Kępiński Wiesław
Wiesław Kępiński (ur. 1932, Warszawa, zm. 2023, Warszawa) wychowywał się w biednej wielodzietnej rodzinie na warszawskiej Woli. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego stracił rodziców i braci, rozstrzelanych w ulicznej egzekucji na ulicy Wolskiej. On sam, ciężko ranny, uciekł z miejsca kaźni. Przez kilka miesięcy tułał się po podwarszawskich miejscowościach. Na wiosnę 1945 wrócił do Warszawy. Dwa lata później został przygarnięty przez Annę i Jarosława Iwaszkiewiczów i zamieszkał w ich pałacu w Stawisku k/Podkowy Leśnej. Po ukończeniu Państwowego Liceum Techniki Teatralnej przez czterdzieści lat pracował w Telewizji Polskiej jako monter scenografii. Autor książki autobiograficznej „Sześćdziesiąty pierwszy” oraz „Męczymy się obaj” – zbioru korespondencji z Jarosławem Iwaszkiewiczem z lat 1948-80. Wiesław Kępiński zmarł 13 lutego 2023 w Warszawie.
more...
less
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1932 r. w Warszawie na Woli.
[00:01:12] Wspomnienie gen. [Józefa] Sowińskiego, obrońcy Woli przed Rosjanami [w czasie powstania listopadowego]. Jedyny pomnik, którego w Warszawie nie zburzyli Niemcy, to właśnie pomnik Sowińskiego. Związki boh. z dzielnicą Wola – wspomnienie biednego dzieciństwa. Zimą boh. siedział w domu, bo nie miał butów ani palta – dziecięce postrzeganie rzeczywistości. W czasie okupacji Niemcy spalili drewnianą zabudowę ulicy Wolskiej, a mieszkańców przesiedlili. Ulica miała być szeroka i przejezdna dla czołgów. Rodzina zamieszkała w suterenie kamienicy niedaleko cerkwi. W mieszkaniu nie było wody ani elektryczności – sposób wyglądania przez okno.
[00:04:24] Boh. nie bardzo odczuwał, że jest okupacja W garnku na kozie stała zupa i nie głodowano. Boh. widział egzekucję przy ul. Wolskiej, „to już dla mnie była codzienność”. Nie pamięta, czy widok powieszonych ludzi nim wstrząsnął, „ja już byłem zahartowany tymi pięknymi widokami” – zagrożenie w czasie okupacji. Po wojnie miała miejsce egzekucja Niemek, strażniczek z obozu koncentracyjnego – odczucia satysfakcji i nienawiści. Boh. w czasie okupacji widział zwłoki wiszące na szubienicy – poruszanie się martwych ciał na stryczkach. Sąsiadka Zosia widziała, jak wieczorem stawiano potężne drewniane konstrukcje, dzieci z Woli cieszyły się, że to huśtawki – widok rano. [+]
[00:08:56] Boh. dostał od kogoś gazetę z lat 30. Jest tam wzmianka, że banda Władka napadła na Woli na czterech mężczyzn, wśród zaatakowanych był Stanisław Kępiński, ojciec boh. Jako dziecko nie słyszał o tym. Ojciec był murarzem, budował kamienice, które stoją do dziś przy Świętokrzyskiej. W czasie okupacji przygotowywał groby na cmentarzu prawosławnym – konstrukcja sklepienia grobu.
[00:11:25] W Niedzielę Przewodnią ludzie przynosili na cmentarz kolorowe jajka ugotowane na twardo, zabierały je dzieciaki z Woli. W domu jedzono ciemny gliniasty chleb, boh. nigdy nie zjadł białej bułki. W czasie okupacji bawił się na podwórku z kolegami, jeden jadł bułkę, a on nie śmiał go poprosić o kawałek. Współcześnie boh. karmi dzikie kaczki.
[00:14:11] W czasie nalotów we wrześniu 1939 ludzie uciekali do piwnicy. Gdy Niemcy zbliżali się do miasta, rodzice przenieśli się na Starówkę do krewnych. Mówiono o żydowskich kobietach, które unieszkodliwiały bomby zapalające – metoda. Gdy do miasta wjechali Niemcy, boh. nauczył się zwrotu „bitte Brot” i prosił żołnierzy o chleb. Dowiedziała się o tym matka i zabroniła tego. Niedaleko domu była niemiecka kuchnia polowa i tam dostał zupę, tego też matka zabroniła. W domu gotowano zupę chlebową, zimą sagan stał na kozie i zupa była zawsze ciepła – sposób robienia tostów, życie dawniej i dziś. Ojciec nigdy nie podniósł ręki na dzieci, wystarczyło jego spojrzenie. [+]
[00:18:10] Przed wojną siostra boh. popełniła samobójstwo, nie wiedział, gdzie została pochowana. Siostra Henia przeżyła wojnę, wyszła za kolejarza i zmarła w latach 70. Wspomnienie kradzieży z wagonów w czasie okupacji. Boh. widział śmierć chłopaka zastrzelonego przy tym przez Niemców. Miał braci Sylwusia, Wiesia, Stasia, Władka i siostrę Henię, było też rodzeństwo zmarłe w dzieciństwie. W tamtym czasie śmierć małego dziecka nie była tragedią, inaczej jest współcześnie, gdy rodzi się mniej dzieci. Rzeź Woli przeżył boh., Henia i brat Stanisław wywieziony na roboty do Niemiec, który po wojnie wrócił do Warszawy. Brat mając lat 88 poszedł na cmentarz Wolski, gdzie jest grób rodzinny. Leżą tam: siostra cioteczna zamordowana w 1952 r., siostra Henia, która po wojnie przez dwa lata zastępowała boh. matkę, oraz żona brata. Brat upadł przy grobie, pogotowie zabrało go do szpitala – śmierć brata.
[00:23:35] Wspomnienie targowiska, na którym można było kupić karabin od Niemca. Boh. był też z matką w hali Mirowskiej, tam w betonowym basenie pływały karpie. Boh. opiekował się młodszym bratem Sylwusiem, chłopcy wsiadali do tramwaju 21 i jechali na Bródno – trasa tramwaju wiodła przez getto.
[00:26:20] Boh. brał udział w przygotowaniu wystawy o powstaniu warszawskim w miejskiej Gazowni, finansował ją Zygmunt Nissenbaum. Część ekspozycji była na temat powstania w getcie warszawskim. Po pracy Nissenbaum zaprosił ekipę do „Adrii” – wyproszenie młodzieży żydowskiej, gdy do lokalu przyszli „geje? czy jak to się mówi? goje”. Nissenbaum otworzył przy ul. Pańskiej sklep z koszerną wódką, zajmował się porządkowaniem cmentarza żydowskiego na Bródnie.
[00:30:06] Znajomy był uprzedzony do Żydów i mówił o nich „żydki”. Kwestia nosa boh. Pewnego dnia w czasie okupacji boh. bawił się z kolegami na podwórku. Zjawił się kilkuletni chłopiec żydowski, który przyszedł po żywność, którą mógłby zanieść do getta, „nic nie musiał mówić, ja od razu wiedziałem o co chodzi” – chleb dla chłopca. Współcześnie boh. mieszka przy ul. Nalewki – wiersz o chłopcu, który wychodzi po chleb dla rodziny. Wspomnienie żydowskiej poetki, w której kochał się znajomy poeta Roman Kołoniecki.
[00:33:46] Boh. ma listę swoich znaczących znajomych, są na niej 73 nazwiska. Z Markiem Hłasko chodził do szkoły, Państwowego Liceum Techniki Teatralnej. W klasie boh. były najładniejsze dziewczyny, np. Wanda Koczeska.
[00:34:42] Boh. nic nie pamięta z powstania w getcie, w domu o tym nie mówiono. Widział film na ten temat – zapamiętana scena z dziewczyna na dachu, która rzucała butelki z benzyną. Boh. w zasadzie nie był w powstaniu warszawskim. 5 sierpnia [1944] uciekał jak najdalej od Warszawy – trasa do podwarszawskiej wsi Stefanów, gdzie przygarnęli go Witkowscy.
[00:37:00] Gdy zaczęło się powstanie, z Żoliborza przybiegli jacyś ludzie mówiący o walkach. Ulica Wolska opustoszała. Ukrywano się w podziemiach cerkwi, zostawiono otwarte mieszkanie z czyżykiem w klatce. 5 sierpnia [1944] w sobotę matka umyła dzieciaki, dała czyste ubrania, „tak jakby szykowała nas na śmierć”. Boh. nic nikomu nie mówiąc przebiegł przez ulicę do mieszkania i wypuścił ptaszka z klatki, „jakbym czuł, że jeśli tego nie zrobię on się spali. Skąd to się bierze?”. Wspomnienie smaku pomidora. [+]
[00:40:10] Po wojnie boh. się nie zastanawiał nad tym, co przeżył. Wspomnienie ślubu znajomych w cerkwi i wspólnej fotografii przed budynkiem – ilość osób na uroczystości i ilość osób zabitych podczas egzekucji 5 sierpnia [1944]. Rozstrzelano mieszkańców kamienicy, ale też teściów brata. Boh. miał być 61 ofiarą, ale przeżył. Ludzie szli z piwnicy dwójkami, do rowu było 100 kroków, po latach boh. to policzył. Na początku szedł ojciec, który miał klucze, „był jakby gospodarzem tego zabijania”. Na końcu też szli Kępińscy, matka z najmłodszym bratem na ręku i boh., „też mi to się wydało jakieś takie nieziemskie”. Wcześniej Niemcy walili kolbami w okienka piwniczne i wybijali je. Po wojnie boh. poznał popa, który w chwili egzekucji miał cztery lata, jego rodzina nie wyszła z piwnicy cerkwi i uratowała się. Ktoś zapytał boh., czy w chwili egzekucji matka się za nim obejrzała. To były sekundy i zadziałał instynkt. Boh. szedł na końcu kolumny i mógł uciec - gdyby szedł z przodu z ojcem, to by nie było możliwe. Gdy był na wale, został postrzelony, upadł i sturlał się. Był przez chwilę nieprzytomny, potem przedarł się przez druty kolczaste i zaczął biec. Ukrył się w grobowcu na cmentarzu – zapach. Potem dalej uciekał, ale był coraz słabszy. [+]
[00:47:50] Boh. dobiegł do domku przy Redutowej, tam kobieta obmyła mu ranę, dała fartuch i kazała iść na pole pomidorów. Leżąc tam nie czuł strachu, usłyszał głosy, wyjrzał i zobaczył dwóch żołnierzy i cywila, którzy po chwili odeszli – skutek zjedzenia pomidora. Boh. wyszedł na Redutową, zadzwonił do furtki willi, jej właściciele zaopiekowali się nim, dali do jedzenia fasolkę szparagową. Przy Redutowej mieszkały siostry Paciorkówny, jedna z nich była jego matką chrzestną. Boh. znalazł się u nich. Niemcy mieli na podwórku kuchnię polową i udawano, że jest dzieckiem sąsiadów. W okolicy nic strasznego się nie działo, nie było egzekucji. W nocy 15 sierpnia [1944] spadł niedaleko samolot angielski. Boh. prowadzono do innej kamienicy na zmianę opatrunku.
[00:52:35] Boh. nigdy nie potępił wybuchu powstania, choć stracił w nim rodzinę.
[00:53:37] Boh. miał szczęście – instynktowne działanie. Skutki odniesionej rany – problemy z myciem. Mieszkańcy Redutowej zaczęli się wyprowadzać i szli w kierunku Jelonek, tam było gorzej, „mówiło się Mongoły tam latały na koniach i gwałciły, palili i tak dalej, rabowali”. Na Jelonkach mieszkała ciotka Sokołowska i na krótko się u niej zatrzymał. Ciotka zaprowadziła go do znajomych do Ożarowa, od nich trafił na wieś – ukrywanie rannego chłopca. Pewnego dnia rano usłyszał głos swojej siostry – spotkanie z bliską osobą. Dalej boh. wędrował z nią po podwarszawskich miejscowościach. Jesienią siostra załatwiła miejsce w parowozie i tak dojechano do Rogowa, stąd gospodarz Witkowski zabrał ich furmanką do Stefanowa. Tam u Witkowskich był już mąż siostry Władek i ich syn. Wspomnienie zaradnej siostry. U Witkowskich mieszkano do wiosny 1945. Zmarł tam szwagier Władek chorujący na gruźlicę i pochowano go na miejscowym cmentarzu. Siostra zajmowała się handlem, brała mięso od chłopów i woziła je pod Warszawę. Za zarobione pieniądze uszyła synowi Wiesiowi jesionkę. Boh. mieszkając na wsi nauczył się gotować zupy.
[01:01:46] Boh. wrócił do Warszawy. Wysiadł z pociągu blisko kościoła św. Wawrzyńca. Szedł w kierunku rowu z nadzieją, że rodzina nie zginęła, że znajdzie jakiś ślad – poszukiwanie bliskich przez kartki na parkanach. Boh. widział kawałek czaszki ludzkiej z włosami przyklejony do ściany, potem poszedł na miejsce egzekucji. [+]
[01:04:02] Boh. jako Kopciuszek – „z suteryny znalazłem się pod dwóch latach w pałacu”. Książeczka rodziców z Kasy Chorych leżała w rowie od 5 sierpnia [1944]. Boh. ją znalazł – przeżyty wstrząs, zdjęcia w dokumencie rozsypały się. Zachowały się zdjęcia Sylwusia i Władka, ale rodziców nie. Śmierć bliskich a żałoba – refleksje. Przez lata tylko raz boh. przyśniła się matka, ojciec nigdy.
[01:06:54] Po wojnie przez 2,5 roku boh. tułał się. Siostra mieszkała w małym pokoiku w wypalonym mieszkaniu przy Wolskiej, „do ubikacji trzeba było do piwnicy iść, przywitać się ze szczurami, smród, ohyda”. Ważny był dach nad głową. Boh. miał blisko do szkoły przy ul. Bema, ale do niej nie chodził, bo nie miał gdzie odrabiać lekcji.
[01:08:18] Boh. [na miejscu egzekucji] znalazł przestrzeloną książeczkę Kasy Chorych, która należała do ojca i matki. Ciała z rowu zostały przeniesione na cmentarz i tam spalone. Nie miał złudzeń, że ktoś przeżył. [+]
[01:08:50] Siostra „cwaniara z Woli” dowiedziała się od ludzi, że jakiś chłopiec uciekł z egzekucji i prześledziła jego drogę do Ożarowa. W 1945 r. boh. mieszkając u niej zobaczył prowadzoną kolumnę jeńców niemieckich, „błagałem Boga, żeby ktoś dał pistolet, żebym chociaż jednego Niemca zastrzelił. A czy bym tak zrobił? Na pewno nie” – ból po stracie rodziny, emocje na widok zdjęcia powieszonych Niemek. [+]
[01:10:33] Po 60. latach boh. odnalazł członka rodziny – refleksje.
[01:11:14] Boh. widział pamiętnik z czasów okupacji i zapamiętał wpis: „ile liści na kapuście, ile ludzi na odpuście, ile Niemców leży w grobie, tyle szczęścia życzę tobie”. Za cerkwią [na Woli] była łąka, na której rosły morwy. Po wyzwoleniu zobaczył stojące tam krzyże, prawdopodobnie były to groby Niemców albo tych, co im pomagali w czasie postania. Gdy ludzie wrócili do miasta, krzyże zniszczono, nie ma śladu po grobach „taka była nienawiść”. Boh. chciałby wiedzieć, ilu Niemców zginęło w czasie powstania.
[01:13:30] Wspomnienie wolskiego folkloru – piosenki i wyliczanki – uwaga brata, by nie śpiewał brzydkich piosenek. Na imieninach siostry zawsze musiała grać harmonia – zabawy dawniej.
[01:15:54] Jeden ze znajomych siostry widział, że boh. może być menelem i recydywistą, taki był los syna siostry – świadek prosi o nieupublicznianie tego zdania, ponieważ krewny żyje. Obawy, że boh. się zmarnuje, ponieważ nie chodzi do szkoły i spędza czas z kumplami na ulicy. Sam doszedł do wniosku, że to towarzystwo nie jest dla niego i zerwał z nim. Znajomy siostry napisał list do „Expresu Wieczornego” i gazeta go wydrukowała zimą 1947. W liście opisano losy boh. i napisano, że chłopiec chciałby się uczyć. Jakiś czas potem do mieszkania siostry przyszedł goniec z gazety i zaprosił ją oraz boh. do redakcji „Expressu”. W gazecie pracowała Karolina Beylin, Żydówka, która prowadziła kącik pt. ”Przyjaciel” i odpowiadała na listy do redakcji – podejmowana tematyka. Po publikacji listu kilka rodzin zgłosiło chęć wzięcia chłopca na wychowanie, m.in. nauczyciel z Sieradza, który stracił syna w obozie, oraz restaurator z Wałbrzycha. Zgłosili się też Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie. [+]
more...
less
See similar materials in the "Chronicles of Terror" testimonies database: