Kiełbasa Stanisław
Stanisław Kiełbasa (ur. 1931, Mszalnica) opowiada o czasach przedwojennych, kiedy Sądecczyznę zamieszkiwały różne grupy etniczne i narodowe. Wspomina okres okupacji, w tym okrucieństwa Niemieckie wobec mieszkańców Mszalnicy, także jego rodziny. Opisuje transporty Żydów do obozów zagłady, a także historię pomocy Żydom w sąsiednim Mystkowie. Mówi też o wkroczeniu Armii Czerwonej i wysadzeniu przez wycofujących się Niemców tunele kolejowego w pobliskiej Kamionce Wielkiej. Wspomina okres powojenny – dokończenie edykacji i blisko 40-letnie pełnienie funkcji sołtysa wsi, doprowadzenie do jej elektryfikacji i innych modernizacji.
more...
less
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1931 r. w Mszalnicy.
[00:00:23] Rodzice: Agnieszka i Tomasz, mieli dwunastohektarowe gospodarstwo rolne. Ojciec zmarł w 1941 r., a niedługo po nim najstarszy brat Józef. Boh. miał starszą o trzy lata siostrę i młodszego brata Wojciecha.
[00:01:17] W 1938 r. boh. rozpoczął naukę w szkole. W jednoizbowej placówce realizowano siedmioklasowe nauczanie. Gdy wybuchła wojna szkoły nie było, dopiero w listopadzie 1939 wznowiono naukę. Przed wojną była tylko jedna nauczycielka, nie wiadomo co się z nią stało. Podczas okupacji nauczycielką była Zofia Olszewska z Grybowa. W 1941 r. przyjechała duża grupa wysiedleńców. Nowa nauczycielka, Helena Urfał, która pracowała w szkole do końca wojny, pochodziła z Pomorza. Jej mąż zginął w 1939 r. – charakter nauczycielki.
[00:04:00] Rodzice pochodzili z Mszalnicy. Przed wojną była to rolnicza wieś, przeważały duże gospodarstwa. Pracowali w nich biedni chłopi. W czasie okupacji Niemcy rozbudowali warsztaty kolejowe [w Nowym Sączu] i część mieszkańców wsi pracowała tam. Zabudowa Mszalnicy była w większości drewniana – rozkład pomieszczeń w typowym domu. Wspomnienie błotnistych dróg. Ludzie pracowali przy ich naprawie – wożenie kamieni.
[00:07:13] Wigilia przed wojną. Jeden z braci ojca był profesorem, a drugi prawnikiem, stryjowie przyjeżdżali na święta. Najstarszy brat ojca [Jan Kiełbasa] mieszkał w Mysłowicach i był nauczycielem [biologii w I LO] od 1925 r. do wybuchu wojny. Młodszy brat skończył prawo w 1938 i pracował w Urzędzie Celnym w Katowicach. Obydwaj stryjowie w 1939 uciekali na wschód i doszli za San.
[00:09:10] Boh. poszedł do komunii w 1939 r., gdy był uczniem I klasy. W domu nie było żadnej uroczystości. Tego dnia matka wyjechała z najstarszym synem [Józefem], który zdawał egzamin do gimnazjum. Na komunii był tylko ojciec i starsza siostra. Brat dostał się do gimnazjum, ale wybuchła wojna. Niemcy uruchomili szkołę, zebrali się nauczyciele, uczniowie, brat zamieszkał na stancji. Po tygodniu władze okupacyjne zamknęły szkołę, nauczycieli prawdopodobnie aresztowano.
[00:11:06] Mszalnica graniczyła z wsią Królowa Ruska, po wyjeździe Łemków nazwę wsi zmieniono na Królowa Górna. Przed wojną mieszkało tam wielu Łemków. Po wojnie boh. był gońcem sołtysa i pamięta, jak ich wysiedlano. Łemkowie zabierali zwierzęta gospodarskie – wyjazd furmanek z dobytkiem na stację kolejową w Grybowie.
[00:12:51] Przed wojną w Mszalnicy mieszkało dwóch Żydów: Markus Ferber i Mendel. Zabrano ich we wrześniu 1941 r. Jeden z Żydów miał niewielkie gospodarstwo i prowadził wyszynk, drugi miał większe gospodarstwo i zajmował się rolnictwem.
[00:14:50] 1 września 1939 starsze rodzeństwo poszło do szkoły, a boh. pojechał z ojcem do Nowego Sącza na jarmark. Dojechali do Mystkowa i tu zatrzymało ich wojsko. Boh. pasąc krowy widział przechodzących polskich żołnierzy. Wielu cywilów uciekało przed Niemcami – skutki propagandy. Mówiono, że obrona będzie na Sanie, więc uciekinierzy przechodzili za rzekę. Potem tamte tereny zajęli sowieci i ludzie nocami przeprawiali się przez rzekę na niemiecką stronę. Obydwaj stryjowie zaszli pieszo za San. Potem za rzekę, nad którą były już sowieckie patrole, przeprowadził ich miejscowy gospodarz. W okolicy Nowego Sącza nie było walk. Polacy żołnierze wzięli we wsi kilka furmanek, w tym od stryja, wozem zaprzężonym w dwa konie pojechał wtedy młody chłopak, potem wrócił bez koni. Sąsiad pan Jeleń miał ładne konie i też je zabrano.
[00:19:05] Na początku okupacji był problem z kupieniem nafty i soli. Dopiero pod koniec października [1939] pojechano wozem do Wieliczki po sól. Gdy nie było nafty, używano lamp karbidówek – niedogodności użytkowania. Przy takiej lampie boh. odrabiał lekcje.
[00:20:15] Niemcy stopniowo zwiększali kontyngenty. Po koniec okupacji nawet w dużych gospodarstwach nie było zapasów. Wywożono mieszkańców na roboty przymusowe. Już w styczniu 1940 pojechali ludzie z Mszalnicy. Niemcy zrobili spis ludności, potem wyrabiano kenkarty. W gospodarstwie powyżej 10 hektarów mogły zostać cztery osoby powyżej szesnastu lat. Rodziny było wielodzietne, w okolicy było wiele młodych osób. Przed wojną w gimnazjum w Nowym Sączu uczyło się tylko dwóch chłopaków z Mszalnicy. Trzecim miał być brat boh., ale wybuchła wojna. Nauka była kosztowna, uczeń ze wsi musiał mieszkać na stancji. Sołtysi w każdej wsi mieli dziesiętników, którzy wyznaczali ludzi na roboty – strach przed wywózką. Niemcy na początku okupacji przejęli wszystkie urzędy, wzięli się za Żydów, a następni mieli być Polacy.
[00:23:36] Stryj Jan Kiełbasa był nauczycielem biologii w Mysłowicach, w 1941 r., gdy Niemcy zaatakowali Związek Radziecki, w Mszalnicy były duże aresztowania. Po stryja przyjechali: Roman Kubala, naczelnik granatowej policji z Grybowa i Krzeszowski. Stryj przerwał koszenie, założył lepsze ubranie i przyszedł do domu boh., by się pożegnać. Ojciec powiedział bratu, że zabierają go do Oświęcimia i kazał mu uciekać – udana ucieczka. Policjant zrobił rewizję, na szczęście nie zabrał ojca. Kilka miesięcy później zamiast Kachniarza zabrano jego żonę. Po ucieczce stryja co tydzień przyjeżdżała do domu policja i robiono rewizję. Pod koniec października przyszło trzech policjantów, przywiązali ojca do jabłoni i straszyli, że go zabiją, jeśli nie powie, gdzie jest brat. Ojciec przestraszył się i tydzień później zmarł na serce. Miał 43 lata. [+]
[00:28:05] Stryj ukrywał się do końca okupacji. Po śmierci ojca sołtys rozmawiał z policjantami i dał znać matce, że już nie będzie rewizji, więc stryj mógłby się ukrywać w gospodarstwie boh. – spanie w stodole. Sołtys ostrzegał, by stryj się nie pokazywał, ponieważ ktoś donosi Niemcom. Sekretarka na gestapo w Nowym Sączu, Polka, przez nauczycielkę z Paszyna dała znać, że ktoś powiedział Niemcom o tym, że stryj ukrywa się w okolicy. Po wojnie stryj wrócił do Mysłowic i nadal uczył w szkole. [+]
[00:30:32] Młodego chłopaka z Mszalnicy zabrano na roboty w okolice Wiednia. Został zastrzelony za to, że wziął kawałek kiełbasy. Inny z mieszkańców wsi dostał się do niemieckiej niewoli w 1939 i zmarł w szpitalu. Jeden z sąsiadów zginął w Oświęcimiu, a drugi w obozie w Krakowie. Zdarzało się, że policja pobiła kogoś, kto nie dostarczył kontyngentu. W czasie okupacji w gospodarstwie rodziny boh. Niemcy byli tylko raz.
[00:33:46] Trzej bracia Świgutowie oraz Kiełbasa, mieszkańcy Mystkowa, mieli kontakty z organizacją Żegota. Nocami dostarczali woły do Krakowa – żywność dla getta. Ktoś doniósł, pewnej zimowej nocy przyjechało gestapo. Kiełbasę i braci Świgutów zastrzelono.
[00:36:05] Czasem Niemcy przejeżdżali furmankami przez wieś. W 1944 r. zajechali przed dom i chcieli kurę. Gdy ją dostali, dali matce za to kurtkę wojskową.
[00:36:55] W czasie okupacji nie było jarmarków, żywiec, zboże, ziemniaki, siano i mleko trzeba było oddać. Chodziły kontrole, brali w tym udział Niemcy mieszkający na tych terenach przed wojną. Niemiec Gass kontrolował ilość mleka.
[00:38:03] Partyzantka rozwinęła działalność po ataku Niemiec na Związek Radziecki. Ojciec i brat nie żyli, a boh. pod koniec wojny miał 13 lat. Czasem partyzanci przychodzili po żywność – kara śmierci za nielegalne chowanie świniaka. Jeden z gospodarzy z Kamionki nosił słoninę do getta, złapano go i rozstrzelano. Poręba z Mystkowa, aresztowany tego dnia, w którym policjanci przyszli po stryja, był przed wojną działaczem Stronnictwa Ludowego i kilka razy kandydował na posła. Niemcy mieli listy działaczy i potem ich aresztowali. Wspomnienie ucieczki z sądeckiego więzienia działacz ruchu ludowego Kruczka z Mystkowa.
[00:42:35] Po śmierci ojca w gospodarstwie pracował parobek. Robotnicy ustawiali w lesie sągi drewna na zimę, matka kazała boh., by zaniósł im jedzenie – spotkanie z partyzantem.
[00:43:40] Żydów z Mszalnicy zabierano, gdy ojciec jeszcze żył. Markus Ferber miał dwóch synów, jeden nie miał semickiej urody. Ojciec boh. kupił od Ferbera jedną z jego krów. Już po śmierci ojca syn Ferbera przyszedł z getta po resztę zapłaty. Chłopak przespał się w stodole i wczesnym rankiem ruszył z powrotem. [+]
[00:45:00] Kolejarze mówili, że wagony, którymi wywożono Żydów z getta do obozu w Bełżcu były wysypane niegaszonym wapnem albo karbidem. Boh. będąc na łące widział, jak w czasie deszczu ludzie w wagonach wystawiali przez okienka ręce z garnuszkami, by złapać wodę. W Mszalnicy był przystanek kolejowy, kolejarze mówili, że pociągi wiozą Żydów z Węgier. Boh. był z matką w Nowym Sączu, gdzie załatwiano sprawy spadkowe po śmierci ojca, i widział Żydów gnanych przez miasto na stację kolejową. Wagony pociągów z Żydami były zamknięte, pilnowali ich Niemcy. [+]
[00:49:33] 12 kwietnia miał miejsce pogrzeb ciotki, która zmarła w szpitalu. Tego samego dnia zabito Borka, który ukrywał Żydów.
[00:51:00] W styczniu 1945 przyszli Rosjanie. Do 15 sierpnia [1944] Armia Czerwona doszła do Jasła i Krosna. Niemcy z każdego domu brali ludzi do kopania okopów w dolinie od Grybowa do Krynicy. Obsadę umocnień stanowili Ukraińcy. Boh. jako dziecko brał udział w tych pracach, dzieciaki woziły gałęzie z lasu. Ukraińcy mieszkali w szkole w Cieniawie, szkołę w Mszalnicy zajmowali wysiedleńcy. W czasie ofensywy w 1945 r. sowieci wcześniej zajęli Nowy Sącz niż Grybów. Niemcy zabierali chłopom konie i uciekali. Konie z gospodarstwa ukryto w lesie, boh. został wysłany na górę, by zobaczył, czy szosą nadchodzą Rosjanie. Doliną w stronę Sącza szli Niemcy. Jeden z żołnierzy niósł pocisk czołgowy i wrzucił go do rzeki. Walki toczono w dolinie Królówki i na szosie głównej. Prawdopodobnie wszyscy Niemcy z grybowskich okopów dostali się do niewoli.
[00:55:34] Rosjanie przyszli do gospodarstwa i zabrali konia – okoliczności zdarzenia. Z innych gospodarstw też zabrano konie, także furmankę wiozącą księdza do chorego. Boh. nie pamięta, by ktoś z sąsiadów miał do czynienia z NKWD. W tamtym czasie proboszczem był ks. Potoniec.
[00:58:18] Po wojnie w okolicy byli partyzanci, którzy działali do amnestii w 1947 r. Boh. jako dzieciak nie miał z partyzantką kontaktów. Po wojnie była nowa administracja, w maju odbyły się wybory sołtysów i wybrano stryja, boh. został jego gońcem. Nie było listonosza, więc dwa razy w tygodniu chodził do Ptaszkowej po listy, które potem roznosił. Spotykał po drodze partyzantów, którzy wypytywali go, kiedy u sołtysa będzie milicja z Grybowa.
[01:00:27] Boh. po wojnie uczył się na kursie wieczorowym w Mszalnicy. Ksiądz katecheta chciał, by poszedł do gimnazjum, matka się na to nie zgodziła. Praca w gospodarstwie – „trzeba tak powiedzieć prawdę, że nie lepiej jak za okupacji”. Nie było maszyn, rolników obciążały dostawy obowiązkowe. Początkowo były tzw. świadczenia rzeczowe, oddawano zboże. Dopiero pod koniec lat 40. wzrosły dostawy obowiązkowe i podatki – niekorzystne ceny dla rolników.
[01:02:19] Wiele osób wyjechało na Ziemie Odzyskane, w 1947, po akcji Wisła, niektórzy przeprowadzili się do wsi opuszczonych przez Łemków. W latach 1958-68 boh. był sołtysem. W tym czasie wieś została zelektryfikowana, doprowadzono gaz, linię telefoniczną, powstał sklep, ośrodek zdrowia. Ponownie wybrano go na sołtysa w 1974 r. i był nim do 2011 r. Elektryfikacja Mszalnicy miała miejsce w 1966 r. We wsi nie było organizacji partyjnej i to utrudniało inwestycje. Komórkę partyjną założył Ligęza i dopiero wtedy wieś weszła do planu elektryfikacji. Później powstał sklep, zbudowano remizę i ośrodek zdrowia, potem doprowadzono gaz. Sąsiedni Mystków miał elektryczność cztery lata wcześniej, przy okazji doprowadzono prąd do budynku mszalnickiej szkoły.
[01:06:48] Ojciec był krótkowidzem, służył w wojsku w czasie I wojny, ale nie był na froncie. W Królowej Polskiej toczyły się walki, we wsi jest cmentarz wojskowy. W Mystkowie stacjonowało dużo wojska, miejscowi musieli żywić żołnierzy i konie. W okresie międzywojennym wdowy dostawały pieniądze, po wojnie również. Boh. jako goniec roznosił pocztę i znał wdowy dostające świadczenia. W czasie I wojny zginął krewniak matki, służący w armii austriackiej. Większe walki toczyło się koło Tarnowa, Limanowej.
[01:09:33] Zachowanie w 1944 r. miejscowych Ukraińców służących Niemcom. W 1939 stryj, który po wojnie był sołtysem, dostał się do niewoli. Pięciu mężczyzn z Mszalnicy dostało się do niewoli sowieckiej, byli już za Moskwą, ale zawrócono ich. Znajomy z Królowej Polskiej opowiadał, że w 1939 Łemkowie rozbrajali polskich żołnierzy, czasem zarzynali tych, którzy zatrzymali się na nocleg. Wspominał, że kazano mu zdjąć buty, gdy rozwijał owijacze zaczął rozmawiać po rusku, gdy zmówił pacierz pozwolono mu zostać.
[01:11:55] Dopóki stryja nie aresztowali Niemcy, chłopi, którzy wrócili z wojny, przychodzili, a stryj czytał im gazetę „Krakauer Zeitung” – toczone rozmowy.
[01:13:03] Boh. tego nie widział, ale słyszał, że wysiedlani Łemkowie całowali progi swoich domów.
[01:13:36] Przed wojną mieszkańcy Mszalnicy nie byli analfabetami. Na początku XX w. w Mystkowie była szkoła parafialna, potem w Mszalnicy w domu Mikołaja Kiełbasy zrobiono jednoizbową szkołę czteroklasową. Stryjowie boh. kontynuowali naukę w gimnazjum w Nowym Sączu. Dziadek w testamencie przekazał ojcu 11 ha ziemi, ojciec musiał jednemu z braci dać 2 tys. w gotówce, a drugiego brata wykształcić – opłacanie stancji w mieście. Ojciec brał pożyczki, ostatnią spłacił niedługo przed śmiercią.
[01:15:52] Przed wojną czasem jeżdżono na jarmarki do Sącza. Kobiety z masłem, jajkami chodziły na piechotę. Nabiałem handlowano na rynku „maślanym”, koło ratusza stały furmanki.
[01:16:53] Nowosądeckie getto miało mury – ich przebieg. W czasie okupacji, już po likwidacji getta, był obowiązkowy przegląd koni na placu koło zamku. Pod jeden z domów getta podjechała ciężarówka i przez okno wyrzucano na nią pierzyny. Matka poszła gdzieś z parobkiem, a boh. pilnował furmanki i widział co się dzieje.
[01:18:37] Zamek w Nowym Sączu wysadzono w 1945 r. [18 stycznia], boh. był tam jesienią i teren był posprzątany. Pod koniec okupacji w okolicy był szlak, którym przechodziła sowiecka partyzantka. Rosjanie zajmowali kilka domów na Jodłowej Górze, w 1944 Niemcy zrobili na nich obławę. Boh. widział grupę kilkudziesięciu uzbrojonych sowietów. Na kilka dni przed frontem Niemcy jechali pociągiem i minowali mosty. Gdy wysadzili tunel, boh. był na górze Śmigajce – donoszenie jedzenia koniom ukrytym w lesie. Od wybuchu góra zadrżała. Z obu stron tunel stały budynki, które zostały całkowicie zniszczone, w sąsiednich domach wyleciały szyby z okien.
[01:21:50] Gdy wchodzili Rosjanie, w Mszalnicy nie było walk. Uciekający Niemcy zabierali konie i gospodarze je ukrywali. Boh. widział duże grupy żołnierzy niemieckich idących dwójkami. To było po południu 18 stycznia [1945], potem okazało się, że Armia Czerwona już była w Nowym Sączu. Boh. wysłano, by zobaczył, czy już jadą Rosjanie – strzał do chłopaka dobrze widocznego na śniegu.
[01:23:43] Chłopcy służący w junakach mówili, że dowodzili nimi Niemcy, którzy zostali na tych terenach po I wojnie światowej. Jeden z nich miał sztuczne oko i źle się odnosił do Polaków. Ludzi kopiących okopy także pilnowali Niemcy z Sądecczyzny. Okopy kopano od 15 sierpnia 1944 do 12 stycznia 1945. Zimą do pracy chodziła siostra, która miała 16 lat. Boh. nie lubił pasienia krów, nudził się i wolał iść do kopania okopów. Robotnicy spali na słomie w okolicznych domach.
[01:25:40] We Florynce był obóz pracy, więźniowie mieszkali w baraku, teren był ogrodzony. Pewnego dnia młodsi mieli przynieść faszynę, ale rozpalono ognisko i grzano się. Przyszedł Niemiec i zagnał młodych do Florynki. Strażnicy obozu, Ukraińcy, myśleli, że grupa ma trafić do obozu i wprowadzili ich za ogrodzenie – warunki w baraku. Wieczorem grupa została wypuszczona. Boh. nocował u wdowy, spał na słomie, a nocą przychodziły króliki i zjadały posłanie. Robotnicy musieli zadbać o swoje wyżywienie, ponieważ dostawali kukurydziankę. W obozie pracy siedzieli miejscowi Polacy. Drugi obóz był w Siołkowej za Grybowem. [+]
[01:27:43] W czasie okupacji ludzie mieli w kenkartę wpisane miejsce pracy. Byli jednak tacy, którzy nie pracowali. W grudniu 1944 Niemcy w białych strojach maskujących zrobili nocą łapankę i każdemu sprawdzali dokumenty. Szewc z Mszalnicy nie miał wpisu i zabrano go do obozu w Siołkowej. W styczniu, gdy zbliżał się front, więźniów wyprowadzono i kolumna szła w stronę Sącza. Strażnikami byli uzbrojeni Ukraińcy. W Cieniawie szewc uciekł skacząc do potoku, strzelano do niego, ale ucieczka się powiodła.
[01:29:50] Głód w czasie okupacji – ludzie z miasta przychodzili na wieś po żywność – handel wymienny. Boh. widział ludzi opuchniętych z głodu.
[01:30:42] Lokalizacja obozu pracy w Siołkowej. Obozy były prowizoryczne. Niektórych, np. Józefa Kachniarza, ojca posłanki Popielowej, zabrano do Sącza. Tam siedział na gestapo, potem przewieziono go do Tarnowa – list do żony, by sprzedała pole i próbowała go wykupić. Żona dostała wiadomość, ale jej mąż był już w Oświęcimiu. Wspomnienie Józefa Kachniarza, malarza, poety, ogrodnika.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: