Stanisław Fudakowski (ur. 1948, Gdynia) w sierpniu 1980 uczestniczył w strajku w Stoczni Gdańskiej, a następnie został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej NSZZ „Solidarność”. W lipcu 1981 wszedł w skład Prezydium Zarządu Regionu „Solidarności”, był delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „S” i członkiem Prezydium zjazdu. 13 grudnia 1981 przewodniczył komitetowi strajkowemu w Stoczni Gdańskiej. Po pacyfikacji strajku ukrywał się. 15 marca 1982 został aresztowany, a 1 czerwca skazany przez Sąd Wojewódzki w Gdańsku na 3,5 roku pozbawienia wolności i 3 lata pozbawienia praw publicznych. 28 marca 1983 został zwolniony na mocy aktu łaski Rady Państwa, która zawiesiła mu wykonanie kary.
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1948 r. w Gdyni.
[00:00:24] Ojciec pochodził z Krasnobrodu na Roztoczu. Dziadek Kazimierz Fudakowski miał tam przed wojną majątek, był działaczem politycznym i społecznym. Matka pochodziła z Lewkowa koło Ostrowa Wielkopolskiego. Dziadkowie mieli majątek, po wybuchu wojny wszystko utracono. Rodzice pobrali się w 1946 r. i wyjechali na Wybrzeże, gdzie ojciec podjął pracę.
[00:01:40] Tradycje patriotyczne w rodzinie – nauka postaw obywatelskich. W domu matki w Lewkowie rozmawiano o stworzeniu systemu zaporowego dla Niemiec – kwestia integracji. Podobna sytuacja była na Roztoczu – walki podczas I wojny światowej. Dzieci uczono dyscypliny i kształtowano osobistą odpowiedzialność. Nastawienie na służbę Polsce – rozważania na temat współczesnego życia.
[00:04:48] Ojciec skończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wrócił do domu i tam zastał go wybuch wojny. Wcześniej skończył szkołę kawalerii w Grudziądzu i służył w 12 Pułku Ułanów Podolskich. Dostał powołanie do wojska i znalazł się pod Mokrą koło Częstochowy. W czasie bitwy był oficerem łącznikowym. Polacy pokonali Niemców i 12 pułk przedzierał się w kierunku Warszawy. Pod Łomiankami został ranny w łopatkę, trafił do lazaretu niemieckiego, a stamtąd jako oficer do oflagu w Murnau. Spędził w obozie jenieckim pięć lat. Ojciec opisał w pamiętniku bitwę pod Mokrą. Oflag został wyzwolony przez Amerykanów, ojciec był w amerykańskiej służbie wartowniczej we Francji. Potem wrócił do Polski. Po ślubie wyjechał z żoną na Wybrzeże.
[00:08:22] Matka i babcia w chwili wybuchu wojny były w Lewkowie. Niemcy wyrzucili z domu babcię z pięciorgiem dzieci Pomogli jej znajomi. Dziadek Jan Lipski trafił do więzienia w Oranienburgu, po wyjściu chorował i zmarł w 1943 r. Pochowano go w Warszawie, zwłoki ekshumowano w latach 60. i przeniesiono na cmentarz w Sopocie.
[00:10:08] Józef Lipski, brat dziadka Jana, był ostatnim ambasadorem Polski w Niemczech przed wojną. To on przyjmował od Ribbentropa akt wypowiedzenia wojny. Józef Lipski został za granicą, wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Po wojnie mieszkał w Kanadzie. Rodzina jest w posiadaniu jego pamiętników napisanych w języku angielskim, wydało je wydawnictwo Columbia. Rodzina chciałaby je przetłumaczyć na polski. W książce są zdjęcia stryjecznego dziadka rozmawiającego z Hitlerem i innymi nazistowskimi dostojnikami.
[00:12:45] Wspomnienie rozmowy z ojcem, który powiedział boh. i jego bratu Ignacemu, że w domu wychowuje się ich tak, by nie „wpadli do rynsztoka”. Nauczanie według maksymy „Najpierw obowiązki, potem przyjemności” – przestrogi ojca, kwestia wolności i wiary w Boga. Testament ideowy i moralny rodziców. Ojciec przewidywał, że ktoś może boh. zaproponować wstąpienie do ruchu oporu, a takiej propozycji nie można odmówić. Rodzice zauważali różnice między synami – kwestia obrońców Polski.
[00:18:04] W stanie wojennym, 15 marca 1982, boh. został aresztowany. Koledzy z pracy przyszli do rodziców, którzy ich ugościli i pocieszali opowiadając historie rodzinne.
[00:19:20] W 1968 r. boh. podjął studia psychologiczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył je w 1973 r. Wrócił do Sopotu i podjął pracę. Uczelnia w Lublinie była zieloną wyspą w morzu czerwonej zideologizowanej nauki. Nurt nauczania – filozoficzna szkoła lubelska o. Alberta Krąpca. Podążanie drogą mobilizacji umysłowej i moralnej.
[00:21:53] Na KUL boh. działał w duszpasterstwie akademickim. Prowadzili je dwaj jezuici: o. Hubert Czuma i o. Mieczysław Wołoszyn. Duszpasterstwo było otwarte na kontakty z ludźmi ówczesnej opozycji. Na wykłady przyjeżdżał m.in. Tadeusz Mazowiecki – kształtowanie postaw antykomunistycznych i propolskich. By móc wyjeżdżać, połączono ośrodek duszpasterstwa akademickiego z ogniwem PTTK.
[00:24:25] Studenci czytali dużo książek, boh. większość czasu spędzał na uczelni. Chodził na wiele zajęć fakultatywnych. Na zajęcia przyjeżdżali wykładowcy z całego świata – poszerzanie horyzontów myślowych, krytyczna postawa wobec komunizmu. W latach 70. powstał ruch opozycyjny kierowany przez Andrzeja Czumę i jego brata Benedykta. Gdy aresztowano członków organizacji „Ruch”, UB zrobiło nalot na duszpasterstwo akademickie. Wszyscy, którzy przychodzili do o. Huberta Czumy wpadali w kocioł. Wtedy boh. pierwszy raz zetknął się ze Służbą Bezpieczeństwa. Po latach ukazała się książka o działalności SB na KUL-u, inwigilowano prof. Władysława Kłoczowskiego. W książce jest informacja, że przymierzano się, by aresztować ludzi skupionych w duszpasterstwie. Decyzję cofnięto w ostatniej chwili, prawdopodobnie po interwencji rektora uczelni o. Alberta Krąpca. Boh. u o. Czumy zastał mężczyznę z wąsami, który go wylegitymował. W sumie zatrzymano i spisano kilkanaście osób. Sprawa skończyła się pouczeniem i wypuszczeniem.
[00:29:25] Po skończeniu studiów w 1973 r. boh. wrócił do Sopotu. 1 września podjął pracę w Pracowni Psychologii Pracy, zajmowano się tam bezpieczeństwem pracy i ruchu drogowego. Boh. pracuje tam do dziś.
[00:30:30] W roku 1970 boh. był studentem III roku psychologii. Usłyszano w radio o wydarzeniach na Wybrzeżu. 18 grudnia boh. wsiadł do nocnego pociągu i nad ranem był w Sopocie, widział czołgi w Gdańsku. Po przyjściu do domu dowiedział się, że obowiązuje godzina policyjna i mógł np. zostać aresztowany – reakcja matki i babci. Refleksje na temat dynamiki młodości.
[00:33:05] W 1973 r. boh. zaczął pracę, w 1976 śledził wydarzenia w kraju. Zastanawiano się co zrobić, by poruszyć masy Polaków do przeciwstawienia się systemowi opartemu na strachu i przemocy. Istotnym momentem był wybór papieża Jana Pawła II. Boh. uświadomił sobie, że nadchodzą zmiany. W 1979 r. papież przyjechał do Polski, rok później wybuchła fala strajków. Wybór papieża zmienił nastawienie psychiczne Polaków – poczucie oparcia w jego autorytecie. „Solidarność” jako wynik sytuacji.
[00:35:43] Boh. z radia dowiedział się, że zawiązał się w Stoczni Gdańskiej komitet strajkowy, na czele którego stanął Lech Wałęsa. Boh. pojechał do stoczni i był w grupie przy bramie nr 2. Przed dwa tygodnie, do 31 sierpnia [1980], codziennie tam jeździł, ponieważ czuł, że dzieją się wielkie rzeczy. Pierwsze wrażenia z udziału w proteście – pęknięcie granic wzniesionych przez komunę, w wyniku których ludzie czuli się zastraszeni i podzieleni. Rozważania na temat poczucia wspólnoty jako początku „Solidarności” – wyzwanie etyczne, którego przeciwieństwem był podział, nieufność, egoizm. Solidarność jako postawa widoczna w relacjach między ludźmi. Poczucie, że rodzi się szansa na odzyskanie wolności.
[00:39:25] Po zakończeniu strajku w Stoczni Gdańskiej ludzie byli radośni, ponieważ wytrzymali dwa tygodnie oporu wobec władzy. Ogłoszono, że od 1 września [1980] można przychodzić do lokalu we Wrzeszczu przy ul. Marchlewskiego, by zapisywać się do związku. Boh. zrobił to. Pierwsze spotkania działaczy z Trójmiasta odbywały się we Wrzeszczu, potem w Gdańsku – poznanie środowiska. Na plenach omawiano sprawy polityczne, ideologiczne, pracownicze. Solidarność nie mogła od razu rozwiązać spraw, które latami narastały. Najważniejsze było poczucie bycia na jednej fali i dążenia do wspólnego celu.
[00:43:10] W czasie strajku ludzie wiedzieli, że akcja powiedzie się, jeśli strajkujący będą w sojuszu w kościołem katolickim. Odprawiano msze i spowiadano się, co fascynowało dziennikarzy zachodnich. Boh. powiedział koledze, że gdyby nie eksponowane krzyże i święte obrazy, to ludzie by się nie zjednoczyli. Górę wziąłby egoizm i kalkulacje. Prawdziwa solidarność, która zaczęła się w sierpniu 1980, w przekonaniu boh. trwała w czystej postaci dwa tygodnie. Potem zaczęły narastać konflikty między działaczami. Powołano komisję do rozstrzygnięcia sporu Wałęsy z Anną Walentynowicz, boh. wszedł w jej skład – inni członkowie. Sprawę chciano załagodzić. Wałęsa zarzucał Walentynowicz, że przeszkadza w prowadzeniu związku. Walentynowicz uważała, że Wałęsa łamie świeżą demokrację, podejmując decyzje za plecami ludzi, którzy go wybrali.
[00:45:50] Służba Bezpieczeństwa, która przeniknęła do ruchu Solidarności, nie musiała dużo robić, tylko podkręcano konflikty. Kwestia władzy, stanowisk, pieniędzy, emocji i ambicji. SB wykorzystywała wszystkie słabe strony, by wprowadzać podziały.
[00:47:37] Boh. został członkiem prezydium Zarządu Regionu. W 1980 r. Pracownia Psychologii Pracy była częścią Przedsiębiorstwa Usług Socjalnych Budownictwa. Na pierwszym zabraniu założycielskim NSZZ Solidarność w PUSB boh. był delegatem z ramienia Pracowni. Wybrano go wiceprzewodniczącym niezależnego związku w przedsiębiorstwie. Przewodniczącym został Stanisław Gut. Boh. został delegatem na walne zebranie delegatów w Gdyni, które obyło się wiosną 1981. Na walnym zebraniu wybrano go do Zarządu Regionu, a potem Wałęsa wytypował go do pracy w organie wykonawczym, czyli prezydium Zarządu Regionu. Prezydium liczyło kilkunastu członków, każdy prowadził inny dział. Boh. został szefem działu interwencji, dostał samochód do dyspozycji. Charakter załatwianych spraw, boh. pomagało to, że był psychologiem – dużo spraw do załatwienia.
[00:52:10] Interwencje dotyczyły np. kontaktów komórek Solidarności z dyrekcją. W zakładzie przy u. Tkackiej w Gdyni dyrektor chciał zwolnić jednego z pracowników. Boh. pojechał na zebranie i wysłuchał obu stron. Dyrektor powiedział, że pracownik przychodzi pijany albo nie zjawia się w pracy. Po rozmowie z robotnikiem boh. poprosił dyrektora, by dał mu ostatnią szansę – finał sprawy.
[00:55:13] Nocą z 12 na 13 grudnia 1981 boh. pojechał do portu w Gdyni. Był tam konflikt między komisją zakładową a jej przewodniczącym Tarasiewiczem. Sprawa miała podłoże ambicjonalne. Boh. odwołał Tarasiewicza, w przeprowadzonych wyborach wybrano Jana Kosa. Kilka godzin później wprowadzono stan wojenny. Boh. z portu w Gdyni pojechał do Zarządu Regionu w Gdańsku Wrzeszczu. Wszedł do RAS-u, Radiowej Agencji Solidarności, prowadzonej przez Zygmunta Błażka. Dowiedział się od niego, że z nasłuchu milicji dochodzą informacje o ruchach wojsk. Boh. umówił się, że gdy wróci do domu, to zadzwoni do Błażka, do głowy mu nie przyszło, że telefony zostaną wyłączone. Gdy próba dodzwonienia się do kolegi nie powiodła się, postanowił zgłosić awarię w telekomunikacji. Rano od sąsiada dowiedział się o wydarzeniach w kraju. Przyjechał Staszek Gut, razem pojechano do siedziby Zarządu Regionu, gdzie przeprowadzono już nocne przeszukanie i aresztowania. Stamtąd boh. pojechał do Stoczni Gdańskiej. [+]
[00:58:47] Na walnym zebraniu delegatów w Gdyni wybrano Zarząd Regionu. Podczas zebrania Zarządu wiosną 1981 boh. został wybrany delegatem regionu Gdańskiego na zjazd krajowy. Z Regionu Gdańskiego na zjazd pojechało ponad 20 osób. Boh. został wybrany na członka prezydium z ramienia Regionu. Na Zjeździe Krajowym w Hali Oliwii w 1981 r. było dwunastu członków prezydium, m.in. Paga, Syryjczyk, Buzek. Zjazd odbywał się w dwóch dwutygodniowych turach. Podczas zjazdu wypracowano program społeczno-gospodarczy w duchu nauk kościoła. Ogłoszono apel do krajów Europy Wschodniej, co spowodowało wstrząsy na Kremlu. Zwrócono się do krajów sąsiedzkich, by poszły w ślady Polski i zburzyły system.
[01:03:25] Prowadzono zażarte dyskusje, pokazujące jakie w związku rodzą się tendencje polityczne. Głównym punktem był wybór przewodniczącego, kandydatami byli: Wałęsa, Jurczyk, Gwiazda i Rulewski. W kuluarach rozmawiano o tym, jak wypromować określoną linię polityczną – walka między prawicą a lewicą. Lewica w osobach Kuronia, Michnika chciała mieć wpływ na Wałęsę – rozgrywki zakulisowe. Dla robotników i Polaków nie była ważna ideologia, tylko praca, warunki życia, odbudowa wspólnoty. Próba ideologizacji programu zjazdu odbiegała od oczekiwań zwykłych robotników.
[01:07:54] Jedną ze spraw były media, ich zakłamanie – hasła na chodnikach. Zjazd był sprawnie prowadzony. Jedyną kolizją była sprawa Wałęsy, który wygrał [wybory na przewodniczącego] liczbą głosów, która go nie satysfakcjonowała. Wałęsa miał większe ambicje. Przed wyborem Wałęsy ludzie zabierali głos, niektórzy chcieli uzyskać jakieś zobowiązania, czego Wałęsa unikał. Reformatorzy z ówczesnego PZPR optowali za „socjalizmem z ludzką twarzą”, a Zjazd opowiedział się za nauką kościoła. Padały pomysły sieci dużych zakładów pracy, akcjonariatu pracowniczego. Przed wyborem Wałęsy boh. stanął w jego obronie – porównanie do wyprzęgania koni na środku brodu. Wałęsę podejrzewano o zapędy dyktatorskie, ponieważ nie konsultował swoich decyzji.
[01:13:55] Po wygranych wyborach Wałęsa, niezadowolony z wyniku, powiedział, że rezygnuje i rzucił mandat delegata. Boh. go złapał i uspokoił Wałęsę. Był to moment kluczowy. Wtedy z osobą Lecha Wałęsy wiązano duże oczekiwania. Nie było informacji, obecnie powszechnie znanych. Boh. obserwował ludzi, którzy przyjeżdżali na spotkania z Wałęsą pełni nadziei. Wałęsa jako symbol – waga Matki Boskiej w klapie [marynarki].
[01:16:23] Po wystąpieniu w obronie Lecha Wałęsy do boh. podeszły trzy znajome dziewczyny, które powiedziały, jak na jego mowę zareagowali Kuroń i Michnik. Zaraz po wystąpieniu było głosowanie, a boh. zmienił nastroje na sali – wynik głosowania. Dyskusja przed jego wystąpieniem polaryzowała delegatów, część uznawała, że związek może istnieć bez przewodnictwa Wałęsy. Z puntu widzenia sytuacji psychologiczno-politycznej narodu to nie było dobre wyjście. Kwestia wyłączenia wpływów kościoła na I Zjazd.
[01:19:26] Na Zjeździe powstał Krajowy Komitet NSZZ Solidarność – rola Wałęsy jako przewodniczącego Prezydium oraz Komitetu. W tamtym czasie rządził Jaruzelski – sytuacja w kraju. Miało miejsce spotkanie kardynała Glempa, Jaruzelskiego i Wałęsy. Wspomnienie wypowiedzi Wałęsy w czasie drugiej tury Zjazdu: „Gdybyście wiedzieli to, co ja wiem, to wielu z was z tej sali by uciekło”. Z dzisiejszej perspektywy można domniemywać, że Wałęsa wiedział o szykowanym [przez rząd] scenariuszu. Pierwsze projekty wprowadzenia stanu wojennego powstały we wrześniu 1980 r. Potwierdził to boh. Tadeusz Fiszbach.
[01:22:35] 12 grudnia 1981 boh. był na interwencji w Porcie w Gdyni. Wymieniono przewodniczącego, który utracił zaufanie Komisji Zakładowej. Boh. przyjechał do Zarządu Regionu i dowiedział się o ruchach wojsk. Gdy wrócił do domu, nie mógł się dodzwonić [do Regionu]. Rano dowiedział się o sytuacji i z przewodniczącym zakładowej „S” Stanisławem Gutem pojechał do Zarządu Regionu. Tam okazało się, że niektórych aresztowano i zrobiono kipisz. Boh. wydał decyzję o ukryciu rzeczy, których nie zabrano.
[01:24:22] Boh. z Zarządu Regionu pojechał do Stoczni Gdańskiej, zobligowany przysięgą na krzyż, złożoną na walnym zebraniu delegatów, w której deklarowano obronę NSZZ Solidarność oraz Polski. Boh. ogłosił strajk w Regionie Gdańskim. Pojawili się koledzy z innych zakładów i podpisali decyzję o strajku regionalnym. Boh. jako członek Prezydium stanął na jego czele. Z bramy nr 2 przemawiał do ludzi. Mówił o internowaniu przywódców zawiązku. Sytuacja 13 grudnia. Pod koniec dnia boh. i Alojzy Szablewski postanowili zabezpieczyć bramy stoczni. Wieczorem boh. był w gronie kilku osób w gmachu dyrekcji, ktoś przyniósł tam obwieszczenia o konsekwencjach przeciwstawiania się stanowi wojennemu, do kary śmierci włącznie – ciężar odpowiedzialności, świadomość rocznicy wydarzeń grudnia 1970, gdy polała się krew protestujących. Wybór biernego oporu jako opcji sprzeciwu. Boh. i Szablewski obeszli Stocznię i sprawdzili zabezpieczenia. Podjęto decyzję o pozostaniu na noc na terenie zakładu. [+]
[01:30:54] W szpitalu stoczniowym ordynatorem była [Teresa Buczkowska], żona Lesława Buczkowskiego, jednego z członków Zarządu Regionu Gdańskiego. Buczkowska powiedziała boh. i Marianowi Miąskowskiemu, że jako przywódcy nie mogą wpaść w ręce ZOMO. Położono ich do łóżek jako chorych. Z okien szpitala widać było bramę nr 2 i Plac Solidarności. O godz. 2:08 w nocy do bramy podjechały wozy ZOMO. Zomowcy otworzyli bramę, weszli na teren stoczni i szukali przywódców strajku, ale nie weszli do szpitala. Potem zomowcy wycofali się. [+]
[01:32:50] Rano 14 grudnia do Stoczni Gdańskiej przyszli robotnicy, którzy poparli strajk. Na jego czele stanął Alojzy Szablewski – działalność trzech komitetów strajkowych, wspólne przyjęcie opcji biernego oporu. Między godz. 14-15 przemawiano z bramy nr 2, boh. był wtedy w budynku Komisji Zakładowej. Na Placu Solidarności zgromadzili się mieszkańcy. W pewnym momencie przybiegł Tomasz Moszczak, rzecznik stoczniowej „Solidarności”, z informacją, że przy bramie nr 2 coś się dzieje. Boh. poszedł tam i zobaczył, że ludzie z miasta blokują wyjście ze stoczni napierającym robotnikom. Boh. powiedział, że strajk jest dobrowolny – uspokojenie sytuacji. Otwarto bramę, a ludzie przestali krzyczeć do wychodzących, że są tchórzami i zdrajcami. [+]
[01:37:05] Po rozwiązaniu sytuacji przy bramie boh. wrócił do pomieszczeń KZ i powiedział o tym, co zrobił. Pojawił się ktoś z prośbą o przyjazd na Politechnikę Gdańska, gdzie Komisja Zakładowa „Solidarności” dostała ultimatum – w razie kontynuowania strajku uczelnia zostanie spacyfikowana. Na Politechnikę wysłano boh., tam w jednej z sal zastał członków Komisji Zakładowej, w prezydium siedziało pięciu mężczyzn w mundurach wojskowych, był też rektor uczelni prof. Doerffer. Boh. poprosił wojskowych o opuszczenie pomieszczenia i rozmawiał z członkami KZ – nacisk na pokojowe metody oporu. W jawnym głosowaniu opowiedziano się za kontynuowaniem strajku. Jeden z oficerów zapowiedział, że jeśli do godz. 17 strajk nie zostanie przerwany, do budynku wejdzie ZOMO. Boh. poprosił Tadeusza Sukowskiego, przewodniczącego „S” na uczelni, by zastanowił się nad sytuacją i sam podjął decyzję – odwołanie strajku. Boh. zaprosił do stoczni tych, którzy chcieli dalej strajkować.
[01:43:13] Stocznia była trudniejsza do spacyfikowania. Politechnika dostała 14 grudnia ultimatum – sytuacja w stoczni. Prof. Doerffer, z którym boh. spotkał się po wyjściu z więzienia, powiedział, że 28 stycznia 1982 miało miejsce spotkanie członków PZPR z Ludwikiem Janczyszynem, członkiem WRON. Komandor Janczyszyn powiedział, że przed wprowadzeniem stanu wojennego spodziewano się w Gdańsku największego oporu i liczono się z dużą liczbą ofiar. Nie spodziewano się postawy związkowców. Motywy przywódców strajku – sytuacja na Politechnice.
[01:46:20] Boh. z Politechniki wrócił do Stoczni Gdańskiej. Zaczęli się tam pojawiać inni działacze, w tym Anna Walentynowicz. Niektórym nie podobała się przyjęta linia biernego oporu, uważano, że należy ostrzyć piki w stalowaniach, wysadzać acetylenownie i doprowadzić do ostrego zderzenia z ZOMO. 14 grudnia na Plac Solidarności zajechały czołgi. Ludzie wkładali kwiaty do luf, przynosili jedzenie żołnierzom i rozmawiali z nimi, wpływając na ich morale.
[01:48:20] 14 grudnia spodziewano się nocnego ataku ZOMO. Wieczorem strajkujący rozdzielili się na różne wydziały. Boh. znalazł się na terenie MY [Zakład Transportu]. Ok. godz. 23:30 zomowcy weszli na teren zakładu. Chodzili i namawiali przez megafony ludzi do opuszczenia stoczni. Wszyscy mieli wychodzić przez bramę nr 2. Zomowcy szukali przywódców strajku: boh., Szablewskiego i [Mirosława] Krupińskiego. Po 12 w nocy strajkujący zaczęli wychodzić. Boh. nie bał się aresztowania i konsekwencji. Jeden z robotników powiedział, że jako przywódca nie może wpaść w ręce ZOMO – zamiana czapek i przepustka robotnika. Dzięki temu boh. wyszedł za bramę i poszedł z grupą robotników do mieszkania jednego ze stoczniowców przy ul. Jedności Robotniczej. Tam spędził noc z 14 na 15 grudnia.
[01:54:28] Rano 15 grudnia na Placu Solidarności było wiele osób. Boh. wszedł na teren stoczni, nie było tam już ZOMO. Do stoczni przyjechał Bogdan Borusewicz – rozmowa o kontynuowaniu biernego oporu. Borusewicz radził, by boh. się schował w jakiejś melinie, a on dalej poprowadzi strajk. Boh. wyjechał ze stoczni koło godz. 16. Następnego dnia o 5 rano [transporter opancerzony] SKOT rozwalił drugą bramę. Zenon Kwoka uderzył zomowca i pobito go. Część strajkujących wywieziono do Pruszcza, gdzie urządzono im „ścieżkę zdrowia”, innych aresztowano. Strajk się skończył. 17 i 18 grudnia [1981] miały miejsce manifestacje na terenie Gdańska, zginął wtedy młody chłopak [Antoni] Browarczyk. Refleksje na temat dojrzałości uczestników zdarzeń, które nie pociągnęły za sobą rozlewu krwi.
[01:58:43] Zwolniono wszystkich stoczniowców i zrobiono nowy nabór pracowników kontrolowany przez SB. Powstawały pierwsze ogniwa ruchu oporu, także na terenie stoczni. W międzyczasie wyłapywano działaczy i organizatorów strajku: boh., Tomasza Moszczaka, Alojzego Szablewskiego.
[01:59:24] Boh. zszedł do podziemia. Mówiono o tym, że stan wojenny skończy się w styczniu [1982]. Boh. skontaktował się ze swoim szefem w Pracowni Psychologii Pracy, który doradził mu, by wziął urlop. Gdy urlop się skończył, zdecydował o powrocie do pracy. 25 grudnia 1981 brat ożenił się, boh. nie poszedł na ślub w kościele, ponieważ obawiał się, że zostanie tam złapany. Koledzy, którzy byli na ślubie powiedzieli, że pojawiło się wielu tajniaków. Brat z żoną zamieszkali w mieszkaniu boh. na sopockim Brodwinie. W lutym [1982] brat zadzwonił z wiadomością, że esbecy zrobili w mieszkaniu kipisz i szukali go. Potem esbecy przyszli do domu rodziców przy ul. Ceynowy – pytania o syna. Wcześniej do mieszkania boh. przyszło zawiadomienie z komendy milicji, że ma się stawić jako świadek. Boh. czuł, że obręcz się zaciska, ale chodził do pracy.
[02:05:12] 15 marca [1982] boh. został aresztowany i przewieziony do aresztu na ul. Okopową. W celi siedział ze złodziejem. W czasie przesłuchiwań pytano o strajk. Po tygodniu przewieziono go na ul. Kurkową. W momencie aresztowania funkcjonariusze byli kulturalni – zachowanie boh. Oskarżycielem był prokurator Błaszkowski, który przedstawił zarzuty. Wspomnienie wizyty u lekarza więziennego – rozmowa o środkach na uspokojenie. Boh. był psychicznie przygotowany na zaistniałą sytuację.
[02:09:10] Boh. przewieziono do więzienia przy ul. Kurkowej – wspomnienie warunków w areszcie przy Okopowej. Współwięźniem był więzień kryminalny, który współpracował z SB i miał składać raporty na temat boh. Matka podała Pismo Święte. Koło Wielkanocy w 1982 współwięzień zaproponował umycie celi – przebieg incydentu, zastraszenie kolegi. Na początku maja [1982] boh. przeniesiono do celi nr 7 dla członków „Solidarności”, gdzie byli znajomi. Więźniowie kryminalni: złodzieje, mordercy, gwałciciele wieczorami wołali „dobranoc Solidarność” – docenienie więźniów politycznych.
[02:15:58] Boh. przesłuchiwał prokurator Błaszkowski, który pytał o strajk. Boh. powiedział, że nie zależało strajkującym na robieniu awantury – rozmowy o motywach. Miał pięć rozpraw sądowych, dostał adwokata z urzędu, który miał być także obrońcą Tomasza Moszczaka, rzecznika „S” w Stoczni Gdańskiej. Adwokat zapytał, czy boh. chce wyjść z więzienia, po odpowiedzi, że nie za każdą cenę, zrezygnował z prowadzenia jego sprawy. O to samo pytał Moszczaka, który miał żonę i trójkę dzieci. Reakcja Moszczaka, gdy dowiedział się, że miałby donieść na kogoś ze stoczni. Potem boh. siedział razem z nim w więzieniu ponad rok.
[02:20:06] Matka pojechała do Warszawy i poprosiła mecenasa Siła-Nowickiego o obronę syna, który zgodził się i został obrońcą boh. 1 czerwca [1982] skazano go na 3,5 roku więzienia i 3 lata pozbawienia praw obywatelskich. Prokurator Błaszkowski wnioskował o 6 lat więzienia. Wyroki innych działaczy – Ewę Kubasiewicz skazano na 10 lat, sąd wojskowy wydawał wysokie wyroki dla osób pracujących w zmilitaryzowanych zakładach pracy. Boh. sądził Sąd Wojewódzki. Z wyroku odsiedział rok i 22 dni.
[02:21:50] 11 lipca [1982] boh. wyciągnięto z celi. Na korytarzu spotkał Tomka Moszczaka, który siedział obok. Obu odwieziono do Potulic, gdzie trafili do baraku nr 7. Siedzieli w nim tylko członkowie „Solidarności”. W okresie maksymalnego zagęszczenia przebywało w baraku 158 mężczyzn. Cele były ośmioosobowe, panowała rodzinna atmosfera. Wśród osadzonych byli kapusie, którzy rozpracowywali kolegów. W Potulicach siedzieli działacze z pomorskiego, toruńskiego, Andrzej Milczanowski ze Szczecina.
[02:23:35] Codziennie odbywano godzinny spacer, raz w tygodniu była łaźnia, raz w miesiącu widzenia z rodzinami. Można było dostawać paczki żywnościowe. Incydent z ZOMO – pacyfikacja baraku z powodu głodówki więźniów. Niektórych karano pobytem w kabarynie [izolatce], celi z gołymi deskami. Boh. jako członek prezydium Zarządu Regionu był w baraku najwyższy rangą. Pewnego dnia przyszedł oddziałowy i zawołał go do naczelnika, który zaproponował stanowisko brygadzisty w przywięziennych zakładach „Romet”. Brygada miał się składać z więźniów z „Solidarności”, zarobione pieniądze miały trafiać do rodzin – przebieg rozmowy, odmowa pracy. Przez cały pobyt więźniowie nie pracowali.
[02:27:50] W więzieniu nie stosowano względem więźniów politycznych takiego regulaminu, jakiemu podlegali więźniowie pospolici, np. można było odwiedzać się w celach. Niektórzy tęsknili za domem. Boh. powiedział rodzicom, by nie składali próśb o wcześniejsze uwolnienie – postawa rodziców. Taką prośbę podpisali pracownicy Przedsiębiorstwa Usług Socjalnych Budownictwa i Pracowni Psychologii Pracy, także należący do partii. W czasie widzenia matka powiedziała, że wiele osób modli się za boh. – poczucie wewnętrznej siły. Boh. ani razu nie poprosił o przepustkę, dobrze znosił uwięzienie. Dla niego jako psychologa było to dobre doświadczenie. Inni koledzy nie znosili dobrze więzienia, chorowali, wpadali w depresję, rozpadały się małżeństwa. Pobyt w więzieniu odcisnął się na życiu wielu więźniów – duża dawka stresu.
[02:32:02] Trafienie do więzienia było konsekwencją działań boh. Na zjeździe w Gdyni złożono przysięgę na Boga i krzyż. Solidarność miała okres heroiczny, ale także odsłoniła słabość charakterów.
[02:33:15] Boh. postrzega obecnie pobyt w więzieniu w Potulicach jako dobre doświadczenie z punktu widzenia psychologa. Będąc w więzieniu z kolegami mógł zrobić wiele dobrego swoim zachowaniem, pomocą. W więzieniu był szeroki przekrój wiekowy, byli więźniowie młodzi złapani w czasie manifestacji. Codziennie odmawiano różaniec, modlono się. W opinii boh. Boga trzeba brać na serio, wtedy modlitwa pozwala wyzwolić się od własnego ego – rola modlitwy w budowaniu wspólnoty. Pobyt w więzieniu wymagał odwagi, prawdy, wspólnego dźwigania swojego losu. Wspólnota więzienna była fundamentem przyjaźni, np. z Tomkiem Moszczakiem, Andrzejem Malinowskim, Krzysztofem Dowgiałło. Rozważania nad charakterem tych więzi. Refleksje na temat roli przywódców.
[02:38:58] 11 kwietnia po Wielkanocy w 1983 r. w celi była grupa osób, m.in. Andrzej Milczanowski. Po apelu porannym przyszedł funkcjonariusz, który powiedział boh., że wychodzi – pożegnanie z kolegami. Odebrał rzeczy z depozytu, odwiedził lekarkę, która zapytała czy jest zdrowy. Boh. wyszedł na wolność z kolegą z Torunia – stan ducha w oczekiwaniu na autobus. W Bydgoszczy odwiedzono żonę jednego z kolegów. Wspomnienie podróży pociągiem do Sopotu. Spotkanie z rodzicami – ojciec z wrażenia uklęknął.
[02:42:00] Boh. zadzwonił do Pracowni [Psychologii Pracy] i szef powiedział, że ma wracać do pracy. Przez trzy lata boh. nie mógł się angażować w żadną działalność. Obecnie boh. jest sekretarzem Stowarzyszenia „Godność”, które zrzesza byłych więźniów stanu wojennego z więzienia w Potulicach – odznaczenia.
[02:43:27] Boh. dostał dokumenty na swój temat z IPN. Dowiedział się, że zajmowało się nim 32 funkcjonariuszy i siedmiu tajnych współpracowników. Boh. nigdy nie proponowano współpracy. W jego papierach jest donos, z którego wynika, że SB robiła jakieś podchody. Donosiciel ps. „Sylwia” pisze do prowadzącego, że figurant Fudakowski ma wpływ na ludzi, posiada potencjał przywódczy i warto go pozyskać do współpracy – wnioski donosu.
[02:46:30] W czerwcu 1983 miała miejsce wizyta papieża, pojechano na pielgrzymkę do Częstochowy [urwany wątek].
[02:47:21] Dywagacje na temat kolaborantów, partia brała głupków bez wykształcenia i tych awansowano. Prokuratorzy po krótkim szkoleniu mogli skazywać – powstanie nowej elity, która nienawidziła polskości, a opozycję uważała za wrogów. Tacy dziś krzyczą o wolności.
[02:48:16] Strażnicy w więzieniu traktowali więźniów różnie. Jedni byli życzliwi, choć kryli się z tym, żeby nie podpaść. Byli też tacy, którzy nie ukrywali wrogości – jej przejawy. Boh. nie spotkał się z agresją ze strony strażników, nikt go nie pobił. W Gdańsku na SB ciężko pobito Antoniego Grabarczyka, pracownika Portu Gdańskiego. Port Gdański zapłacił wysoką cenę za opór w stanie wojennym, aresztowano i skazano 54 pracowników. Pobito też innych kolegów – wiadomości o pobiciach więźniów. Postać Antoniego Grabarczyka, prawdopodobnie pobicie zaważyło na jego przedwczesnej śmierci. Dywagacje na temat okupacji sowieckiej, która zaczęła się po hitlerowskiej. Andrzej Michałowski, przyjaciel Grabarczyka, ma wiadomości na temat jego pobicia.
[02:56:00] Po wyjściu z więzienia boh. w dalszym ciągu walczył o Polskę, ta walka trwa do dziś. Boh. miał zawieszone na trzy lata prawa publiczne, po wyjściu z więzienia w sposób umiarkowany angażował się w działalność podziemia. W czasie drugich wyborów do Sejmu, w latach 90., Bogdan Borusewicz zaproponował boh., by startował do Senatu. Po rozmowie z kolegami nie przyjął propozycji – reakcja matki. Boh. nie należał do żadnej partii, nie chciał wstąpić do ZCHN [Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe]. Podobne poglądy miało kilkunastu kolegów z okresu pierwszej „Solidarności”.
[03:01:12] Koledzy z prezydium [Zarządu Regionu] Zdzisław Złotkowski, Leon Stobiecki, Bogusław Gołąb byli świadkami i dużo wiedzą. Lech Wałęsa zaczął stwarzać podejrzenia co do swojej osoby, gdy zaczęła się załamywać spójność jego działania, myślenia i mówienia. To z czasem naprowadzało członków prezydium na domniemania, że toczy się jakaś podwójna gra. Kwestią czasu było, by fakty to potwierdziły lub temu zaprzeczyły. Zimą 1983 do więzieniu w Potulicach przysłano gryps z listem napisanym przez Wałęsę do gen. Wojciecha Jaruzelskiego, podpisanym przez kaprala Wałęsę – reakcja kolegów, uznanie popełnionej zdrady. Wielu ludzi „Solidarności” poszło za stanowiskami i pieniędzmi.
[03:04:30] Gdy Lech Wałęsa przestał być prezydentem, koledzy z podziemia zorganizowali spotkanie i Wałęsa wziął w nim udział – rozmowa o błędach. Po zebraniu koledzy upewnili się w przekonaniu, że Lech Wałęsa nie zdał egzaminu z przywództwa. Nie upomniał się o najdzielniejszych z dzielnych, którzy stanęli w obronie związku i w jego obronie – porównanie z Piłsudskim. Jedynym człowiekiem, który się upomniał, był Lech Kaczyński, kolega z Zarządu Regionu – przyznane odznaczenie. Kwestia wojny o Polskę i dziedzictwa przekazywanego dzieciom – waga dokonywanego nagrania. Na początku Lech Wałęsa miał w ręku wszystkie karty, ale nie zdał tego egzaminu. Dramat Wałęsy polega na przekonaniu, że wszystko można mieć za władzę i pieniądze – utrata wiarygodności.
[03:09:42] Podsumowanie opowieści: „Tylko nieszczęścia, jakie na nas spadają, pokazują naszą wielkość albo małość”.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..