Harnik Stanisław
Stanisław Harnik (ur. 1934, Nowy Sącz) wspomina dzieciństwo w Nowym Sączu, gdzie wychował się w rodzinie rzemieślniczej i kolejarskiej. Opowiada o przedwojennym Nowym Sączu i jego najważniejszych miejscach, jak Wenecja czy zamek. Wspomina okres okupacji niemieckiej oraz walki o miasto w styczniu 1945, gdy widział wysadzony w powietrze zamek królewski. Mówi o powojennej edukacji w sądeckich szkołach i Olsztynie, gdzie skończył studia, a także wymienia swoje sukcesy sportowe jako bokser.
more...
less
[00:00:08] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1934 r. w Nowym Sączu.
[00:00:18] Przedstawienie rodziców: Emilii i Józefa Harników. Ojciec skończył przemysłową szkołę zawodową i praktykował u pana Zemli. Gdy został czeladnikiem, przeniósł się na kolej, zdał egzamin na maszynistę i prowadził pociągi na linii kolejowej Nowy Sącz-Chabówka do Stanisławowa. Rodzina ojca pochodziła z okolic Nowego Targu, matki z okolic Przemyśla. Ojciec urodził się w 1900 r., a matka w 1910. Ojciec został zmobilizowany jako maszynista i zatrzymano go w Stanisławowie [w 1939]. Nie brał udziału w wojnie 1920, ale służył na wschodzie w Korpusie Ochrony Pogranicza. Wspominał czasem umundurowanie Rosjan i ich karabiny na sznurkach.
[00:03:10] Rodzice zamieszkali w Nowym Sączu u pana Zemli – fatalne warunki. Ojciec pracował w warsztacie Zemli, który był poważanym rzemieślnikiem. Boh. miał siostrę Józefę starszą o trzy lata i brata młodszego o rok. W 1942 urodziła się siostra, a po wojnie najmłodsza Krystyna.
[00:05:20] Przed wojną, gdy ojciec miał czas, to zabierał syna na spacery. Położenie domu matki chrzestnej brata boh. Krewni mieszkali w Krakowie, tylko Roman Harnik, najmłodszy brat ojca był kierowcą w Sączu. W czasie wojny woził ludzi do kopania okopów, pracował też przy poprawianiu drogi z Nowego Sącza do Grybowa, woził żwir. Drogi przed wojną – kostka na ul. Jagiellońskiej. Przed wojną handlowano na straganach przy ratuszu, rolnicy sprzedawali tam swoje produkty.
[00:08:43] Po powodzi w 1934 r. zrobiono regulację Dunajca. Utworzyły się baseny, można było tam wypożyczyć kajak i pływać. Koło parku strzeleckiego była wypożyczalnia kajaków. Nurt Dunajca był inny, woda była czysta, można było ją pić. Wspomnienie plaży nad rzeką. Flisacy spławiający drewno i nocowali nad Dunajcem.
[00:10:32] W czasie okupacji, gdy zlikwidowano getto przy Kraszewskiego, ojciec jako pracownik kolei dostał mieszkanie w pożydowskim domu przy ul. Lwowskiej 53. Po drugiej stronie ulicy były magazyny, skład opału.
[00:11:45] Przed wojną na przystanku kolejowym w Sączu było malowidło przedstawiające trzech Górali. Chyba na dworcu głównym też było malowidło, poczekalnia miała inny układ, była jadłodajnia. Planty były ogrodzone i zamykane, można było przejść przez nie na dworzec. Za boiskiem Sandecji była jednostka wojskowa – opis okolicy. Wspomnienie budynku szkoły handlowej.
[00:13:45] Przed wojną przed ratuszem były defilady wojskowe, orkiestra wojskowa grała na Plantach. Wielu Żydów mieszkało koło zamku i rynku, Żydzi mieli swoją łaźnię. Była stacja benzynowa – pompowanie paliwa. Boh. był na zamku, odbywały się tam uroczystości świąteczne. Koło ratusza i na zamku były pokazy propagandowe polskiej broni – sytuacja przed wojną.
[00:15:44] Przed wojną siostra chodziła do szkoły powszechnej, po wojnie do szkoły handlowej. Mieszkanie u Zemli nie nadawało się nawet na magazyn. Mieszkał tam też Olek Hamiga, kolega boh. – trudne warunki.
[00:17:14] Jeździło dużo pociągów towarowych, osobowe były punktualne – praca ojca na kolei. Ojciec przed wojną dobrze zarabiał jako maszynista, ale w czasie wojny na kolei były głodowe pensje. Zaczynał pracę o 6 rano i o 5 wychodził z domu, wracał wieczorem.
[00:18:45] Niedaleko mieszkał stolarz, mieszkała też pani Irena z matką, która z powodu problemów z nogami stale siedziała na balkonie. W czasie okupacji widziała stamtąd wiele rzeczy, np. na terenie więzienia. Opowiadała, jak zastrzelono dowódcę pułku podhalańskiego – miejsce egzekucji. Rozstrzeliwano też na Rdziostowie, w innym miejscu początkowo zabijano Żydów, a potem też Polaków, którzy ukrywali Żydów.
[00:20:35] Przed wojną na ul. Rybackiej Żydzi byli sąsiadami. Mieszkali w domu za zakładem Twardowskiego, inni lokatorzy byli Polakami. Bawiono się dziećmi żydowskimi oraz niemieckimi – wspomnienie rodziny Schumacherów, wspólne zabawy na placu. Niektórzy dokuczali Żydom. Boh. chodził z ojcem do łaźni żydowskiej – zachowanie mężczyzn, latem kąpano się w rzece.
[00:24:10] Przedwojenna zabudowa ul. Kazimierza Wielkiego, „tam było dno, tam już przeważnie Żydzi wysiadywali”. W dzielnicy pod zamkiem była rzeźnia i przetwórnia. Okolica, zabudowana drewnianymi domkami, została zniszczona w czasie wybuchu zamku. Boh. urodził się roku powodzi, jeszcze współcześnie można spotkać jej ślady. Rodzina boh. nie ucierpiała w czasie powodzi, w tamtym czasie mieszkano u Zemli. Od Łemków kupowano wiązki drewna na opał, Łemkowie mieszkali w okolicznych wioskach – handel.
[00:26:54] Boh. jako dziecko lubił chodzić w różne miejsca. Czas spędzano nad Dunajcem. Gdy zaczęła się wojna, przy moście na Przetakówce stali żołnierze z karabinami. Przejazd przez most był zagrodzony drutem kolczastym. Ojciec został zmobilizowany i wyjechał z transportem wojskowym na wschód. Matka zabrała trójkę dzieci i uciekano w stronę Librantowej. Pogoda była piękna, widoki wspaniałe. Boh. widział pikujący samolot niemiecki, można było spojrzeć w twarz pilota. Na drodze były tłumy ludzi, także żołnierze. Dziadek Kruk pracował przy poszukiwaniu ropy, matka miała znajomych w Januszowej i u nich się zatrzymano. Pierwsze niemieckie oddziały szturmowe przeszły, zachowanie Niemców. Matka uciekając z domu zostawiła tam koty, potem poszła do Sącza dać im mleka i zatrzymali ją Niemcy, ale puścili. [+]
[00:31:00] Matka z dziećmi wróciła z Januszowej do domu. Ojciec wrócił po dłuższym czasie, „opowiadał w Stanisławowie, jak ich interweniowali Rosjanie”. Żołnierzy rozbrojono, jeńców segregowano.
[00:32:05] Głód w czasie okupacji. Przy Rybackiej mieszkali zamożni ludzie, rybacy handlujący z Żydami. „Ale w czasie wojny jeden od drugiego to by wyrwał kromkę chleba, ciężko było”. Twardowski miał masarnię i robił wyroby dla żołnierzy niemieckich i węgierskich stacjonujących w koszarach przy ul. Batorego. Dzieciaki stały przy bramie zakładu, żołnierze przyjeżdżający po prowiant dla wojska czasem coś wynieśli i im dali. Żołnierze wcześniej byli w piekarni i mieli już na ciężarówce chleb, czasem ktoś z Polaków zabrał kilka bochenków. To wiązało się z dużym ryzykiem. Jednego dnia mieszkańcy Piekła zabrali prawie cały chleb i alkohol, który wieźli Niemcy. Matka i siostra też wzięły chleb i schowały go na strychu. Niemcy robili rewizje w domach. Do domu przyszedł żołnierz starszy wiekiem, matka oddała mu biały oficerski chleb, ale zostawiła czarny chleb. [+]
[00:36:06] Mieszkano przy Rybackiej w domu Strojnego. Przed wojną masarnia Twardowskiego była jedną z lepszych w mieście. W czasie okupacji robił wędliny dla Niemców. Pewnego dnia boh. był przy bramie, gdy Niemcy przyjechali po towar – prośby o chleb, zachowanie żołnierzy. Ojciec kupił na rynku niemiecki płaszcz wojskowy, dał go krawcowi Żydowi do przeszycia na ubranie dla boh., miał z tego kurtkę i spodnie, było to jego ubranie zimowe – okoliczności zatrzymania przez żołnierza, interwencja drugiego Niemca. Krawiec pracował dla gestapowców. [+]
[00:39:43] Cmentarz żydowski nie był ogrodzony, rosły drzewa, w czasie okupacji wypasano tam kozy. Często przyjeżdżał tam Johann, „jak jakaś egzekucja, to miał taką naturę, że on się no lubował, dla niego zastrzelić człowiek to było tak jak, ja nie wiem, plunąć”. Brał udział w każdej egzekucji. Boh. widział, jak Niemcy zabierali nagrobki z cmentarza – wykorzystanie macew. Dzieciaki pasące kozy uciekały widząc, że Johann nadjeżdża. Pewnego dnia zajechał niespodzianie, był z nim siostrzeniec, który zobaczył rówieśników grających w pliszki i podszedł do nich – zachowanie Johanna, strzelanie do macew. Chłopi wywozili macewy wozami – nakaz pracy dla Niemców. [+]
[00:43:00] Boh. opowiedział pani Andrzejewskiej o staniu pod bramą masarni, autorka w swojej książce napisała, że Polacy kupowali wędliny w sklepie Twardowskiego, „a tam, mój Boże, tam wyrwać skwarkę czy coś, to było, graniczyło z życiem”. Za kawałek wełny Rościechowa została wysłana do Oświęcimia i tam zginęła. Frelich mieszkający w barakach koło dworca został rozstrzelany, bo znaleziono u niego łuskę [po pocisku].
[00:44:47] Boh. widział egzekucję matki i dziecka. Była ładna pogoda i dzieciaki grały w pliszki, zobaczono Niemca w charakterystycznym hełmie, schodzącego z góry, a przed nim kobietę z dzieckiem na ręku – zachowanie kobiety. Na skraju cmentarza żołnierz, który mówił po polsku, wyjął pistolet i zastrzelił dziecko oraz matkę.
[00:46:41] Przy rzeźni żydowskiej były domki i schował się tam jej właściciel. Wieczorem boh. szedł z matką po wodę i widział dwie osoby idące w stronę kirkutu, potem usłyszał strzały. Mówiono, że gestapowiec zastrzelił właściciela rzeźni. Nad brzegiem Kamienicy rosły wierzby. Była studnia i chodzono tam po wodę. Zimą 1943-44 jechał bryczką Johann. Wiedziano, że skoro jedzie, to będzie egzekucja. Wśród kilku przywiezionych osób byli Żydzi oraz Polak, który ich ukrywał. Johann osobiście dokonał egzekucji.
[00:49:16] Boh. widział trzy oddziały schodzące na cmentarz od strony getta. Na czele szli gestapowcy, m.in. Hamann – porównanie do Johanna. Doprowadzano Żydów i zabijano ich z karabinu maszynowego. Była też egzekucja Żydów w charakterystycznych kapeluszach, zapewne należących do elity społeczności żydowskiej. Gdy rano dzieciaki przyszły z kozami, to na ziemi była krew, a spod ziemi wystawały kapelusze „ta ziemia tak jakby oddychała”.
[00:51:27] W czasie największej egzekucji większość rozstrzelanych to byli mężczyźni. Boh. słyszał strzały. Przed egzekucjami kazano ludziom zasłaniać okna. Strojny naprawiał sieci, zauważył go Niemiec i kazał mu zasłonić okno. Egzekucja trwała kilka godzin, od południa do zmroku. Były też egzekucje na Rdziostowie. Na cmentarzu żydowskim zastrzelono Polaka, który ukrywał Żydów, był to ktoś z okolic Librantowej.
[00:53:12] Boh. widział stawianie murów getta. Główne wejście było koło synagogi. Dzieciaki z Rybackiej chodziły na ul. Zdrojową do marmoladziarni, latem można było przynieść stamtąd jabłko, zimą węgiel. Dzieci żydowskie wychodziły z getta, wynosiły rzeczy, z którymi szły na wieś, by wymienić je na żywność. Matka i boh. też chodzili na handel i spotykali dzieci żydowskie. Wieczorami przejście z getta do miasta zamykano. Granatowi policjanci na moście zatrzymali dzieci żydowskie wracające ze wsi. Boh. był z dwójką rodzeństwa i kolegami, powiedziano, że dzieciaki żydowskie to rodzina. Policjanci wiedzieli, że to kłamstwo, ale przepuścili dzieci, które pod bramą weszły do getta. [+]
[00:57:08] Brat matki został zastrzelony przez granatowego policjanta. Wuj mieszkał w barakach, podobno jeszcze przed wojną dawał się we znaki policjantom.
[00:58:00] Wspomnienie likwidacji getta w Nowym Sączu – ludzi wyprowadzono nad Dunajec, niektórych maltretowano, podtapiano w wodzie, „krzyk był straszny, rejwach”. Potem ludzi zaprowadzono na dworzec. Kolejarze na pewno wiedzieli, dokąd jadą pociągi z Żydami. Mówiono, że na stację przyjeżdżają transporty z Żydami z Węgier.
[00:59:36] W czasie okupacji jeżdżono po żywność w okolice Tarnowa, bo było tam tanio. Szkoły nie było, więc rano wsiadano do pociągu. Pewnego dnia, gdy wracano, grupę ludzi zatrzymał patrol, między Niemcami był Hamann. W grupie była pani Sarnowa z córką Jadzią, pan Chrobak oraz matka boh. Hamann był pijany, zaczął legitymować ludzi, ale zobaczył Jadzię, ładną dziewczynę i zaczął ściągać spodnie. Młodzi Niemcy powstrzymali go. Jadzia zginęła pod koniec wojny w czasie wybuchu zamku.
[01:03:25] Skutki wybuchu na zamku – zniszczenia. Wśród wycofujących się Niemców było wielu Ślązaków, żołnierze kwaterowali w mieszkaniu rodziny boh. Gdy nastąpił wybuch, mieszkano przy ul. Lwowskiej. Niemcy planowali silny opór w Sączu.
[01:06:02] Johann i Hamann oraz jego kochanka Jeleniówna. Wiedziano o egzekucjach w Biegonicach. Ludzie chodzili do kościoła. W czasie okupacji boh. zaczął chodzić do pierwszej klasy – zmiany siedziby szkoły. Podstawówkę skończył w 1947 r.
[01:07:50] Przed wejściem Rosjan siedziano przez kilka dni w piwnicy, tam spano, gotowano. Słyszano wybuchy, np. wysadzanego mostu przy Rybackiej. Boh. wychodził na ulicę i widział Niemców, żołnierze nie zwracali na niego uwagi. W domu wuja mieszkała kobieta z Warszawy, w czasie walk o Sącz pomagała rannym żołnierzom niemieckim oraz rosyjskim.
[01:10:03] W 1944 r. miała miejsce egzekucja przy ławie [na Kamienicy]. Zabito tam Polaków wziętych z więzienia. Boh. sprzedawał gazety przywożone z Krakowa – cena w hurcie i w detalu. Grupę chłopaków jadących do Krakowa po towar prowadził Staszek Szkaradek. Gdy doszli do drogi prowadzącej na ławę, zostali zatrzymani przez patrol w cywilnych ubraniach. Tego dnia do Krakowa nie pojechano. Potem okazało się, że miała miejsce egzekucja. Ludzi zabito w odwecie za zabójstwo Chorwata konfidenta.
[00:12:33] Boh. sprzedawał „Gońca Krakowskiego”, „Krakauer Zeitung” i kolorowe pismo „Sygnały”. Prasę dostarczał Szkaradek i jeszcze jeden znajomy. Pewnego dnia kupiono „Gońca” od kolejarza. Gazeta była cienka i farba też była jakaś inna. Kolejarz sprzedał gazety za pół darmo, ludzie bardzo chętnie je kupowali, okazało się, że to bibuła. Po jakimś czasie w bramie przy Sobieskiego pojawił się tajniak i granatowy policjant, boh. dostał pasem i odebrano mu gazety. Tajniak kazał policjantowi odprowadzić chłopaków na posterunek. Tam zostali spisani i przez kilka dni musieli się zgłaszać. Potem wysłano ich do kopania okopów. [+]
[01:15:15] Boh. pracując przy kopaniu okopów miał 10 lat – chodzenie boso. Każdy robotnik miał łopatę, za pracę dawano chleb, margarynę i marmoladę, a raz w tygodniu ćwiartkę wódki. Wśród strażników „stojaków” byli też Polacy, m.in. Zbyszek Diakow, który dawał boh. lżejszą robotę, ale i tak musiał kopać, plantować. Był wrzesień [1944], pilnowano, by robotnicy nie kradli owoców z okolicznych sadów w Trzetrzewinie. Gdy wybuchło powstanie warszawskie, pojawiały się samoloty amerykańskie i rzucały ulotki. Boh. włożył trochę ulotek za koszulę, Niemiec zawołał robotników i je odbierał, ale na niego nie zwrócił uwagi. Pisano, że zbliża się koniec męczarni. Kopanie było dobrze zorganizowane, zajmowano się też maskowaniem bunkrów, przesadzaniem drzew. Wspomnienie starego mostu helleńskiego.
[01:18:47] Przed wejściem sowietów chowano się w piwnicy. Boh. widział wcześniej potyczkę Niemców i Rosjan. Potem sowieci wpadli do piwnicy szukając Niemców. Na drugi dzień rano boh. widział przed domem zwłoki oficera niemieckiego, obok leżała lornetka. Niedaleko stał rozbity czołg sowiecki, zwłoki czołgisty wyrzuciło na budynek i wyglądał jakby odpoczywał. W ogrodzie Pędzicha pod drzewem leżał zabity żołnierz niemiecki trzymający „pięść pancerną”, prawdopodobnie to on rozbił czołg. W sieni domu Szymańskiego leżały zwłoki żołnierza, zapewne zabitego przez snajpera. Niemcy mieli stację nadawczą, leżały tam zwłoki szefa radiostacji, trup już nie miał butów. Koło Szafranów leżały ciała kilku żołnierzy niemieckich. [+]
[01:22:20] Po wejściu Rosjan boh. poszedł do miasta, widział żołnierzy wchodzących do sklepów i biorących towary. Na Lwowskiej Rosjanin zastrzelił Polaka, który nie chciał mu oddać zegarka.
[01:23:15] Rozbity czołg nie stał długo, ponieważ ulica musiała być udrożniona, by wojsko mogło przejechać. W domu stanął sztab pułku, rodzina spała w kuchni, a dowódca zajął pokój, w którym założono telefon. Wieczorem przychodziły tam dziewczyny Rosjanki, które wychodziły rano. Rosjanie jedli amerykańskie konserwy, ale nie częstowali. Jeden z żołnierzy trochę mówił po polsku, był nauczycielem i klął na Rosjan. Gdy sowieci wyjechali, zostawili w piecu kaflowym w pokoju dwa granaty ręczne. Boh. widząc to zawołał wuja, który je zabrał.
[01:26:15] Po likwidacji getta w budynkach były magazyny, w których trzymano rzeczy z domów, np. pościel, kołdry. Mury getta zburzono w latach 50. W miejscu obecnej galerii Trzy Korony było gospodarstwo.
[01:27:48] Na ulicy Lwowskiej był dom, w którym Żyd miał sklep. W czasie okupacji było zamknięte, ale boh. tam wszedł i wydawało mu się, że słyszy jakiś głos. Potem okazało się, że w piwnicy ukrywali się Żydzi. Gestapo ich zabrało i zostali rozstrzelani na kirkucie.
[01:29:40] Ukrywanie Żydów było tajemnicą. Ojciec kolegi Adamczyka został rozstrzelany za działalność w podziemiu. Lokalizacja szkoły w okresie okupacji. Budynek zajęli Ukraińcy w niemieckich mundurach. Niemcy znaleźli tam duży majątek, wywozili ciężarówkami zastawę stołową, złoto. Czasem po wojnie coś znajdowano w czasie rozbiórek. Po wojnie przyszedł Żyd, który wypytywał, jakby czegoś szukał.
[01:32:00] Boh. po wojnie chodził do szkoły. Zajmował się też handlem rzeczami z UNRRA, papierosy wykupowali Żydzi z ul. Jagiellońskiej, rządził nimi Nusyn [Lustig]. Paczki dawano kolejarzom w pracy. Boh. pojechał po wojnie na kolonie do Piwnicznej – angielskie buty z demobilu. Do gimnazjum im. Chrobrego i kościoła chodził boso.
[01:34:36] Po skończeniu ósmej klasy uczył się w I liceum i tam zdał maturę. Wspomnienie nauczycieli: profesorów Rapfa, Żebrowskiego, Golachowskiego, Wieczorka, Stamirskiego, Pawłowskiego, księży Cisia i Cierniaka. Boh. w ubikacji narysował na ścianie Stalina z bombą, zobaczył to dyrektor [Franciszek] Łapka, ale powiedział mu o tym dopiero po maturze. Boh. mógł za to wylecieć ze szkoły. Wspomnienie nauczyciela historii Kiełbasy. Rozmawiano o Katyniu, wiedziano o zbrodni z gazet niemieckich z lat okupacji. Losy kilku szkolnych kolegów.
[01:38:02] W 1953 r. boh. był na studiach rolniczych w Olsztynie. Wcześniej w Sączu zajmował się sportem. Grał w piłkę nożną i uprawiał lekkoatletykę. Staszek Horwath założył sekcję bokserską w klubie Świt, późniejszej Spójni. Boksowali tam m.in. chłopcy z Piekła. Boh. był akademickim mistrzem Polski w boksie.
[01:40:06] Boh. pracował w melioracji. Stan wojenny – refleksje. Boh. nie należał do Solidarności, miał wątpliwości co do Wałęsy. W Olsztynie studiował [Tadeusz] Fiszbach. Rodzice zmarli po wojnie.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: