Dziewulak Edward cz. 1
Edward Dziewulak (ur. 1928, Moncewicze) wychował się w rodzinie byłego legionisty, osadnika wojskowego. Wraz z matką i sześciorgiem rodzeństwa został w lutym 1940 deportowany do Stepniaku w Kazachstanie w obłasti akmolińskiej (obwód akmolski). Na zesłaniu zmarła jego siostra, on sam pomagał rodzinie żebrząc w okolicznych posiołkach, a potem pracował w sowchozie. Za kradzież ziemniaków został skazany na 4 lata obozu pracy i skierowany do kopalni złota, a potem do kopalni węgla w okolicach Karagandy. Razem z dwoma kolegami uciekł z łagru i po miesiącach pieszej wędrówki dotarł do Celinogradu. Dołączył do grupy „bezprizornych” i utrzymywał z drobnych kradzieży. Po schwytaniu przez milicję znalazł się w domu dziecka, lecz po jego rozwiązaniu ponownie znalazł się na ulicy. Złapany i odesłany do szkoły, której uczniowie zostali zaangażowani do pomocy Armii Czerwonej. Znalazł się nad Morzem Czarnym w jednostce dostarczającej amunicję do walczących jednostek. Gdy wraz z przesuwaniem się frontu wjechano na tereny Polski w okolice Baranowicz, Edward uciekł z wojska i dotarł do rodzinnej wsi, spalonej przez Niemców. Nie zastał rodziny, która mieszkała wtedy w Pismiennej na Ukrainie. Po dotarciu do rodziny rozpoczął pracę w sowchozie. Jego ojciec i brat Jan byli w tym czasie w Wojsku Polskim, obaj podczas walk zostali ranni. Po demobilizacji ojciec zajął gospodarstwo w Starej Kraśnicy koło Świerzawy, dokąd zabrał rodzinę repatriowaną z Ukrainy. Edward uczył się w szkole w Świerzawie, a następnie w Cieplicach. Jesienią 1948 został powołany do służby wojskowej i skierowany do szkoły mechaników lotniczych w Zamościu, a potem do jednostek w Krakowie, Siewierzu i Świdwinie. Po zakończeniu służby wojskowej podjął pracę w zakładzie w Podgórzynie. W 1953 roku ożenił się i awansował na brygadzistę, a potem na kierownika produkcji. Był też powiatowym radnym.
więcej...
mniej
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w Moncewiczach koło Wołożyna na Nowogródczyźnie.
[00:00:35] Ojciec był osadnikiem wojskowym, po wojnie otrzymał kilkanaście hektarów ziemi na Wileńszczyźnie, ale mieszkał w Siedlcach i Warszawie i nie znał się na rolnictwie – małżeństwo z córką miejscowego rolnika. Część otrzymanej ziemi porastał młody las, przez trzy lata wycinano drzewa i przygotowywano pola uprawne. Ojciec zbudował dużą oborę z pomieszczeniem mieszkalnym. W 1923 urodził się najstarszy brat, w 1927 siostra, w 1928 boh., w 1931 brat Jerzy, w 1934 Tadeusz, w 1936 Mieczysław, a dwa lata później najmłodsza siostra. Starsze dzieci pomagały rodzicom w pracach gospodarskich. Boh. jako dziesięciolatek pasł krowy i owce, pomagał mu pies.
[00:08:02] Rozmowy dorosłych o możliwej wojnie, opinia ojca na temat Związku Radzieckiego. Pewnego dnia boh. poszedł z matką, bratem i siostrą do kościoła w Baksztach, odległych o sześć kilometrów, ksiądz powiedział o napaści Niemiec na Polskę. W drodze do domu widziano lecące samoloty. Do majątku Zaleskiego co roku przyjeżdżali ułani na manewry i każdy chłopak z okolicy chciał być ułanem. Po tygodniu wojny pojawili się polscy żołnierze. Ojciec chciał zakopać porzuconą przez nich w gospodarstwie broń, ale brat Janek zaproponował, by ukryć ją w kopcach ziemniaków. Reakcja ojca, gdy zobaczył, że chłopcy bawią się karabinem maszynowym – zakopanie go w polu.
[00:14:52] Po kolacji rodzice ustalali, co trzeba zrobić następnego dnia. Relacje osadników z miejscową ludnością. Generał Zaleski miał duży majątek i okoliczna ludność pracowała u niego. Pewnego wieczoru przyjechał mężczyzna na rowerze i ostrzegł matkę, że nocą przyjdą aresztować ojca. Po powrocie do domu ojciec się spakował i pożegnał z rodziną. Boh. i Janek odprowadzali go, niedaleko miejscowości Łazduny, gdzie był dworzec kolejowy, ojciec pożegnał się z synami.
[00:23:20] Nocą przyszli czerwonoarmiści szukający ojca. W okolicy mieszkali Polacy, Białorusini, Ukraińcy – powody zatargów. W grudniu [1939] żołnierze znowu się pojawili – reakcja dzieci na wygrażanie matce pistoletem – zbiegowisko na podwórku sąsiada Śliwińskiego. Zimowe zabawy dzieciaków.
[00:27:45] W lutym [1940] siostra matki powiedziała jej, że rodzina ma zostać wywieziona. Wiadomość przekazał jeden z siostrzeńców, który przed wojną był policjantem. Po kilku dniach nocą usłyszano walenie do drzwi, do domu weszło kilku cywili i trzej żołnierze. Rodzinę zgromadzono w jednym pokoju – rewizja w domu, pół godziny na spakowanie się. Boh. i brat spakowali żywność, wędliny i kasze, które kazano im złożyć na sanie. Gdy rodzina zajmowała miejsca na saniach, przybiegła siostra matki, ale lejtnant nie pozwolił się pożegnać – wyjazd z podwórka. Droga na stację – ponieważ koń nie miał siły, by ciągnąć obciążone sanie, oficer zrzucił worki z żywnością. Przejazd przez Juraciszki. [+]
[00:36:40] Na stacji w Juraciszkach stał pociąg – wsadzanie ludzi do wagonów. Rozlokowanie rodziny w wagonie, zamiast wody zeskrobywano szron z metalowych okuć – płacze i modlitwy. W wagonie było 68 osób. W podłodze była dziura do załatwiania potrzeb naturalnych. W dwóch pierwszych wagonach jechali strażnicy. Zachowanie ludzi, gdy pociąg ruszył. W Przemyślu wymieniono koła pociągu – atmosfera w wagonie. [+]
[00:43:32] Gdy pociąg ruszył, to zatrzymał się dopiero w okolicach Smoleńska. Na stacji otwarto wagony i trzy osoby mogły wyjść po wodę – powody awantury. Na wniosek nauczyciela powołano komitet do podziału wody. Na następnym postoju koło Riazania dano zesłańcom po pół bochenka chleba na osobę. Pociąg stawał na torach dla pociągów towarowych i nie widać było stamtąd nazw stacji, a miejscowa ludność nie miała kontaktu z deportowanymi. Wspomnienie przejazdu przez Wołgę. Pociąg miał 63 wagony z zesłańcami i 4 wagony osobowe dla strażników. Po przejechaniu Wołgi przez cztery dni stano na jakiejś stacji – większa swoboda. Pewnego dnia podano kaszę jaglaną, którą komisyjnie podzielono. Przyjazd na Ural – na jednej ze stacji otwarto wagon i wszyscy mogli wyjść, by załatwić potrzeby naturalne. Wszawica wśród zesłańców. Pociąg minął Czelabińsk i Kokczetaw – przyjazd do Szymszy. Stąd pociąg ruszył z powrotem na zachód i zesłańcy myśleli, że wracają do domu.
[00:54:40] Przyjazd do Makinki, gdzie można było wyjść z wagonów. Dwaj Rosjanie spisywali nazwiska zesłańców, niektórzy nie mieli żadnych dokumentów. Potem przyjechały po zesłańców sanie. Rodzina wsiadła na sanie Kirgiza, który odwiózł ich kawałek od stacji i kazał zsiadać – droga za saniami. Od stacji do miejsca przesiedlenia było 120 km – nocleg w ziemiance, młody Kirgiz znał rosyjski i można było się porozumieć. Picie czaju. Gospodarze nie wiedzieli, gdzie jest Polska – przygotowany poczęstunek. Dalsza droga do miejsca przeznaczenia.
[01:09:25] Po przyjeździe do posiołka rodzinę umieszczono w budynku kina, było tam już sześć rodzin z transportu – wyznaczenie miejsca do mieszkania na scenie. Następnego dnia także zwożono zesłańców – warunki bytowe. Do jedzenia dawana kaszę jaglaną. W niedzielę przyszedł cywil i dwóch wojskowych, potem spędzono ludzi na plac i przewodniczący przedstawił siebie oraz komendantów. Dzieci do lat 12, w tym boh., wróciły do kina. Dorosłych rozdzielono na grupy robocze.
[01:15:54] W okolicy były cztery kopalnie złota i w poniedziałek rano zabrano zesłańców do pracy – sprawa wyżywienia robotników. Pewnego dnia przyszły Rosjanki i Kirgizki, by wymieniać odzież za jedzenie. Głód wśród zesłańców. Niedługo po przyjeździe zmarła siostra i komendant pozwolił zrobić w stolarni trumienkę. Boh. wypuszczano z obozu, by żebrał, ale po śmierci siostry zajmował się wykopaniem dołu na zesłańczym cmentarzu, który założono w stepie za oborami. Grób oznaczono większymi kamieniami.
[01:27:00] Boh. zajmował się żebraniem, jedna z Rosjanek wskazała mu posiołek, w którym mieszkało wielu Rosjan i miał tam większe szanse coś dostać. Wykorzystywanie nawozu do opalania domów. W jednej z ziemianek poczęstowano boh. zacierką, do rodziny wrócił z dwunastoma ziemniakami, czterema kromkami chleba i trzema lepioszkami. Racje żywnościowe dla dzieci i dorosłych, którzy pracowali. Poprawa stanu zdrowia młodszego rodzeństwa.
[01:32:28] Matka, brat i siostra pracowali, a boh. żebrał. Wielu zesłańców zmarło. W maju zrobiono dezynfekcję baraku i odwszawianie – w dwóch dużych kotłach gotowano ubrania, z wierzchu zgarniano warstwy wszy. Pierwsze zachorowania na tyfus. Boh. także zachorował – ponieważ był maj, chorzy leżeli na trawie w stepie. Siostra już nie pracowała w kopalni, tylko pobierała opłaty za wypas bydła. Znajome Rosjanki dały lekarstwo dla boh. i poczuł się lepiej, ale wiele osób zmarło, barak się wyludnił. [+]
[01:38:30] Po powrocie do zdrowia boh. został skierowany do pracy w sowchozie odległym o 30 km i już rzadziej chodził na żebry – zupa z lebiody. Boh. pracował przy plewieniu ziemniaków i czasem udało mu się coś przynieść. Ludzie, którzy nie pracowali w sowchozie, chcieli by nocą zaprowadzić ich na pole kartofli – wyprawa. Grupa przyszła na pole przed świtem, po kradzieży wrócono do posiołka. Tam wszystkich zatrzymano i zakuto w kajdany, potem wsadzono do samochodu i zawieziono do Rajkomu. [+]
[01:46:00] Na trzeci dzień rozpoczęły się przesłuchania, w czasie których bito aresztantów. Dwóch najmłodszych, w tym boh., oddzielono od reszty. Pewnego dnia wyprowadzono wszystkich aresztowanych, przyszedł do nich cywil, który okazał się sędzią – odczytanie wyroków. Najmłodszych skazano na 4 lata. Posiłek w areszcie. Wyjazd pod strażą do obozu w stepie, gdzie poszukiwano złota w wyschniętym starorzeczu – sposoby pozyskiwania kruszcu. [+]
[01:55:25] Jesienią przywieziono do obozu więcej więźniów i boh. wywieziono w okolice Karagandy. Więźniowie pili kawę z wyprażonego jęczmienia i jedli zupę wodziankę. Praca w kopalni węgla – stan zdrowia po przepracowaniu kilku miesięcy pod ziemią. Baraki więźniów stały ok. 3 km od kopalni – droga do kopalni po deszczu.
[01:59:55] Pewnego dnia w kopalni boh. usłyszał rozmawiających Rosjanina i Kazacha, którzy postanowili uciec – plan wspólnej ucieczki. Wracając z pracy symulowano problemy żołądkowe – oddalenie się z kolumny w krzaki porastające brzeg rzeki. Boh. nauczył się pływać, gdy mieszkając na Wileńszczyźnie chodził z dziadkiem na ryby. Przepłynął rzekę i nie spotkał swoich towarzyszy – ucieczka w step. Wieczorem następnego dnia dotarł nad jezioro, tam zatrzymał się na noc – dalsza droga przez step. Boh. żywił się szczawiem, pewnego dnia dotarł na rżysko, na którym nazbierał kłosy. Dotarł do drogi, a nią do zagrody dla bydła i osady nad jeziorem. Przenocował w stercie słomy, a rano poszedł do ziemianek z zamiarem poproszenia o jedzenie. W domu, do którego trafił gospodyni wypytała go skąd przyszedł, a potem dała mu kartoflankę. [+]
[02:19:05] Boh. zatrzymał się we wsi przez kilka dni, a potem zauważył, że ludzie już nie są tacy życzliwi. Jeden z mężczyzn wskazał mu drogę do posiołka, w którym było gospodarstwo rybackie i tam też spędził kilka dni. Powiedziano mu, że do Celingradu [Celinogradu? nazwa w latach 1961-92, wcześniej Akmolińsk] jest 128 km. Droga do miasta trwała tydzień. W centrum były budynki ceglane, a na obrzeżach ziemianki. Boh. chodził na dworzec kolejowy, ale nie pozwalano tam spać. Na rynku pomagał przenosić towary, czasem coś ukradł.
[02:23:50] Boh. spotkał na rynku złodziejaszków, którzy mieszkali w parowozowni i nocą tam pracowali w kotłowni – przyjęcie do grupy. Wspólne kradzieże. Handlujący na rynku zgłaszali kradzieże na milicję, pewnego dnia zauważono dwóch podejrzanych mężczyzn – aresztowanie. Boh. i koledzy trafili na posterunek – warunki w celi.
[02:28:48] Następnego dnia przyszedł kapitan, który nie miał ręki, obejrzał aresztantów i wyszedł. Potem zwolnił miejscowych – rozmowa z boh. Kapitan zabrał go z posterunku do swojego domu, gdzie dano mu jeść – nocleg w domu milicjanta. Rano kapitan zaprowadził go do domu dziecka, tam zbadała go lekarka, która orzekła, że boh. powinien trafić do szpitala. Kąpiel w łaźni, czyste ubrania. Boh. zaprowadzono do sali, gdzie stały łóżka – poznanie nowych kolegów. W domu dziecka było lepsze jedzenie, ale zdarzało się, że dzieciaki podkradały coś na targu.
[02:40:10] Boh. skierowano do piątej klasy, radził sobie z przedmiotami technicznymi, ale z rosyjskim nie – dyktando, rozmowa z nauczycielką. Boh. w wolnych chwilach pomagał w warsztacie samochodowym, jeden z mechaników polubił go. Remontowane samochody służyły do rozwożenia towarów do sklepów i boh. czasem jeździł – podkradanie żywności. Postępy w nauce rosyjskiego. Nauczycielka postanowiła przepuścić go do następnej klasy.
[02:46:00] Na wakacje wywożono wychowanków do kołchozów – plewienie ziemniaków. Jesienią dom dziecka za prace dzieci dostawał warzywa. Po rozpoczęciu roku szkolnego mężczyzn i młodsze kobiety zabrano na front i dom dziecka zamknięto. Boh. dołączył do grupy bezdomnych dzieciaków i włóczył się z nimi. Złapano go i odesłano do szkoły, w której wznowiono lekcje. Starsze dzieciaki, w tym boh., pracowały w kolumnie samochodowej. Po jakimś czasie znalazł się nad Morzem Czarnym – zadania na tyłach frontu, dowożenie amunicji z pociągów do walczących jednostek.
[02:52:15] Wraz z przesuwaniem się frontu wjechano na tereny Polski w okolice Baranowicz – transport żywności i amunicji z dworca. Nad samochodami przeleciały dwa niemieckie samoloty, które ostrzelały kolumnę. Na front dowożono mazut. Boh. słyszał, że wojsko dochodzi do Warszawy – postoje. Wiedział, że koło Baranowicz mieszka ciotka i postanowił uciec z armii – droga do rodzinnego domu. Boh. zobaczył kierunkowskaz na Iwie, dokąd ojciec jeździł na targ. Powrót w rodzinne strony – droga z Krupli do Moncewicz, zniszczone domy osadników. Brat ojca wybudował przed wojną piwnicę na zewnątrz, trzymano tam warzywa. Piwnica ocalała, ale dom i budynki gospodarcze były spalone – rozmyślania na zgliszczach. Z pobliskiego domu wyszedł mężczyzna i powiedział, że wieś została spalona przez Niemców z powodu partyzantów. [+]
[03:02:30] Najbliżej mieszkał brat matki, ale trzeba było iść do niego przez łąki, na których leżał śnieg. Boh. poszedł więc do domu ciotki – spotkanie z rodziną. Wuj powiedział, że kilka dni wcześniej była u nich siostra boh., a cała rodzina jest na Ukrainie i pracuje w sowchozie. Boh. odpoczął przez kilka dni i pojechał do rodziny, która mieszkała w siole Pismienna [Pismienne] koło Wasilkowki [Wasylkiwka]. Polacy mieszkali w dawnych koszarach. Spotkanie z rodziną. Boh. dowiedział się, że brat wstąpił do Armii Andersa i został ewakuowany z ZSRR, ale statek zawrócono. Po krótkim szkoleniu wysłano go na front chińsko-japoński, potem walczył pod Lenino.
[03:12:55] Ojciec wrócił z łagru i przez pół roku był z rodziną, w tym czasie boh. był już w więzieniu. Potem ojca zabrano do wojska. Z synem [Janem] spotkał się w szpitalu w Siedlcach, obydwaj byli ranni – ojciec w nogę, a brat w rękę. Przy pierwszym spotkaniu nie rozpoznali się. Potem brat brał udział w walkach na Pomorzu. Ojciec po wyjściu ze szpitala był w jednostce gospodarczej, po zakończeniu wojny służył jeszcze 2 miesiące. Po wyjściu z wojska zajął gospodarstwo w Starej Kraśnicy koło Świerzawy. Rodzina z Ukrainy została przewieziona do Jawora, potem repatriantów rozmieszczono w okolicznych miejscowościach. Boh. z matką i rodzeństwem znalazł się w Górnym Sadzie, stąd ojciec zabrał rodzinę. W gospodarstwie zajętym przez ojca jeszcze przez dwa lata po wojnie mieszkali Niemcy.
[03:20:35] Boh. przebywając na Ukrainie pracował w sowchozie i zajmował się rozwożeniem wody. W sowchozie nie było sprzętu rolniczego ani ludzi do pracy. Początkowo boh. pracował jako szewc, razem z nim pracował Polak Zalewski, także pochodzący z rodziny osadników wojskowych. Zelówki robiono z opon samochodowych, na polach stało wiele rozbitych aut. Wiosną zaczęła przychodzić pomoc z UNRRA. Pismienna leżała niedaleko szosy z Dniepropietrowska do Baranowicz. Siostra wiedziała, w którym kombajnie zostało na noc zboże, boh. chodził z dwiema kobietami i je kradł. Ukradzione zboże sprzedawano na targu w Wasilkowce.
[03:29:00] Jesienią dowiedziano się o wyjeździe do Polski organizowanym przez Wandę Wasilewską. Repatriantów przywieziono na Ziemie Odzyskane do Jawora – zabranie przez ojca do Starej Kraśnicy, odwiedziny brata, który jeszcze służył w wojsku. Boh. poszedł do szkoły w pobliskiej Świerzawie – przekrój wiekowy uczniów chcących ukończyć siódmą klasę. Po roku przeniósł się do szkoły w Cieplicach. Z gospodarstwa ojca wyjechali Niemcy. Ponieważ dzieci się uczyły, ojciec wynajmował ludzi do prac w gospodarstwie. Rocznik boh. zabierano do wojska, ale pozwolono mu dokończyć naukę w trzeciej klasie szkoły zawodowej.
[03:33:52] Jesienią 1948 boh. poszedł do wojska. Skierowano go do szkoły mechaników lotniczych w Zamościu. Szkoła się dopiero formowała i żołnierze m.in. przygotowywali pomoce naukowe. Po zakończeniu kursu boh. zgłosił się do szkoły lotniczej w Radomiu i przeszedł badania lekarskie. Po zakończeniu szkoły trafił do jednostki w Krakowie, po trzech miesiącach przeniesiono go na lotnisko w Siewierzu. Jesienią organizowano jednostkę w Świdwinie i tam przeniesiono część lotników, w tym boh. System szkolenia lotników.
[03:38:46] W Świdwinie ćwiczono nocne loty i skoki spadochronowe. Personel latający musiał odbyć zaleconą ilość skoków w różnych warunkach. Skoczkowie lecieli samolotem Tu-2, gdy wyskoczyło czterech żołnierzy, w tym boh., zorientowano się, że samolot jest za nisko – ustalenia komisji badającej wypadek. Boh. złamał nogę i obojczyk, jego koledzy też zostali ranni. W szpitalu w Koszalinie spotkał kolegów, po czterech miesiącach wrócił do jednostki i dostał urlop. Zaproponowano mu pracę w sztabie, ale nie zgodził się. [+]
[03:44:00] Boh. w czasie urlopu poznał na zabawie w Cieplicach przyszłą żonę, która pochodziła z Sosnówki. Boh. podjął pracę w zakładzie w Podgórzynie, w którym pracował przed wojskiem. Brat narzeczonej pracował w tym samym zakładzie w dziale kontroli. Boh. ożenił się w 1953 r. i żona nie zgodziła się na jego powrót do wojska – awans na brygadzistę w narzędziowni. Rodzice żony wyemigrowali przed wojną do Francji i tam pracowali w majątku [Edouarda] Daladiera, teść był zarządcą a teściowa zajmowała się panią Daladier. Teściowie wrócili do Polski jesienią 1938 r., za pieniądze przysyłane z Francji ojciec teściowej kupował ziemię. Po wybuchu wojny teściowie zostali w Polsce, po wojnie wyjechali do Sosnówki. Kolejne awanse boh. w zakładzie pracy – stanowisko kierownika produkcji.
[03:50:20] Raz w roku boh. jeździł na miesięczne ćwiczenia wojskowe, które najczęściej odbywały się w Babimoście. Gdy boh. skończył 37 lat, przestano go wzywać na ćwiczenia. Boh. pracował jako kierownik produkcji – rozbudowa zakładu. Boh. był także radnym powiatowym i załatwił przekazanie pod rozbudowę 5 hektarów ziemi należącej do kołchozu, której właścicielem był wcześniej rolnik Wodziński. Kierownik budowy okazał się pijakiem, ale nie udawało się go zwolnić z pracy. Dopiero przyłapanie na piciu w zakładzie spowodowało wyrzucenie go. Budowa była opóźniona – naciski na dokończenie prac, sytuacja boh., który podjął się kierowania budową. Metody usuwania głazów z placu budowy. Postępy prac, zakończenie budowy i uruchomienie zakładu.
[04:03:25] Przeniesienie działów do nowego budynku, praca w lepszych warunkach. Boh. chciał objąć stanowisko kierownika narzędziowni. Specyfika wcześniejszej pracy kierownika produkcji. Powiększenie parku maszynowego narzędziowni, nowe precyzyjne maszyny – poszukiwanie fachowców do pracy. W zakładzie rozpoczęto produkcję przyrządów wtryskowych.
[04:07:00] Politechnika Wrocławska uruchomiła maszynę liczącą „Odra”. Produkcja kukaczy służących do wyłączania maszyn tkackich w przypadku przerwania nitki – usprawnienie pracy tkalni. Wątpliwości kierownictwa zakładu związane z zamówieniami części do „Odry” – rozmowy na szczeblu dyrektorskim. Do boh. przyjechał dyrektor Czerwiński z Politechniki, który zaproponował mu pracę w hali w Kowarach, gdzie miałby uruchomić produkcję potrzebnych „Odrze” podzespołów. Boh. dostawał premie za zgłaszanie usprawnień. Za namową syna boh. przyjął propozycję z Politechniki – sytuacja w zakładzie po złożeniu wymówienia – robienie remanentu związanego z odejściem ze stanowiska. Do zakładu przywieziono „Odrę” i zaczęto ją instalować. Załatwienie przejścia boh. do pracy na Politechnice.
więcej...
mniej