Jakubaszek Małgorzata
Małgorzata Jakubaszek (ur. 1962, Sokołów Podlaski), wnuczka Franciszka Augustyniaka, zamordowanego razem z dziesięcioma innymi osobami przez Niemców podczas obławy 23-24 lutego 1943 w Paulinowie koło Sterdyni. Zginął wtedy także pradziadek pani Małgorzaty, Jan Siwiński. Zgodnie z przekazami rodzinnymi, Franciszek Augustyniak z żoną Reginą jeździli w czasie okupacji do Warszawy i przywozili stamtąd prasę konspiracyjną. Niemcy przyszli do nich właśnie w poszukiwaniu “gazetek”. Pani Małgorzata opowiada też, jak dowiadywała się o tej tragicznej historii rodzinnej i jaką rolę ona obecnie odgrywa dla niej i jej krewnych.
more...
less
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1962 r. w Sokołowie Podlaskim.
[00:00:17] Dziadkiem boh. ze strony ojca był Franciszek Augustyniak. Jan Siwiński był teściem dziadka, ojcem babci Reginy. Przedstawienie rodziców: Anny i Jana Augustyniaków.
[00:00:55] Rodzice i babcia mówili, że Niemcy przyjechali do domu w Paulinowie w poszukiwaniu gazetek i ulotek. W domu byli dziadkowie z synem Janem i teść Jan Siwiński. Niemcy zrobili rewizję, ale nie znaleźli ulotek. Z domu wyprowadzono Franciszka Augustyniaka i Jana Siwińskiego i rozstrzelano ich. Jeden z Niemców wcisnął ojca do szafy, a babcię zamknął w mieszkaniu. Niemcy zabrali zwłoki i chłopi zakopali je w lesie, po jakimś czasie ciała przeniesiono na cmentarz. Mówiono, że rozstrzelano wtedy siedem osób, dwie kobiety i pięciu mężczyzn. Dziadek i babcia jeździli po ulotki do Warszawy. Mówiono, że w czasie rewizji były w domu, ale przyklejone pod spód szuflady i Niemcy ich nie znaleźli. [+]
[00:04:41] Boh. nic nie wie na temat pomocy Żydom, o tym w domu nie mówiono. Gdy zabito dziadka, ojciec boh. miał 11 lat. O historii rodziny boh. dowiedziała się jako dorosła osoba, ojciec i babcia niechętnie o tym mówili. Babcia ze strony matki opowiadała, że w czasie okupacji mieszkali u nich w Olszewie Niemcy.
[00:07:14] Po wojnie nikt się nie interesował wydarzeniami w domu Augustyniaków. Ojciec nie składał żadnych zeznań i nie nagłaśniał tego zdarzenia. Nie interesowały się tym instytucje ani dziennikarze.
[00:08:15] Ciotka opowiadała, że ojciec długo po tragedii nie mógł dość do siebie, że zamknął się w sobie, nikomu nie ufał i chował się. W chwili zdarzenia babcia Regina była w ciąży, Henryk urodził się już po śmierci swojego ojca. Stryj też nie chciał mówić o rodzinnej tragedii. Augustyniakowie mieszkali w barakach przy cegielni w Paulinowie, niedługo po zabiciu Franciszka baraki spłonęły. Matka babci Reginy pracowała w pałacu w Sterdyni, po wojnie rodzina dostała 2 hektary ziemi w Dąbrówce koło Paulinowa i tam zbudowano dom. W czasie okupacji dziadek Franciszek pracował w Warszawie, a babcia w folwarku.
[00:12:10] Boh. o historii rodziny opowiadała synowa siostry babci Reginy. Ciotka znała ją od swojej teściowej. Janina Siwińska miała książkę na temat wydarzeń w Paulinowie, ale książka zaginęła. Boh. nie czyniła starań o nagłośnienie tej historii. Przed Instytutem Pileckiego nikt się z rodziną nie kontaktował. Nie żyje już ojciec i stryj, a młodsi niewiele wiedzą.
[00:16:00] Ciotka mówiła, że zwłoki z lasu na cmentarz przeniesiono po cichu, „bo ksiądz się bojał, żeby go nie rozstrzelali”. Nie było trumien i ciała przewożono przełożone gałęziami. [+]
[00:17:08] Boh. nie wydaje się, by żyli jeszcze jacyś świadkowie tamtych wydarzeń. Opinia na temat programu „Zawołani po imieniu” – kwestia zachowania pamięci. Działalność dziadka w czasie okupacji – przypuszczenie, że należał do jakiejś organizacji.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: