Koprzywa Stanisław
Stanisław Koprzywa (ur. 1925, Warszawa, zm. 2020, Pruszków) wychował się na ulicy Targowej na warszawskiej Pradze, gdzie jego ojciec na bazarze Różyckiego prowadził stragan z mięsem. Stanisław podczas powstania warszawskiego został zabrany do obozu przejściowego w Pruszkowie, stamtąd do obozu koncentracyjnego Mauthausen, by po kwarantannie znaleźć się w KL Ebensee. Mimo chorób i wyniszczającej pracy, a dzięki pomocy miejscowej ludności, udało mu się przetrwać i doczekać wyzwolenia obozu w dniu 5 maja 1945. Jesienią wrócił do Polski, a na wiosnę 1946 został powołany do zasadniczej służby wojskowej. Brał udział w odbudowie Warszawy, m.in. przy rozbiórce mostu Kierbedzia oraz jako kierowca ciężarówki. Przez dziesięć lat pracował jako kierowca w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu. Stanisław Koprzywa zmarł 1 grudnia 2020 w Pruszkowie.
more...
less
[00:00:06] Autoprezentacja boh. urodzonego w Warszawie przy ul. Targowej.
[00:00:16] Boh. miał 15-16 [19] lat, gdy wybuchło powstanie. W czasie okupacji pracował na poczcie jako doręczyciel. Po wybuchu powstania ukrywał się, by go nie wywieziono do obozu do Niemiec. Przy Ząbkowskiej był punkt zborny dla ludzi wysiedlanych z Targowej i zgłosił się tam. Grupę zaprowadzono na Dworzec Wschodni, stamtąd przewieziono do obozu w Pruszkowie. Tam spędzono jedną noc, dalsza podróż trwała cztery dni – przyjazd do Mauthausen.
[00:02:46] Procedury po przyjeździe do obozu – rozebranie do naga, strzyżenie, „kolczykowanie” – warunki podczas kilkudniowej kwarantanny. Potem więźniowie dostali ubrania i zawieziono ich do Ebensee . Tam boh. był do końca wojny, do wyzwolenia obozu 5 maja. W czasie pobytu w obozie zachorował i trafił do szpitala – pomoc lekarza, Rosjanina. We wrześniu sanitariusz zaniósł boh. na blok dla „słabszo-chorych”. Następnego dnia poszedł do pracy.
[00:06:07] Boh. jechał do obozu w nowych pantoflach i nowej bieliźnie – wymiana butów na stare saperki i chleb, którym podzielił się z kolegami. Potem wymienił saperki ze znajomym z Grochowa na inne obuwie.
[00:09:10] W Ebensee wykonywano różne roboty, m.in. drogę do obozu. Boh. trochę „szprechał” po niemiecku. Poznał Austriaczkę, która mieszkała niedaleko budowanej drogi – jodłowanie jako sposób nawiązania znajomości. Dostawano od niej skórki od chleba. Miejscowy chłopiec rzucał w boh. owocami, „to było dobre”. Pewnego dnia majster zawołał go i poszli razem do baraku wartowników – prośba starszego esesmana, skórki od chleba za kwiaty. [+]
[00:12:38] Złą pracą było tłuczenie kamieni oskardem, a potem ładowanie ich na taczkę. Zmęczony boh. oparł się o taczkę, a wtedy nadszedł komendant obozu z wilczurem – pytanie, dlaczego wolno pracuje. Boh. znał niemiecki, podczas okupacji pracował jako listonosz w niemieckiej dzielnicy, po parzystej stronie ul. Puławskiej. Komendant uderzył boh. szpicrutą, pies zaczął go szarpać. Komendant wziął łopatę i próbował podnieść potłuczone kamienie, ale to mu się nie udało, więc odszedł.
[00:16:12] Gdy spadł śnieg, prace na drodze zakończono. Do drugiej roboty trzeba było iść 4 km w eskorcie esesmanów z psami. Niektórzy więźniowie po drodze upadali i trzeba było ich zabierać. Boh. starał się iść w środku kolumny. Pewnego dnia strażnik go wypatrzył i musiał nieść innego więźnia.
[00:18:45] Do obozu wożono ziemniaki samochodem na gaz drzewny. Auto jechało wolno i więźniowie zaczęli brać ziemniaki. Przy bramie robiono rewizję. Boh. też miał dwa ziemniaki, ale ukrył je z tyłu. Kapo Władek Pelikan, „fajny facet”, pochodził z Częstochowy. Boh. powiedział mu, że ma dwa ziemniaki, jednak w czasie rewizji strażnik ich nie znalazł. Ci, u których je znaleziono trafili do bunkra. [+]
[00:22:40] Sytuacja zmieniła się, gdy boh. 22 grudnia [1944] zachorował – wyżywienie na kilka dni. Miskę zupy dawano na dwóch więźniów – liczenie łyżek ze współwięźniem obcokrajowcem. [+]
[00:24:32] Boh. po chorobie miał problem z nogą. Więźniowie szli do kąpieli – wyparzanie kocy. Miał dobre drewniaki i ktoś mu je podmienił. Szedł do roboty w chodakach założonych na bose stopy, w bramie obozu przewrócił się. Wartownik zabrał go do magazynu i dał nowe drewniaki.
[00:27:07] Do obozu wkroczyli Amerykanie. Boh. zorganizował sobie ubranie, nowy mundur lotniczy z magazynu. Więźniowie, w tym boh., zajęli barak esesmański – podkradanie amerykańskich paczek z żywnością, papierosami. Relacje z byłymi więźniami, Żydami. W oczekiwaniu na transport pracowano u Amerykanów, np. w kuchni – oznaczanie uszu farbą. Relacje z żołnierzami.
[00:32:20] Wspomnienie wyjazdu z obozu. Po przejeździe za Dunaj zatrzymano się w strefie rosyjskiej. Sowieci zabrali wagony, którymi jechali byli więźniowie. Mieszkano w koszarach austriackich. By załatwić wagony na dalszą podróż, oddawano Austriakom jedzenie – wyjazd na Węgry. Stamtąd jesienią [1945] pojechano do Polski.
[00:34:56] Boh. znalazł się w Krakowie, stamtąd pojechał do Warszawy, na Pragę, gdzie mieszkała rodzina. Wiosną [1946] dostał wezwanie do wojska i służył 29 miesięcy. W wojsku grał w piłkę, był na obozie w Zakopanem.
[00:35:55] W latach 50. boh. ożenił się. Pracował jako ślusarz, spawacz, malarz. Brał udział w budowie Dworca Głównego, pracował w fabryce w Pruszkowie, ale zwolniono go – powody. Uczestniczył w wyciąganiu z wody i cięciu mostu Kierbedzia. Zrobił kurs prawa jazdy i został kierowcą. Żona pracowała w biurze w Warszawie – warunki mieszkaniowe. Boh. został oddelegowany do Świdnika, tam jeździł wywrotką, co miesiąc przyjeżdżał do firmy, by się rozliczyć – niskie zarobki. Potem pracował w FSO jako kierowca lory, zjeździł wtedy całą Polskę. Woził „Polonezy” do Katowic, wracając wiózł „maluchy”, w tamtym czasie dobrze zarabiał. Syn, inżynier po Politechnice Warszawskiej, pracował w biurze w Energokablu – udzielona rada, dalsze losy zawodowe.
[00:43:05] Mieszkano w małym pokoju w barku przy ul. Stalowej, urodził się syn. Praca syna. Stan zdrowia boh.
[00:45:08] Boh. w obozie zachorował, miał „wyrzutki na całym ciele”. Wziął jesionkę na watolinie zabraną Żydowi. „Skurwysyn nie chciał mi tego dać”, szedł na rewir i za jesionkę chciał papierosy. „Ale jednego upolowałem […] drapnełem te palto”. Gdy nie było pasiaków, dawano granatowe palta. Ubranie było zarażone i boh. zachorował, miał rany na całym ciele – leczenie. Potem miał problemy z nogą, trafił do lekarza Rosjanina, który przeciął wrzód – dbanie o to, by nie zanieczyścić rany. W obozie było wielu młodych Rosjan – kradzieże jedzenia, hemoroidy a krwawa biegunka. [+]
[00:48:45] Po wyleczeniu nogi boh. trafił na blok dla rekonwalescentów, „ale nie wypoczywał, wypoczywał do nieba, już innego wyjścia nie było, tylko to”. Na łóżkach leżało po dwóch więźniów. Spotkał tam kolegę Jurka z ojcem, który już był żółty i niedługo potem zmarł. Kolega też umarł. Opiekunem baraku był ksiądz. Kapo z krematorium zabrał boh. stamtąd na swoją sztubę, pracowało tam dziesięciu więźniów. Rano boh. poszedł do lekarza, czeskiego Żyda, dostał od niego kilka tabletek Bayera i wrócił do pracy. Kapo był Polakiem, pomógł boh., który więcej go nie spotkał. Boh. był kulawy, ale dawał sobie radę. [+]
[00:54:37] Stan zdrowia boh., upadek z drabiny i upadek w domu.
[00:56:42] Boh. był dobrej myśli, wiedział, że wyjdzie z obozu. Wspomnienie uderzenia przez komendanta obozu. Kapo Pelikan stracił stanowisko z powodu więźniów kradnących ziemniaki, na jego miejsce przyszedł niemiecki Cygan, bandyta, który bił więźniów – „łomot dostałem, padłem jak betka”. Boh. został pobity za to, że zbierał jabłka. Zemścił się, gdy Amerykanie wyzwolili obóz, wtedy to on opluł i skopał byłego kapo.
[00:59:41] Po wyzwoleniu w obozie zamknięto esesmanów, byli więźniowie rzucali w nich kamieniami. Żołnierze postawili namioty, w których więźniowie mogli się umyć. Polacy zajęli barak esesmański. Zabicie kapo – „Amerykanin się odwrócił”, innego kapo ukamienowano. Komendant obozu został zamordowany na drodze. Wspomnienie głodu w obozie.
[01:03:13] W obozie nikt nikogo nie szanował, więźniowie trzymali się w grupach narodowościowych. Bochenek chleba przypadał na trzech więźniów, boh. miał nóż, który „buchnął” majstrowi. Blokowy, Czech, zabrał mu nóż – odpowiedź na pytanie skąd go miał.
[01:05:33] W czasie okupacji boh. handlował papierosami, wódką i mięsem. Siostra miała jatkę na bazarze, „u nas na Targowej proszę pana, to podłoga się uginała od wieprzowiny”. W obozie dostawano jeden papieros na 10 dni, można było za niego dostać coś do jedzenia. „Bazar” obozowy był między barakami. Boh. najczęściej kupował chleb, raz kupił miskę musztardy. Papierosy „Juno” dawała robotnikom firma, która prowadziła roboty drogowe.
[01:07:51] Po przejściu czterech kilometrów boh. i kolega podstawiali wagoniki pod pracującą betoniarkę. Potem wagoniki podczepiano do lokomotywy kolejki wąskotorowej. Beton wożono na budowę sztolni w górach: „wiercenie, wysadzanie, wywożenie”. Boh. chodził z majstrem, gdy pracował przy budowie drogi – wykonywane prace. Dostawał skórki od chleba. Majster Austriak nie mieszkał w obozie.
[01:09:55] Boh. po wojnie jeździł do Ebensee, ale byli więźniowie nie byli tam mile widziani – kontakty z Austriaczką, która pomagała mu w czasie wojny – jodłowanie. Przyjazd w stroju tyrolskim.
[01:13:32] Przyjazd do obozu w 1944 r. – warunki bytowe, wspomnienie najgorszej nocy. Stan zdrowia boh. w dniu nagrania.
[01:16:16] Boh. miał w obozie trzech kolegów: Mieczysław Libert został chrzestnym ojcem jego syna, byli też bracia Mietek i Olek Sofka, starszy Mietek zmarł w Ebensee, Olek przyjechał do Polski.
[01:17:30] Przyjazd do Krakowa. Wspomnienie powrotu do Warszawy. Po wojnie trzeba było szukać pracy. Boh. zajął się handlem, siostra miała jatkę na bazarze Różyckiego i pomagał jej. Potem poszedł do wojska. Najstarszy brat Józef został zabity w Rembertowie, brat Feliks był ranny i w Niemczech amputowano mu nogę. Brat Antoś trafił do obozu na Śląsku. Boh. miał też siostrę Wiktorię.
[01:20:00] Boh. brał udział w cięciu metalowych elementów mostu Poniatowskiego. Z barki do mostu podpływano łódką, prąd był silny i boh. niemal się utopił. Metal cięto palnikiem spalinowym.
[01:21:27] Ojciec [podczas okupacji] zajmował się handlem, ukrywał się i szukała go policja granatowa. Ponieważ nie było go w domu, zabierano na komisariat boh. i tam spał. W końcu ojca złapano i zawieziono do Oświęcimia – jego numer obozowy. Matka zmarła po wojnie. Mieszkano na Targowej 40 – śmierć brata i siostry.
[01:24:33] Boh. pracując w zakładach kolejowych w Pruszkowie zatruł się spalinami i odmówił pracy, został za to zwolniony. Pracował też przy budowie Dworca Głównego – praca na akord. Przy rozbiórce budynku przy ul. Złotej znalazł figurkę ptaka. W innym miejscu znalazł srebrną łyżeczkę – wywożenie gruzu z Warszawy. Koparka wykopała pocisk do Grubej Berty, boh. ma zdjęcie z pociskiem na samochodzie. Zajmował się amatorsko fotografią, miał kilka aparatów.
[01:28:39] Adres mieszkania przy Targowej, wspomnienie sąsiadów. Mieszkanie odkupiono, jego właściciel był w AK i musiał uciekać. Wcześniej mieszkano w innym budynku na trzecim piętrze, ojciec skręcił nogę i zamieszkał w suterenie. Po jego aresztowaniu mieszkanie zamieniono.
[01:31:56] Ojciec handlował mięsem, „tam każdy jeden to robił”. Boh. i ciotka na Solcu kupowali wódkę, pewnego dnia zatrzymano ich na moście, wartownik puścił ich za dwa litry alkoholu. Boh. miał trzykołowy pojazd z budą. Aresztowano go, gdy handlował papierosami na Targowej i zaprowadzono na komisariat przy Dworcu Wileńskim – konieczność zapłacenia mandatu. Boh. powiedział, że nie ma pieniędzy i w zastaw zostawił płaszcz. Po jego wykup matka wysłała siostrę, która załatwiła sprawę. Niemcy robili obławy na bazarze i zabierali towar, więc w budach robiono schowki między ścianami.
[01:37:00] Boh. w wojsku złożył przysięgę Stalinowi. Służył w jednostce Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Olsztynie – nadzór NKWD. Z boh. służył jego brat stryjeczny Jerzy Koprzywa, powiedział, że wybory odbyły się nielegalnie i skazano go na trzy lata. Kolegę przesłuchiwała Informacja Wojskowa. Boh. był z nim na placówce, kolega poszedł wymienić kaszę na ziemniaki i podejrzewano, że miał kontakty z partyzantką.
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: