem. Pracował w Mostostalu Kraków. W 1973 r. ożenił się, ma syna i córkę, obydwoje skończyli AGH, syn jest geologiem, a córka specjalistką ochrony wód. Jerzy Adamczyk działa społecznie w Stowarzyszeniu Rodzina Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrück.
mehr...
weniger
[00:00:10] Autoprezentacja boh., syna więźniarki z Ravensbrück Janiny Adamczyk. Boh. nic nie wie o swoim ojcu. Urodził się w 1947 r. w Krakowie.
[00:00:55] Matka zostawiał synowi swobodę działania. Po wojnie jako samotnej matce było jej ciężko. Pracowała, ale nie zarabiała zbyt dużo, choć przed wojną skończyła Wydział Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Boh. skończył Technikum Energetyczne w Krakowie i studiował na AGH, jest elektroenergetykiem-automatykiem, najdłużej pracował w krakowskim Mostostalu – pochwała szefów przedsiębiorstwa. Mostostal był innowacyjnym zakładem, boh. miał sporo kontaktów zagranicznych oraz z firmami zagranicznymi działającymi w Polsce. W latach 70.-90. praca w Mostostalu stwarzała duże możliwości. Boh. ma żonę Joannę, syna i córkę, obydwoje skończyli AGH, syn jest geologiem, a córka specjalistką ochrony wód. Ślub wzięto w 1973 r.
[00:04:31] Matka urodziła się w Krakowie w 1911 r., jej matka niedługo potem zmarła. Ojciec został z dwójką dzieci, matką i jej bratem Arturem. Brat zmarł na zapalenie płuc w wieku 14 lat. Gdy matka miała 5 lat, jej ojciec zmarł, dzieci wychowywała ciotka Kazimiera Białek. Ciotka miała syna i samotnie wychowywała trójkę dzieci. Mieszkano przy Placu Świętojańskim, potem matka przeprowadziła się na ul. Krowoderską. Przed wojną dorabiała udzielając korepetycji z przedmiotów ścisłych. Podjęła studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczelnię ukończyła w 1939 r.
[00:07:08] Kuzynka Helena Hoffmann działała w Przysposobieniu Wojskowym Kobiet. Gdy wybuchła wojna, wciągnęła matkę do konspiracji – przynależność do Związku Walki Zbrojnej. Ciotka była szefową kurierów na terenie Małopolski i matka także została kurierką ZWZ. Pomagało jej to, że znała niemiecki, francuski i łacinę, miała aryjski typ urody. Jeździła głównie między granicą GG a Krakowem, przewoziła broń i pieniądze. Za nie w krakowskich zakładach Szadkowskiego [zakłady Zieleniewskiego] potajemnie wykonywano broń dla konspiracji. Wygląd ułatwiał matce wykonywanie zadań. Boh. po latach spotkał kuriera, który opowiedział mu, że obstawiał przewożenie ciężkich walizek. Pewnego dnia na dworcu w Krakowie była łapanka. Matka kazała odejść obstawie, podeszła do oficera, który dowodził łapanką i poprosiła, by jeden z żołnierzy zaniósł jej bagaże do pojazdu – cechy matki. [+]
[00:11:00] Matkę złapano w czasie największej krakowskiej łapanki 11 kwietnia 1941. W mieszkaniu przy ul. Krowoderskiej urządzono kocioł, ale sąsiedzi ostrzegli ją. W kolejnym lokalu konspiracyjnym także ostrzeżono ją, że jest kocioł. Dotarła do mieszkania przy Krowoderskiej 57, tu także był kocioł i gestapo aresztowało ją. Do czasu wywozu do Ravensbrück była przesłuchiwana i torturowana. 13 września 1941 odesłano ją do obozu.
[00:12:24] Jako więźniarka obozu w Ravensbrück pracowała w fabryce, zmiana trwała 12 godzin. Nie było żadnych wolnych dni. Przed wyjściem do fabryki odbywał się apel, potem jechano do pracy, po powrocie do obozu znów był apel, ten potrafił trwać kilka godzin. Tworzyły się „rodzinki”, które otrzymywały paczki z Czerwonego Krzyża i dzieliły między siebie.
[00:13:33] Jesienią 1943 i rok później matka została poddana eksperymentom pseudomedycznym, zakażano ją ropowicą, a potem tyfusem plamistym. Drugie zarażenie przeżyła trudniej. „Rodzinka” ukrywała ją przez kilka tygodni, by Niemcy jej nie zabili – późniejsze przejawy obozowej traumy.
[00:14:55] Pod koniec pierwszego kwartału [1945 r.] do obozu trafiły więźniarki z oświęcimskiego „marszu śmierci”. Kobiety wyszły z Oświęcimia 23 stycznia. Po wyzwoleniu matka z częścią oświęcimianek i więźniarek z Ravensbrück dotarła na piechotę do Polski i zamieszkała w Krakowie.
[00:16:00] Matka i jej koleżanki z obozu nie dzieliły się swoimi przeżyciami z okresu okupacji. Na konkretne pytania udzielały bardzo krótkich odpowiedzi, nie lubiły wspominać. Była to zbyt duża trauma – przejawy nasilały się wraz z wiekiem, np. matka usiłowała szukać kryjówek. Boh. widział różne zachowania, ponieważ miał kontakt z byłymi więźniarkami Oświęcimia oraz Ravensbrück. Z oświęcimiankami dlatego, że jego matką chrzestną była Helena Hoffmann, która trzy lata była w Oświęcimiu, a potem trafiła do Ravensbrück. Po wojnie matka miała kontakty z koleżankami, szczególnie ze swojej obozowej „rodzinki” – grupy wsparcia w obozie, dzielenie paczek z Czerwonego Krzyża. Wyżywienie w obozie – rola paczek. W chwili wyzwolenia obozu niektóre kobiety ważyły 30 kg. Matka dużo zawdzięczała doktor Patkaniowskiej [Zofia Mączka-Patkaniowska], która będąc lekarką pomagała więźniarkom. Matce pomagała po zarażeniu jej ropowicą i tyfusem.
[00:20:10] Wpływ pobytu w obozie na więźniarki. Po śmierci matki boh. został zaproszony przez byłe więźniarki na opłatek. Po spotkaniu jedna z kobiet wychodziła o kulach, gdy zaproponował, że odwiezie ją samochodem okazało się, że znajoma sama przyjechała autem. W tamtym czasie była pewnie po dziewięćdziesiątce i ledwo się poruszała. Zaciekawiony boh. pojechał za nią przez centrum Krakowa – poczynione obserwacje.
[00:21:37] Gdy byłe więźniarki spotykały się, nawet w małych grupach, to śpiewały przedwojenne oraz okupacyjne piosenki. Boh. ma imię po narzeczonym matki chrzestnej, który zginął w czasie okupacji, Helena Hoffmann nigdy nie wyszła za mąż. Opowiadały mu i tym i ciotka i matka. Ciotka zmarła w 1995 r. Obóz był naturalną selekcją, przeżywały najsilniejsze jednostki. Jedna ze znajomych więźniarek Ravensbrück przeżyła ponad 90 lat. Boh. odwiedził ją w szpitalu, dokąd trafiła po wylewie – spostrzeżenia pielęgniarek.
[00:24:21] Gdy żyło więcej byłych więźniarek, organizowano spotkania wigilijne w świetlicy ZBOWiD-u. Kilka razy boh. robił nagłośnienie imprezy. Kobiety rozmawiały, ale nie poruszały tematu uwięzienia. Nawet w tym gronie tematy obozowe były tabu. Rozmawiano o sprawach bieżących, rodzinnych. Byłe więźniarki trudno było namówić na wspomnienia.
[00:26:03] W Ravensbrück były trzy siostry Ćwiklińskie, córki przedwojennego lekarza. Zuzanna Ćwiklińska chciała rozmawiać o przeszłości i inicjowała rozmowy, ale to było trudne. Ćwiklińska mając 75 lat zaczęła się uczyć esperanto i tłumaczyła na ten język polską literaturę . Pani Ćwiklińska zmobilizowała matkę do nauki esperanto.
[00:27:10] Matka była otwarta na różne działania, boh. dał jej kiedyś pieniądze, by grała na giełdzie. Robiła to mając prawie 85 lat. Po jakimś czasie chciała zlikwidować konto w biurze maklerskim, boh. poszedł tam i dowiedział się, że miała bardzo dobre wyniki i w ciągu półtora roku pięciokrotnie przebiła kwotę podstawową. Matka cały czas miała zmysł matematyczny. Boh. był w tamtym czasie za granicą, matka pojawiała się w biurze maklerskim i dawała zlecenie. Nikt nie wiedział, czym się kieruje podejmując decyzje. Nie brała udziału w dyskusjach graczy.
[00:28:55] Jako chłopak boh. odwiedzał siostry Piotrowskie mieszkające przy ul. Krowoderskiej. Znajome pracowały dla Cepelii i malowały jajka wielkanocne, kogutki. Boh. lubił patrzeć, jak pracują. Często bywał także w domu Ćwiklińskich i u swojej chrzestnej Heleny Hoffmann, jej sąsiadem był oświęcimiak dr [Stanisław] Kłodziński, redaktor „Zeszytów Oświęcimskich”. Gdy matkę potrącił samochód, pomógł jej doktor Kłodziński, jego kolega ze Szpitala Wojskowego zastosował innowacyjną metodę rozciągania kości, był kwiecień 1986. Do końca życia matka chodziła bez laski.
[00:32:28] Matka, podobnie jak większość byłych więźniarek, starała się izolować młode pokolenie od spraw wojny – brak wymuszania wiecznej pamięci. Przeszłość matki nie powodowała traumy u boh., nie blokowała go, ale miał świadomość okrucieństw wojny.
[00:34:02] Matka nie szła w „marszu śmierci”. Po wyzwoleniu obozu w Ravensbrück miała możliwość wyjazdu na leczenie za granicę. Część jej koleżanek wyjechała, niektóre zostały na emigracji i miała potem z nimi kontakt. Matka, z częścią więźniarek z Oświęcimia oraz ciotką Heleną Hoffmann, postanowiła wrócić do Polski. Do Magdeburga szły na piechotę w obozowych pasiakach. W Magdeburgu kobietom pomógł oficer radziecki, który dał im wóz i konia oraz część swojego przydziału żywności. Kobiety dojechały tym wozem do Frankfurtu nad Odrą. Tu inny sowiet odebrał im wóz i konia. Do Krzyża w Wielkopolsce doszły na piechotę, stąd pociągiem dojechały 12 maja do Krakowa. Do Polski wracała grupa ok. 20 osób, w tym Maria Meissner, oświęcimianka, która szła w „marszu śmierci”.
[00:37:10] Obóz w Ravensbrück został wyzwolony, matka nigdy o tym nie mówiła. Różne były losy kobiet po wyzwoleniu, boh. nie chce mówić na ten temat. Niektóre z więźniarek trafiły do szpitalika wojskowego, a stamtąd na leczenie za granicę. Polaków za granicą traktowano różnie. Boh. rozmawiał z żołnierzami, którzy przeszli szlak bojowy z Andersem, którzy zostali po wojnie za granicą i byli tam persona non grata – sytuacja Polaków w Anglii.
[00:39:35] Matka miała poczucie zagrożenia, gdy ktoś krzyczał, przejawiał agresję. Uznawała, że to agresja skierowana do niej i szukała kryjówki. Pod koniec jej życia boh. wynajmował pielęgniarki, które się nią opiekowały. Potem przeniesiono ją do domu opieki – troska personelu wobec matki, która w chwili zagrożenia potrafiła wejść do jakiejś szafki, czasami długo jej szukano. Całe życie matka chodziła spać późno, boh. przypuszcza, że to też ślad po obozie, a na siódmą rano szła do pracy. Krótki sen nie przeszkadzał jej być czynną zawodowo. Gdy była w domu opieki, chodziła w nocy na dyżurkę do pielęgniarek i pomagała im. Gdy dostała pojedynczy pokój, nie chciała w nim przebywać, szukała towarzystwa. [+]
[00:43:15] Matka żyła ponad 102 lata, zmarła w 2013 r. Wojnę zakończyła w stopniu podporucznika. Na stulecie otrzymała awans do stopnia kapitana. Uroczystość odbyła się w domu opieki. Ciotka będąca w czasie wojny porucznikiem do śmierci nie została awansowana, była szefową kurierów, miała przeszkolenie do dywersji. Awans matki spowodowała interwencja przewodniczącego Światowego Związku Żołnierzy AK – kulisy przyznania awansu.
[00:47:18] Od córki jednej z przyjaciółek matki boh. dowiedział się o działalności Stowarzyszenia [Rodzina Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrück] – nagłośnienie wśród młodego pokolenia, by zachować pamięć. Obecnie młodzi skupiają się na sprawach ekonomicznych, bytowych, pamięć o przeszłości zaczyna zanikać.
[00:48:45] W Ravensbrück więziono najwięcej Polek, a jednak nie udaje się wywalczyć właściwego miejsca pamięci o nich. Polacy nigdy nie zadbali o miejsce dla pamięci o stratach narodu w sferze ludzkiej, ekonomicznej – to nie dociera do państw Zachodu. Obecnie w ramach pamięci o Ravensbrück eksponuje się transseksualizm w obozie, który wtedy był czymś marginalnym. Kwestia przesuniętej tablicy pamiątkowej. Trwa też dyskusja na temat postawienia obelisku z tabliczką informującą o więźniarkach Polkach, na którym to obelisku miałaby stanąć figurka Matki Boskiej z dzieciątkiem – zaangażowanie prof. Elżbiety Kuty. Polskie Stowarzyszenie Rodziny Więźniarek nie ma swojej reprezentacji w Międzynarodowym Towarzystwie Więźniarek Ravensbrück. W Towarzystwie są tylko dwie Polki, w tym jedna była więźniarka.
[00:53:32] Po wojnie matka zaczęła pracę w Laboratorium Galenowym, gdy boh. się urodził, dozorowała leki narkotyczne i trucizny w aptekach. Namówiona przez panią Cybuchowską, koleżankę ze studiów, zatrudniła się jako chemiczka kontroli jakości w krakowskich Zakładach Inco. Był to nowy zakład, produkowano tam m.in. pasty. Matka zaczęła przygotowywać nowe receptury. Zaproponowano jej wtedy, by utworzyła laboratorium i zajmowała się tym. Za swoją pracę dostawała premie kwartalne. Na emeryturę odeszła w 1971 r. Matka opracowała pastę w płynie, wcześniej były tylko twarde pasty. Gdy opracowała klej biurowy w tubce, Inco uruchomiono specjalny zakład produkcyjny w Bolesławcu. Matka opracowała także pasty koloryzujące do butów. Gdy podjęła pracę w Inco, zaczynano produkcję detergentów i opracowała pierwszą recepturę płynu „Ludwik”, produkcja miała być wdrożona w krakowskim zakładzie – powody przeniesienia produkcji przez dyr. Krupińskiego do Góry Kalwarii. Formułę zmieniono i „Ludwik” został opatentowany. Opracowała także pasty samopołyskowe. Inco sprzedało pomysł za granicę, po latach produkt wrócił do Polski w postaci gąbek i szmatek. Produkt importowany ma 2% wosku, receptura matki miał 10%. Opracowała również pastę antykurzową, na jej produkcję nie zgodził się Sanepid. Ten pomysł także sprzedano i wrócił m.in. jako „Pronto”. Zakład Inco w Mszanie produkował kamienie do szlifierek, matka opracowała lepiszcze. Po tym zaproponowano jej pracę w zespole opracowującym tarcze szlifierskie – uzyskanie nagrody państwowej. Matka nigdy wcześniej nie została odznaczona, ale za tarcze dostała Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. [+]
[01:00:22] Gdy zakończyła pracę zawodową zaproponowano jej, by kontrolowała światowe innowacje pod kątem krakowskiego zakładu. Zajmowała się tym przez rok, ale potem definitywnie odeszła na emeryturę. Miała dużo zajęć, z pasją robiła na drutach. Proponowano jej, by napisała książkę na ten temat. Była w stanie odtworzyć każdy wzór, który zobaczyła. Synowej zrobiła sukienkę, której liście od dołu do talii zmniejszały się. Sukienka jest w rodzinie do dziś. [+]
[01:02:00] W stosunku do siebie i innych, także syna, była wymagająca, ale zostawiała dużą swobodę działania. Boh. jako szesnastolatek pojechał na autostop i zwiedzał kraj. Chciałby, by wnuczka odziedziczyła część cech jego matki.
[01:02:58] Boh. uważa, że w jego życiu nie było jednoznacznego momentu, w którym zrozumiał, co spotkało matkę. Od najmłodszych lat miał do czynienia z byłymi więźniarkami Oświęcimia i Ravensbrück. Przeszłość matki to nie był nagle wywołany temat. Już jako przedszkolak był wprowadzony w towarzystwo koleżanek matki – stopniowe nabywanie świadomości.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..