Grzegorz Nowik (ur. 1954, Warszawa) - profesor historii, specjalizuje się w historii harcerstwa, pisarz i publicysta. Pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN, kierownik Działu Historii i Badań Naukowych Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. W latach 1980-82 wiceprzewodniczący Kręgu Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego Chorągwi Stołecznej ZHP. W 1989 współzałożyciel Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej i członek Krajowego Komitetu Odrodzenia ZHP. W latach 2016-21 przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego. W okresie PRL wydawca prasy podziemnej. Współpracownik profesora Tomasza Strzembosza.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1954 r. w Warszawie.
[00:00:17] Rodzina mieszkała na Grochowie, tam boh. chodził do szkoły i wstąpił do harcerstwa. Przeszedł wszystkie stopnie harcerskie w 22 drużynie, potem 22 szczepie „Watra”. Po przeprowadzce na Bródno nadal prowadził szczep na Grochowie. W latach 80. zamieszkał w Zalesiu Górnym, po kilku latach pracy za granicą wybudował dom – pomoc teścia, inżyniera architekta. Boh. założył harcerstwo w Zalesiu, obecnie to hufiec ZHR „Watra”.
[00:02:35] Dokładna data urodzenia. Boh. ma cechy osób urodzonych pod znakiem Raka. Dopiero harcerstwo, do którego wstąpił w 1963 r. jako dziewięciolatek, ukierunkowało jego nadaktywność. Początkowo był w drużynie podwórkowej, potem podporządkowanej 22 drużynie, która działała w nowej szkole na ul. Zbaraskiej. Gdy boh. był w VII klasie, ówczesna szczepowa i wychowawczyni klasy Róża Włodarska, po mężu Karwecka, postanowiła kilku nadaktywnych chłopaków wysłać na kurs drużynowych zuchów. W 1968 boh. pojechał na kurs, a od września następnego roku został wodzem gromady zuchów. To zmieniło jego zachowanie – początek przygody instruktorskiej, dalsze stopnie. W 1972 został najmłodszym podharcmistrzem w Chorągwi Warszawskiej.
[00:05:38] Jako uczeń szkoły średniej i szczepowy zaczął dostrzegać, że to co dzieje się w harcerstwie, nie pokrywa się z tradycją, w jakiej był wychowany. Drużyna była jedną z najstarszych po prawej stronie Wisły, powstała w 1915 r. jako pierwsza na Grochowie. Harcerze byli w POW, w 1918 r. rozbrajali Niemców, byli ochotnikami w 1920 r. Drużynowym przed wojną był Kazimierz Skorupka, młodszy brat księdza Ignacego Skorupki. To wszystko było w zachowanej kronice drużyny – rozbieżności z rzeczywistością. Przyrzeczenie harcerskie od boh. odbierał przedwojenny podharcmistrz, oficer AK, Jerzy Przyjemski. Uroczystość miała miejsce w Zielonej koło Rembertowa, przy kamieniu upamiętniającym ćwiczenia członków POW, które prowadził Józef Piłsudski. Środowisko drużyny było postrzegane w hufcu jako tradycyjne, noszono mundury i krajki zgodne ze wzorem przedwojennym – stosunek do „tromtadracji socjalistycznej”. Działania w niezależnym nurcie harcerskim – poszukiwanie podobnych środowisk.
[00:08:42] Pod koniec lat 70., w czasie jednego z rajdów Arsenał organizowanego przez hufiec Mokotów, boh. poznał Tomasza Strzembosza, który imponował młodzieży opowiadaniami o bohaterach „Kamieni na szaniec”. Przy drużynie działała gromada starszo-harcerska „Stara wiara”. Na spotkaniach bywali: Stanisław Broniewski „Orsza”, Wiktor Szeliński, komendant Okręgu Praga Szarych Szeregów, Franciszek Kuczewski. Boh. poznał Strzembosza już po ukazaniu się „Oddziałów szturmowych konspiracyjnej Warszawy”. Był tam rozdział o Kedywie Komendy Głównej AK, o Oddziale Specjalnym „Jerzy” i batalionie „Zośka”. W czasie okupacji drużyna boh. była częścią Grup Szturmowych „Praga” Szarych Szeregów. Akcja pod Arsenałem była związana z tym środowiskiem. Uwolniono wtedy nie tylko „Rudego”, ale też przedwojennego drużynowego Henryka Ostrowskiego. Boh. w końcu lat 70. ułatwiał kontakty Tomasza Strzembosza z tym środowiskiem. Między pierwszym a drugim wydaniem „Akcji zbrojnych” widać, że nastąpiło szersze rozpoznanie środowiska praskiego.
[00:11:52] Czasy stalinowskie i lata PRL-u spowodowały, że środowiska były zatomizowane i zamknięte. W latach 50. doszło do represji także wobec członków drużyny. Wśród praskich harcerzy byli uczestnicy drugiej anty-peerelowskiej konspiracji. Byli ludzie zamieszani w próbę wysadzenia pomnika Wdzięczności Armii Krajowej [Czerwonej]. Jerzy Przyjemski został aresztowany i siedział w areszcie przy ul. Strzeleckiej, innych przesłuchiwano na Cyryla i Metodego. Tomasz Strzembosz był wdzięczny za kontakty w środowisku harcerskim.
[00:13:09] Zainteresowanie Armią Krajową – współpraca różnych środowisk, kontakty z działaczami z Lublina, Katowic, Gdańska. Rola rajdów „Arsenał” organizowanych przez hufiec Mokotów. Spotykano tam m.in. harcerzy z krakowskiego szczepu „Dąbie” prowadzonego przez Kazia Wiatra. W 1975 r. obchodzono 60. rocznicę istnienia środowiska [22 drużyny], spotykano się u Stasia Czopowicza na Mokotowie w szczepie im. „Batalionu Parasol”. Od 1973 r. organizowano zloty środowisk niezależnych, na które przyjeżdżali harcerze z różnych miast. Ustalano, że będzie się stosować tradycyjne mundury harcerskie, co spotykało się z określeniem „sanacyjne krótkie spodenki”. Nie chodziło tylko o ubiór – młodzieńcza chęć szpanowania. Stosowano tradycyjną metodykę harcerska i takież zasady – kwestia przykładu osobistego, przekonanie, że instruktor powinien być wzorem dla harcerza. Nie do przyjęcia było palenie tytoniu i picie alkoholu.
[00:16:56] Niemal w konspiracji realizowano program harcerski systemem stopni i sprawności używając przedwojennych nazw – próby harcerskie. Boh. zwolniono z funkcji komendanta obozu za to, że w książce pracy obozu wpisał, że niektórzy realizują próby na stopień ćwika, harcerza orlego czy harcerza Rzeczypospolitej. Szczepowa Magda Izydorczyk-Wasilewska została komisarycznym komendantem obozu i dalej realizowała program. Największym przestępstwem było stosowanie przedwojennego prawa harcerskiego i używanie przedwojennego przyrzeczenia – stosunek do słów o wierności sprawie socjalizmu. Robiono to w konspiracji przed władzami harcerskimi i politycznymi. To zbliżało ludzi z grona wtajemniczonych we wczesnych nieformalnych strukturach harcerskich. Na spotkaniu u Stasia Czopowicza, w którym wzięli udział m.in. Andrzej Suchocki, Wojtek Falkowski z Czarnej Jedynki, Bronek Komorowski, późniejszy prezydent, Leszek Truchlewski, zastanawiano się na tym jak to sformalizować i jak tę konspirację nazwać. Komorowski powiedział, żeby nie nadawać nazwy „Nie ma nazwy. Nie ma organizacji. Nie istniejemy”. Przykrywką była przynależność do oficjalnego harcerstwa, działano w kręgu przyjaciół i znajomych. [+]
[00:21:22] W tej konspiracji były różne „rafy i przeszkody”, członkowie byli zatrzymywani przez Służbę Bezpieczeństwa, przesłuchiwani. Próbowano tak meandrować, by nie dać się oderwać od młodzieży, by z nią być, oddziaływać na nią i wychowywać przyszłe elity przyzwoitych obywateli. Zdawano sobie sprawę, że tacy ludzie będą potrzebni – przykłady karier. O takiej satysfakcji mówił Tomasz Strzembosz. Przypominał scenę, która znalazła się w filmie „Akcja pod Arsenałem”, którego był konsultantem. W filmie instruktor szkoły podchorążych mówi do „Rudego”, że chyba po wojnie zostanie oficerem – przebieg rozmowy. Tomasz Strzembosz był jednym z następców pokolenia, które kształtowało się na Szarych Szeregach – świadomość, że jest dziś, jest jutro, ale trzeba się przygotować na pojutrze – praca dla przyszłości. Nawiązanie do sytuacji z lat okupacji, gdzie przeciwnik był inny – konieczność rozmowy w latach 70. Z tych środowisk narodziły się później Kręgi Instruktorskie im. Andrzeja Małkowskiego – apostolstwo dobrej harcerskiej nowiny. Refleksje na temat sposobu uprawiania harcerstwa w opozycji do nurtu oficjalnego masowej organizacji, pochodów, akademii szkolnych, krzyczenia hurra i oklasków. Istota służenia Rzeczypospolitej. Wspomnienie bufonady czasów Gierka.
[00:26:40] W czasie zimowiska w Gorlicach boh. i koledzy powiesili w stołówce hasło „Polak potrawi” zmieniając literę „f” na „w” – młodzieńcze akty małego sabotażu. Tego typu „wygłupy” wynikały z konieczności ośmieszenia tego co było na zewnątrz. Propaganda komunistyczna nie była skuteczna. Odczuwano, że nie tędy droga. Wspomnienie osób wywodzących się z harcerstwa: Michała Bobrzyńskiego, działacza oświatowego, Jana Pastwy, ambasadora w Czechach. Osoby te w III RP zajęły wysokie stanowiska i wniosły ogromny wkład w budowę państwa.
[00:29:02] Ukazało się pierwsze wydanie „Akcji zbrojnych”, były tam opisane działania Kedywu i innych organizacji oraz „Oddziały Szturmowe konspiracyjnej Warszawy”, tu boh. wskazał Tomaszowi Strzemboszowi środowiska Szarych Szeregów na Pradze związane z hufcem Grup Szturmowych „Praga” i plutonem „Jurand”. To działo się w 1977-78 r., [00:30:30] Boh. skończył studia w 1979 r. i zdał na studia doktoranckie Instytutu Historii PAN. Pracował tam Tomasz Strzembosz. Oprócz spotkań w ramach „konspiracji” harcerskiej spotykano się też na niwie zawodowej. Tomasz Strzembosz zachęcał boh., by zabrał się za zbieranie relacji i spisywanie wspomnień dotyczących środowiska Szarych Szeregów. Po lewej stronie Wisły ta historia była znana, ale na Pradze, na Grochowie, Bródnie temat był okryty „mgłą niewiedzy, oparami tajemnicy”. Wiedziano o Henryku Ostrowskim uwolnionym w akcji pod Arsenałem, którego potem obarczono zarzutem rzekomej zdrady Jana Bytnara „Rudego”. Boh. znał Heńka Ostrowskiego, który po wojnie przyjeżdżał z Australii i bywał na spotkaniach harcerskich, wiele razy rozmawiał o tym z Tomaszem Strzemboszem, ze Stanisławem Broniewskim „Orszą” i innymi osobami. Namawiano go, by zgłębiał temat i szukał.
[00:33:28] Poszukiwania zakończyły się doktoratem boh. na temat Szarych Szeregów na Pradze. To był efekt blisko dwudziestoletnich poszukiwań z inspiracji Tomasza Strzembosza. Odtwarzania struktur konspiracyjnych od komendanta okręgu, przez hufce, drużyny, zastępy – satysfakcja z doktoratu, recenzja profesora Strzembosza. Boh. odnalazł wszystkich komendantów okręgów i hufcowych, którzy przeżyli wojnę, i zebrał ich relacje. Spotykał się z rodzinami tych, którzy zginęli. Odnalazł wszystkich drużynowych Grup Szturmowych i wszystkich, z wyjątkiem jednego, drużynowych Bojowych Szkół, i prawie wszystkich zastępowych i sekcyjnych. Boh. uzyskał relacje i zdjęcia od ok. dwustu członków Szarych Szeregów. Dotarł do przechowywanych w skrytkach konspiracyjnych dokumentów, które w nowym świetle ukazały funkcjonowanie organizacji. W czasie wojny Praga miała to szczęście, że nie został tak zniszczona jak lewobrzeżna Warszawa w powstaniu i po jego upadku. Na Pradze przetrwały środowiska, drużynowym boh. był okupacyjny komendant hufca, oficer AK. Boh. chodził do tej samej podstawówki, którą w czasie okupacji kończyła jego matka. Boh. za swoją książkę dostał nagrodę Klio. Było to także osiągnięcie Tomasza Strzembosza, który zainspirował go do pracy. Promocję książki na Zamku Królewskim prowadzili Barbara Wachowicz i prof. Strzembosz.
[00:38:10] Tomasz Strzembosz przeczytał relację Henryka Ostrowskiego dotyczącą okoliczności jego aresztowania, zeznań w śledztwie, sytuacji po odbiciu w akcji pod Arsenałem i uważał, że boh. powinien tę sprawę wyjaśnić. Opinia profesora na temat sprawy Henryka Ostrowskiego – zasady w konspiracji. Boh. napisał książkę „Epilog do „Kamieni na Szaniec”. Zaczął od analizy dwóch zdań Aleksandra Kamińskiego w dwóch kolejnych wydaniach „Kamieni na szaniec”. W wydaniu pierwszym, jesienią 1943, autor nie znając całości sytuacji napisał, że prawdopodobnie postawa Ostrowskiego w śledztwie, a wcześniej złamanie zasad konspiracji doprowadziły do aresztowania Jana Bytnara „Rudego”. W drugim wydaniu, które ukazało się przed wybuchem powstania warszawskiego, Kamiński uniewinnił Ostrowskiego. Stwierdził, że być może w jego notatkach był adres „Rudego”. Henryka Ostrowskiego aresztowano na pięć dni przed Bytnarem. Niestety legenda ukształtowana przez „Kamienie na szaniec” spowodowała, że nawet w filmie Ostrowski został pokazany dwuznacznie. Drążenie tematu zajęło kilka lat. Boh. analizował różne wsypy w Szarych Szeregach i ukazał się zupełnie inny obraz. Brakowało mu do badań akt Gestapo. Ustalił, że po odbiciu pod Arsenałem Henryk Ostrowski nie został skazany jako zdrajca „Rudego”, nie odsunięto go od konspiracji, tylko skierowano do Lublina, gdzie został komendantem Grup Szturmowych chorągwi lubelskiej, pełnił też funkcję komendanta chorągwi, co oznaczało awans. Na skutek wpadki został aresztowany, trafił do obozu koncentracyjnego, przeżył marsz śmierci z Oświęcimia do Niemiec. Po wojnie był w harcerstwie organizowanym w obozach dla dipisów. Przeczytał „Kamienie na szaniec”, gdzie został przedstawiony jako Antek. Nie wrócił do Polski obawiając się represji za rzekomą zdradę. Po latach kilka razy przyjeżdżał do Polski z Australii. Boh. udało się naprawić krzywdę wyrządzoną Ostrowskiemu przez Aleksandra Kamińskiego. Udało mu się także rozmawiać na ten temat z Kamińskim. [+]
[00:45:38] Tomasz Strzembosz był nie tylko wzorcem osobowym harcerza. Na imprezach w instytucie trochę się podśmiewano z boh. i prof. Strzembosza, którzy nie pili alkoholu. Poza niezłomnością w postawie harcerskiej boh. wzorował się na profesorze w dążeniu do poszukiwania prawdy historycznej i podejściu do materiału źródłowego. Księga jubileuszowa Tomasza Strzembosza liczy 1500 stron – prezentacja dedykacji od profesora dla boh. i jego żony.
[00:47:47] Relacje jako źródło historyczne. Boh. pamięta zajęcia na studiach z nauk pomocniczych historii z prof. Ihnatowiczem. Profesor miał taką zasadę, że gdy wszedł do sali i zaczął zajęcia, nikt spóźniony nie mógł tam wejść. Studenci przychodzili więc odpowiednio wcześniej. Pewnego dnia podzieli grupę na dwie części i jednej kazał wyjść. Profesor co chwila przywoływał jedną osobę i prosił, by opisała co widziała od wejścia do instytutu podczas drogi do sali wykładowej na ostatnim piętrze. Opowieści nie całkiem się pokrywały. Profesor chciał uzmysłowić studentom, jak zawodnym a jednocześnie czasami niezwykle dokładnym i istotnym źródłem historycznym są relacje. Relacja nie może być źródłem samoistnym. Musi być skonfrontowana z inną relacją bądź źródłem – konieczność sprawdzenia wielu elementów.
[00:53:03] Boh. zebrał dziesiątki relacji na temat Szarych Szeregów na Pradze. Wiele relacji się pokrywało, ale bywało, że się rozmijały. Boh. napisał w swojej książce, że spotkał się z relacjami osób, które były w podchorążówce wiosną 1944. Jednocześnie dysponował rozkazami komendanta okręgu „Praga” z kwietnia 1944, gdy utworzono Sondę, Szkołę Niższych Dowódców, nie podchorążówkę – weryfikacja relacji w świetle faktów, powody pomyłki świadków. Rozważania na temat roli adwokata, prokuratora i sędziego wobec danej relacji. Jeden z „relantów” nie był w podchorążówce, ale zapisał piękną kartę w czasie powstania. Dwa plutony Bojowych Szkół z Pragi zostały ewakuowane do lasów pod Choszczówką, gdzie czekano na przerzut przez Wisłę do Puszczy Kampinoskiej. Na skutek wpadki oddział musiał wrócić. Przebijano się nocą i brał w tym udział niedoszły podchorąży.
[00:59:05] Tomasz Strzembosz usiłował rozwiązać sprawę morderstwa historyka Ludwika Widerszala przez grupę Sudeczki. Boh. rozmawiał z Aleksandrem Kamińskim o tym, jak ten znalazł się na czarnej liście Obozu Narodowego jako Żyd. Waga relacji jako źródła historycznego mogącego dopełnić inne źródła. Konieczność poddawania relacji surowej krytyce. Ogromna ilość ustaleń profesora Strzembosza dotyczących konspiracji i działań AK opierała się na relacjach, ponieważ dokumenty się nie zachowały. Profesor uważał, że Praga jako dzielnica miała [w czasie wojny] szczęście i boh. musi drążyć tematykę praskiej konspiracji. Boh. znalazł dziesiątki dokumentów: książki pracy, rozkazy, sprawozdania wytwarzane w konspiracji. Znalazł zdjęcia z obozów harcerskich na wyspie wiślanej koło Czerska. Jeździli tam wizytatorzy, którzy odbierali przyrzeczenia harcerskie. Podejście do relacji jako źródła. Tomasz Strzembosz był mistrzem, a boh. szedł jego śladem. Refleksje na temat podejścia do świadków. Namowy, by boh. wyjaśnił sprawę Ostrowskiego i Bytnara.
[01:03:25] Boh. ma kilka relacji nagranych na magnetofon kasetowy. Nagrał rozmowę z Ryszardem Białousem, dowódcą batalionu „Zośka”, który odwiedził Polskę w 1974 r. i przyszedł do harcerzy na Grochowie. Do powstania poszło kilku chłopaków z grochowskiej drużyny i żaden nie wrócił. Były nadzieje, że Ryszard Białous może coś o nich wiedzieć. Białous wyjechał po wojnie do Argentyny z dwoma innymi instruktorami harcerskimi: Ryszardem Święczkowskim i Leszkiem Makowskim, harcmistrzem z Pragi. Losy Makowskiego interesowały harcerzy. Przed wojną Makowski organizował zimowe obozy harcerskie w Dolinie Pięciu Stawów, podczas których mieszkano w igloo. Po latach podczas zimy stulecia boh. był na zimowisku i także budowano domki śniegowe. W Argentynie Białous i Makowski mieli wytwórnię drewnianych domków kampingowych i tartak. Makowski, zwany był z racji swojego charakteru i rygoryzmu Leszkiem Nikczemnym. Na kursie nad Wigrami nauka pływania odbywała się tak, że harcerza katapultowano do jeziora. Makowski został w Argentynie zamordowany przez pijanego Indianina.
[01:07:45] Białous pytany o harcerzy z Pragi powiedział, że po walkach na Woli przebito się przez Gęsiówkę i boisko Polonii na Stare Miasto. Powstańców zakwaterowano w budynku przy ul. Zakroczymskiej 30. Rano Białous wyszedł na podwórku i zobaczył kobietę idącą z psem na spacer oraz mężczyznę podlewającego kwiaty na balkonie – kontrast po przeżyciach na Woli. Boh. przyszedł na spotkanie, by usłyszeć o bohaterstwie harcerzy, a usłyszał o pelargoniach – metafora użyta przez Ryszarda Białousa. Zaraz potem nadleciały samoloty niemieckie i pod gruzami domu przy Zakroczymskiej 30 została pogrzebana cała 3 kompania batalionu „Zośka”. Zginęli tam wszyscy harcerze z Pragi. [+]
[01:11:03] Większość relacji boh. notował, a potem przepisywał na maszynie. Były lata 80. i długopis, karta papieru oraz maszyna do pisania były podstawowymi narzędziami. Boh. ma ok. półtora metra relacji ułożonych w teczkach. Dzielił je na dzielnice, drużyny itd.
[01:11:49] Rola emocji w czasie relacji – boh. jako historyk nie zajmował się wyłącznie zdarzeniami. Słuchał ludzi i czytał spisane relacje – spotkania ze świadkami. Niedoszły podchorąży mieszkał w Katowicach i zapisał swoje wspomnienia. Niektórzy mieli niezwykły dar opowiadania i oddawania atmosfery wydarzeń. Jarosław Stodulski był drużynowym jednej z drużyn Bojowych Szkół na Pradze. Na czas powstania drużyna tworzyła pluton łączności 605a. Stodulski w czasie powstania dwa razy przepłynął Wisłę i nawiązał łączność z Gocławia przez Sadybę z Mokotowem. Po wojnie był lekarzem, szefem kliniki kardiochirurgii dziecięcej w Centrum Zdrowia Dziecka. Przeprowadzał operacje używając dakronu do naprawiania serc. Stodulski opowiadał o spotkaniu z Antonim Chruścielem „Monterem” i przepływaniu wpław przez Wisłę. Opowieści towarzyszyły ogromne emocje.
[01:17:13] Wspomnienie rozmowy z Heńkiem Ostrowskim, który opowiadał o tym co się działo po akcji pod Arsenałem. Ktoś krzyknął: uciekaj! A on zapytał: gdzie? Był posiniaczony, miał ogoloną głowę. Nikt nie planował odbicia Heńka. „Rudego” ewakuowano, a reszta uciekała gdzie mogła. Dla boh. były to sytuacje, w których „łza się w oku pojawiała” [+]. Słyszał wiele dramatycznych opowieści, np. gdy powstańcy przebijali się z Choszczówki, albo gdy do miejsca gdzie biwakowano przyszli dwaj żołnierze niemieccy, których zastrzelono. Jeden zginął od razu, a drugiego trzeba było dobić. Potem menażkami wykopano bruzdy, by ukryć ciała.
[01:19:00] Boh. znał z fotografii w przedwojennej kronice harcerzy, którzy zginęli w gruzach domu przy ul. Zakroczymskiej 30. Słyszał też opowieści o nich. Franciszek Wiankowski, który miał punkt zborny na Starówce, został zatrzymany na moście Kierbedzia. Pluton z Pragi został przerzucony przed powstaniem na drugą stronę, a Wiankowski dostał przepustkę do domu i już nie mógł wrócić do kolegów. Jako jedyny przeżył i miał potem kaca moralnego. Boh. był z tej samej rodziny harcerskiej, czuł się jednym z nich. [+]
[01:20:22] We wstępie Tomasza Strzembosza do epilogu „Kamieni na szaniec” jest zdanie, że cała historia Heńka Ostrowskiego i posądzenia go o zdradę jest elementem, który musi budzić sprzeciw i świadomość, że komuś wyrządzono ogromną krzywdę. „Tej emocji nie widać w lekturze, widać za to umiejętność ważenia słów i oddania każdemu należnych jemu zasług”, to słowa Strzembosza. Boh. pisząc miał tyle lat, co bohaterowie jego książki – kwestia wyzwań i podejmowania decyzji, które przerastają człowieka. Rozważania na temat prawa do popełniania błędów – różnica między błędami w czasach współczesnych i w warunkach wojennych.
[01:23:28] Kręgi Małkowskiego powstawały w domu Strzemboszów. Boh. napisał pracę magisterską pt. „Krąg Instruktorski imienia Mieczysława Bema”. Zaproponował, by kręgi instruktorskie miały za patrona Andrzeja Małkowskiego – wkład gospodarz w akronim KIHAM. Ta rozmowa toczyła się na podłodze mieszkania Strzemboszów.
[01:25:00] Szefem Zakładu, w którym w IH PAN pracował Tomasz Strzembosz, był profesor Krzysztof Dunin-Wąsowicz. Tomasz zrobił habilitację i odszedł na KUL. Nie był człowiekiem wylewnym, nie eksponował problemów zawodowych ani spraw rodzinnych. Po „Akcjach zbrojnych „ i „Oddziałach szturmowych” jego intencją było przygotowanie syntezy dwóch odmiennych konspiracji: Polskiego Państwa Podziemnego, którego organem zbrojnym była Armia Krajowa z analogiczną strukturą utworzoną przez komunistów. Państwo Podziemne ze swoimi strukturami mogło po odzyskaniu wolności objąć władzę w kraju. Komuniści utworzyli Krajową Radę Narodową, namiastkę parlamentu. Kopiowali model strukturalny z jedną różnicą, byli sowiecką agenturą. Tomasz Strzembosz chciał te systemy porównać i pokazać ich wyjątkowość na tle różnego rodzaju konspiracji europejskich, w tym francuskiej. W tamtym czasie prof. [Czesław] Madajczyk porównywał systemy totalitarne. Podjęcie [przez Strzembosza] takiego tematu było aktem odwagi. Jeśli historyk nie należący do partii brał się za temat Gwardii Ludowej i Krajowej Rady Narodowej, to było podejrzane, mogło przysporzyć trudności. Kierownik Zakładu prof. Krzysztof Dunin-Wąsowicz nie zgodził się na ten projekt. Z powodu konfliktu Tomasz Strzembosz odszedł z Instytutu Historii PAN na początku lat 80. Konflikt z Krzysztofem Duninem-Wąsowiczem narastał na przełomie [lat 70. i 80.]. Był ogromny entuzjazm wobec prac Tomasza, które były objawieniem na rynku czytelniczym. Nałożył się na to „karnawał” Solidarności. A potem była niezgoda na podjęcie kolejnego tematu i rozpoczęcie badań. Tomasz Strzembosz odszedł do Lublina i wykładał na KUL.
[01:34:25] Niemożność podjęcia tematu musiała być ciosem dla kariery Tomasza Strzembosza, który poświęcił wiele lat na zgłębianie funkcjonowania Polskiego Państwa Podziemnego. W kolejnych pracach i stopniach naukowych powinno się nieco zmieniać temat albo częściowo obszar badawczy lub szerokość zainteresowania. Praca magisterska boh. dotyczyła Kręgu Instruktorskiego w przedwojennej Warszawie. Instruktorzy, którzy wyszli z tego harcerstwa byli potem instruktorami Szarych Szeregów. Boh. pisał o kręgu instruktorskim, a potem o Szarych Szeregach na terenie prawobrzeżnej Warszawy w okresie okupacji. Przy habilitacji zmienił obszar badawczy na okres powstawania II RP i wojny 1920 r. Habilitacja dotyczyła polskiego radio-wywiadu podczas wojny z bolszewikami – zagadnienia podjęte w pracy.
[01:37:56] Podobnie Tomasz Strzembosz. Zaczynał od akcji zbrojnych i oddziałów szturmowych. Wydawało się, że temat Polskiego Państwa Podziemnego w różnych aspektach jego działania oraz jego alternatywa budowana przez komunistów to bardzo interesujące zagadnienie. Największym osiągnięciem II RP było państwo podziemne. Wkład Armii Krajowej był istotny, ale było poza tym coś jeszcze. I to „jeszcze” było ogromnym potencjałem, który nie zaistniał, bo okupacja niemiecka zmieniła się na sowiecką. Nie wiadomo, czy praca habilitacyjna Tomasza ukazałaby się drukiem, jakie byłyby ingerencje cenzury, ale badania zostałyby przeprowadzone. To był ogromny cios – porównanie mózgu Tomasza Strzembosza do komputera, który przez lata zapisuje tysiące danych, zbiera ogromną wiedzę tzw. pozaźródłową. Nagle ta wiedza nie mogła być wykorzystana, co podcięło mu skrzydła. Boh. rozumie rozgoryczenie Strzembosza i dramat rozstania z Instytutem Historii PAN. Była to strata także dla nauki.
[01:41:08] Gdy boh. był w podstawówce uważał, że najważniejszym organem władzy w kraju jest Sejm. Gdy był w szkole średniej, miały miejsce wydarzenia na Wybrzeżu roku 1970 i wiedział, że władzy nie ma Sejm, a Komitet Centralny PZPR. Na studiach był na tyle dojrzały, że wiedział, iż władzy nie mają ani Sejm ani KC, tylko ambasada ZSRR. Tomasz chciał pokazać, w jaki sposób uzurpacja agentury sowieckiej próbuje wejść w doświadczenie Polaków. W 1914 r. struktury budował Piłsudski, dalsze próby odbywały się pod administracją niemiecką, udało się w 1918 r. Państwo podziemne było także w czasie powstania styczniowego. Strzembosz chciał pokazać, jak to wyglądało w czasie II wojny i niestety zderzył się z murem.
[01:43:50] Ze Strzembosza próbowano zrobić harcerzyka w krótkich spodenkach, a nie poważnego historyka. Boh. też tego czasem doświadcza, ale nie przejmuje się tym. Prace Tomasza Strzembosza są najlepszym świadectwem jego intelektu, pracowitości i warsztatu historycznego oraz charakteru i prawości. Wpływ na boh., który nie dziwi się dzisiejszej postawie Adama Strzembosza, brata bliźniaka, który jest wiernym odbiciem zasad przestrzeganych przez Tomasza. Boh. może sobie pochlebiać, że na jego ścieżce harcerskiej i naukowej oraz rodzinnej [pojawił się Tomasz Strzembosz]. Refleksje na temat życiowych priorytetów. Boh. przez ponad 50 lat był instruktorem harcerskim.
[01:46:02] W 1977 r. boh. po raz pierwszy pojechał do Anglii, do siostry, która tam wyszła za mąż. Był m.in. w Instytucie Sikorskiego i Instytucie Piłsudskiego. Z wyjazdu przywiózł wiele książek. O tym rozmawiał z Tomaszem Strzemboszem, który prosił o kserokopie ze Studium Polski Podziemnej. Były to relacje dotyczące dwóch pierwszych szkół podchorążych Szarych Szeregów. Boh. przywiózł także opracowanie historii Szarych Szeregów, które dostał od Haliny Martinowej, związanej m.in. ze środowiskiem harcerskim czasu walk o niepodległość. Boh. był doktorantem IH PAN od 1979 r., ale wcześniej jako student UW uczęszczał na seminaria. Boh. spotykał się z Tomaszem Strzemboszem i szli Kamiennymi Schodkami – przekazywanie materiałów, rozmowy o „konspiracji” harcerskiej.
[01:50:34] Od maja 1981 boh. wynajmował z kolegami mieszkanie w Zalesiu Górnym. W piwnicy domu zainstalowano dwie maszyny drukarskie. W tajnej drukarni powstawały jesienią 1981 rozmaite materiały. Po wprowadzeniu stanu wojennego drukarnia nadal działała. Po jakimś czasie właściciele domu zażądali usunięcia drukarni, więc z piwnicy przeniesiono maszynę do pokoju i ukryto pod stołem – ukrywanie papieru i wiaderek z farbą. Potem drukarnię przeniesiono w inne miejsce. Boh. działał w sieci kolportażu bibuły.
[01:53:13] Nastąpiła wpadka i dwaj koledzy: Marek Frąckowiak i Andrzej Boguszewski zostali aresztowani. Rozmawiając przez telefon, który był na podsłuchu, używano szyfru. Boh. spotkał się z Tomaszem, rozmawiano o funduszach na adwokata dla zatrzymanych kolegów i o sposobie ich przekazania. Hobby Tomasza były zimowe wyścigi psich zaprzęgów. Umówiono się, że przyjedzie z psem do Zalesia – konspiracyjne spotkanie w lesie i przekazanie dolarów. Boh. dał pieniądze żonie, która przekazała je Renacie Boguszewskiej, żonie Andrzeja. Uczono się na dawnej konspiracji i przestrzegano jej zasad.
[01:56:56] Jedna z wpadek nastąpiła, gdy walizka z wydrukami została zostawiona w przechowalni bagażu, a odbierający ją pracownik zapytał dlaczego jest taka ciężka. W walizce był list z adresem, to był drugi kardynalny błąd. Tomasz przeniósł zasady dawnej konspiracji do działań opozycyjnych. Gdy u boh. działała drukarnia, a potem przeniesiono ją w dwa inne miejsca, nie było żadnej wpadki. Błędne wydruki natychmiast palono w piecu, popiół mieszano i wyrzucano. Drukarni nie dekonspirowały widoczne czynniki. Nie narażano życia, ale do pewnego stopnia była to konspiracja. Narażano kariery zawodowe i życie rodzinne. Etos harcerski nie pozwalał na to, by nic nie robić.
[01:58:37] Zimą 1982-83 przyszła do domu w Zalesiu starsza nieznajoma pani, która przedstawiła się jako Filomena Zawiejowa, żołnierz AK na Wileńszczyźnie. Powiedziała, że gdy zimą nie ma liści, ludzie stojący w kolejce do sklepu widzą, że do domu boh. czasem przyjeżdża duży samochód, z którego są wynoszone paczki. Pani Filomena powiedziała, że jeśli w domu jest drukarnia, to proponuje, by ją przenieść do niej, ponieważ ludzie rozmawiają o tym w kolejce. Mieszkanie dokładnie sprzątnięto. Dwie maszyny drukarskie i papier przewieziono na sankach do domu Filomeny Zawiejowej. Drukarnia działała przez jakiś czas w jej garażu. Syn pani Filomeny Andrzej Zawieja był olimpijczykiem i trenerem polskiej kadry finnistów [żeglarzy w klasie Finn]. Miał samochód, a w tamtych czasach było ich niewiele, więc pani Filomena zwróciła uwagę na auto, które przyjeżdżało do boh. Przykrywką w domu Zawiejów były wizyty u syna. Potem drukarnia trafiła do Prażmowa, do podpiwniczenia domu w budowie. Na wierzchu stały namioty, w których hodowano chryzantemy. [+]
[02:02:26] Wiosną 1982 przyjechali jacyś ludzie z matrycami lokalnego pisemka solidarnościowego. Redakcja wpadła, a matryce ocalały i trafiły do Zalesia. Jedna nie była dokończona, więc napisano tam, że aresztowano jakichś ludzi, oskarżono o bycie redakcją, a redakcja jest i działa. Wydrukowano pisemko, wysuszono i zszyto. Z Warszawy do Krakowa jeździł pociąg nocny zwany „rzeźnią”, który zatrzymywał się w Zalesiu. Pisemko wraz ze znajomymi odjechało do Katowic via Kraków. Egzemplarze z alibi pojawiły się na rozprawie sądu doraźnego, gdzie sądzono członków redakcji. [+]
[02:06:22] Boh. pomagał realizować kartki Annie Komorowskiej, która po internowaniu męża została z dwójką małych dzieci. Gdy przeprowadził się z Mokotowa do Zalesia, scedował to na harcerzy. Wiedział, że są z Czarnej Siedemdziesiątki z liceum Konopnickiej w Warszawie, ale nie znał nazwisk. Wiedział, że ich drużynowym jest Leszek Truchlewski. Dopiero po latach udało się ustalić nazwiska harcerzy i Bronisław Komorowski im podziękował.
[02:08:28] Na budowie domu w Prażmowie hodowano chryzantemy, które potem harcerze sprzedawali przed 1 listopada koło cmentarzy. W ten sposób dofinansowywano obozy harcerskie. Ta drukarnia nigdy nie wpadła. [+]
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo., Di. & Fr. 8:00 - 16:00 Uhr, Mi. & Do. 8:00 - 19:30 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..