Leokadia Mikucka z d. Jaroszewicz (ur. 1924, Kiersnówka), więźniarka KL Ravensbrück. Miała dwie siostry i trzech braci, rodzice zajmowali się uprawą roli. Ukończyła cztery klasy szkoły powszechnej, po czym rozpoczęła praktykę krawiecką u p. Średnickiej w Suchowoli. We wrześniu 1939 r. Kiersnówka znalazła się pod okupacją sowiecką, Leokadia Mikucka była świadkiem wywózek obywateli polskich do ZSRR. W 1942 r. została wysłana na roboty przymusowe do Prus Wschodnich. Trafiła do gospodarza niemieckiego o nazwisku Laps we wsi Sillginnen (obecnie Silginy) koło Skandau (obecnie Skandawa). Za powtórzenie w liście do brata plotki o śmierci Hitlera została aresztowana i osadzona w więzieniu na zamku Ravelin w Königsbergu (obecnie Kaliningrad w Rosji). Od śmierci poprzez zgilotynowanie uratował ją fakt, że Niemcy potrzebowali młodych kobiet do pracy. W ten sposób została wysłana do KL Ravensbrück, dokąd trafiła w czerwcu 1943 r. (numer obozowy 21 623). Po kilku miesiącach pracy przy zasypywaniu jeziora została skierowana do pobliskiej fabryki amunicji. W kwietniu 1945 r. została wywieziona do Szwecji w akcji tzw. „Białych autobusów”, zorganizowanej przez szwedzkiego hrabiego Folkego Bernadottego. W Szwecji mieszkała do 1947 r. Nauczyła się języka, poznała narzeczonego i planowała tam się osiedlić. Przyjechała jednak do Polski, aby pracować jako tłumaczka przy budowie szpitala w Otwocku – ponowny wyjazd do Szwecji uniemożliwiły władze Polski Ludowej. Wróciła do rodzinnej Kiersnówki. W 1948 r. wyszła za mąż za Wiktora Mikuckiego, zamieszkali w poniemieckim gospodarstwie w Starych Juchach koło Ełku, gdzie pani Leokadia mieszka do dzisiaj. Zajmowała się uprawą roli, dorabiała także szyciem ubrań. Ma pięcioro dzieci.
mehr...
weniger
[00:00:07] Autoprezentacja boh. urodzonej w 1924 r. w Kiersnówce koło Sokółki.
[00:00:32] Rodzice Stefania i Jan, byli rolnikami, mieli 12 hektarów ziemi. Boh. miała dwie siostry i trzech braci. Kilkuletnia boh. chciała się napić mleka, ale matka jej nie dała, ponieważ był post. Szyto szmaciane lalki do zabawy. Rola kościoła w życiu mieszkańców wsi.
[00:02:50] Boh. miała 15 lat, gdy wybuchła wojna, w 1942 r. została wywieziona na roboty do Niemiec. Sołtys wyznaczył grupę młodych do wywózki, w tym boh., która u pani Średnickiej w Suchowoli uczyła się szyć. Zebrane osoby wsadzono na furmanki i zawieziono do Grodna, a stamtąd pociągiem do Gerdauen. Na dworcu Niemcy wybierali sobie robotników. Boh. spytano, czy umie doić krowy. U pierwszego gospodarza Labsa była rok. Razem z nią pracowali Francuzi, Rosjanie. Boh. kazano uprawiać sabotaż i wylewać mleko. Kilka razy tak zrobiła, ale dostała lanie.
[00:06:00] Po roku boh. wraz z grupą robotników wywieziono do Królewca, a po miesiącu do Ravensbrück. W obozie kobietom ogolono włosy, nadano numery i wydano odzież oraz drewniaki.
[00:09:10] Gdy boh. była u bauera, ktoś powiedział, że Hitler nie żyje, wojna się skończy i robotnicy pojadą do domu. Napisała o tym do brata, który był w Bartoszycach, list trafił w ręce Niemców, a ją aresztowano. Żandarm zabrał ją do obozu w Królewcu, gdy zebrało się więcej kobiet, zawieziono je do Ravensbruck. Boh. przesłuchiwano i pytano, skąd wiedziała, że Hitler nie żyje. Za coś takiego mogła trafić na gilotynę. [+]
[00:11:58] Po wyjściu z łaźni w obozie kobiety się nie poznawały. Koleżanka Maria Brzoza z Brzozówki koło Ostrołęki miała numer zbliżony do numeru boh., trzeba było się go nauczyć na pamięć. Boh. była w auskomando, pracowano na zewnątrz i zasypywano jezioro. Po ułożonych torach pchano wagoniki z piaskiem. Personel obozu stanowiły kobiety, auzjerki z psami – wyzwiska, bicie więźniarek.
[00:16:00] Po kilku miesiącach w Ravensbrück wybrano młode i silne kobiety do pracy w fabryce amunicji w Grunebergu. Obóz był niewielki, komanda pracowały w okolicznych majątkach, a boh. trafiła do fabryki. Wyrabiano tam gilzy do pocisków. Wyżywienie w obozie.
[00:18:10] W Ravensbrück były latryny, jednej z więźniarek wpadł tam chodak i musiała po niego wejść do kloaki. Potem tak ją „myto”, że już nie wstała [wzruszenie]. Głód w obozie – kradzieże. Łyżki i kubki noszono przy sobie, miski chowano w siennikach. [+]
[00:22:00] W fabryce także więźniarek pilnowały auzjerki. Pracowano od 7 rano przez 12 godzin. Rano dawano tylko kawę, na obiad zupę, a na kolację kawałek chleba. Czasem w niedzielę odrobinę twarogu. W fabryce pracowali również Niemcy, w każdej hali była Niemka, która rozstawiała więźniarki do roboty. Fabryka była w lesie, baraków nie było widać. Za kradzieże więźniarki bito, szczuto psami. W niedziele pracowano do obiadu ze względu na Niemców pracujących w fabryce. Podobóz był pół kilometra od fabryki, chodzono tam pieszo.
[00:27:50] Z boh. były: Marysia Brzoza, Janina Paszkiewicz z Wielunia, Klara Pawska, nauczycielka z Bydgoszczy, matka piątki dzieci. Z Białegostoku pochodziła pani Lida Łojko, starsza o dwadzieścia lat od boh. Jej mąż był na wojnie. Większość więźniarek pochodziła ze wsi i nie miała wykształcenia, ale były też nauczycielki, lekarki. W niedziele nie można było siadać na pryczach. Zimą było w baraku bardzo zimno, niektóre więźniarki miały skarpety – stan nóg boh. po obozie. Więźniarki ganiano jak bydło, były tylko numerami. Znano tylko imiona i nazwiska koleżanek.
[00:31:15] W obozie Ravensbrück były „króliki” – kobiety, na których przeprowadzano doświadczenia. Nacinano im nogi i zanieczyszczano rany, np. piaskiem.
[00:32:05] Głód w obozie – kradzieże. Stawano na apelach, esesmani wybierali kobiety do pracy i wyciągali je laskami za szyję z rzędów. Organizacja pracy przy zasypywaniu jeziora – podawanie ziemi ze szpadla na szpadel – cel pracy. Inne komanda wyjeżdżały do prac polowych, wracające grupy kontrolowano w bramie, odbierano żywność i bito. [+]
[00:35:55] Boh. wiedziała o eksperymentach medycznych, ale nie znała tych kobiet. Kto trafiał na rewir, już stamtąd nie wychodził. Boh. podczas pracy w fabryce amunicji skaleczyła się w nogę i zemdlała. Zaniesiono ją na rewir i spędziła tam tydzień. Były przypadki ucieczki z obozu, kobiety rzucały się na druty pod napięciem, dostawały pomieszania zmysłów. Gdy dostawano zupę, dolewano do niej wodę, by było więcej jedzenia. Niektóre więźniarki zostawiły małe dzieci.
[00:41:55] W święta więźniarki Polki starały się ubrać drzewko, śpiewały po cichu kolędy. Racje chleba zmniejszano. Niektóre więźniarki, w tym boh., dostawały paczki z domu. Dzielono się ich zawartością. Przysyłano cebulę, smalec, suchary, cukier. Rosjanki nie dostawały paczek. W obozie najwięcej było Polek.
[00:44:38] W niedziele robiono pranie, starano się odpocząć. Latem kobiety siedziały na placu przed blokiem. Nie wolno było siadać ani kłaść się na pryczy. W święta dawano marmoladę do chleba. Kobietom dokuczały wszy łonowe. W niedziele przeglądano ubrania i zabijano insekty. Początkowo ścinano włosy więźniarkom. Po śmierci jednej z Rosjanek zdjęto z niej sweter, który się ruszał z powodu insektów.
[00:49:28] W fabryce nie robiono akcji sabotażowych. Boh. pracowała w hali pilnowanej przez Niemkę, która rozstawiała kobiety na stanowiskach pracy. Niemcy nie rozmawiali z więźniarkami. Karano ich za próby kontaktu. Więźniarki też między sobą nie rozmawiały – praca w ciszy. W sąsiedniej hali napełniano gilzy prochem, a boh. była w grupie, która je zamykała. Niemiec przyjeżdżał wózkiem i odbierał skrzynki z amunicją. Fabryka była zamaskowana
[00:54:05] W soboty odbywały się apele, wyciągano słabsze więźniarki, a przywożono zdolne do pracy. Boh. trafiła do obozu w czerwcu 1943, pod koniec działania obozu numery przekroczyły sto tysięcy. Na apelu wybierano niebieskookie blondynki do burdelu – tworzenie rasy niemieckiej. Więźniarki miały wiadomości z zewnątrz, wiedziano, że zbliża się koniec wojny. Niektóre kobiety nie wytrzymywały psychicznie i wieszały się, jednej nocy zrobiły to dwie więźniarki. Maria Brzoza przeżyła obóz, boh. była w Szwecji.
[00:58:50] W Nowy Rok w 1945 r. więźniarki dostały karę i stały cały dzień w śniegu. Nie dano im posiłków. Po powstaniu przywieziono wiele kobiet, w tym panią Kruszelnicką, która po wojnie mieszkała w Starych Juchach, i wiedziano, że zbliża się koniec wojny. Zmieniło się zachowanie auzjerek.
[01:01:10] Obietnice składane przez głodną boh. Raz w miesiącu można było wysłać list do domu, korespondencja była kontrolowana. Wspomnienie sienników na pryczach. Więźniarki miały dziurawe koce. Pobudka była o 5:30, trzeba było zasłać pryczę pod kant – szykany za nierówno posłane łóżko. Niemcy karali za byle co, wystarczyło, że ktoś się nie spodobał. Auzjerki, młode Niemki, chodziły z psami. Najgorsza była praca na zewnątrz obozu, często były to prace bezsensowne. Nie było w obozie ludzi, tylko numery. [+]
[01:07:02] Na apelach wybierano do pracy młode i silne więźniarki. Starsze osoby zabierano do krematorium. W czasie długiego apelu jedna więźniarka podtrzymywała drugą, by nie upadła. Te, które upadły, Niemcy zabierali. W obozie zginęła Klara Pawska, nauczycielka, matka piątki dzieci. Janina Paszkiewicz z Wielunia nie mogła pracować z powodu częstego bólu głowy. Upadała w pracy i Niemka pozwalała jej siedzieć na stołku. Janinę Paszkiewicz zabrano do krematorium.
[01:11:35] Boh. nie zapamiętała żadnej auzjerki. Nie można było się im przyglądać. Były podobne do siebie, tak samo ubrane, z psami. W fabryce w Grunebergu pracowali także Niemcy.
[01:13:45] Szwedzki hrabia zorganizował wyjazd kilkuset więźniarek do Szwecji na leczenie. Boh. przywieziono z podobozu w połowie kwietnia 1945. Już nie pracowano w fabryce, auzjerki nie interesowały się więźniarkami. Więźniarki dostały amerykańskie paczki, był tam chleb, czekolada, fasolka po bretońsku. Wiele kobiet po tym zachorowało i nie mogło pojechać [do Szwecji]. Pani Lida Łojko, starsza o 20 lat, była opiekunką boh. Doradziła, by nie jeść dużo czekolady, żeby się nie pochorować. Boh. była w grupie kobiet zabranej z obozu. Gdy jechano pociągiem do Lubeki, już nie było auzjerek – dalsza droga statkiem.
[01:18:40] W Szwecji więźniarki umieszczono w hali sportowej, zabrano im ubrania obozowe i dano nowe. Kobiety wywieziono do ośrodka nad jeziorem i leczono. Po jakimś czasie zaczęły wyjeżdżać. Lida Łojko pojechała do domu do Białegostoku, bo myślała, że będzie tam mąż, ale on nie wrócił z wojny. Boh. wróciła ze Szwecji w 1947 r. Szwedzi budowali szpital w Otwocku i potrzebowali tłumaczek. Boh. zgłosiła się na kurs językowy i pojechała do Sigtuny, potem tłumaczki przywieziono do Otwocka. Boh. pisała listy po szwedzku do koleżanek, które tam zostały. Tłumaczki to były przeważnie wiejskie dziewczyny, które skończyły cztery klasy. Kazano im się uczyć, albo wracać do domów. Boh. wróciła do rodziny.
[01:24:30] Gdy boh. była w Szwecji, matka i siostra pisały, by wracała. Boh. chciała potem wrócić do Szwecji, ale nie było to możliwe. Nie było jej w domu pięć lat. Wróciła wiosną [1947], a w styczniu 1948 wyszła za mąż i „wszystko się skończyło”. W lutym zamieszkała w Starych Juchach. Mąż pochodził z wielodzietnej rodziny. Po wojnie przesiedlano się na tereny dawnych Prus Wschodnich. Boh. pracowała w gospodarstwie, nie nauczyła się kosić kosą.
[01:27:47] Rodzeństwo przeżyło wojnę, żyją jeszcze dwie siostry. Do Szwecji przyjechano 1 maja 1945. Boh. ważyła niecałe 40 kg – radość z zakończenia wojny. Po obozie boh. boi się dużych zbiorowisk ludzi i głośnych krzyków. Jest bardzo oszczędną osobą. Przez dwa lata w obozie nie jadła owoców. W święta dawano trochę marmolady albo twarogu. Refleksje na temat zachowania Niemców – chęć przeżycia obozu. Przed wojną na wsi życie było ciężkie.
[01:34:10] W pociągu do Lubeki już nie było auzjerek – reakcja kobiet po wejściu na pokład okrętu. Boh. czasem śni się obóz, ludzie w pasiakach – odczuwany strach. Stara się nie myśleć o obozie, ale myśl sama przychodzi. Więźniarki były bite, boh. swoich dzieci nie biła.
[01:37:42] Boh. bardzo się podobało w Szwecji, potem chciała tam wrócić. Wyjeżdżające do Polski dziewczyny oszukano. Boh. nie miała osiemnastu lat i nie miał polskiego dowodu. Gdy w czasie okupacji zabrano ludzi do Grodna, nauczycielka radziła, by pamiętać datę urodzenia i odjąć trochę lat, dzięki temu w Niemczech można było dostać lżejszą pracę. Boh. odmłodziła się o rok. Po latach dostała odszkodowanie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Obecnie ma darmowe leki i ulgę na przejazdy.
[01:40:02] Boh. była po wojnie w Ravensbruck. Widziała tory prowadzące do obozu. Nie zachowały się bloki dla więźniarek, tylko kilka bloków dla esesmanów i auzjerek. W pobliskiej wsi pytała w sklepie o obóz, ale sprzedawczyni nic nie wiedziała. Próbowała rozmawiać z dwiema starszymi Niemkami, jedna zaczęła płakać i odeszła, druga nie chciała nic powiedzieć. [+]
[01:42:40] Boh. trafiła do fabryki amunicji – wspomnienie głodu. Zimą nie marzła, bo pracowano pod dachem, może dzięki temu przeżyła. Po wojnie ciężko pracowała i wychowywała pięcioro dzieci. Boh. czyta dużo książek, ale nie romanse – pamięć w wieku 98 lat.
[01:44:40] Boh. bała się Niemców. Po latach w niemieckiej klinice operowano jej kolano i poznała współczesnych Niemców – jej spostrzeżenia i wrażenia, zmiana opinii na temat Niemców. Boh. lepiej zna szwedzki niż niemiecki, ale nie ma z kim rozmawiać w tym języku. Wspomnienie pobytu w niemieckim szpitalu.
[01:49:40] Stosunek do jedzenia i pieniędzy. Wspomnienie wyżywienia w obozie. Zimą 1945 zabrakło soli, zmniejszano przydziały chleba. Więźniarki poniżano i bito, potem boh. nie biła swoich dzieci. Do obozu przywieziono kobiety z powstania warszawskiego, mówiono, że powstanie nie było bardzo potrzebne.
[01:53:43] Boh. pojechała z ojcem do getta w Grodnie, by kupić maszynę do szycia. Zapłacono za nią samogonem i słoniną. By wjechać na teren getta, udawała chorą jadącą do żydowskiego lekarza. Getto było także w Suchowoli.
[01:56:05] Przed wojną boh. chodziła do czteroklasowej szkoły w Kiersnówce. W gminnej Suchowoli mieszkali Żydzi. Księża nawoływali do tego, by ich bić. Ksiądz mówił także, by nie kupować u Żydów. Boh. dostała od ojca 10 groszy na bułkę, ale po drodze nie było polskiego sklepu, więc przyniosła pieniądze do domu. Jesienią w Suchowoli odbywało się czterdziestogodzinne nabożeństwo i spowiedź powszechna. Ojciec brał w tym udział, ale gdy bito Żydów, wrócił do domu. Ojciec woził Żydom drewno z lasu, handlował z nimi bydłem. Krawiec Żyd przyjeżdżał zimą na kilka dni i szył ubrania dla członków rodziny.
[02:00:18] Boh. uczyła się szycia u krawcowej pani Średnickiej, która miała jeszcze trzy uczennice. W czwartki odbywały się targi w Suchowoli, na św. Michała przyjeżdżano do miasteczka kupować konie. Handel i rzemiosło było w rękach żydowskich. W Suchowoli była synagoga i szkoła żydowska. Żydami straszono dzieci.
[02:02:55] 1 września 1939 była słoneczna niedziela. Rano przelatywały samoloty. Matka poszła na 11 do kościoła i już w Suchowoli byli Niemcy. Do granicy [z Prusami] było kilkadziesiąt kilometrów.
[02:04:08] Boh. przez rok była na robotach koło Skandawy u bauera Labsa, który znał polski. Gospodarz miał trzech synów. Boh. była dobrze traktowana, jadła razem z niemiecką rodziną. Po latach tam pojechała i odnalazła dom Labsów. W mieszkaniu była starsza kobieta – przebieg wizyty. Labsa zabili Rosjanie, którzy wyrządzili więcej krzywd niż Niemcy.
[02:10:08] W Sztabinie w 1939 r. Rosjanie obdzierali ze skóry człowieka uznanego za szpiega i jego krzyki było słychać we wsi boh. oddalonej o 5 km. Rosjanie przyszli 17 września. Żołnierze mieszkali w namiotach w sadzie należącym do majątku. Na zimę umieszczano ich w domach. W pokoju kwaterowało dziewięciu czerwonoarmistów, a rodzina mieszkała w kuchni. Czerwonoarmiści mieli wszy. Gdy byli sami, opowiadali matce o życiu w sowietach, jeden z nich nie widział wcześniej jajka. Przed Wielkanocą zabito świniaka i matka poczęstowała mięsem żołnierzy. Posiłki jadano z jednej miski drewnianymi łyżkami – refleksje na temat zmian.
[02:16:30] W czasie pierwszej wywózki [do ZSRR] wywożono piłsudczyków i policjantów. Wywieziono rodzinę sąsiada, po wojnie znaleźli się w Anglii. Brat Witold należał do Armii Krajowej, partyzanci z różnych wsi bili się ze sobą. Po wojnie krawiec uszył bratu spodnie z niemieckiego płaszcza, nocą przyszli partyzanci i je zabrali. Akowcy ukradli siedem gęsi. Po wojnie sąsiad akowiec zabrał uwędzone kiełbasy i zastraszył rodzinę.
[02:21:40] W 1948 r. w Starych Juchach jeszcze byli Niemcy. Sąsiedzi mieli służącą Niemkę. Dwie Niemki wyszły za Polaków. Starzy Niemcy znali język polski. Boh. była na robotach w Prusach Wschodnich we wsi koło Skandawy. Wywieziono ją w marcu 1942. Robotnicy infekowali rany sokiem rośliny i często zwalniano ich do domów. Boh. też to zrobiła, ale jej nie zwolniono.
[02:25:32] W liście do brata boh. napisała, że Hitler nie żyje. Robotnicy zbierali się w niedziele na szosie między Skandawą a Świętą Lipką, ktoś powiedział o śmierci Hitlera. Namawiano też do sabotażu. Chłopcy orząc uszkadzali uprząż, dziewczynom kazano wylewać mleko. Niemcy nie traktowali źle boh. Labs miał nieduże gospodarstwo, boh. pracowała tam przez rok. Boh. dała gospodarzowi list do brata. Przyszedł po nią żandarm, dostała 10 batów i zabrano ją do aresztu, potem została odwieziona do więzienia w Królewcu. Gdy zebrała się grupa kobiet, zawieziono je w czerwcu 1943 do Ravensbruck. Refleksje na temat pobytu w obozie. [+]
[02:31:50] Kobiety a wojna – zachowanie Rosjan wobec Niemek.
mehr...
weniger
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Mo. - Fr. 8:00 - 16:00 Uhr
(+48) 22 182 24 75
Bibliothek des Pilecki-Instituts in Berlin
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
Diese Seite verwendet Cookies. Mehr Informationen
Das Archiv des Pilecki-Instituts sammelt digitalisierte Dokumente über die Schicksale polnischer Bürger*innen, die im 20. Jahrhundert unter zwei totalitären Regimes – dem deutschen und sowjetischen – gelitten haben. Es ist uns gelungen, Digitalisate von Originaldokumenten aus den Archivbeständen vieler polnischer und ausländischer Einrichtungen (u. a. des Bundesarchivs, der United Nations Archives, der britischen National Archives, der polnischen Staatsarchive) zu akquirieren. Wir bauen auf diese Art und Weise ein Wissenszentrum und gleichzeitig ein Zentrum zur komplexen Erforschung des Zweiten Weltkrieges und der doppelten Besatzung in Polen auf. Wir richten uns an Wissenschaftler*innen, Journalist*innen, Kulturschaffende, Familien der Opfer und Zeugen von Gräueltaten sowie an alle an Geschichte interessierte Personen.
Das Internetportal archiwum.instytutpileckiego.pl präsentiert unseren Bestandskatalog in vollem Umfang. Sie können darin eine Volltextsuche durchführen. Sie finden ebenfalls vollständige Beschreibungen der Objekte. Die Inhalte der einzelnen Dokumente können Sie jedoch nur in den Lesesälen der Bibliothek des Pilecki-Instituts in Warschau und Berlin einsehen. Sollten Sie Fragen zu unseren Archivbeständen und dem Internetkatalog haben, helfen Ihnen gerne unsere Mitarbeiter*innen weiter. Wenden Sie sich auch an sie, wenn Sie Archivgut mit beschränktem Zugang einsehen möchten.
Teilweise ist die Nutzung unserer Bestände, z. B. der Dokumente aus dem Bundesarchiv oder aus der Stiftung Zentrum KARTA, nur beschränkt möglich – dies hängt mit den Verträgen zwischen unserem Institut und der jeweiligen Institution zusammen. Bevor Sie vor Ort Zugang zum Inhalt der gewünschten Dokumente erhalten, erfüllen Sie bitte die erforderlichen Formalitäten in der Bibliothek und unterzeichnen die entsprechenden Erklärungsformulare. Informationen zur Nutzungsbeschränkung sind in der Benutzungsordnung der Bibliothek zu finden. Vor dem Besuch empfehlen wir Ihnen, dass Sie sich mit dem Umfang und Aufbau unserer Archiv-, Bibliotheks- und audiovisuellen Bestände sowie mit der Besucherordnung und den Nutzungsbedingungen der Sammlung vertraut machen.
Alle Personen, die unsere Bestände nutzen möchten, laden wir in den Hauptsitz des Pilecki-Instituts, ul. Sienna 82 in Warschau ein. Die Bibliothek ist montags, dienstags und freitags von 8 bis 16 Uhr und mittwochs und donnerstags von 8 bis 19.30 Uhr geöffnet. Bitte melden sie sich vor Ihrem Besuch per E-Mail: czytelnia@instytutpileckiego.pl oder telefonisch unter der Nummer (+48) 22 182 24 75 an.
In der Berliner Zweigstelle des Pilecki-Instituts befindet sich die Bibliothek am Pariser Platz 4a. Sie ist von Dienstag bis Freitag von 10.30 bis 17.30 Uhr geöffnet. Ihr Besuch ist nach vorheriger Anmeldung möglich, per E-Mail an bibliothek@pileckiinstitut.de oder telefonisch unter der Nummer (+49) 30 275 78 955.
Bitte lesen Sie unsere Datenschutzerklärung. Mit der Nutzung der Website erklären Sie sich mit ihren Bedingungen einverstanden..