Janusz Wasylkowski (ur. 1933, Lwów, zm. 2020, Warszawa) – prezes i założyciel Instytutu Lwowskiego, wydawca „Rocznika Lwowskiego”. Opisuje dzieciństwo spędzone w przedwojennym Lwowie, wybuch wojny oraz kolejne okupacje miasta. Opowiada o opuszczeniu Lwowa w 1945 roku i późniejszych losach na Ziemiach Odzyskanych – w Zbąszynku, Jeleniej Górze i we Wrocławiu. Janusz Wasylkowski zmarł 14 kwietnia 2020 roku w Warszawie.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1933 r. we Lwowie.
[00:00:33] Ojciec był ślusarzem, matka zajmowała się domem. Mieszkano u dziadków, potem przez rok w Zimnej Wodzie, a potem we własnym mieszkaniu przy ul. Wernyhory. Gdy wybuchła wojna, zamieszkano u dziadków, by być razem. Boh. chodził z ojcem do kina „Roxy”. Dziadek legionista, Piotr Nahorny, dużo opowiadał o Lwowie, do wojska poszedł mając ponad 40 lat i babcia mawiała, że „zdezerterował do Legionów”. Potem pracował jako urzędnik Ubezpieczalni Społecznej. Boh. dziadkowi zawdzięcza znajomość Lwowa, razem chodzili na spacery i dziadek opowiadał wnukowi o mieście.
[00:02:56] Boh. już w czasie wojny miał w swojej małej bibliotece ponad 300 książek, około 20 dotyczyło Lwowa. Były tam takie pozycje jak „Uśmiech Lwowa” [Kornela] Makuszyńskiego, „Dzieci Lwowa” Heleny Zakrzewskiej, były przewodniki po mieście. Boh. zbierał też książki [Karola] Maya, [Jamesa] Curwooda i [Juliusza] Verne’a, który był jego ulubionym pisarzem.
[00:03:44] W czasie okupacji matka przez jakiś czas pracowała u doktora [Henryka] Mosinga w zakładzie Weigla. Ojciec pracował na kolei. Boh. chodził do szkoły im. Marii Magdaleny i ukończył tam IV klasę. Ominęła go pierwsza klasa, ponieważ przypadła na czas okupacji sowieckiej, w tym czasie uczył się w domu i edukację zaczął od klasy drugiej.
[00:05:17] W 1944 r. na kamienicę, w której mieszkano z dziadkami, spadły dwie rosyjskie bomby. Mieszkanie zostało zniszczone, więc przeniesiono się do kamienicy naprzeciwko. Po miesiącu matka dowiedziała się, że instytut Weigla ma zostać przeniesiony poza Lwów. Ojciec załatwił wagon towarowy - matka, babcia i boh. przez Sanok i Jasło dojechali do Zakopanego, gdzie mieszkała siostra matki. Pojechano w letnich ubraniach licząc na to, że po krótkim czasie uda się wrócić do Lwowa, gdzie zostali ojciec i dziadek. Powstała granica i nie można wrócić do domu. Zakopane było przepełnione uchodźcami, było wiele osób z Warszawy, z powstania warszawskiego.
[00:07:17] W kwietniu [1945] dziadek i ojciec przyjechali do Krakowa jako repatrianci. Ojciec przyjechał do Zakopanego wozem chłopskim i zabrał rodzinę do Krakowa. Zamieszkano w barakach dla przesiedleńców na Czerwonym Prądniku. Dziadek zachorował na zapalenie oskrzeli. Matka nie chciała jechać do Wrocławia i rodzina została w Krakowie. Ojciec kolejarz pojechał szukać pracy i znalazł zatrudnienie na dużej stacji w Zbąszynku. Boh. chodził do V klasy w Krakowie. Mieszkano na Dębnikach w jednym pokoju ogrzewanym kozą. Przyjechała ciotka ze Lwowa i jej mąż, więc w pokoju spało siedem osób. Rodzina była wtedy milionerami, ale o tym nie wiedziano. W piwnicy był miał węglowy nadający się do palenia. Boh. przekopując go znalazł sześć worków z niemieckimi banknotami, niestety tego samego dnia ukazała się informacja, że pieniądze niemieckie już nie są ważne. Babcia paliła pieniędzmi w kozie, boh. i jego koledzy tarzali się w banknotach. Jako początkujący kolekcjoner zachował jeden banknot z każdego nominału. Gdy pojechano do Zbąszynka okazało się, ze w Niemczech pieniądze były ważne jeszcze przez dwa lata. Babcia śmiała się, że przehajcowała majątek.
[00:11:16] Dziadek legionista walczył w Karpatach, po bitwie odwoził do szpitala ciężko rannego oficera [Michała] Rola-Żymierskiego. Po wojnie Rola-Żymierski został marszałkiem Polski i babcia chciała, by dziadek do niego zadzwonił – odpowiedzi dziadka.
[00:12:24] Boh. skończył szkołę podstawową w Zbąszynku i zaczął naukę w gimnazjum w Świebodzinie. W 1948 r. ojciec uległ ciężkiemu wypadkowi na kolei i stracił rękę. Matka nie miała pracy i przeniesiono się do Jeleniej Góry. Mieszkano w fatalnych warunkach, w mieszkaniu nie było pieca. Boh. chodził do gimnazjum i zaczął grać w tenisa. Na pierwszą rakietę zarobił podając piłki. Dwukrotnie zdobył mistrzostwo Jeleniej Góry w juniorach, grał w klubie „Budowlani”.
[00:13:30] Kolega, reprezentant juniorów w piłce nożnej, pisał notatki sportowe do pisma „Dziennik Zachodni Wieczór”, które miało dodatek jeleniogórski. Gdy kolega wyjechał po maturze, w gazecie był wakat i boh. się o tym dowiedział. Zaczął pisać notatki sportowe, pierwsze honorarium to była 1/3 pensji matki. Kupił za to maszynę do pisania. Przez dwa lata był korespondentem sportowym gazety, zarabiał trochę lepiej niż matka. Tak się zaczęła jego przygoda dziennikarska.
[00:14:56] Boh. chciał studiować dziennikarstwo, ale takie studia były w Krakowie. Nie myślał o polonistyce, ponieważ kojarzyła mu się z nauczycielstwem, a tego nie lubił. Nie dopuszczono go do matury, co w rezultacie okazało się dla niego korzystne. Boh. obraził się na swoje gimnazjum i poszedł do szkoły dla pracujących. Pracował w Jeleniogórskiej Wytwórni Optycznej jako urzędnik. W klasie XI było kilku późniejszych pisarzy, Bohdan Kurowski później działał w Olsztynie, Bohdan Drozdowski był zastępcą redaktora naczelnego „Życia Literackiego”, był też plastyk Stefan Papp, ciekawi ludzie.
[00:16:30] Boh. nie wiedział, jakie studia wybrać i poszedł na Politechnikę Wrocławską. Egzaminy były na dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego. Boh. przyjechał do Wrocławia, na egzaminie z matematyki długo przyglądał się zadaniom, ale potem szybko je rozwiązał. Gdy wrócił do domu okazało się, że ma żółtaczkę i trafił na dwa tygodnie do szpitala. Nie mógł podejść do egzaminu ustnego i przyjechał do Wrocławia tydzień po rozpoczęciu zajęć. Zdał egzamin i został przyjęty, ale nie miał mieszkania ani stypendium. Dwie noce spał na dworcu kolejowym co chwila budzony przez milicjantów. Koledzy włamali się do domu, zamkniętego z powodu planowanego odpluskwiania, i tam zamieszkano. Dom był zapluskwiony – efekty nocnego polowania na insekty. [+]
[00:18:50] Boh. w soboty jeździł do domu, by się odżywić. Po żółtaczce miał specjalną dietę, ale trudno było ją stosować – wyżywienie na stołówce. Nie należał do organizacji młodzieżowej i nie brał udziału w akcjach społecznych. Zimą boh. i trzej koledzy zostali wyrzuceni z uczelni. Tego dnia z każdego wydziału wyrzucono po kilka osób. Miał wtedy zaliczone niektóre kolokwia na dobre oceny, a w jego grupie byli studenci, którzy mieli same dwóje, był to jednak aktyw ZMP. Boh. i wyrzuceni koledzy poszli do jednego z profesorów, który interweniował u dziekana. Wrócił po dwóch godzinach rozmowy „blady jak ściana” i powiedział, że studenci nie mają szansy na przywrócenie na studia. [+]
[00:21:05] Boh. i koledzy nadal chodzili na zajęcia, jakby nic się nie stało – konsternacja władz uczelni. W czasie sesji zimowej pozwolono im na zdawanie egzaminów, ale nie dostali indeksów, tylko karty egzaminacyjne. Gdyby zdali egzaminy, zostaliby przywróceni na studia. Boh. zdał matematykę na trójkę, profesor dopisał go do listy zdających. Na egzaminie z geodezji razem z nim zdawał sekretarz organizacji młodzieżowej. Kolega słabo odpowiadał, ale dostał trójkę, boh. dobrze napisał pracę i dobrze odpowiadał, ale dostał dwóję. Boh. miał jeszcze trudny egzamin z geometrii wykreślnej u prof. Dyby, dawniej asystenta prof. Bartla – anegdota na ich temat. Na egzaminie nie było profesora, tylko dwóch asystentów. Boh. rozwiązał kilka zadań, ale jeden z asystentów wyprosił go z sali mówiąc, by przyszedł w sobotę. Tego był prof. Dyba, który powiedział, że egzamin już się odbył – reakcja boh. W poniedziałek czwórka studentów po raz drugi została wyrzucona. Kilka lat później, gdy boh. studiował na Uniwersytecie [Wrocławskim] i był dziennikarzem pisma „Poglądy”, spotkał go na ulicy „jakiś facecik”, który powiedział, że to on wyrzucił go z uczelni, a potem sam został wyrzucony. [+]
[00:25:36] Boh. studiował polonistkę na Uniwersytecie Wrocławskim. Reaktywował drużynę tenisową wrocławskiego AZS, zorganizował akademickie mistrzostwa tenisowe. W 1955 r. założył teatrzyk studencki na wzór warszawskiego STS, który przyjechał do Wrocławia ze swoim programem „Prostaczkowie”, boh. napisał potem recenzję. Pisał już wtedy teksty satyryczne. Gazety miały cotygodniowe dodatki kulturalne, publikowano tam m.in. wiersze satyryczne. Boh. założył kabaret – kłopoty finansowe i lokalowe. W przedsięwzięcie zaangażował się Zbyszek Wójcik, aktor i reżyser, zmarły potem tragicznie w Krakowie.
[00:27:27] Razem ze Stanisławem Bockenheimem był współzałożycielem pisma społeczno-polityczne „Poglądy”. Po ingerencjach cenzury i Komitetu Wojewódzki PZPR i pismo upadło. Po fali odwilży popaździernikowej powstały inne pisma, w Warszawie „Po prostu”, w Katowicach „Kontrasty”, w Poznaniu „Wiatraki”, literacka „Zebra” w Krakowie. „Wszystko to zostało później rozchrzanione przez władze”, w pismach umieszczano swoich ludzi. We Wrocławiu były cztery redakcje, dwa dzienniki, tygodnik i pismo katolickie opanowane przez UB – brak pracy dla dziennikarzy. Potem boh. dowiedział się, że pracownicy „Poglądów” mieli potem zakaz pracy dziennikarskiej na terenie województwa wrocławskiego. Szef cenzury powiedział boh., że ręce sekretarza PZPR sięgają tylko do granic województwa, kto wyjedzie, ten może pracować jako dziennikarz. Kilku kolegów wyjechało do Katowic, Warszawy, jeden do Koszalina, inni musieli zmienić zawód. [+]
[00:30:05] Boh. próbował jeszcze reżyserii w teatrzykach studenckich – ingerencje cenzury. Działał w teatrzyku młodzieżowym „Sztubak” i teatrzyku „Blef”. Nie miał przy tym pracy ani mieszkania, jego dziewczyna wyszła za innego i boh. wyjechał do Warszawy - „jeżeli ja nie mam mieszkania we Wrocławiu, nie mam pracy we Wrocławiu, nie mam dziewczyny we Wrocławiu, to ja mogę równie dobrze tego wszystkiego nie mieć, ale w Warszawie”. Rola przypadku w życiu: „pewien facet napisał recenzję z naszego przedstawienia teatralnego, na którym nie był”, recenzja była negatywna, ponieważ inny zespół teatralny chciał pojechać na festiwal i recenzenta opłacono. Recenzent opublikował artykuł w piśmie „Nowa Kultura” – refleksja boh. na ten temat. Napisał o kulturze na terenie powiatu jeleniogórskiego, dodał swoje zdjęcia i „Nowa Kultura” to wydrukowała na pierwszej stronie – impuls do pracy dziennikarskiej.
[00:32:22] Przez pierwsze pół roku w Warszawie boh. mieszkał kątem u rodziny. Pisał do różnych gazet. W tamtym czasie gazety poszukiwały współpracowników, dziś redakcje są hermetyczne. Nie miał zameldowania i nie mógł się zatrudnić. Po kilku latach znajomi zameldowali go pod Warszawą i dzięki temu został zatrudniony w piśmie instruktorów harcerskich. Redakcja podjęła pierwszomajową decyzję, że członkowie redakcji muszą być członkami partii, „to wszystko było absolutnie nienormalne, humorystyczne, ale nie było wyjścia innego”. Potem boh. przez sześć lat pracował w „Życiu Gospodarczym”, pisał o rolnictwie i przemyśle rolno-spożywczym. Jego artykuły pozytywnie komentowała „Wolna Europa”, co się odbijało w redakcyjnych komentarzach.
[00:34:36] Boh. pisał sztuki teatralne, więcej realizacji miał za granicą niż w kraju. Dzięki temu zaczął zwiedzać świat. W latach 70. w Niemczech i Szwajcarii wydano jego sztuki, za spektakl w telewizji płacono 600 dolarów, w Polsce to były duże pieniądze. Boh. pojechał do Szwajcarii i spędził tam miesiąc, był też w Austrii i we Włoszech. Gdy wystawiono drugą sztukę, znów pojechał do Szwajcarii – rozmowa z szefem, który w tamtym czasie jeździł tylko do Bułgarii i ZSRR.
[00:36:38] Boh. był autorem sztuk teatralnych i adaptacji. Zmieniła się koncepcja w telewizji i zaproponowano mu objęcie kierownictwa Teatru Rozrywki TVP, „z zachwytem to wziąłem, pieniądze nie były to wielkie, ale duża możliwość działania”. W ciągu dwóch lat zrobiono ponad 40 przedstawień, ale „nastąpił tzw. desant katowicki”. Gierek ściągnął do telewizji [Macieja] Szczepańskiego, który został prezesem. „Szczepański rozpieprzył całkowicie telewizję”, zwolnił pracowników przyjętych przez poprzedniego szefa TVP. Dorobek boh. wylądował na śmietniku. Po latach Szczepański trafił do więzienia, ale za inne wykroczenia.
[00:38:16] Brak stabilizacji. Boh. pracował od przypadku do przypadku. Dopiero na emeryturze założył Instytut Lwowski, który działa od 28 lat. Jest to działalność społeczna. Instytut powstał trochę na zasadzie przypadku. Początkowo miał powstać biuletyn przy Towarzystwie Miłośników Lwowa. Boh. i koledzy: [Jerzy] Janicki, [Witold] Szolginia, [Stanisław] Głąbiński, [Adam] Hollanek, przez pół roku debatowali na temat biuletynu – druk na powielaczu, opinia na temat efektu finalnego pracy. Każdy z kolegów był indywidualistą, a boh. potrzebował ludzi do roboty. Zwrócił się do innych osób znanych z działalności lwowskiej, ale nie mających znanych nazwisk, w tej grupie znaleźli się m.in. Andrzej Mierzejewski, Krzysztof Smolana, Oskar Czarnik. Początkowo wiele osób chciało współpracować – wybrana linia pisma „Rocznik Lwowski”, kwestie finansowe. Obecnie Ministerstwo Kultury finansuje wydanie rocznika, ale brak stałego finansowania innych wydawnictw.
[00:42:26] Na swoim jubileuszu w Stowarzyszeniu Pisarzy boh. powiedział, że głównym sponsorem Instytutu Lwowskiego jest jego matka, która przed śmiercią sprzedała mieszkania i dała te pieniądze synowi. Początkowo robiono aukcje książek kresowych i była to jedyna dochodowa impreza. Niemcy mają kilkanaście instytutów kresowych – Ost-instytutów, dbałość o swoje dziedzictwo kulturowe. W Polsce nie ma takich placówek, kolekcjonerzy umierają i ich zbiory rozpraszają się. Po śmierci kolekcjonera z Krakowa przez trzy lata sprzedawano jego zbiory. Proponowano ministerstwu założenie instytutu, minister Ujazdowski dostał pismo w tej sprawie, ale nie chciał o tym rozmawiać. Ma powstać Muzeum Kresowe – kwestia zbiorów i koncepcji. W Lublinie zakupiono budynek pod siedzibę muzeum, ale nie ma tam naukowców zajmujących się Kresami, ci ludzie są rozproszeni po kraju.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.